Bądź jak Nigella, ciesz się jedzeniem!
Zdrowie zza oceanu
Ryby jeść warto. To ciągle jest prawda. Ale czy każdy ich rodzaj i czy codziennie? Ryby zawierają cenne dla organizmu wielonienasycone kwasy...
Naświetlanie w Skandynawii
Czy wiesz, że w krajach skandynawskich w okresie zimowym jest zalecane korzystanie z solariów? Ma to zapobiegać objawom depresji wynikających z braku światła dziennego.
Kanapkowe rytuały
Każda z nas je kanapkę przynajmniej raz dziennie. Z serem. Kiełbasą. Z pomidorem i ogórkiem. Miodem... W kanapce jak w soczewce odbijają się...
Zdrowe odżywianie nie zawsze musi służyć zdrowiu. Staranne dobieranie składników diety nie zawsze musi przyczyniać się do utraty wagi. Bo kiedy w sklepie spożywczym zamiast robić zakupy czytamy etykiety produktów, bliższe jesteśmy raczej żywieniowemu obłędowi niż dbałości o siebie.
Ortoreksja jest chorobą psychiczną związaną z odżywianiem, obsesją zdrowego jedzenia. Przejawia się narzucaniem sobie rygorystycznych diet, nieustannym poszukiwaniem produktów żywnościowych najwyższej jakości, eliminowaniem z jadłospisu wszystkich tych, które wydają się niezdrowe albo potencjalnie groźne. Słowo ortoreksja pochodzi z języka greckiego: orto - prawidłowy, oreksis - apetyt.
Psychologowie twierdzą, że ortoreksja, która jest przejawem nadmiernej dbałości o zdrowie, bierze się z dążenia do perfekcji i próby sprawowania absolutnej kontroli nad swoim życiem. Jest sposobem na poradzenie sobie z problemami, wypełnienie życiowej pustki konkretnymi zadaniami. Leczy się ją za pomocą psychoterapii.
Miłe złego początki
Zaczyna się niewinnie i - trzeba powiedzieć - jak najbardziej racjonalnie. Wszyscy wiemy, że większość chorób cywilizacyjnych - otyłość i wynikające z niej choroby - może być skutkiem popełnianych od dzieciństwa błędów żywieniowych. Wiemy, że stan włosów, skóry, paznokci nie zależy tylko od systematycznie stosowanych kosmetyków pielęgnacyjnych, ale od ogólnej kondycji organizmu, dostarczanych mu wraz z pożywieniem witamin i minerałów. Wiemy, że chcąc stracić na wadze, w kwestii żywieniowej musimy postępować mądrze - a więc dbać, by nowa dieta była zrównoważona i niepozbawiona żadnych z cennych składników odżywczych. Wiemy w końcu, że nasze samopoczucie fizyczne i forma psychiczna zależy od tego, co jemy.
Gdzie jest więc granica między zdrowym stylem życia a obsesją? Wydaje się, że jest to moment, kiedy środek do osiągnięcia celu staje się celem samym w sobie. Kandydat na ortorektyka wyposażony w jak najbardziej poprawną wiedzę medyczną i dietetyczną zaczyna coraz baczniej przyglądać się temu, co je. Słowa „śniadanie", „obiad", „kolacja" zastępuje ogólnym: „dieta", „odżywianie". Planuje codzienne menu, jako kryterium przyjmując już nie swoje upodobania kulinarne, lecz wartość i jakość spożywanych potraw. W sklepie zaczyna podejmować decyzje o wymiarze niemal naukowym. Dopytuje się, skąd pochodzą produkty, które kupuje. Czy warzywa i owoce były uprawiane bez użycia pestycydów? Czy zwierzęta przeznaczone do uboju odżywiano właściwą paszą? Czy wszystkie te produkty były należycie transportowane i przechowywane? Czy gotowy do spożycia produkt nie zawiera składnika, który mógłby się okazać potencjalnie szkodliwy lub niewskazany?
Cel troski o jakość spożywanej żywności jest szlachetny. Skutek - zły. Wewnętrzny przymus wybierania tego, co zdrowe, reżim dietetyczny, stres wynikający z przypadkowego złamania ustalonych żywieniowych zasad, strach przed niekorzystnym działaniem produktów żywnościowych jest już ortoreksją. I przez psychologów zaliczany (obok anoreksji i bulimii) do chorób na tle zaburzeń odżywiania i jako taki wymagający leczenia.
Co jeść, gdy wszystko niezdrowe?
Jako osoby mające na co dzień do czynienia z kwestiami zdrowia jesteśmy świadomi, że wieprzowina jest tłusta, jajka zawierają cholesterol, w mięsie kurcząt można znaleźć ślady antybiotyków, wołowina to ryzyko zarażenia się BSE, mleko dorosłemu człowiekowi może zaszkodzić, owoce zawierają dużo cukru, gotowana marchewka ma wysoki indeks glikemiczny, a więc powoduje gwałtowny wyrzut insuliny z trzustki i szybko nawracające uczucie potężnego głodu, czekolada mleczna tuczy, miód może uczulać, w białym ryżu jest dużo węglowodanów, w orzechach - tłuszczu, ryby morskie mogą zawierać toksyny i metale ciężkie szkodliwe dla zdrowia, a żółty ser jest kaloryczny.
To wszystko prawda, ale... Tłuszcze są i dobre i złe. Jedne zapobiegają chorobom serca (np. oliwa), inne sprzyjają ich występowaniu (np. smalec). Witaminy stosowane w ściśle określonych sytuacjach i w odpowiedniej dawce - pomagają, te same stosowane w nadmiarze - szkodzą. Czekolada mleczna z wykorzystaniem tłuszczów trans nie jest zdrowa, ale gorzka, z dużą zawartością kakao - jest. Ryby łowione w zanieczyszczonych wodach mogą zawierać dioksyny, polichlorowane bifenyle, ale obecność cennych kwasów omega-3 i 6 przewyższa ryzyko przyswojenia przy okazji niepożądanych substancji. Ser żółty ze względu na zawartość tłuszczu jest kaloryczny, ale jest też doskonałym źródłem wapnia. I tak dalej, i tak dalej... Ortorektycy zdają się tego nie zauważać. Dla nich niemal każdy produkt żywnościowy staje się podejrzany i niebezpieczny dla zdrowia.
Kiedy dieta wpędza w chorobę
Naukowcy przyznają, że na dobrą sprawę nie wiedzą, który produkt żywnościowy jest stuprocentowo zdrowy, a spożywanie którego może potencjalnie wpędzić w chorobę. Wiedzą, że ryby są zdrowe, a golonka nie za bardzo. Wiedzą, że lepiej gotować na parze niż smażyć. Wiedzą też, że lepiej jeść warzywa i owoce niż słodycze. Ale żeby odmawiać sobie w ogóle cukru? Nie poznać smaku schabowego w panierce? Zupełnie zrezygnować z czekolady, tego żaden prawdziwy autorytet żywieniowy nie wypowie. Zalecają więc umiar.
Ortorektycy nie chcą słyszeć o umiarze. Eliminują ze swojego jadłospisu wszystko, co podejrzane, na proszonych kolacjach grzebią w talerzu, podejrzliwie próbując zidentyfikować wszystkie składniki serwowanej potrawy, zamiast określenia „jedzenie" najczęściej używają słowa „dieta", a dobór właściwego jedzenia zaczyna być dla nich sensem życia.
Paradoksalnie: ortorektycy tak bardzo starając się dbać o zdrowie, że doprowadzają do jego nadwątlenia. Eliminując „niezdrowe" produkty i potrawy, ograniczając się tylko do tych „wypróbowanych" i „przebadanych", zaczynają odżywiać się monotonnie. W ten sposób pozbawiają się składników niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu.
W wyniku nakładania się tych niedoborów witaminowych i mineralnych osoby zmagające się z ortoreksją - wbrew pierwotnym założeniom, by być zdrowym - zapadają na choroby będące skutkiem złego odżywiania się. Pozbawiając się produktów bogatych w wapń, ryzykują nadciśnieniem i osteoporozą. Ograniczając te bogate w błonnik i witaminy, zwiększają prawdopodobieństwo zachorowania na raka jelita grubego. Zbyt mała podaż witamin i kwasu foliowego doprowadza ich do anemii. Niedobory energetyczne mogą skutkować depresją.
Bierzmy przykład z Nigelli!
Nigella Lawson to brytyjska dziennikarka, autorka książek i ogromnie popularnych telewizyjnych programów kulinarnych o gotowaniu. Mężczyźni za nią szaleją, bo zmysłowo oblizuje łyżkę śmietany. Kobiety ją podziwiają, bo jest ponętna i kobieca, a w kuchni wszystko jest dla niej proste. Gdy Nigella nie ma oliwy, bez wahania bierze margarynę! Że niezdrowa? Jej to nie obchodzi!
Nigella jest krągła i apetyczna. W szafce kuchennej ma pełno czekolad. Nie przejmuje się ani kalorycznością potrawy, ani zawartością w niej cukru bądź tłuszczu. Poucza: „Kto boi się tłuszczu, ten boi się jedzenia. A kto boi się jedzenia, ten boi się życia". Nigella przesypuje więc, miesza, zagniata, kroi, sieka, uciera bezstresowo. Gotuje, a potem je z nieukrywaną przyjemnością. Bo w jedzeniu nie chodzi o zamartwianie. Nie chodzi też tylko o odżywianie. W jedzeniu chodzi o jedzenie.
Karolina Porecka
„Farmacja i Ja”, październik 2008
- Ostatnio dodane
- Najczęściej czytane
-
To szkodliwe rodzić podczas chemioterapii?
Belgijscy badacze wykazali, że dzieci urodzone przez kobiety podczas leczenia farmakologicznego nowotworu nie... - Mięśniak macicy - najczestszy nowotwór narządów płciowych kobiet
- Nowe urządzenie do badania serca
- Od dziś nowe przepisy ustawy
- Które leki ze stratą w 2011?
-
Badanie czytelności ulotek farmaceutycznych
Resort zdrowia określił zasady, na podstawie których będzie można zbadać, czy treść informacji dołączonych do... - Pseudoefedryna – skuteczna, gdy używana z rozwagą
- Katar „zatokowy” czy zapalenie zatok przynosowych?
- Nowa metoda operacji kręgosłupa w Toruniu
- Termometry. Które są najlepsze dla dzieci?
- Praca
- Awanse
- Ogłoszenia
-
Awanse farmaceutów
Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
-
Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
84-218 łęczyce, ul. Długa 15b woj. pomorskie, pow. Wejherowo proszę o kontakt tel. 606367725 godziny otwarcia:... - Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
- Apteka M&M w Radziejowie (woj.kujawsko-pomorskie) pilnie zatrudni kierownika apteki
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.




