Adorator - czyżby zapomniane słowo?
„Czekając na…”
W tym zabieganym, codziennym świecie nie zawsze udaje nam się odnaleźć to, czego szukamy lub nie zawsze odnajduje nas to, na co czekamy. Trwając w...
Jesienne przeziębienia
Ze statystyk wynika, że corocznie w okresie jesiennym co czwarty Polak łapie przeziębienie
Warto grać, by wygrać
Wakacje albo leniwy weekend – wielu z nas o tym marzy. Tymczasem marzenia można łatwo spełnić, startując w konkursach organizowanych przez...
Jeśli ktoś myśli, że przekroczenie określonego wieku jest równoznaczne z brakiem chęci flirtu, chęci przeżycia chwil okraszonych uśmiechem, który zwykły dzień potrafi odmienić w niezwykłe święto – jest w błędzie.
Proszę stanąć przy pierwszym stole i poobserwować pacjentów, którzy do apteki przychodzą nie tylko po to, aby zakupić niezbędne medykamenty. Czasem lekarstwem dla nich stają się nie kapsułki, tabletki, syropy lub inne dobrze znane nam postaci leku. Czasem jest to coś o wiele bardziej cennego i skutecznego aniżeli substancje skrywające się za tajemniczo brzmiącymi nazwami leków…
Praca za pierwszym stołem przysparza wielu niespodzianek, a w przypadku kobiet farmaceutek – pewnie niejednej z nas wielu adoratorów:)
W moim przypadku początkowo był to starszy pan, jak się okazało ponadosiemdziesięcioletni, aczkolwiek czynny zawodowo architekt. Gdy słychać było w oddali charakterystyczny stukot laski, która pomagała mu w codziennym pokonywaniu architektonicznych trudności, wiedziałam, że za chwilę się otworzą drzwi apteki i usłyszę słowa: „Dzień dobry, mój Aniołeczku”. Kiedy ów pan odchodził od okienka, rytualnie za każdym razem otrzymywałam podziękowania za śmiechoterapię. Gdy przypadł mi sobotni dyżur, do apteki wkroczył pan Nikolaj z siatką pełną brzoskwiń i podarował mi kilka owoców: – „Aniołeczku, znów cię tu zostawili samą w sobotę, zjedz sobie trochę witamin, żeby wystarczyło ci siły do końca dnia”… Takie chwile utwierdzały mnie w przekonaniu, że nasz zawód służy temu, co powinno być najważniejsze – pomocy drugiemu człowiekowi.
Oprócz pana Nikolaja odwiedzał mnie również regularnie inny jegomość. Pan T. (aby zachować pewną dozę dyskrecji) dwa razy w tygodniu przychodził do naszej apteki mierzyć sobie ciśnienie. Gdy wszedł do apteki, a jako że byłam tam nowym „nabytkiem”, musiał zagaić rozmowę: „Pani magister, pani to jest taka piękna, że teraz będę częściej kontrolował u was ciśnienie”. Przy okazji następnej wizyty próbował przeprowadzić już wywiad matrymonialny, aby się dowiedzieć, czy jestem mężatką, bo jak stwierdził – szuka żony dla swojego przystojnego i niebywale wykształconego syna, przebywającego obecnie i pracującego w Madrycie, a ja byłabym dla niego idealną kandydatką. Po prezentacji zalet swej dorosłej latorośli przeszedł do konkretów, a mianowicie – do próby zdobycia mojego numeru telefonu. Pomimo sympatii do starszego pana nie dałam się przekonać i kurtuazyjnie wybrnęłam z sytuacji, stwierdzając, że zawsze może zadzwonić do apteki, a ten numer zna. Obiecał, że gdy tylko syn przyjedzie do niego na urlop, on wcześniej zadzwoni, aby się upewnić, że jestem w aptece, i wtedy obydwaj mnie odwiedzą. Przy okazji następnej wizyty dostałam już od pana T. bukiet kwiatów z jego ogrodu – moich ulubionych słoneczników, margerytek, okraszonych zwykłą ludzką sympatią, życzliwością i ciepłem. I jak się tu nie uśmiechnąć?
Wiele jest takich historii, które mogłyby posłużyć do wymalowania obrazu tego, czym jest nasz zawód i praca. Czasem żart, rozmowa lub flirt potrafią zdziałać większe cuda niż niejedno lekarstwo. Sprawić, że się uśmiechnie do nas czyjeś serce. I tego wszystkim nam życzę!
mgr farm. Kamila Kulbaka Wrocław
Drodzy Czytelnicy!
Czekamy na Wasze listy. Napiszcie swoją historię spotkania z pacjentem, którego z różnych powodów zapamiętaliście.
Może opowiedział coś ciekawego lub podzielił się życiową mądrością? A może miał zaskakujące poczucie humoru?
A może okazał się tym wybranym, z którym historia zakończyła się na ślubnym kobiercu?
Listy opublikujemy w magazynie i na naszej stronie internetowej www.farmacjaija.pl
Piszcie do nas na adres: farmacjaija@aude.pl
lub ul. Puławska 118A, 02-620 Warszawa, z dopiskiem: „Moja historia”.
"Farmacja i Ja", listopad 2010
- Ostatnio dodane
- Najczęściej czytane
-
Leczenie farmakologiczne i alternatywne ChAD
Wymagana terapia farmakologiczna ChAD to wieloletni, a nawet dożywotni proces leczniczy. Przyjmowanie leków jest... - Poradnik do diety bezglutenowej
- Blaski i cienie sztucznego opalania
- A gdyby tak bez mięsa?
- Niebezpieczeństwa półpaśca
-
Badanie czytelności ulotek farmaceutycznych
Resort zdrowia określił zasady, na podstawie których będzie można zbadać, czy treść informacji dołączonych do... - Nowa metoda operacji kręgosłupa w Toruniu
- Pseudoefedryna – skuteczna, gdy używana z rozwagą
- Katar „zatokowy” czy zapalenie zatok przynosowych?
- Termometry. Które są najlepsze dla dzieci?
- Praca
- Awanse
- Ogłoszenia
-
Awanse farmaceutów
Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
-
Apteka zatrudni technika i magistra farmacji
Apteka w Janowie Lubelskim i w Nałęczowie zatrudni magistra farmacji oraz technika farmaceutycznego.CV prosimy... - Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
- Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.




