Serwis farmaceutyczny
szukaj w farmacjaija.pl


Finanse w praktyce

Ryzykowny optymalizator czyli metody stosowane przez nieuczciwych podatników (cz. 2)

- 2009-12-29

Nie daj się złowić

Z zagrożeniami czyhającymi na nieuważnych internautów korzystających z e-finansów jest podobnie jak z przebiegającymi przy czerwonym świetle. Łamią...

Jesienne przeziębienia

Ze statystyk wynika, że corocznie w okresie jesiennym co czwarty Polak łapie przeziębienie

Gorączka złota

Zastanawiając się, gdzie ulokować oszczędności, wybieramy fundusze, akcje, obligacje, kupujemy walutę. Złota nie traktujemy jako poważnej...

Nielegalne obniżanie kosztów funkcjonowania firmy to w naszym kraju plaga. To prawda, że są one absurdalnie wysokie, ale to nie usprawiedliwia tych, którzy próbują obejść prawo.

Czy tego chcemy czy nie, urząd skarbowy ma prawo do lwiej części naszych dochodów. I choć wszyscy narzekamy, że podatki są zbyt wysokie (bo są), nie warto dać się wciągnąć w działanie na granicy prawa, a w skrajnych wypadkach – poza nim.

Niestety, w Polsce przyzwolenie społeczne na dokonywanie oszustw podatkowych jest bardzo duże i czasem ktoś, kto oszukuje, jest uznawany za „zaradnego”, a ten, kto prowadzi swój biznes uczciwie, spotyka się z określeniem „frajer”. Dlatego w polskiej rzeczywistości wyjątkowo łatwo przedsiębiorcy ulegają presji otoczenia albo „niewinnym” sztuczkom kreatywnego księgowego, szczególnie gdy w firmie konieczne są oszczędności. Pułapką, której nie poruszyliśmy w części I naszego krótkiego cyklu, a w którą wpada wielu przedsiębiorców, jest nieuczciwe obniżanie kosztów pracy.

Nie stać mnie na pracownika

Bardzo wysokie koszty pracy są zmorą każdego pracodawcy. Składki na ZUS oraz podatki stanowią daninę, która łącznie wynosi często 40% całości wynagrodzenia.

Pracownik zatrudniony na etacie może być też wyjątkowo uciążliwy. Prawo chroni przede wszystkim jego, nie pracodawcę, więc zatrudnieni często wykorzystują ten fakt na wszelkie – często nieuczciwe – sposoby (np. ciągłe zwolnienia lekarskie). Nie można zatem się dziwić, że twórca i właściciel własnego przedsiębiorstwa czuje się poszkodowany, gdyż jego samego przed pracownikiem-oszustem i fiskalizmem państwa właściwie nie chroni nikt. Zdarza się jednak, że zatraca się w poczuciu krzywdy i wkracza na drogę przestępstwa.

Magister tu nie pracuje

Istnieją dwa nieuczciwe sposoby obniżenia kosztów zatrudnienia pracownika: zaniżenie listy płac oraz tzw. zatrudnienie na czarno, czyli bez umowy o pracę lub bez zlecenia. Pierwszy sposób polega na stworzeniu fikcyjnej listy płac z jak najniższymi płacami. Cel jest prosty: im niższe zarobki, tym niższe świadczenia obowiązkowe na rzecz ZUS i skarbu państwa. Z tego też względu zdarza się, że pracodawca wiedziony chęcią zysku na liście płac wykazuje tylko płace minimalne. Jeśli jednak dotyczy to personelu wykwalifikowanego, staje się to podejrzane, wszak praktycznie inna powinna być pensja niewykwalifikowanego robotnika pracującego w magazynie, a inna specjalisty po studiach zajmującego się chociażby obsługą baz danych.

Lista płac będzie budziła tym większe wątpliwości, jeśli nie pojawią na niej się składniki charakterystyczne dla działalności danej branży, np. brak godzin nadliczbowych czy delegacji. Oczywiście co sprytniejsi przestępy podatkowi starają się różnicować listy płac: pojawiają się różne płace w zależności od stopnia wykwalifikowania czy zakresu obowiązków. Jest to trudne do wykrycia, aczkolwiek nie niemożliwe.

Ale jak w każdej dobrze zaprojektowanej intrydze, najsłabszym ogniwem jest człowiek. Osoby z rozbieżną płacą często zapominają, ile fikcyjnie zarabiają. W razie kontroli i prostego odpytania gubią się w zeznaniach i mylą w liczbach.

Druga popularna technika obniżania kosztów to zatrudnienie na tzw. czarno. Zysk dla pracodawcy polega na całkowitym braku płacenia jakichkolwiek świadczeń. Technika ta jest najczęściej wykorzystywana w firmach, gdzie nie musi być zatrudniana wykwalifikowana siła robocza. W tym przypadku zagrożenie wykrycia przestępstwa jest jeszcze większe.

Przede wszystkim w razie jakiejkolwiek kontroli pracownicy samym faktem swej bytności demaskują proceder. Poza tym mylą się w zeznaniach, kto i od kiedy pracuje. Dla pracodawcy też może być to dyskomfortowa sytuacja, gdyż staje się on zakładnikiem pracownika: ten, w razie usunięcia, z zemsty może poinformować o nadużyciach organy kontrolne (nie tylko urząd skarbowy, ale np. Państwową Inspekcję Pracy).

Chytry dwa razy traci...

Nie warto balansować na podatkowej linie, bo można stracić o wiele więcej niż zyskać. Po pierwsze, życie w ciągłej obawie, „co na to skarbówka” jest po prostu niepotrzebnym marnotrawieniem sił. Przy nakładającej się konieczności radzenia sobie z konkurencją, zdobywaniu nowych klientów czy walki o większe zyski taki przeciągający się stres może być przyczyną dużo większych strat niż pieniądze, które oddajemy państwu. Może bowiem źle wpłynąć na naszą kreatywność, być przyczyną podjęcia złych decyzji czy po prostu przegapienia dobrych biznesowych okazji. Poza tym zdrowie. Warto zadać sobie pytanie, czy późniejsze koszty leczenia np. po zawale serca spowodowanym stresem nie przewyższą doraźnych zysków z podatkowych oszustw.

Nawet ze statystycznego punktu widzenia, kontrola skarbowa musi kiedyś nastąpić – pytanie tylko, kiedy to się stanie.

Grunt to dobry księgowy

Co zatem robić, by bronić jak najpełniej swoich ciężko wypracowanych zysków, nie popadając jednocześnie w konflikt z prawem? Po pierwsze zdać sobie sprawę, że nikt z nas nie jest alfą i omegą. Nie oszukujmy się, nie jesteśmy w stanie być doskonali w każdej dziedzinie swojej działalności. Dlatego aby uniknąć podatkowych pułapek i bezwiednego wkroczenia na drogę przestępstwa, warto korzystać z pomocy wykwalifikowanego księgowego, który będzie doradzał, gdzie i jak można bezpiecznie (czytaj: legalnie) zaoszczędzić. Dobry księgowy to taki, który nie zaproponuje drogi przestępczej i zawsze będzie wolał odrzucić niepewną fakturę – nawet kosztem zapłacenia podatku – niż zaakceptować ją i narazić podatnika na niebezpieczeństwo. Jeśli natomiast księgowy nie jest pewien swojej wiedzy, warto skorzystać z porady doradcy podatkowego.

Osoby zawodowo zajmujące się rozliczaniem podatków są najlepiej zorientowane we wszelkich zmianach w prawie, kruczkach, nowych rozporządzeniach, które mogą wpływać na sposób naszych rozliczeń. Poza tym księgowy może również reprezentować nas w razie jakichkolwiek problemów czy kontroli przed urzędem skarbowym, ponieważ do urzędu trafia informacja o tym, że naszą księgowość prowadzi profesjonalna firma. A w razie kontroli urzędnicy skarbówki dużo mniej podejrzliwie podchodzą do znanych sobie firm księgowych (które obsługują np. jeszcze 50 podatników poza nami) niż do zagubionych i zestresowanych przedsiębiorców.

Ale pamiętajmy także, aby „patrzeć na ręce” swoim księgowym – trzymać kopie wystawianych i przyjmowanych faktur i umów z pracownikami, wyliczać co jakiś czas przybliżoną sumę podatku. Jeśli widzimy, że suma jest zbyt mała w stosunku do tego, co wyliczyliśmy, zapytajmy o powód. Jeżeli księgowy „mruga do nas okiem” i mówi, żebyśmy się nie martwili, to znaczy, że czas poszukać innego.

Jeżeli dla odmiany rozliczająca nas firma kwestionuje jakąś fakturę (np. za bilet na Majorkę), nie powinniśmy naciskać na jej zaksięgowanie, mówiąc, że „znajoma wliczyła taki bilet w koszty”, i narzekać na księgowego, ale cieszyć się, że mając większą wiedzę, chroni nas przed popełnieniem błędu, a w rezultacie – przestępstwa.

Warto ufać księgowym, ale warto też krytycznie przyglądać się swoim działaniom, żeby próbując wprowadzić oszczędności, nie wpaść w podatkową spiralę oszustw.

Bez paragonu? Bez szans!

W ubiegłym roku głośne były sprawy wyłapywania przestępstwa, którym jest niewydawanie paragonów z kas fiskalnych. Na tego typu proceder natykali się kontrolerzy skarbowi dokonujący zwykłych codziennych zakupów w sklepach. Urzędnicy nabywali towary, zaś nie otrzymując paragonu fiskalnego, automatycznie wszczynali kontrolę. Oczywiście takie postępowanie jest dyskusyjne, jednak z drugiej strony bardzo trudno udowodnić, że niewydanie paragonu nastąpiło przez roztargnienie albo z powodu dużej kolejki i pośpiechu, a nie było działaniem zamierzonym. Dlatego należy zawsze uczulać osoby pracujące za pierwszym stołem, aby zawsze, bez względu na ruch czy pospiech, wraz z wydawanymi lekami wkładały do torebki paragon.

Artur A. Adamski

redaktor i prowadzący działy inwestycyjne m.in. w PAP, „Życiu Warszawy”, „Pulsie Biznesu”, „Home & Market”, „Gazecie MSP”, „Twoim Biznesie”

„Farmacja i ja”, maj 2008

Komentarze czytelników (0)

Dodaj komentarz

« poprzedni Finanse w praktyce (12 z 27) następny »
« poprzedni Finanse w praktyce (12 z 27) następny »

Mapa farmaceutów

Masz aptekę,
hurtownię leków?
Dodaj swoją llokalizację
na naszej interaktywnej
mapie.

Wyślij e-kartkę...

swojej rodzinie,
znajomym, bliskim
i współpracownikom...
a może nam?

Kalendarz farmaceuty

ważne informacje dla farmaceutów,
kierowników aptek, właścicieli...

Napisz do nas jeśli...

  • chcesz zostać współpracownikiem
    naszego magazynu,
  • masz uwagi jakie zmiany
    wprowadzić,
  • możesz zaproponować
    tematy do kolejnych numerów.
Czekamy na Wasze listy!
1 2 3 4
  • Praca
  • Awanse
  • Ogłoszenia
  1. Awanse farmaceutów
    Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
  1. Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
    84-218 łęczyce, ul. Długa 15b woj. pomorskie, pow. Wejherowo proszę o kontakt tel. 606367725 godziny otwarcia:...
  2. Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
  3. Apteka M&M w Radziejowie (woj.kujawsko-pomorskie) pilnie zatrudni kierownika apteki
Zobacz wszystkie ogłoszenia
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.

Polecane produkty