Apteka z ogrodem - rozdział 13
Słoneczny patrol, czyli co zrobić, by plażowanie było udane
Wszystko przez tę Coco. Coco Chanel. To ona w 1914 roku wylansowała kostium plażowy oraz spodnie typu capri. Tak zaczęła się moda na opalanie i...
Naświetlanie w Skandynawii
Czy wiesz, że w krajach skandynawskich w okresie zimowym jest zalecane korzystanie z solariów? Ma to zapobiegać objawom depresji wynikających z braku światła dziennego.
W moim pachnącym domu
Z dobrodziejstw aromaterapii może skorzystać każdy. Nie tylko łagodzi dolegliwości ciała, przywraca harmonię umysłu, działa upiększająco na skórę,...
Takiego uczucia jak w niedzielny ranek nie doświadczyłem nigdy wcześniej. Było kilka minut po piątej, kiedy zszedłem cichutko z sofy i okręcony kocem odważyłem się zajrzeć do sypialni. Ola spała w mojej ulubionej fioletowej pościeli. Widziałem tylko czubek jej głowy i ciemne włosy na poduszce. Dokładnie wtedy to poczułem - wszystko było w porządku. Wszystko było tak, jak zawsze powinno być, niczego nie brakowało. I moim zdaniem właśnie to uczucie jest uczuciem szczęścia.
Na dobrą sprawę znałem ją pół dnia i jeszcze nigdy się do mnie nie odezwała. Miała za sobą tragiczną przeszłość, a ludzie poranieni rzadko bywają dobrzy dla innych. Ja, wedle wszelkich prawideł, byłem rasowym starym kawalerem. Mógłbym się założyć, że na nasz związek nikt przy zdrowych zmysłach nie postawiłby złamanego grosza. Ja, patrząc na śpiącą Olę, zdecydowałem się postawić wszystko. Choćby dlatego, że moja wymarzona pacjentka potrafiła się śmiać z moich żartów i nie ziewała, gdy opowiadałem o pracy w aptece.
***
Kiedy po dziesiątej wróciłem ze sklepu, siedziała na kuchennym krześle przy oknie z podciągniętymi nogami i palcami burzyła mokre włosy. Była taka drobniutka i radosna, że miałem ochotę wziąć ją na ręce i zacząć tańczyć.
- Zrobię obiecaną jajecznicę - powiedziałem. - Będzie pycha, zobaczysz. Od lat apeluję o zorganizowanie mistrzostw świata w przyrządzaniu jajecznicy, żebym wreszcie mógł coś wygrać.
Kiwnęła głową, że jajecznica to brzmi nieźle.
- Nie spałeś - napisała.
- Nie spałem. Leżałem sobie na sofie i uśmiechałem do sufitu.
Przez chwilę chciałem jej powiedzieć o tym porannym uczuciu pełnego szczęścia, ale zrezygnowałem. Mogłaby pomyśleć, że zwariowałem na jej punkcie, a pewnie już miała w życiu dość wariatów.
Postawiłem na stole swoje dzieło ze szparagami, pomidorami i serem, kiedy przyszedł SMS od Michała: „Ja w imieniu wszystkich - jest tak dobrze, czy tak źle? Człowieku, my tu siedzimy jak na żelazku, umiesz budować napięcie!!!". Roześmiałem się i pokazałem Oli wiadomość. „Jemy razem śniadanie, do pracy wrócę może w listopadzie, proszę o podlewanie mojego ulubionego aloesu, z góry dziękuję" - odpisałem.
- Poznaj mnie z nimi. Kiedyś. Jeszcze nie teraz. Dziś bym się bała - wyznała na zielonej karteczce.
- Oleńko, masz jakieś rany, żebym je mógł całować? Jeśli jeszcze powiesz, że moja jajecznica ci smakuje, lubisz „Śniadanie u Tiffany'ego" oraz walerianowy zapach apteki, to ja się nie powstrzymam i cię poproszę o rękę!
- Żałowałbyś.
- Sam to ocenię, to raz. Jestem twardy, to dwa. Domagasz się ode mnie komplementów, to trzy. Uważam, że jesteś fascynująca, to cztery.
***
W poniedziałek idąc do apteki byłem rześki jak poranna bryza, choć z wrażenia przespałem zaledwie cztery godziny. Nie czułem zmęczenia, tylko to samo miłe przekonanie, że coś wskoczyło na właściwe miejsce i zapełniło dziurę, z której istnienia wcześniej nie zdawałem sobie nawet sprawy.
Tego dnia otwierano nową aptekę. Nie byłem na bieżąco z internetową aferą i nie wiedziałem, jakie nastroje panują wśród farmaceutów i pacjentów. Nie wiedziałem, czy Basia pogodziła się z Wojtkiem i czy nadal jesteśmy podejrzewani o napisanie paszkwila na konkurencję.
Na drzwiach apteki od środka ktoś nakleił kartkę z napisem uwitym z soczyście czerwonych serduszek: „WITAMY BOHATERA!!!". Choć było to ckliwe i niepoważne, coś mnie ścisnęło za gardło. Dokładnie za tydzień mieliśmy otworzyć przyapteczny ogród, w powietrzu wisiała kiepska atmosfera, a oni mieli czas, żeby pomyśleć o moim weekendzie!
W aptecznej kuchni siedzieli już wszyscy oprócz Michała, choć o tej godzinie zwykłem tam zastawać co najwyżej zaspaną Ewę. Opowiedziałem pokrótce o jednej dobie z Olą. Kinie, naleśnikach, grze w pytania, nocy w dwóch pokojach, jej obietnicy napisania arcydługiego listu o wszystkim, czego nie zdążyliśmy sobie powiedzieć.
- A jak raport z frontu? - zapytałem.
- My z Ewą jedziemy na ogrodowe zakupy, chcemy znaleźć zielone stoliki, krzesła, kolorowe parasole i jeszcze kilka brakujących krzaków. Zamierzamy z tego zrobić miły wypad z jedzeniem lodów włącznie, więc prosimy o zawracanie gitary tylko w sprawach ślubów i pogrzebów. Ktoś chciałby coś ogłosić?
- Żebyście jechali, dopilnujemy macierzy - ucięła Basia. - Ja mu wszystko opowiem.
- Wojtek do mnie dzwonił... - zacząłem.
- I do mnie, dwieście razy. Utrzymuje, że kontakty ze mną odradził mu szef. Bo pomówienie w internecie mogło być naszą sprawką!!! Rozumiesz? Facet ma wystarczająco dużo zaufania, żeby mi proponować małżeństwo, ale za mało, by uznać takie podejrzenie za idiotyczne!
- O kurczę! Proponował ci małżeństwo?! Podejrzewa CIEBIE?!
- Czemu u licha, to pierwsze dziwi cię bardziej niż to drugie?
- Tylko dlatego, że nic nie mówiłaś. Kochana, ja bym cię sam o rękę poprosił lata temu, gdyby nie fakt, że miałem absolutną pewność otrzymania kosza.
- To teraz nieważne. Musisz wiedzieć, że obelżywy dla Wojtka tekst oraz komentarze zniknęły z internetowego wydania gazety, a administratorka zamieściła wyjaśnienie. List z prośbą o publikację z naszymi sfałszowanymi podpisami zanieśliśmy do prokuratury w Grodzisku...
Nie zdążyliśmy rozwinąć tematu, bo trzeba było otworzyć aptekę. Pospiesznie odczepiłem kartkę z powitaniem. Co bardzo dziwne, przed drzwiami stało pięć osób i w pierwszej chwili pomyślałem, że ten tłumek nic dobrego nie wróży. Wszyscy byli stałymi pacjentami. Dopiero po uśmiechach zrozumiałem, że przyszli, aby zamanifestować solidarność.
Pani Alicja, emerytowana nauczycielka odwiedzająca aptekę regularnie, kupiła Aspirynę.
- I chciałam panu powiedzieć, panie magistrze, że ja do tamtej drugiej apteki chodzić nie będę. Do pana będę przychodzić, dokąd nogi nie odmówią posłuszeństwa.
Nigdy nie zdobyłem się na to, by poprosić ją o zaprzestanie tytułowania mnie magistrem.
- Pani Alu, to jest najładniejszy komplement, jaki usłyszałem w tym roku. Bardzo mi jest miło. Niech pani chodzi tam, gdzie będzie pani najprzyjemniej, a jeśli to będzie przypadkiem ta apteka, uczyni pani szczęśliwszym jednego mężczyznę więcej.
Imienia stojącego za panią Alą starszego mężczyzny nie znałem, ale kojarzyłem jego szczupłą twarz i awersję do burmistrza oraz wszystkich polityków, której wyraz dawał niemal przy każdej wizycie. Wielu ludzi nie lubił. Pojawił się z samego rana, by kupić Urosept.
- Czytałem wszystko, co oni wyprawiają, i moja noga tam nie postanie - powiedział. - Synowa mi wydrukowała i zaraz jej kazałem napisać, że Boga w sercu nie mają, jak zatrudniają kryminalistów do robienia lekarstw. Jeszcze nas potruje. Na milicję go trzeba dać, jak się odgrażał, że miasto zatruje.
Chyba był pewien, że ta deklaracja mnie ucieszy, ale poczułem tylko przytłaczającą rezygnację. Jeśli wzbudzanie nieufności było takie łatwe, na aferze mógł stracić każdy farmaceuta. Dlaczego ludzie z uwagą słuchają pieniaczy, a puszczają mimo uszu głosy rozsądku? Czemu przeczytali ten żałosny donos, a naszych wyjaśnień już nie? Czemu nie przeczytali noty administratora strony zamieszonej po usunięciu tekstu?
- Nie ma dowodów na winę chłopaka - powiedziałem najuprzejmiej, jak potrafiłem. - Obawiam się, że ktoś chciał zaszkodzić nowej aptece. Niech pan nie wierzy we wszystko, co ludzie mówią, bo to nawet nie dziennikarz pisał, tylko jakiś oszust, który sfałszował podpisy aptekarzy.
- Ja tam nie wiem. Przychodzić będę tutaj, bo panie są miłe i wiem, że żadnego świństwa nie sprzedadzą.
- W każdej polskiej aptece sprzedaje się tylko najlepsze leki, to gwarantowane prawnie.
Wyglądał tak, jakby się na mnie trochę obraził. „Panie są miłe", ha! Nic nie mogłem poradzić, że złe nastawienie wobec nowych w ogóle mnie nie cieszyło. Bardzo chciałem, żeby pacjenci zostali z nami. Marzyłem o sukcesie ogrodu, lepszej sprzedaży, wyprzedzeniu konkurencji. Chciałem jednak uczciwego zwycięstwa w pojedynku na pomysły i umiejętności, a nie brudnych gierek prowadzonych w atmosferze podejrzeń. Czułem, że idziemy w dobrą stronę - mieliśmy już całą ścianę zapełnioną rysunkami dzieci, odwiedzało nas więcej mam, a Basia i Ewa jako najbardziej kompetentne poświęcały im dużo czasu. Same były matkami, więc uczyły nas, że gdy choruje dziecko, musimy po pierwsze pocieszyć i uspokoić przerażonego rodzica, a dopiero po drugie wybrać odpowiedni lek dla malucha. Spanikowane mamy potrafiły przecież podawać niemowlętom aspirynę. Nasz pomysł promowania zdrowego trybu życia budził powszechne zainteresowanie, a ogród, głównie pod opieką Piotra, Ewy oraz urzędniczki od miejskiej zieleni, zaczął przypominać snute wcześniej wizje.
Niechże nam tylko będzie dane wygrać uczciwie!
(cdn.)
Sylwia Skorstad
„Farmacja i Ja”, październik 2008
- Ostatnio dodane
- Najczęściej czytane
-
To szkodliwe rodzić podczas chemioterapii?
Belgijscy badacze wykazali, że dzieci urodzone przez kobiety podczas leczenia farmakologicznego nowotworu nie... - Mięśniak macicy - najczestszy nowotwór narządów płciowych kobiet
- Nowe urządzenie do badania serca
- Od dziś nowe przepisy ustawy
- Które leki ze stratą w 2011?
-
Badanie czytelności ulotek farmaceutycznych
Resort zdrowia określił zasady, na podstawie których będzie można zbadać, czy treść informacji dołączonych do... - Pseudoefedryna – skuteczna, gdy używana z rozwagą
- Katar „zatokowy” czy zapalenie zatok przynosowych?
- Nowa metoda operacji kręgosłupa w Toruniu
- Termometry. Które są najlepsze dla dzieci?
- Praca
- Awanse
- Ogłoszenia
-
Awanse farmaceutów
Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
-
Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
84-218 łęczyce, ul. Długa 15b woj. pomorskie, pow. Wejherowo proszę o kontakt tel. 606367725 godziny otwarcia:... - Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
- Apteka M&M w Radziejowie (woj.kujawsko-pomorskie) pilnie zatrudni kierownika apteki
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.




