Morderca od kąpieli w kwasie
Zbrodnia to niesłychana, pani otruła pana…
Wszystko jest trucizną i nic nią nie jest. Jedynie dawka o tym decyduje - mówił Paracelsus, prekursor toksykologii. Wiedzą na temat ilości,...
Naświetlanie w Skandynawii
Czy wiesz, że w krajach skandynawskich w okresie zimowym jest zalecane korzystanie z solariów? Ma to zapobiegać objawom depresji wynikających z braku światła dziennego.
Specjalna zimowa ochrona
Na dworze poniżej zera. Na głowy zakładamy czapki, na ręce rękawiczki. Gołe szyje otulamy szalikami. A co mamy nałożyć na twarz? No cóż: kominiarkę...
Film z Johnnym Deppem w roli głównej rozsławia właśnie w świecie szalonego cyrulika Sweneya Todda, jednego z trzech najstraszniejszych seryjnych morderców w historii Anglii. Drugiego, Kuby Rozpruwacza, nie trzeba nikomu przedstawiać. Oto historia trzeciego z nich, Johna George'a Haigha, zwanego Mordercą od Kąpieli w Kwasie. Człowieka, którego na stryczek zaprowadziła... kamica żółciowa.
Trzej mężczyźni, którzy wkraczali do dwupiętrowego magazynu w Crawley w południowej Anglii, mieli nietęgie miny. Dziś, dzięki przeprowadzonej w latach 50. rewitalizacji okolicy, Leopold Road w dzielnicy West Green jest uroczą, cichą uliczką, przy której stoją wyłącznie wille zamieszkane przez brytyjską klasę średnią. Ale w 1949 r. był to przemysłowy rejon, a otoczony blisko dwumetrowym parkanem budynek nie wyróżniał się niczym pośród innych obiektów położonych w sąsiedztwie.
Tylko na pozór. Mężczyźni wchodzący do budynku przy Leopold Road mieli bowiem w pamięci słowa przystojnego, czarującego czterdziestolatka siedzącego od ponad tygodnia w areszcie komisariatu w londyńskiej dzielnicy Chelsea.
Johna George'a Haigha zatrzymano w związku z zaginięciem pani Durand-Deacon, zamożnej wdowy mieszkającej w hotelu Onslow Court w ekskluzywnej dzielnicy South Kensington. Jeśli jego opowieść była choć w połowie prawdziwa, to ten niepozorny magazyn był miejscem najpotworniejszych morderstw w Anglii od czasów Kuby Rozpruwacza. To, co opowiedział, zmroziło policjantom krew w żyłach. - Gdybym powiedział wam prawdę, nie uwierzylibyście mi. To brzmi zbyt fantastycznie, żeby w to wierzyć - przechwalał się. - Pani Durand-Deacon już nie istnieje. Zniknęła zupełnie i nie został po niej żaden ślad. Rozpuściłem ją w kwasie - dodawał ze swadą. Później przyznał się do zabójstwa jeszcze ośmiu innych osób.
Gdzie ten corpus?
Trzej panowie stojący przed drzwiami zawahali się, niepewni, który z nich ma przekroczyć próg jako pierwszy. Każdy wolałby pewnie odwrócić się na pięcie, ruszyć na nieodległą High Street, do starego pubu „White Hart", i w spokoju wychylić tam pintę jasnego piwa. Ale nie mogli. Taki zawód.
Nadinspektor Mahon ze Scotland Yardu był w tej grupie najbardziej doświadczony, ale tym razem nie wkroczył jako pierwszy. Inspektor Shelley Symes też trzymał się z tyłu. Gliniarze tacy jak oni przeszukali już magazyn - i nie bez sukcesu - znaleźli sporo rzeczy należących do ofiar Haigha, m.in. dokumenty. Ale to wciąż było za mało i na to właśnie liczył sam morderca.
Haigh od dawna był zafascynowany ideą zabójstwa doskonałego. Miał czas, żeby obmyślić swój szatański plan, bo w 1934 r. trafił do więzienia za oszustwa. Tam uznał, że jego sprzymierzeńcem będzie stara prawnicza reguła corpus delicti (dosł. ciało przestępstwa), która głosi, że aby skazać kogoś za morderstwo, należy udowodnić, że do mordu faktycznie doszło. Haigh zinterpretował słowo corpus po swojemu, na sposób - można by rzec - fizyczny. Założył, że jeśli zniknie ciało samej ofiary, on będzie całkowicie bezkarny. Pysznił się więc przed policjantami, bo wiedział, że ciał (rozpuszczonych w kwasie) znaleźć się nie da. Ale detektywi nie potrzebowali całych zwłok. Wystarczyłby im dowód w postaci jakichkolwiek ludzkich resztek.
Niezwykłe kamyczki
Mahon i Symes puścili więc przodem dr. Keitha Simpsona, jednego z najwybitniejszych patologów w historii brytyjskiego sądownictwa, który zaledwie rok wcześniej badał tyleż głośną, co tajemniczą śmierć króla Syjamu - Anandy Mahidola. Teraz na tyłach budynku, na niewielkim podwórku, znalazł to, czego się spodziewał. Przez ogródek ciągnęły się zygzakowate ślady, jakby ktoś ciągnął ciężką i sporą beczkę. Tam, gdzie ślady urywały się, widniało głębokie na 10 cm bajorko o powierzchni 2 metrów kwadratowych wypełnione ciemną mazią o konsystencji owsianki, przetykanej czerwonymi smugami. Dr Simpson zaczął metodycznie przeglądać ohydną breję. Wiedział, że było to wszystko, co pozostało po nieszczęsnej pani Durand-Deacon. Tak bowiem wyglądały zwłoki rozpuszczone w kilkudziesięciu litrach kwasu siarkowego.
Nie wiadomo, czy Keith Simpson podczas swojej pracy wyobrażał sobie Haigha stojącego w masce gazowej na twarzy nad 120-litrową metalową beczką i mieszającego w niej długim kijem, żeby ułatwić rozkład zwłok. Być może w ten właśnie sposób dodawał sobie otuchy, by wytrwać w poszukiwaniach i znaleźć coś, co pozwoliłoby dopaść bezwzględnego mordercę. Tak czy owak jego próby zostały nagrodzone. Wprawne oko lekarza zauważyło nagle coś nietypowego, jakiś kanciasty przedmiot wielkości wiśni. Zwykły człowiek przeoczyłby ten szczegół, biorąc go za jeden z wielu kamyków w ogródku. Ale Simpson uśmiechnął się pod nosem. To nie był zwykły kamień, ale dowód ohydnego mordu. Oto w dłoni patologa znalazł się bowiem ludzki kamień żółciowy, którego nie rozpuścił kwas.
Głaz żółciowy
Gdyby nie wydzielana przez wątrobę żółć, nasz układ pokarmowy nigdy nie poradziłby sobie z golonką. Ten zielonkawo-brunatny płyn umożliwia nam m.in. rozbicie tłuszczów na zawiesinę, którą możemy strawić. Ale w pewnych stanach chorobowych z przechowywanej w pęcherzyku żółciowym wydzieliny wytrącają się złogi zwane kamieniami żółciowymi. Te wapienne struktury mogą latami leżeć sobie w pęcherzyku i nie wadzić nosicielowi, ale bywa i tak, że prowadzą do ostrego zapalenia trzustki, zapalenia pęcherzyka albo dróg żółciowych, żółtaczki.
Wygląd, liczba i skład chemiczny kamieni u każdego są inne, podobnie zresztą jak ich rozmiar. U jednych mają one rozmiar ziarenka piasku, u innych osiągają gabaryty piłeczki pingpongowej. W 1952 r. dr Humphrey Arthure z londyńskiego szpitala Charing Cross (szpital ten mieści się 10 minut jazdy samochodem od komisariatu, w którym siedział aresztowany Haigh) podczas operacji wyciągnął ze swojej pacjentki kamień ważący 6,294 kg!
Przewlekłą, powracającą kamicę leczy się chirurgicznie, usuwając po prostu pęcherzyk żółciowy.
Zgubiła go pycha
Kamienie żółciowe znalezione w ogródku magazynu w Crawley nie rozpuściły się kwasie, bo przebywały w nim zbyt krótko. Proces ich całkowitego rozkładu w żrącej cieczy wymaga czasu. Gdyby Haigh nie przechwalał się na komisariacie swoją zbrodnią, policjanci pewnie nie wpadliby tak szybko na pomysł przeszukania ohydnej brei. A tak morderca sam wsunął sobie stryczek na szyję. Zachęcony pierwszym sukcesem dr Simpson szukał dalej. Opłaciło się, gdyż znalazł jeszcze m.in. dwa inne kamienie żółciowe, 18 fragmentów kości i blisko 13 kg ludzkiego tłuszczu (pani Durand-Deacon nie tylko cierpiała na kamicę, była również dość korpulentną kobietą).
Sąd Jej Królewskiej Mości nie potrzebował kompletnych zwłok, żeby wydać wyrok na Johna George'a Haigha. Mordercę od Kąpieli w Kwasie powieszono 6 sierpnia 1949 r. Została po nim mroczna legenda i woskowa figura w gabinecie Madame Tussaud.
Wojciech Mikoliński
„Farmacja i ja”, kwiecień 2008
- Ostatnio dodane
- Najczęściej czytane
-
Leczenie farmakologiczne i alternatywne ChAD
Wymagana terapia farmakologiczna ChAD to wieloletni, a nawet dożywotni proces leczniczy. Przyjmowanie leków jest... - Poradnik do diety bezglutenowej
- Blaski i cienie sztucznego opalania
- A gdyby tak bez mięsa?
- Niebezpieczeństwa półpaśca
-
Badanie czytelności ulotek farmaceutycznych
Resort zdrowia określił zasady, na podstawie których będzie można zbadać, czy treść informacji dołączonych do... - Nowa metoda operacji kręgosłupa w Toruniu
- Pseudoefedryna – skuteczna, gdy używana z rozwagą
- Katar „zatokowy” czy zapalenie zatok przynosowych?
- Termometry. Które są najlepsze dla dzieci?
- Praca
- Awanse
- Ogłoszenia
-
Awanse farmaceutów
Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
-
Apteka zatrudni technika i magistra farmacji
Apteka w Janowie Lubelskim i w Nałęczowie zatrudni magistra farmacji oraz technika farmaceutycznego.CV prosimy... - Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
- Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.




