Serwis farmaceutyczny
szukaj w farmacjaija.pl


Archiwum

Spotkanie jubileuszowe

- 2009-11-02

Grafik pracowników apteki - tygodniowy - 2

Pobierz: grafik pracowników apteki - tygodniowy (.xls) grafik pracowników apteki - tygodniowy (.pdf)

Jesienne przeziębienia

Ze statystyk wynika, że corocznie w okresie jesiennym co czwarty Polak łapie przeziębienie

Archiwum „Farmacja i ja” 2007

Jeśli chcesz obejrzeć numery achiwalne, które ukazały się w tym roku, kliknij tutaj i wybierz miesiąc.

Czy 5 lat to dużo, czy mało? Z jednej strony niewiele – mija w okamgnieniu. Ale z drugiej strony – wystarczy, by się poznać, polubić, a nawet przywiązać do siebie...

Pismo dla Was

Wszystko robimy z myślą o Was. Wasze potrzeby, marzenia, aspiracje, pytania i wątpliwości stanowią centrum naszego zainteresowania. Chcemy przekazywać treści interesujące, ciekawe, potrzebne.

I choć nie ulega wątpliwości, że jesteście świetnie przygotowani do rozmów z pacjentami, to podejmujemy starania, by pomagać Wam w codziennej pracy.

Chcemy odpowiadać na Wasze pytania, inspirować, podpowiadać w trudnych sytuacjach, a także oferować chwile rozrywki. Chcemy być jeszcze lepsi: wprowadziliśmy więc nowe rubryki, a także zmieniliśmy szatę graficzną magazynu „Farmacja i ja”.

Historie farmaceutek

Jak każdy zdrowy 5-latek mamy mnóstwo energii i chęci, by dalej działać. Ale żeby móc spełniać Wasze oczekiwania, musimy Was dobrze poznać. Dlatego wykorzystujemy nasze 5. urodziny, by zaprosić Was do dialogu. Do tej pory to my mówiliśmy do Was. Dziś Wam oddajemy głos. Chcemy poznać Was bliżej! Pięć czytelniczek „Farmacja i ja”, które wygrały w konkursie 5 metamorfoz na 5-lecie „Farmacja i ja”, opowiedziało nam o sobie. Zdradziło, co jest dla nich ważne, co lubią, jakie wyznają wartości, czym się kierują w życiu. Pokazało nam swoje twarze, rodziny, hobby. Dzięki sesji z profesjonalną ekipą stylistów pięć farmaceutek zmieniło się dla nas, tak jak my zmieniamy się dla Was.

Anna Dobrowolska

Magister farmacji, 38 lat. Pochodzi z Bełżyc, niewielkiej miejscowości w Lubelskiem, mieszka i pracuje w Mogielnicy w Mazowieckiem. Jej motto życiowe jest krótkie i bardzo wymowne: „Bardziej być niż mieć”. Ale równie dobrze mogłoby brzmieć: „Bierz życie za rogi” – bo Anna jest dynamiczna, odważna i nie boi się nowych wyzwań. To silna i nowoczesna kobieta.

Nie marzyłam o studiowaniu farmacji, ale cieszę się, że zostałam farmaceutką. Z czasem pokochałam ten zawód.

Gdyby miała opisać siebie, powiedziałaby: aktywna optymistka, osoba zorganizowana, odważna i otwarta. Farmacja nie była jej marzeniem. Zdawała na medycynę w Lublinie. Nie udało się. Chciała przeczekać na farmacji i spróbować ponownie za rok...

Życiowe decyzje

– Ale na farmacji już zostałam. I cieszę się z tego, bo z czasem pokochałam swój zawód – przyznaje Anna. Po studiach znalazła ogłoszenie o stażu w Inowrocławiu. Szybka decyzja: „Chcę jechać!” i kolejna życiowa rewolucja: przeprowadzka o 400 km od domu. Anna przyznaje, że dzięki pracy pod skrzydłami wspaniałego, ale i wymagającego pracodawcy bardzo wiele się nauczyła. Tak wiele, że gdy podczas urlopu w domu znalazła anons: „Odstąpię aptekę w okolicy Grójca”, nie bała się zaryzykować. Trafiła do Przybyszewa. Ale nie sama – razem z nią podróżował po Polsce jej mąż.

Ślub wzięli jeszcze na studiach. Razem wyjechali do Inowrocławia, razem też zaczęli stawiać na nogi pierwszą wspólną aptekę. Mąż pomagał Annie w sprawach księgowo-administracyjnych, ale aptekę prowadziła sama. Czy się nie obawiała? – Nie, nie bałam się – mówi stanowczo. – Mam silny charakter i zawsze szukam dobrych stron. – Podjęłam wyzwanie, chociaż byłam młoda, a panie w nadzorze nie wierzyły, że sobie poradzę.

Czas na rozwój

W Przybyszewie rodzina się powiększyła: tu urodzili się synowie, 11-letni dziś Mikołaj i 9-letni Maksymilian, który lubi towarzyszyć mamie w aptece. Anna ma nadzieję, że wyrośnie z niego farmaceuta. Aby ułatwić dzieciom życiowy start, rodzina przeniosła się do Mogielnicy – większej miejscowości, bliżej Warszawy. Tutaj Anna otworzyła większą, bardziej nowoczesną aptekę, z recepturą, a mąż rozpoczął naukę w studium farmaceutycznym i przejął część obowiązków. Ale że właściciel zawsze wychodzi z apteki ostatni… A przecież trzeba jeszcze znaleźć czas na obowiązki związane z prowadzeniem domu, z dziećmi. – Dlatego przynajmniej raz w roku staram się wyjechać i odpocząć. Sama! Z synami wówczas zostaje mąż. Czasem wypoczywam w kraju i odwiedzam SPA, czasem za granicą – wtedy próbuję jak najwięcej zwiedzić – mówi Anna. Na co dzień wolne chwile stara się spędzać z ludźmi. – Uwielbiam życie towarzyskie. Na szczęście mąż też, więc rozrywamy się razem – dodaje.

Monika Łazarecka

Magister farmacji, 25 lat. Pochodzi z Bartoszyc i tam też pracuje w aptece. Jej życiowym mottem mogłaby być sentencja: „Żeby wygrać, trzeba grać”. Monika realizuje ją na co dzień, uczestnicząc w rozmaitych konkursach, dlatego też wzięła udział w konkursie „Farmacja i ja”. Wierzy, że jeśli chce się coś w życiu osiągnąć, trzeba być aktywnym, mieć plan i go realizować.

Farmacja okazała się strzałem w dziesiątkę. Teraz jestem spokojna o swoją przyszłość. Magister farmacji, 25 lat. Pochodzi z Bartoszyc i tam też pracuje w aptece.

Jej życiowym mottem mogłaby być sentencja: „Żeby wygrać, trzeba grać”. Monika realizuje ją na co dzień, uczestnicząc w rozmaitych konkursach, dlatego też wzięła udział w konkursie „Farmacja i ja”. Wierzy, że jeśli chce się coś w życiu osiągnąć, trzeba być aktywnym, mieć plan i go realizować.

Jest spokojna i raczej nieśmiała, choć, kiedy trzeba, potrafi być wygadana. Jak twierdzi, jest zarówno marzycielką, jak i racjonalistką. Marzy bowiem tylko o rzeczach, które można osiągnąć, i które kiedyś się spełnią. Jest pozytywnie nastawiona do ludzi, każdemu daje kredyt zaufania. A oni się za to odwdzięczają, choć zdarza się też, że ktoś ją rani lub stara się wykorzystać.

Farmacja i Monika

To rodzice zasugerowali jej farmację. I trafili w dziesiątkę: Monika jest bardzo zadowolona i wie, że zawsze znajdzie pracę.

Na razie jednak, choć zapracowała na tytuł magistra farmacji, u niektórych pacjentów nie budzi zaufania. Dlaczego? Wygląda bardzo młodo, jest filigranowa. – Choć noszę fartuch i plakietkę z tytułem magistra, zdarza się, że proszący o poradę pacjent pyta koleżankę pracującą obok: „Czy ta pani na pewno dobrze mi poradziła?” – uśmiecha się Monika. – Dotyczy to głównie starszych osób, z młodszymi mam bardzo dobry kontakt.

Monika pracuje w dwóch aptekach: otwartej i szpitalnej. To pomaga uzupełniać wiadomości, ponieważ zupełnie co innego dzieje się w szpitalu, a co innego w aptece otwartej.

Po godzinach

Monika wydoroślała szybko: jako najstarsza z trójki dzieci opiekowała się rodzeństwem. Młodszemu o osiem lat bratu właściwie matkowała. – Może właśnie to poczucie dorosłości sprawiło, że wyszłam za mąż jeszcze na studiach. Już wtedy umiałam zrobić w domu wszystko: gotowałam, prałam i sprzątałam jak prawdziwa pani domu – wyznaje.

Męża Roberta Monika poznała jeszcze w liceum. Wyjazd na studia oznaczał rozłąkę, ale miłość przetrwała tę próbę. Po studiach wrócili do Bartoszyc, kupili dwupokojowe mieszkanie – na początek wystarczy. Kiedyś będzie potrzebne większe, bo Monika marzy o trójce dzieci. Na razie remontują nowe lokum. – Nie mogę się doczekać własnej kuchni, będę ją miała po raz pierwszy w życiu! A ja tak bardzo lubię gotować... – wyznaje.

Nieliczne wolne chwile poświęca swemu niecodziennemu hobby, które polega na braniu udziału w internetowych konkursach. Dzięki dużemu zaangażowaniu Monika przynajmniej raz w tygodniu wygrywa jakąś nagrodę! – Przeważnie są to kosmetyki, ale wygrałam też telefon komórkowy i przejażdżkę z Krzysztofem Hołowczycem dla męża. Ale więcej przyjemności niż nagroda daje mi sam fakt, że wygrałam – przyznaje.

Gdy zamyka oczy i wyobraża sobie życie za dziesięć lat, widzi ładny domek, trójkę dzieci, bawiącego się z nimi Roberta. Gdyby musiała wybierać: kariera czy rodzina – bez wahania wybrałaby rodzinę.

Wioleta Mówińska

Technik farmacji, 32 lata. Urodziła się w Mrągowie, a od 13 lat mieszka i pracuje w Warszawie. Jej motto życiowe? Wioleta nie kieruje się konkretną dewizą. Ale uwielbia cytaty. Ulubione? Te z Kubusia Puchatka, ponieważ zawierają dużą dawkę humoru.

Upór nie pozwolił mi zrezygnować z planów. Chociaż osiągnęłam w swoim życiu już wiele, nie przestaję marzyć.

Życie nie było dla Wiolety łaskawe – przyjechała do Warszawy studiować stomatologię, ale bieg wydarzeń sprawił, że musiała porzucić plany. Zamiast studiów była zmuszona jak najszybciej znaleźć jakiś kąt i pracę. Wynajęła więc maleńkie mieszkanie w starej kamienicy na Woli i znalazła dorywczą pracę. Nie chciała jednak na tym poprzestać.

Marzenia się spełniają...

– Farmację wybrałam z wygody i z rozsądku – przyznaje. – Studium trwa tylko dwa lata i daje dobrze płatny zawód.

Nie było Wiolecie lekko: czas dzieliła między szkołę a pracę. Na szczęście dzięki wykładowcom szybko polubiła farmację. Postanowiła: – Skoro nie mogę robić tego, co chcę, będę robić to, co mogę. Marzenia poczekają. A jednak nie czekały za długo, ponieważ zaczęłam je realizować, gdy tylko znalazłam pracę w farmacji – wspomina. – Poszłam na studia, ale nie na stomatologię, lecz dietetykę. To był kolejny okres wyrzeczeń, ponieważ zaoczne studia nie są tanie. Gdy je skończyłam, poszalałam więc trochę: jeździłam na atrakcyjne wycieczki, robiłam zakupy...

Czas na stabilizację

Wioleta wciąż wynajmuje swoje małe cztery kąty, ale marzy o własnym, przestronnym mieszkaniu. Dlatego pracuje w weekendy w drugiej aptece i odkłada pieniądze. Ale zastrzega, że nie jest pracoholiczką.

– Kolejne marzenie to rodzina i dziecko – przyznaje. Chciałaby też mieć psa, ale za często nie ma jej w domu. Ma więc bardziej niezależnego domownika: kotkę Sarę.

Wiecznie zabiegana

Sporo czasu poświęca na hobby, którym jest dietetyka. Po pracy w aptece wpada do domu, chwyta notatki, wagę i pędzi na spotkanie z grupą pacjentów.

Uwielbia też kryminały Agathy Christie i Harlana Cobena. Lubi zajmować się domem, zwłaszcza sprzątać. – Jestem bardzo pedantyczna – przyznaje. – Potrafię wstać o północy i wytrzeć półkę, gdy mi się przypomni, że tego nie zrobiłam.

Wioleta nie snuje dalekosiężnych planów na przyszłość, ale już dziś zamierza pojechać na Maderę. Kiedyś zobaczyła zdjęcia w folderze i zakochała się w tym miejscu. Wie, że tam pojedzie, ponieważ umie spełniać swoje marzenia, nawet jeśli czasem muszą trochę poczekać.

Anna Balicka

Magister farmacji, 41 lat. Mieszka w Ciechanowie, pochodzi z Zamościa. Jest kierownikiem apteki. Nie ma życiowego motta, ale jej sposób bycia sugeruje, że mogłoby nim być hasło: „Carpe diem”. Anna stara się cieszyć każdą chwilą. Wpadający przez okno promień słońca, ulubiona piosenka w radiu lub uśmiech dziecka wprawiają ją w dobry humor.

Nie afiszuję się, nie stroję. Wahałam się, zanim wzięłam udział w spotkaniu. Od błysku fleszy wolę dobrą książkę lub grę w monopol z rodziną.

Anna Balicka czuje się kobietą szczęśliwą i spełnioną. Od roku mieszka z mężem Piotrem i córką Alicją we własnym, małym domku. Los dał jej więcej, niż mogłaby sobie wymarzyć: kochającą rodzinę, pracę, którą lubi, letnie popołudnia na tarasie, dni płynące spokojnie i powoli. Nieco nieśmiałej Annie takie życie odpowiada.

Na początku była przyjaźń

Anna jest też romantyczką. Lubi, gdy mąż ją rozpieszcza i uwodzi słodkim słówkiem, drobnym prezentem. To dla niego została w Ciechanowie, gdzie wiele lat temu zawędrowała „za pracą”. – Piotr był znajomym mojego pracodawcy, poznałam go na spotkaniu towarzyskim – wspomina Anna. – Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, bliskość narastała powoli, aż w końcu sympatia przerodziła się w uczucie. Dziś jesteśmy bardzo szczęśliwi. Cała nasza trójka.

Życiowe przyjemności

Nie planuje swojego życia, poddaje się raczej jego rytmowi. Ale macierzyństwo zaplanowała bardzo świadomie. Córka ma dziś 10 lat. W domu Anny panuje partnerski podział ról. Mąż bardzo pomaga w obowiązkach. Anna kocha swoje ustabilizowane życie. Cieszy się wieczorami, gdy wtulona w męża i córkę leży na kanapie i ogląda lekki i wesoły film. Lubi też aptekę, w której pracuje od lat, gdzie czuje się jak w domu.

Chwile tylko dla siebie

Jest typem kobiety, która woli zagrać w monopol z rodziną, niż iść do fryzjera. Co nie znaczy, że nie dba o wygląd. W ubiorze stawia głównie na wygodę, ale nigdy za to nie zapomina o makijażu. – Chcę się podobać przede wszystkim sobie – podkreśla.

W wolnej chwili sięga po książkę. Wybiera lektury skłaniające do refleksji, np. książki Isaaca Singera lub Umberta Eco. Ale lubi czasem poczytać „babidło”, takie jak np. Dom nad rozlewiskiem Małgorzaty Kalicińskiej. – Nigdy nie byłam molem książkowym. Dopiero jako dorosła osoba połknęłam bakcyla. Chcę, by córka również pokochała czytanie – przyznaje Anna.

Magdalena Jopek

Technik farmacji, 25 lat. Pracuje w aptece w Ząbkach od trzech lat. Jej motto brzmi: „Kobieta zmienną jest”. Rzeczywiście, w pełni je realizuje: raz jest praktyczna, a innym razem romantyczna. Jednego dnia woli sportowy styl, innego elegancki i kobiecy. Czasem jest samodzielna i silna, a czasem chętnie korzysta z pomocy i opieki ukochanego mężczyzny.

Praca w aptece jest spełnieniem moich marzeń z dzieciństwa. Bardzo lubię atmosferę tego miejsca.

Urodziła się i spędziła dzieciństwo w Wyszkowie. Śmieje się, że już od dziecka miała zadatki na farmaceutkę: – Byłam bardzo spokojną i uporządkowaną dziewczynką – wspomina. – Lubiłam, gdy otoczenie było dobrze zorganizowane. Moje misie siedziały na swoich miejscach, ubranka w szafie były poukładane w równych rzędach. Zawsze podobało mi się w aptece, bo było tam czysto i panowała pełna skupienia atmosfera. No i interesowały mnie leki.

Trudne dobrego początki

Opiekuńczość wobec pacjentów wykształciła w sobie już we wczesnym dzieciństwie. Musiała troszczyć się o młodszego brata i pomagać tacie w prowadzeniu domu. Może dlatego, gdy podrosła, zapragnęła wyfrunąć z rodzinnego gniazda.

Wybrałam technikum farmacji we Włocławku. – Wyjechałam w wieku 20 lat – opowiada Magdalena. – Ale nie była to wyprawa na wariata. Wszystko wcześniej przygotowałam: zapisałam się do szkoły, znalazłam mieszkanie, a na miejscu pracę. Uczyłam się w weekendy, w ciągu tygodnia pracowałam.

Szczęście czekało w domu

Gdy skończyła naukę, wróciła w rodzinne strony, gdzie los szykował dla niej miłą niespodziankę – niebawem poznała przyszłego męża, Zbigniewa. – To była prawdziwa randka w ciemno – uśmiecha się. – Kuzynka szła na spotkanie z mężczyzną, którego słabo znała, więc dla pewności zabrała mnie. Jej partner przyprowadził ze sobą kolegę. To właśnie był mój przyszły mąż. Spodobaliśmy się sobie od pierwszego wejrzenia. Z podwójnej randki wyszły dwa śluby... A po ślubie przyszła na świat Zuzia, która teraz ma półtora roku.

Wymarzona praca

Apteka, w której pracuje, nie jest duża – na zmianie są tylko dwie osoby. Ale Magdalena lubi tę pracę. Zna każdy kąt, wie, gdzie leży każda, nawet najmniejsza rzecz.

Po pracy pędzi do domu do rodziny. Mąż cieszy się, że ma żonę farmaceutkę, bo jej zamiłowanie do porządku przenosi się także na dom. Decyzje podejmują jednak razem – w ich małżeństwie panuje partnerstwo.

„Farmacja i ja”, listopad 2009

Komentarze czytelników (1)
15.01.2010 23:07
~Monika Ł.
:)
To była bardzo ciekawa przygoda. Mam nadzieję, że spotkamy się za pięć lat:)

Dodaj komentarz

« poprzedni Archiwum (11 z 14) następny »
« poprzedni Archiwum (11 z 14) następny »

Mapa farmaceutów

Masz aptekę,
hurtownię leków?
Dodaj swoją llokalizację
na naszej interaktywnej
mapie.

Wyślij e-kartkę...

swojej rodzinie,
znajomym, bliskim
i współpracownikom...
a może nam?

Kalendarz farmaceuty

ważne informacje dla farmaceutów,
kierowników aptek, właścicieli...

Napisz do nas jeśli...

  • chcesz zostać współpracownikiem
    naszego magazynu,
  • masz uwagi jakie zmiany
    wprowadzić,
  • możesz zaproponować
    tematy do kolejnych numerów.
Czekamy na Wasze listy!
1 2 3 4
  • Praca
  • Awanse
  • Ogłoszenia
  1. Awanse farmaceutów
    Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
  1. Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
    84-218 łęczyce, ul. Długa 15b woj. pomorskie, pow. Wejherowo proszę o kontakt tel. 606367725 godziny otwarcia:...
  2. Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
  3. Apteka M&M w Radziejowie (woj.kujawsko-pomorskie) pilnie zatrudni kierownika apteki
Zobacz wszystkie ogłoszenia
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.

Polecane produkty