Sportowcy na koksie
Ćwiczenia na zmęczone nogi
Kiedy zaczynają boleć, marzymy tylko o tym, by odpocząć na kanapie. Ale wtedy nie pozbędziemy się bólu i zmęczenia. Aby zadbać o nogi, trzeba...
Jesienne przeziębienia
Ze statystyk wynika, że corocznie w okresie jesiennym co czwarty Polak łapie przeziębienie
Królestwo za lody
Lody kojarzą się z latem, beztroską i niespiesznym podjadaniem. Chłodzą ciało oraz dają prawdziwą radość podniebieniu. Wbrew stereotypom - ani nie...
Brandy, strychnina, efedryna i kokaina - to pierwsze, XIX-wieczne dopalacze dla sportowców. A czym będą nafaszerowani olimpijczycy XXI wieku, w Pekinie?
Doping był w sporcie obecny zawsze. Już starożytni Grecy spożywali ponoć przed igrzyskami grzyby, ziarenka sezamu, figi i różne zioła, wierząc, że doda im to sił podczas zawodów. W XIX w. narodził się sport nowożytny, a wraz z nim, niczym młodszy o kilkanaście minut brat bliźniak, przyszedł na świat nowoczesny doping.
Początki dopingu: Brandy, jajko, strychnina
Na początku w użyciu były przede wszystkim narkotyki, opioidy o działaniu analgetycznym, czyli znieczulającym. Na przykład heroina cieszyła się szczególną popularnością w środowisku dżokejów, zaś opium było w powszechnym użyciu wśród bokserów. Po raz pierwszy sprawy zaczęły się wymykać sportowcom spod kontroli na przełomie XIX i XX stulecia, kiedy do użytku weszły substancje stymulujące. Kolarze i lekkoatleci faszerowali się już strychniną, efedryną i kokainą. Na pierwsze ofiary i skandale nie trzeba było długo czekać.
W 1896 r. zmarł walijski cyklista Arthur Linton, uznawany dziś przez niektórych za pierwszą śmiertelną ofiarę dopingu. W 1904 r. na olimpiadzie w St. Louis Amerykanin Thomas Hicks minął metę maratonu jako drugi. Dostał jednak złoty medal po tym, jak zdyskwalifikowano jego kolegę Freda Lorza. Lorz, który opadł z sił kilka kilometrów po starcie, połowę trasy przejechał samochodem swojego menedżera. Tylko że Hicks też na medal nie zasłużył, bo jego ekipa poiła go na trasie solidną mieszanką brandy, surowego białka z jajek i strychniny. Kiedy sportowiec wbiegł, a właściwie przydreptał na sztywnych kolanach na stadion, miał twarz barwy popiołu i tępe, matowe spojrzenie. Przekroczył linię mety i zemdlał, a czterech lekarzy przez kilka godzin walczyło o jego życie. Następnego dnia, kiedy Hicks oprzytomniał, ogłosił zakończenie kariery.
Co ciekawe, nikt wtedy nie uważał dopingu za coś nagannego. Wręcz przeciwnie, lekarze i działacze sportowi uznawali go za dobrodziejstwo, które pomaga przetrwać atletom szczególnie trudne momenty.
Hitler na amfetaminie?
Doping jako rozwiązanie systemowe zawdzięczamy prawdopodobnie hitlerowskim Niemcom. Na olimpiadzie w Berlinie w 1936 r. niemieckim sportowcom masowo wstrzykiwano przed zawodami amfetaminę, którą zresztą zsyntetyzowano w tym samym mieście wiele lat wcześniej. Przypuszcza się, że nie tylko sportowcy dostawali wtedy swoją „działkę". Niektórzy badacze podejrzliwie odnoszą się do zachowania Adolfa Hitlera w loży podczas igrzysk. Führer nerwowo pocierał dłońmi uda, co może być jednym z objawów amfetaminowego „haju". Od tej pory „amfa" (łatwo dostępna dla każdego, najczęściej pod postacią benzedryny) stała się wyjątkowo popularnym środkiem dopingującym.
I znów okazało się, że co za dużo, to niezdrowo. W latach 60. amfetamina zaczęła zbierać śmiertelne żniwo - po jej użyciu zmarło z wyczerpania kilku sportowców. Najsłynniejsza do dziś pozostaje śmierć Toma Simpsona, rewelacyjnego brytyjskiego kolarza, któremu pękło serce podczas podjazdu na diabelską górę Mont Ventoux na trasie Tour de France w 1967 r.
Zresztą, wtedy niektórzy sportsmeni chodzili już na innym dopalaniu. W 1934 r. zsyntetyzowano męski hormon płciowy testosteron, co w prostej drodze prowadziło do dopingu opartego na sterydach anabolicznych, czyli m.in. budujących masę mięśniową. Wiadomo, że jeszcze przed II wojną światową nowego środka próbowali piłkarze angielskiego Wolverhampton. Najwyraźniej z niezłym skutkiem, bo w latach 1938 i 1939 ukończyli rozgrywki ligowe na 2. miejscu.
Pływaczki z NRD
Przez wiele lat doping hormonalny był główną metodą polepszania wyników. Sowiecki lekarz reprezentacji ciężarowców podczas wiedeńskich mistrzostw świata w 1954 r. po kilku drinkach przechwalał się przed swoim amerykańskim kolegą sukcesami w stosowaniu testosteronu.
Przez wiele lat „na koksie" bazowali wszyscy, ale nikt nie umywał się do „enerdowców" w latach 70. i 80. We wschodnich Niemczech komunistyczne władze oczekiwały sukcesów sportowych, które udowodnią całemu światu przewagę socjalizmu nad kapitalizmem. Patrząc na męskie sylwetki NRD-owskich lekkoatletek i pływaczek, trudno było uwierzyć, że to ich naturalna przypadłość. Zresztą uciekano się do wszelkich możliwych metod. Sportsmenkom nakazywano zajście w ciążę, którą szybko usuwano (organizm kobiety na początku ciąży dostaje solidnego hormonalnego „kopa"). Pływakom pompowano powietrze w odbyt, żeby uzyskać lepszą wyporność na wysokości bioder.
Skutki okrutnej „terapii" hormonalnej widać do dziś. Kobiety mają zrujnowane zdrowie, niektóre zostały wręcz zmuszone do przeprowadzenia do końca operacji zmiany płci. Na odszkodowania dla nich rząd zjednoczonych już Niemiec musiał przeznaczyć miliony marek.
Postępy w wykrywalności sterydów (lub diuretyków służących do wypłukiwania sterydów z organizmu) powoli odstawiły do lamusa tę metodę dopingu. Ostatnią naprawdę wielką aferą z anabolikami w roli głównej była dyskwalifikacja Bena Johnsona, kanadyjskiego sprintera, na olimpiadzie w Seulu w 1988 r. Będący górą mięśni Johnson bronił się, że w biegu na 100 m na dopingu byli wszyscy, a jedynie z niego zrobiono kozła ofiarnego.
Pekin pokaże, kto rządzi
Lata 90. i początek XXI w. pozbawiły chyba złudzeń każdego kibica. Po tzw. aferze Festiny w 1998 r. i ujawnieniu stosowania tzw. erytropoetyny (EPO - polepsza utlenienie krwi) stało się jasne, że w kolarstwie z dopingu korzystają wszyscy. Wkrótce kurtyna opadła w lekkoatletyce (afera BALCo) i sportach zimowych (afera Mayera). Dziś coraz częściej mówi się głośno o dopuszczeniu dopingu w sporcie - bo skoro nie można czegoś zwalczyć, to lepiej to kontrolować.
Tym bardziej, że przed nami kolejne wyzwania. Już kilka lat temu naukowcy z University of Pennsylvania opracowali genetyczny doping, dzięki któremu myszom laboratoryjnym mięśnie rosły jak po anabolikach. W dodatku niedawno okazało się, że osoby, które nie mają genu UGT2B17, mogą bezkarnie faszerować się testosteronem i standardowe kontrole dopingowe tego nie wykryją. Co z tego? Ano to, że naukowcy szacują, iż 65% Azjatów nie ma tego genu (w porównaniu do 10% Europejczyków. A dzisiejsze Chiny pod wieloma względami bardzo przypominają NRD Ericha Honeckera i nie ma wątpliwości, że Chińczycy zrobią wszystko, żeby igrzyska w Pekinie były świadectwem wielkiego sukcesu Państwa Środka.
Na przełomie XIX i XX wieku nikt nie uważał dopingu za coś nagannego. Wręcz przeciwnie, uznawano go za dobrodziejstwo, które pomaga przetrwać atletom trudne momenty.
Olimpijski szantaż?
Jak to możliwe, że wschodnioniemieckim sportowcom doping przez wiele lat tak naprawdę uchodził na sucho? Ciekawą koncepcję przedstawił na ten temat w latach 90. brytyjski dziennikarz Andrew Jennings. Otóż jego zdaniem policja polityczna Stasi miała dostęp do hitlerowskich archiwów, świadczących o nazistowskiej i faszystowskiej przeszłości wielu działaczy ruchu olimpijskiego. Tak Niemcy z NRD szantażowali MKOl.
Wojciech Mikoliński
„Farmacja i Ja”, lipiec - sierpień 2008
- Ostatnio dodane
- Najczęściej czytane
-
Leczenie farmakologiczne i alternatywne ChAD
Wymagana terapia farmakologiczna ChAD to wieloletni, a nawet dożywotni proces leczniczy. Przyjmowanie leków jest... - Poradnik do diety bezglutenowej
- Blaski i cienie sztucznego opalania
- A gdyby tak bez mięsa?
- Niebezpieczeństwa półpaśca
-
Badanie czytelności ulotek farmaceutycznych
Resort zdrowia określił zasady, na podstawie których będzie można zbadać, czy treść informacji dołączonych do... - Nowa metoda operacji kręgosłupa w Toruniu
- Pseudoefedryna – skuteczna, gdy używana z rozwagą
- Katar „zatokowy” czy zapalenie zatok przynosowych?
- Termometry. Które są najlepsze dla dzieci?
- Praca
- Awanse
- Ogłoszenia
-
Awanse farmaceutów
Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
-
Apteka zatrudni technika i magistra farmacji
Apteka w Janowie Lubelskim i w Nałęczowie zatrudni magistra farmacji oraz technika farmaceutycznego.CV prosimy... - Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
- Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.




