Serwis farmaceutyczny
szukaj w farmacjaija.pl


Po godzinach

Apteka z ogrodem - rozdział 14

- 2010-01-09

Dwa kółka, zero problemów

Przez błędną postawę podczas jazdy na rowerze można nabawić się dolegliwości kręgosłupa, stawów i okolic intymnych. Wprowadzenie niewielkich korekt...

Jesienne przeziębienia

Ze statystyk wynika, że corocznie w okresie jesiennym co czwarty Polak łapie przeziębienie

Akcja: regeneracja

Wczesną wiosną zaczynamy narzekać na jakość włosów. Na matowienie, niepodatność na układanie, wzmożone wypadanie. Co właściwie dzieje się z naszymi...

Trudno mi sobie przypomnieć tydzień bardziej zajęty niż ten poprzedzający otwarcie ogrodu. Piotr i Ewa zaglądali do apteki tylko na krótkie chwile, bo większość czasu zajmowało im sadzenie poziomek oraz róż, wysyłanie zaproszeń, a także pocieszanie nas, że wszystko przebiega zgodnie z planem i na pewno zdążymy do niedzieli. My - to znaczy Basia, Michał i ja - zajmowaliśmy się wyjaśnianiem pacjentom, że apteki nie toczą rywalizacji na śmierć i życie, a wszyscy w mieście są absolutnie bezpieczni. Poza tym mnie pochłaniały myśli o sobotnim spotkaniu z najbardziej fascynującą kobietą, jaką znałem, Basia zajmowała się nieznoszeniem Wojtka, a Michał wciąż zaczytywał się w prasie religijnej, pisał polemiki oraz umawiał na dyskusje u dominikanów. Każda z tych rzeczy z osobna, a co dopiero wszystkie razem, były dziwne i nie do opanowania.

W ostatni wtorek z inicjatywy Piotra odbyło się wieczorne spotkanie kierowników okolicznych aptek, w tym szefa konkurencji nowo otwartej oraz szefowej konkurencji odwiecznej. Piotr wrócił zmęczony, ale zadowolony, a w środowy poranek zdał nam dokładną relację. Dwaj panowie oraz jedna pani zapewnili się nawzajem, że nie umoczyli palca w zamieszczeniu w internecie ataku na zatrudnionego w nowej farmaceutę. Uznali, że w interesie wszystkich leży informowanie pacjentów, iż zgodnie potępiamy nieszczęsny tekst i bronimy dobrego imienia farmaceutów. Przygotowali projekt prostych ulotek, które następnie wydrukowaliśmy w wielu egzemplarzach i rozdawaliśmy pacjentom. Miasto wiedziało, że mówimy jednym głosem, więc nastroje się uspokoiły. Nikt już nie przychodził, by krytykować nową aptekę. Taka sytuacja nam odpowiadała, bo chcieliśmy uczciwej konkurencji.

Winnych zamieszania dalej nie było, oskarżony Wojtek dzielnie zjawiał się w pracy w „Milanowie", a Basia nie potrafiła mu wybaczyć podejrzeń o udział w aferze.

Ja cieszyłem się, że tydzień wreszcie zbliża się ku weekendowi. Z Olą od ostatniego spotkania wymienialiśmy tylko SMS-y i nie mogłem się doczekać jej widoku.

***

Po powrocie z apteki znalazłem w skrzynce list od Oli. Niemiłosiernie gruby. Poczułem dreszcz podniecenia, ale też strach. Chciałem móc go przeczytać w idealnych warunkach, kiedy nic innego nie będzie rozpraszać mojej uwagi. Dopiero, gdy wziąłem prysznic i zrobiłem sobie drinka, zasiadłem do listu.

Telefon zadzwonił, kiedy rozdzierałem kopertę. W tym szalonym tygodniu wszystko było możliwe.

- Jureczku - Basia w słuchawce przeciągnęła moje imię, po czym poznałem, że są kłopoty. - Proszę bardzo, przyjedź do mnie, strasznie potrzebuję waszej rady. Michał już idzie. Wiem, kto napisał donos na Wojtka.

- Lecę. Za siedem minut będę.

List musiał poczekać. Dzieląca nasze mieszkania odległość pokonałem w cztery minuty. Spod domu wysłałem jeszcze SMS-a: „Dostałem twój list i nie mogę się doczekać, by go przeczytać, zrobię to zaraz po powrocie do domu, bo teraz pędzę do Basi po rozwiązanie zagadki internetowej afery". Natychmiast przyszła odpowiedź: „Nie spiesz się."

Michał już siedział w salonie i głaskał kota. Nie czekałem nawet na herbatę, tylko ponagliłem Basię:

- Mów.

- Chociaż usiądź, bo wprowadzasz nerwową atmosferę - poprosił Michał.

Basia zaczęła opowiadać.

- Chłopaki, liczę na to, że poradzicie mi, jak się z tego wyplątać, bo na razie nie widzę światełka w tunelu. Donos na Wojtka napisał mój były mąż.

- Kto? - zapytał Michał z niemądrą miną.

Eksa przyjaciółki znałem głównie ze zdjęć i opowiadań. Rozstali się siedem lat wcześniej, rozwiedli ostatecznie po trzech latach separacji. Rzadko stawał się tematem rozmów, bo rzadko dawał ku temu okazję. Wiedziałem, że kiedyś nie poradził sobie z ojcostwem, potem ze sobą. Basia utrzymywała z nim kontakt nie tylko ze względu na dziecko. Czuła się trochę winna małżeńskiej porażki, moim zdaniem niesłusznie.

- Od czasu rozwodu nie wiodło mu się najlepiej. Miał dwa kulawe związki, które szybko schrzanił. To mu na pewno nie pomogło zakończyć przyjaźni z piciem. Leczy się, ale daleko mu do stabilizacji. Między nami było w porządku, myślałam nawet, że dobra z nas para kumpli - mówiła chaotycznie. - Zdawało mi się, że on już niczego ode mnie nie chce, wszystko rozwiązaliśmy, ucięliśmy, jesteśmy po prostu dwiema osobami życzącymi jak najlepiej naszemu dziecku. Spotykali się z Markiem, spędzali czas razem, mogłam wyjść do kina albo posiedzieć z wami. Gdy poznałam Wojtka, naturalnie zaczęłam się zwracać do byłego z częstszymi prośbami o opiekę nad synem. Nie odmawiał, nie wypytywał za dużo. To Marek mu powiedział, że do domu przychodzi kolega mamy, że został na noc, że to coś poważnego. Nie robiliśmy z niczego tajemnicy, bo i po co? I nagle... Boże... To takie kompletnie głupie, małe, brzydkie!

Rozpłakała się. Wziąłem ją za rękę, a Michał poszedł poszukać chusteczek.

- Skąd wiesz, że to on? - zapytałem, kiedy najsilniejszy wybuch emocji minął.

- Sam mi powiedział. Zadzwonił, dzisiaj, niedawno. Pijany. Zaczął płakać, że on nie chciał, że nie wie, co mu odbiło. Był zazdrosny, że my mamy wszystko, a on nic. Opowiadał, jak wielkim jest zerem, jego życie to dno i tak dalej. Miałam ochotę wykrzyczeć, żeby przestał się nad sobą użalać, tylko powiedział choć jedno zdanie z kimś innym w podmiocie niż on sam, bo przecież to mnie bardziej skrzywdził niż siebie. Nagadałam mu. Pewnie poszedł teraz się wieszać.

- To będzie chyba jego pierwszy rozsądny krok w życiu - skwitował Michał. - Nie martw się, niczego sobie nie zrobi, a jeśli nawet, to jego strata, nie twoja. Przestań o nim myśleć, bo słusznie ma doła.

- Nie płaczę nad nim, tylko nad sobą - chlipnęła.

- Jak ja to wytłumaczę? Trzeba powiedzieć Wojtkowi i całej reszcie, że to przeze mnie ta głupia afera, zamieszanie wśród pacjentów. Co oni sobie pomyślą?

- Basieńko, dlaczego uznałaś, że to właśnie ty masz coś wyjaśniać? Co w tej sprawie masz sobie do zarzucenia? Nic! Nie namawiałaś go do pisania kalumnii, nie zawiodłaś żadnych jego nadziei, byłaś przez cały czas uczciwa. W niczym nie zawiniłaś, dlaczego więc ty masz pić to piwo?

- Jurek, nie znasz go! Piwo to on chętnie wypije, ale na pewno nie to, którego nawarzył.

- Wypije, kochana.

- Nikt go do tego nie zmusi.

- Ależ mylisz się, ja go zmuszę.

***

Pojechaliśmy na drugą stronę miasta razem z Michałem. Nie cieszyliśmy się na myśl o możliwej przepychance, ale obaj bardziej ceniliśmy przyjaźń Basi, niż swoje klapy u marynarek. Zresztą, żaden z nas nie miał akurat marynarki. Stanęliśmy na ulicy, szukając numeru domu, w którym Eks wynajmował mieszkanie.

- Co zamierzasz? - zapytał Michał.

- Nie mam planu. Namówimy go, żeby przyznał się do napisania donosu i przeprosił Wojtka oraz internautów. Jak to zrobimy? Nie wiem. Szczerze mówiąc, jeśli z kimś mi się źle rozmawia, to właśnie z alkoholikami. Uzależnieni to jedyna grupa ludzi, których motywów nie potrafię przeniknąć, a empatię mam bliską zerowej.

- Na szczęście ja potrafię - stwierdził lekko Michał. - Sam przerabiałem romans z butelką. Idziemy!

Eks otworzył drzwi bez ociągania. Wyglądał na mocno podchmielonego, ale jeszcze zdolnego do kojarzenia faktów. Co dziwne, poznał nas.

- Kolesie Baśki. Mogłem się spodziewać. Won! - mruknął, bo nie starczyło mu energii na krzyk.

Chciał zamknąć drzwi, ale Michał odepchnął go bezceremonialnie i wszedł do mieszkania. Ja za nim. Gospodarz atakiem pozornie się nie zmartwił, jakby był przyzwyczajony do wizyt ludzi przepychających się w drzwiach i samodzielnie decydujących, czy wejść, czy wyjść. Stał blisko drzwi i patrzył na nas spode łba. Rzucił się na mnie dopiero po mniej więcej dwudziestu sekundach. Był znacznie mniejszy i słabszy ode mnie, ale skoczył z podziwu godnym impetem. Poleciałem na szafkę z butami i uderzyłem o coś łokciem. Tępy ból był tak dokuczliwy, że zawyłem. W dodatku facet śmierdział okropnie, fizyczny kontakt z nim rodził takie samo uczucie, jak trzymanie między zębami kawałka wełnianego swetra. Leżąc na podłodze, bardziej z irytacji niż chęci kontynuowania bójki, kopnąłem napastnika z całej siły w kostkę. Mało brakowało, a kopnąłbym go po raz drugi, ale Michał mnie powstrzymał.

- Porozmawiamy - powiedział spokojnie do leżącego mężczyzny. - Teraz mnie słuchaj. Basia była dla ciebie dobra, a ty zrobiłeś świństwo jej, a przy okazji nam i ludziom w mieście. Ta kobieta ma dużo do stracenia, rozumiesz? Pacjenci ją szanują, ufają jej, przychodzą do apteki z jej powodu. Przez ciebie może stracić ich sympatię. Gdy się dowiedzą, że to jej były mąż straszył miasto wytruciem, atmosfera zrobi się niemiła. Rozumiesz co mówię?

Eks leżał na podłodze i wyglądał jak rakieta bojowa dalekiego zasięgu na chwilę przed startem.

(cdn.)

Sylwia Skorstad

„Farmacja i Ja”, listopad 2008

Komentarze czytelników (0)

Dodaj komentarz

« poprzedni Po godzinach (56 z 168) następny »
« poprzedni Po godzinach (56 z 168) następny »

Mapa farmaceutów

Masz aptekę,
hurtownię leków?
Dodaj swoją llokalizację
na naszej interaktywnej
mapie.

Wyślij e-kartkę...

swojej rodzinie,
znajomym, bliskim
i współpracownikom...
a może nam?

Kalendarz farmaceuty

ważne informacje dla farmaceutów,
kierowników aptek, właścicieli...

Napisz do nas jeśli...

  • chcesz zostać współpracownikiem
    naszego magazynu,
  • masz uwagi jakie zmiany
    wprowadzić,
  • możesz zaproponować
    tematy do kolejnych numerów.
Czekamy na Wasze listy!
1 2 3 4
  • Praca
  • Awanse
  • Ogłoszenia
  1. Awanse farmaceutów
    Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
  1. Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
    84-218 łęczyce, ul. Długa 15b woj. pomorskie, pow. Wejherowo proszę o kontakt tel. 606367725 godziny otwarcia:...
  2. Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
  3. Apteka M&M w Radziejowie (woj.kujawsko-pomorskie) pilnie zatrudni kierownika apteki
Zobacz wszystkie ogłoszenia
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.

Polecane produkty