Serwis farmaceutyczny
szukaj w farmacjaija.pl


Bliżej pracownika

Magister Kowalska jedzie za granicę

- 2009-10-31

Prezes na obcasach

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu kobieta na wysokim stanowisku zdawała się należeć wyłącznie do świata science fiction. Dziś raźny stukot...

Kobiety a mężczyźni

Prawie wszędzie na świecie kobiety dożywają starszego wieku niż mężczyźni.

W kobiecym teamie

Czy firma kobieca to taka, w której większość zespołu stanowią kobiety, taka, którą kobieta kieruje, czy ta, która oferuje kobietom...

Polscy farmaceuci są mniej chętni do podjęcia pracy za granicą niż pielęgniarki i lekarze. Jednak opinie o warunkach pracy i zarobkach tych, którzy na wyjazd się zdecydowali, są pozytywne.

Zagraniczne oferty pracy dla farmaceutów cieszą się w Polsce niewielkim zainteresowaniem. Kandydatów do wyjazdu jest mniej niż propozycji pracy, nawet jeśli agencja rekrutacyjna oferuje kurs językowy, pomoc w załatwieniu formalności na miejscu lub opłacany przez pracodawcę bilet lotniczy. Pierwsza poważna bariera to język. Ponieważ coraz więcej Polaków mówi dobrze po angielsku, stosunkowo dużym zainteresowaniem cieszą się oferty pracy z Wielkiej Brytanii i Irlandii. Jeśli miejscem przyszłej pracy miałaby być Francja lub któryś z krajów skandynawskich, chętnych jest znacznie mniej. Konieczność przyswojenia nowego języka zniechęca, nawet jeśli w perspektywie są bardzo dobre zarobki. Niekiedy odstrasza też znaczna odległość od polskiej rodziny.

Młodzi mają mniej do stracenia

Ze statystyk wynika, że najczęściej wyjeżdżają młodzi farmaceuci. Ci, którzy niedawno skończyli studia i nie mają jeszcze rodzinnych zobowiązań. Przeprowadzka nie wiąże się dla nich z koniecznością zapisania dzieci do obcojęzycznych szkół, załatwieniem pracy dla żony lub męża albo zostawieniem w Polsce starszych, potrzebujących opieki rodziców. Wyjazd na kilka lat może być traktowany jako dobre rozpoczęcie kariery zawodowej, możliwość zdobycia doświadczenia, czasem to sposób na zebranie pieniędzy na pierwsze samodzielne mieszkanie w Polsce. Rzadko kto emigruje i na stałe wiąże się z zagraniczną apteką. Młodzi polscy farmaceuci najczęściej wyjeżdżają na okres 3-5 lat.

Na pracę w Irlandii zdecydowała się dwudziestopięcioletnia Liliana z Poznania. Od kilkunastu miesięcy pracuje w aptece w Cork. Do wyjazdu namówił ją chłopak, również farmaceuta, który wcześniej znalazł sobie zatrudnienie w irlandzkiej firmie farmaceutycznej. - Początkowo byłam zdezorientowana, nie spodziewałam się aż tylu nowości - opowiada Liliana. - Choćby tego, że większość leków występuje pod inną nazwą niż w Polsce. Przez miesiąc uczyłam się obsługi systemu komputerowego, do którego wpisujemy każdą receptę. Zostałam jednak bardzo dobrze przyjęta przez zespół. Irlandczycy to ludzie otwarci na przybyszów i wolni od stereotypów . To widać również w podejściu farmaceutów do pacjentów - nawet narkoman, który codziennie przychodzi po leki, jest traktowany z szacunkiem. Na szczęście dobrze mówię po angielsku, więc nie miałam kłopotów z zaadaptowaniem się. Mój polski też okazał się atutem. Odkąd szefowa wpisała na stronie internetowej, że jedna z pracownic mówi po polsku, apteka ma więcej polskich pacjentów.

Najwięcej osób wyjeżdża do pracy za granicą, korzystając z usług agencji rekrutacyjnej. Za pomoc w załatwieniu formalności w Polsce i kraju docelowym trzeba na ogół zapłacić (czasem usługi agencji opłaca pracodawca), ale opieka większości agencji nie kończy się na skontaktowaniu pracodawcy i pracobiorcy. Często oferuje ona pomoc w wynajęciu mieszkania za granicą lub kurs językowy.

Szkolny angielski to za mało

Żeby rozpocząć pracę na terenie Unii Europejskiej, trzeba wystąpić o uznanie kwalifikacji zawodowych do Naczelnej Izby Aptekarskiej. Opłata za wydanie koniecznych dokumentów to równowartość 100 euro. Dokumenty należy przetłumaczyć u tłumacza przysięgłego, niektóre z nich, np. dyplom ukończenia studiów, potwierdzić w Ministerstwie Zdrowia. Przydają się również przetłumaczone egzemplarze aktu urodzenia (mogą być konieczne do uzyskania np. karty podatkowej i numeru personalnego w danym kraju). Potem najczęściej składa się je w odpowiedniku polskiej Naczelnej Izby Aptekarskiej i czeka na potwierdzenie. W niektórych krajach pracę można rozpocząć przed definitywnym zakończeniem wszystkich formalności.

Kandydatów do pracy w zagranicznych aptekach czekają też egzaminy z języka obcego. Z informacji uzyskanych od Polaków pracujących w aptekach angielskich i irlandzkich wynika, że wiadomości wyniesione ze szkoły średniej lub kursu na uniwersytecie nie wystarczą do zdania egzaminu z języka angielskiego. Należy się wykazać znajomością słownictwa potrzebnego w codziennej pracy w aptece, dlatego jeszcze przed wyjazdem warto się zapisać na specjalistyczny kurs językowy.

Pierwsze tygodnie upływają emigrantom głównie na kursach przygotowawczych i pracy w aptece pod kierunkiem osoby o dłuższym stażu. Trzeba też załatwić sporo formalności, na przykład założyć konto w miejscowym banku, uzyskać numer ubezpieczeniowy (np. w Wielkiej Brytanii) lub numer identyfikacyjny (np. w Norwegii). W tym pierwszym okresie musimy liczyć się z ewentualnymi wydatkami, czasem sporymi, np. w Wielkiej Brytanii trzeba zapłacić równowartość 200 funtów za wydanie licencji uprawniającej do wykonywania zawodu, zaś w Norwegii równowartość 2 tys. złotych za wydanie czasowego pozwolenia na pracę. Nie można zatem planować przeprowadzki, nie mając w kieszeni pewnej sumy na start, tym bardziej, że pierwsza pensja może wpłynąć dopiero po upływie kilku tygodni, gdy dopełnimy koniecznych formalności.

Sporo czasu zajmuje poznanie systemu wydawania leków, obsługi systemu komputerowego, nieco odmiennych praktyk w pracy z pacjentami. Na przykład w Wielkiej Brytanii i Norwegii na każdym opakowaniu leku trzeba umieścić nalepkę z nazwiskiem pacjenta i wskazaniami dawkowania, we Francji - wpisać nowe informacje o pacjencie na jego kartę elektroniczną, w Irlandii i Holandii - poinformować każdego pacjenta wyjątkowo dokładnie o wszystkich możliwych działaniach niepożądanych wydawanych leków.

Ja nie wracam, a ja nie jadę

Roman Miśkiewicz z Wrocławia do Holandii wyjechał pięć lat temu. Choć początkowo planował wyjazd tylko na dwa lata, dziś nie ma wątpliwości - zostaje. Nie chodzi tylko o zarobki (których wysokości nie zdradza), ale o klimat w pracy i towarzystwo, które bardzo mu odpowiada. - Tutaj liczy się człowiek - mówi. - Gdy byłem na stażu w Polsce, szef traktował mnie jak tragarza, sekretarkę i sprzątacza w jednym. Zamiast się uczyć, wykonywałem w aptece te prace, którymi inni nie chcieli sobie brudzić rąk. Zdarzało się też, że kierownik zwracał się do mnie ostrym tonem. W Holandii nikt sobie takich zajść w pracy nie wyobraża, konflikty są rozwiązywane w spokojnej atmosferze. Zadania farmaceuty też są inne. W Holandii jestem doradcą i opiekunem pacjenta, w Polsce często bywało inaczej.

Z kolei Amanda odbywająca staż w polskiej aptece deklaruje na forum internetowym dla farmaceutów, że nie ma zamiaru wyjeżdżać. - Człowiek planuje wyjazd na dwa lata, by odłożyć na mieszkanie albo samochód. Z dwóch lat robią się trzy, potem pięć, bo nigdy nie wiadomo, kiedy przestać. Gdy wraca w końcu do Polski, zupełnie nie umie się odnaleźć. Przyzwyczaił się do innych zarobków, warunków pracy, miejsc i ludzi - tłumaczy. - Wyjechać to znaczy stracić prawie wszystko, co się ma w kraju.

Jak podaje GUS, pod koniec 2007 r. poza granicami Polski przebywało czasowo 2 mln 270 tys. Polaków. Ilu było wśród nich farmaceutów, statystyki nie podają.

Ze statystyk wynika, że najczęściej wyjeżdżają młodzi farmaceuci, którzy niedawno skończyli studia i nie mają jeszcze rodzinnych zobowiązań.

Sylwia Skorstad

Przydatne informacje

Informacji o wymaganiach wobec kandydatów oraz warunkach zatrudnienia warto szukać na stronach narodowych stowarzyszeń farmaceutów. Lista organizacji farmaceutów zrzeszonych w FIP (Międzynarodowej Federacji Farmaceutycznej) jest dostępna pod internetowym adresem: http://www.fip.org/www/?page=membership_organizations. Większość organizacji podała tam adresy swoich stron internetowych. Na niektórych z nich można znaleźć informacje w języku angielskim dla osób chcących starać się o pracę w aptece, na innych trzeba znaleźć linki do odpowiedników polskiej Naczelnej Izby Aptekarskiej.

„Farmacja i ja”, czerwiec 2009

Komentarze czytelników (0)
« poprzedni Bliżej pracownika (25 z 32) następny »
« poprzedni Bliżej pracownika (25 z 32) następny »
  • Ostatnio dodane
  • Najczęściej czytane

Mapa farmaceutów

Masz aptekę,
hurtownię leków?
Dodaj swoją lokalizację
na naszej interaktywnej
mapie.

Wyślij e-kartkę...

swojej rodzinie,
znajomym, bliskim
i współpracownikom...
a może nam?
1 2