Serwis farmaceutyczny
szukaj w farmacjaija.pl


Po godzinach

Apteka z ogrodem - rozdział 6

- 2009-12-01

Niechciane jo-jo

Jeżeli po kuracji odchudzającej powrócimy do starego sposobu odżywiania, przytyjemy znowu. Słowem: dopadnie nas efekt jo-jo. A ten jest bardziej...

Jesienne przeziębienia

Ze statystyk wynika, że corocznie w okresie jesiennym co czwarty Polak łapie przeziębienie

Cellulit w aptece

Na pomarańczową skórkę skarży się coraz więcej pacjentek. Wiele z nich stara się zapanować nad postępującymi zmianami i poprawić stan swojej skóry....

Już na pierwszy rzut oka mężczyzna stojący kilka metrów ode mnie nie wyglądał na zwykłego pacjenta. Było jasne, że nie przyszedł po Novorutin czy Vigor Complete. Pojawił się tu tylko w jednym celu - narobić kłopotów Michałowi, a przy okazji nam.

Na szczęście zanim zdumiona Ewa zdążyła coś powiedzieć, stanąłem na jej miejscu.

- O jakiego Michała panu chodzi? - zapytałem.

- Pracuje tutaj. Mam sprawę do niego, umówiliśmy się - skłamał.

- To musieliście się chyba dawno umówić, bo już tu nie pracuje - skłamałem ja.

- Niby od kiedy?

- Niby od tego poniedziałku.

Stropił się. Tego nie przewidział.

Widziałem, jak stojący przy drugim stole Michał poczerwieniał lekko, ale na szczęście nie uciekł na zaplecze. Pewnie gdyby mógł, schowałby się za swoją plakietką z napisem „Oktawiusz". Uznaliśmy wcześniej, że należy mu się to imię. Po pierwsze za to, że wpakował się nieproszony w życie żony tego mężczyzny, a po drugie, bo nikt nie uwierzy, że mógłby świadomie zgodzić się na przybranie akurat takiego imienia.

- Eeeee, jak to nie pracuje, jak mnie w sobotę mówił, żebym wpadł, to pogadamy...

- Tak to nie pracuje, że sam go zwolniłem za podrywanie mojej żony.

Popatrzył na mnie. Pomyślał.

- Chodź no pan na fajkę.

Poszedłem, chociaż nie palę. Udając „równego gościa" tłumaczyłem, że i mnie ten cały Michał zaszedł za skórę, bo popracował ledwie kilka tygodni, a już koleżanki zaczęły się skarżyć na nieprzyzwoite zaczepki. Kiedy również moja żona przyznała się, że wciągał ją w długie, intymne rozmowy na temat kondycji naszego małżeństwa, poprosiłem, by odszedł na własną prośbę, zanim porachuję mu kości. Nie bardzo wiedziałem, czy zwrot „porachuję kości" mieści się w słowniku facetów, którzy bronią honoru żon pałkami, ale i tak zadziwiała mnie łatwość, z jaką wszedłem w rolę. Odkąd niedawno opowiadałem pewnemu dentyście o rzekomym przodku samobójcy, wszystko, co łgałem w dobrej wierze, bezboleśnie przechodziło mi przez gardło.

- Jak go kiedyś złapiesz, to ze trzy kopy sprzedaj i ode mnie - zarechotał przybysz i w tym momencie już zupełnie przestałem się dziwić, że jego żona szuka szczęścia w internecie, za każdym razem, gdy on znika za drzwiami.

Chciał mi opowiadać własną historię, ale przekonałem go, że powinienem wracać już do pracy, bo „czas to pieniądz", a „jak kota nie ma, to myszy harcują".

Przyjaciele powitali mnie w środku jak bohatera. Sam czułem się jak Superman. Nie dość, że zażegnałem konflikt pokojowo, to jeszcze przez kilka minut byłem panem na włościach. Uzurpator, ale zawsze.

***

W sobotę poszedłem do apteki, żeby pomóc Piotrowi przymocować do ściany metalowe uchwyty oraz tabliczkę z napisem „Tu poczekaj na swojego właściciela". Spodobała mi się, bo ozdabiały ją wizerunki dwóch grzecznych szczeniaków.

- Zastanawiałeś się, czemu ten cały Wojtek opowiedział Basi o planach apteki? - zapytał Piotr. - Jakby na to nie patrzeć, historia zdaje się bez sensu.

- Zastanawiałem. Wiesz, że nie lubię zakładać istnienia złych intencji. Nikt nie siedzi w domu rozmyślając, jakby tu innym zrobić gorzej. Jednak tutaj nic do siebie nie pasuje. Automatycznie przychodzą mi do głowy tylko spiskowe wyjaśnienia.

- Mów.

- Dobrze. Być może ktoś go poprosił, by podzielił się z Basią strategią apteki, wiedząc, że ona podzieli się z nami. Pytanie - po co? Może po to, by nas przestraszyć. Chcieli pokazać, że możemy mieć swoje pomysły, ale zdadzą się nam na tyle, co skorpionowi parasol. Inna możliwość - chcieli, byśmy myśleli, że mamy „tajne" informacje i tym samym wyprzedzamy ich o krok. Wojtek nagadał Basi bzdur, które uzgodnili wspólnie z szefem. Ich prawdziwa strategia może być zupełnie inna lub celowo nie zyskaliśmy kilku ważnych elementów planu. Tylko w jaki sposób miałoby to nam zaszkodzić?

- Widzę, że myślimy podobnie. Dla mnie punktem wyjścia jest fakt, że właściwie niewiele możemy z wiedzą przekazaną przez Wojtka zrobić. Nie przygotujemy listy 57 leków za 57 groszy, bo równie dobrze moglibyśmy od razu ogłosić upadłość. Nie zaczniemy sponsorować drużyny siatkówki, bo nas na to nie stać. Moglibyśmy na przykład kupić nowe piłki dla szkół podstawowych, gdyby nie fakt, że zrobiliśmy to w zeszłym roku. Uważam, że nie powinniśmy się skupiać na tym, jak tę „tajną" wiedzę wykorzystać. To nie poker, nie musimy nikogo przebijać. Ewa podziela moje zdanie, powinniśmy planowo realizować nasze pomysły. Podsumowując - istnieją przesłanki, że przemowa Wojtka była prowokacją, jednak nie sądzę, by w czymkolwiek nam to zagrażało.

- Nie jestem pewien. Jeśli ktoś zadał sobie trud, by opracować wymyślny plan rodem z taniego filmu, to możemy się po nim spodziewać znacznie więcej.

- Mnie też to niepokoi, dlatego chciałem usłyszeć twoje zdanie.

- Nie mam dowodów, Wojtek może być równie dobrze oazą uczciwości i prostoduszności. Nie chcę wierzyć, że ktokolwiek opowiada kobiecie przy kolacji strategicznie ustalone dyrdymały. Gdyby tak było, to świat zasługuje na klapsa.

Piotr patrzył na mnie z uśmiechem.

- Dziesiątki razy słyszałem, jak ludzie określają cię mianem naiwniaka. Zasłużyłeś. A oni zasłużyli, by tak o tobie myśleć.

Zamilkłem. Takich wypowiedzi się nie komentuje.

***

W poniedziałek my z Ewą zajęliśmy się pacjentami, a Basia z Michałem aranżowaniem galerii dziecięcych obrazków. Chcieliśmy, żeby wyglądała zarazem profesjonalnie i lekko. Na zachętę dla małych pacjentów powiesiliśmy kilka malunków naszych aptecznych dzieciaków, zaś na wysokości oczu maluchów zawisły zdjęcia nagród. Obiecywaliśmy przejażdżki wielbłądem i gokartem, gigantycznego nadmuchiwanego Zygzaka McQueena dla chłopców oraz wizytę w prawdziwym salonie piękności dla dziewczynek. Kilkoro dzieci, w odpowiedzi na apele w gazetach oraz stronie internetowej, już przysłało rysunki pocztą. Obrazki miały tylko jeden temat: JA. Uznaliśmy, że warto, by dzieci mówiły o tym, co je naprawdę zajmuje.

- Ty, Oktawiusz, krzywo przyklejasz łowcę zwierząt! - rzuciłem w stronę Michała.

- Już poprawiam. Oktawiusz, Boże, jak to się odmienia?

Nie zdążyłem odpowiedzieć, bo w tym momencie zobaczyłem minę Basi, która akurat rozrywała brązowy papier, by wypakować kolejną z nadesłanych prac. Zamarła i wpatrywała się w coś jak urzeczona. Michał zajrzał jej przez ramię i minęła kolejna długa chwila, zanim szepnął „o rany". Zdawało mi się, że powiedział to z zachwytem, ale mogłem się mylić. Co oni tam mają?

- Jureczku, powinieneś to zobaczyć - powiedziała Basia.

Trzymała w ręku niesamowity obraz namalowany kredkami. Tak pełen kolorów, że zdawał się pochodzić z innego świata. Patrzyłem, patrzyłem i nie potrafiłem pojąć, co naprawdę widzę.

- Co to? - wykrztusiłem.

- Zdaje się, że ktoś postanowił przemówić - odparł

Michał.

Centralne miejsce na obrazku zajmowałem ja. Choć pochylałem głowę, można mnie było natychmiast rozpoznać. W objęciach trzymałem jeża i wyglądało na to, że czule do niego przemawiam. Jeż patrzył mi prosto w twarz, chyba był zadowolony, choć stroszył kolce. Otaczała nas głęboka, wirująca zieleń. Jej trzy pierścienie odgradzały nas od reszty obrazka. Nie wiem, jak człowiek mógł narysować coś takiego, ale wydawało mi się, że kręgi wirują łagodnie. Na tyle wolno, by można było je przeniknąć i na tyle szybko, by nasza odrębność była wyraźna. Poza granicami pierścieni znajdowało się wiele przedmiotów. Nuty, rudy kocur, kilka liczb, książki, karta do gry, mały domek, buteleczka z lekami, dziewczynka trzymająca coś w dłoniach. Przez chwilę wydawało mi się, że w błękicie na górnym skraju obrazka pojawiają się widmowe twarze, ale gdy próbowałem skupić na nich wzrok, nie potrafiłem już dostrzec niczego poza tłem.

Czułem się zupełnie oszołomiony. Moja twarz, postać, ubranie, moje dłonie obejmujące zwierzątko. Spojrzałem bezradnie na przyjaciół. Michał się uśmiechał. Oczy Basi lśniły, jakby miała się rozpłakać, ale i ona posłała mi uśmiech, a potem ścisnęła za ręce.

- To jak ze snu - powiedziała. - Wszystkie te symbole są jak fragmenty marzeń sennych.

- Potrafisz je odczytać? - zapytałem.

- Nie. Po pierwsze, to jest list do ciebie, po drugie, tylko autor rozumie w pełni ich znaczenie, a może nawet on nie do końca. Autor... Autorka.

Autorka... Musiałem być pewien! Popędziłem na zaplecze po komórkę, znalazłem numer dentysty.

- Cześć Jacek, tu Jurek, poznaliśmy się niedawno na rybach.

- Hej stary, fajnie cię słyszeć, ale akurat teraz...

- Mam tylko jedno pytanie, błagam, odpowiedz, to dla mnie cholernie ważne. Na jaką akademię chodziła Ola, twoja kuzynka?

- Akademię Sztuk Pięknych, Wydział Malarstwa. Potrafiła namalować bułkę z masłem tak, że chciałeś położyć szynkę.

- Dzięki, odezwę się jeszcze. (cdn.)

Sylwia Skorstad

„Farmacja i ja”, luty 2008

Komentarze czytelników (0)

Dodaj komentarz

« poprzedni Po godzinach (108 z 168) następny »
« poprzedni Po godzinach (108 z 168) następny »
  • Ostatnio dodane
  • Najczęściej czytane

Mapa farmaceutów

Masz aptekę,
hurtownię leków?
Dodaj swoją llokalizację
na naszej interaktywnej
mapie.

Wyślij e-kartkę...

swojej rodzinie,
znajomym, bliskim
i współpracownikom...
a może nam?

Kalendarz farmaceuty

ważne informacje dla farmaceutów,
kierowników aptek, właścicieli...

Napisz do nas jeśli...

  • chcesz zostać współpracownikiem
    naszego magazynu,
  • masz uwagi jakie zmiany
    wprowadzić,
  • możesz zaproponować
    tematy do kolejnych numerów.
Czekamy na Wasze listy!
1 2 3 4
  • Praca
  • Awanse
  • Ogłoszenia
  1. Awanse farmaceutów
    Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
  1. Apteka zatrudni technika i magistra farmacji
    Apteka w Janowie Lubelskim i w Nałęczowie zatrudni magistra farmacji oraz technika farmaceutycznego.CV prosimy...
  2. Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
  3. Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
Zobacz wszystkie ogłoszenia
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.

Polecane produkty