Serwis farmaceutyczny
szukaj w farmacjaija.pl

Finanse w praktyce

Euro(pa) w aptece

- 2010-01-09

Ryzykowny optymalizator czyli metody stosowane przez nieuczciwych podatników (cz. 2)

Nielegalne obniżanie kosztów funkcjonowania firmy to w naszym kraju plaga. To prawda, że są one absurdalnie wysokie, ale to nie usprawiedliwia...

Jesienne przeziębienia

Ze statystyk wynika, że corocznie w okresie jesiennym co czwarty Polak łapie przeziębienie

Przyszedł kryzys, przyszły zyski

Przy globalnej koniunkturze i dużej ilości pieniędzy w gospodarce przedsiębiorstwa skłonne są akceptować większe wydatki. W kryzysie - przeciwnie....

Zgodnie z zapowiedziami premiera Donalda Tuska, w 2011 r. w Polsce będziemy posługiwali się euro. Właściciele aptek powinni jednak spać spokojnie – bilans zysków i strat będzie oscylować wokół zera.

Mały, górzysty kraj, którego jeszcze kilka lat temu największymi bogactwami były wyciągi narciarskie, termalne kąpieliska i piwo, znowu pokazuje, że może być od nas lepszy. Słowacja – bo o niej mowa – jest największym producentem samochodów osobowych w Europie (w przeliczeniu na jednego mieszkańca), przyciągnęła także największy kapitał inwestycyjny w ciągu ostatnich 3 lat. Poradziła sobie również z ostrymi kryteriami, jakie należy spełnić, by zastąpić walutę krajową euro. Od 1 stycznia 2009 r. słowacką koroną interesować się będą wyłącznie numizmatycy – jako drugi kraj z bloku postsowieckiego (po Słowenii) Słowacja wprowadzi unijną walutę.

Właśnie Słowacja jest państwem, które należy obserwować – jego doświadczenia pokażą, jakich błędów należy uniknąć dokonując „euroizacji” u nas. Oczywiście pozostaje pytanie, czy Polsce się to uda? Biorąc pod uwagę obecny stan finansów, zaczynającą hamować gospodarkę i ogólnoświatowe widmo recesji, wydaje się to nierealne, jednak w naszym kraju „cuda” to rzecz naturalna.

Scenariusz pierwszy: słaba złotówka

Zastanawiając się nad wymianą złotego na euro trzeba pamiętać, że sama wymiana to prosta czynność zbliżona do tej, jaką przeżyliśmy 13 lat temu w trakcie denominacji. Wtedy każdą cenę należało podzielić przez 10 tysięcy, teraz trzeba będzie dzielić przez 3 lub 3,5 lub 4 w zależności od kursu wymiany ustalonego przez mechanizmy rynkowe, siłę naszej gospodarki oraz od negocjacji z Unią.

Kurs wymiany jest jednym z zasadniczych elementów, który będzie miał decydujący wpływ na to, jaka grupa społeczna zyska, a jaka minimalnie straci. Zasada w tym wypadku jest prosta: niższy kurs złotego korzystniej wpływa na ogólny rozwój gospodarki. Jeśli kurs wymiany będzie wynosił 4 zł za 1 euro, zyskają przedsiębiorstwa funkcjonujące na rynku europejskim. Należy bowiem pamiętać, że im silniejsza złotówka, tym trudniej wypracować zysk eksporterom. Mimo że importerzy nie byliby zachwyceni z takiego biegu zdarzeń, to jednak taki scenariusz byłby korzystny dla polskiej gospodarki jako całości. Jej rozwój jest bowiem tym dynamiczniejszy, im więcej dóbr jest produkowanych i wysyłanych, a nadwyżka eksportu nad importem znaczniejsza. Przykładem są Chiny.

Scenariusz drugi: mocna złotówka

Z kursu 4 do 1 nie będą zadowolone osoby pracujące na etatach i mające stałe dochody. Przykładowo, jeśli pracownik zarabia 4 tysiące zł, to po przeliczeniu będzie zarabiał 1 tysiąc euro, zaś gdyby kurs wynosił 3 do 1, jego pobory wynosiłyby ponad 1333 euro. Do grupy pracowników etatowych zaliczają się również emeryci, stanowiący niemałą grupę klientów aptek. Dla nich przelicznik 4 do 1 oznacza spadek dochodów, natomiast mocniejsza złotówka to lepsze życie i większy budżet na ochronę zdrowia…

Jednak dla rozwoju gospodarki przelicznik 3 do 1 nie byłby dobry, gdyż jej motor napędowy, czyli producenci i eksporterzy, nadal borykaliby się z kłopotami, jakie przeżywają obecnie (silny złoty zmniejsza rentowność eksportu). A to w dłuższej perspektywie oznacza osłabienie konkurencyjności, spadek liczby działających firm, zwiększenie bezrobocia, zmniejszenie poziomu konsumpcji.

Równanie w górę

Poza nieznanym kursem przelicznika z wymianą waluty wiąże się kolejna zagadka. Wiadomo, że wymiana spowoduje zaokrąglanie (oczywiście w górę) wszystkich cen. Z raportu przygotowanego przez Narodowy Bank Polski „Efekty zaokrągleń cen w Polsce po wprowadzeniu euro do obiegu gotówkowego” wynika, że w ramach koszyka podstawowych dóbr mogą wystąpić cztery warianty wydarzeń:

  1. Optymistyczny: zaokrąglenia w górę lub w dół do 1 eurocenta – wymiana taka nie spowoduje żadnego odczuwalnego efektu we wzroście cen.
  2. Neutralny: wszystkie ceny zaokrąglane będą do eurocenta w górę – spowoduje to wzrost cen o 0,53% (czyli faktycznie prawie niezauważalnie).
  3. Pesymistyczny: podnoszone będą ceny towarów atrakcyjnych – ceny wzrosną o 1,75%.
  4. Bardzo pesymistyczny: będą podnoszone wszystkie ceny i wzrosną o 2,56%.

Skala przewidywana przez NBP nie wydaje się duża, szczególnie gdy inflacja sięga nawet 5%. Należy jednak wziąć pod uwagę fakt, iż dotyczy to towarów najczęściej kupowanych, więc subiektywne odczucie konsumentów może być takie, że wszystko mocno zdrożało. Z badań wynika, że połowa wydatków konsumpcyjnych przeciętnego gospodarstwa domowego jest przeznaczana na dobra i usługi, których cena jednostkowa nie przewyższa 7,6 zł.

Podwyżki pod kontrolą

Według raportu NBP grupy, w których nastąpi największy wzrost cen, to: łączność, żywność oraz restauracje i hotele. Takie też zresztą odczucia mieli mieszkańcy biedniejszych krajów, w których wprowadzono euro. Z doświadczenia innych państw wynika również (szczególnie brylowali tu Włosi), że wielu właścicieli sklepów i usługodawców potraktowała wymianę jako okazję do nieuzasadnionych podwyżek.

Nauczeni włoskim doświadczeniem Słowacy powołali już specjalną komisję, która przez rok od zmiany będzie czuwała nad tym, by zmiana cen nie została wykorzystana do sztucznego ich windowania. Być może również Polska skorzysta z doświadczeń Słowaków. Jakkolwiek miało by się zdarzyć, wiadomo, że początkowo ceny podawane będą w dwóch walutach, co zabezpieczy przed sytuacją, że w dwóch sklepach dla tych samych towarów stosuje się różne przeliczniki.

Koszty zjedzą zysk

Czy na efekcie zaokrąglenia cen zyskać mogą również aptekarze? To raczej mało prawdopodobne. Ceny leków w dużej mierze wynikają z wynegocjowanych cen u dostawcy, a także z polityki marż.

Zakładając nawet wzrost cen medykamentów o uśrednioną przez NBP wartość 2,56% (lub nawet o 1-2 punkty procentowe więcej), trudno mówić o możliwości realnego zarobku. Szczególnie że potencjalny zysk może być szybko zniwelowany przez koszty, jakie wiążą się z przewalutowaniem, np. kosztami dostosowania systemów informatycznych.

Blef wielkich strat

Zmiana waluty może mieć wpływ na negocjacje z dostawcami. Wbrew temu, co będą mówić hurtownicy o stratach, jakie się szykują wraz z wejściem euro, dla nich przejście na europejską walutę będzie wiązało się z wyeliminowaniem ryzyka walutowego, a także ze zniknięciem opłat za wymianę walutową (zysk wszystkich instytucji finansowych i kantorów zarabiających na różnicach kursowych to około 4,5 mld zł rocznie). Wprawdzie teraz silna złotówka zachęca do zakupów w euro i dolarach, jednak obecna tendencja osłabienia złotego wobec tych walut (wynikająca m.in. z ucieczki zagranicznych inwestorów z rynków wschodzących) może doprowadzić do oscylacji kursu wymiany w okolicach 3,5 zł. Jest to o tyle możliwe, że chcąc zrealizować plan wprowadzenia euro w 2011 r., już od 1 stycznia 2009 r. musimy wejść do systemu ERM2 (Europejski Mechanizm Kursowy), co oznacza, że przez dwa lata złoty jest związany z euro, a jego kurs może się wahać w stosunku do euro o plus-minus 15%.

Jeśli kurs złotego do euro będzie zbliżony do 3,5 zł i podobny w 2011 r., argumenty o ponoszonych stratach przez hurtowników nie mają sensu, gdyż do tego czasu zdążą w swoich bilansach uwzględnić osłabienie złotego (pamiętać należy o oszczędnościach wynikłych z braku ryzyka kursowego i marż wymiany).

Kto zatem straci? Wymierne koszty poniosą ci przedsiębiorcy, którzy mają zaciągnięte kredyty w walutach innych niż złoty – banki na pewno pobiorą prowizje za przewalutowanie.

Artur A. Adamski

redaktor i prowadzący działy inwestycyjne m.in. w PAP, „Życiu Warszawy”, „Pulsie Biznesu”, „Home & Market”, „Gazecie MSP”, „Twoim Biznesie”

„Farmacja i Ja”, listopad 2008

Komentarze czytelników (0)

Dodaj komentarz

« poprzedni Finanse w praktyce (5 z 27) następny »
« poprzedni Finanse w praktyce (5 z 27) następny »

SPOTKAJMY SIĘ NA CZACIE

Porozmawiaj z innymi farmaceutami
Wejdź na czat »

  • Ostatnio dodane
  • Najczęściej czytane
Wyślij e-kartkę...

swojej rodzinie,
znajomym, bliskim
i współpracownikom...
a może nam?

Wyślij e-kartkę
Kalendarz farmaceuty
ważne informacje dla farmaceutów,
kierowników aptek, właścicieli...
Zobacz Kalendarz farmaceuty
Napisz do nas jeśli...
  • chcesz zostać współpracownikiem
    naszego magazynu,
  • masz uwagi jakie zmiany
    wprowadzić,
  • możesz zaproponować
    tematy do kolejnych numerów.

Czekamy na Wasze listy!

Wyślij list
  • Praca
  • Awanse
  • Ogłoszenia
  1. Awanse farmaceutów
    Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
  1. Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
    84-218 łęczyce, ul. Długa 15b woj. pomorskie, pow. Wejherowo proszę o kontakt tel. 606367725 godziny otwarcia:...
  2. Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
  3. Apteka M&M w Radziejowie (woj.kujawsko-pomorskie) pilnie zatrudni kierownika apteki
Zobacz wszystkie ogłoszenia
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.

Polecane produkty