Serwis farmaceutyczny
szukaj w farmacjaija.pl


Prawo

Inwestowanie w czasach kryzysu (cz.2)

- 2009-10-30

Samorząd aptekarski – składki

Czy farmaceuci muszą opłacać składki na rzecz izby aptekarskiej? Czy farmaceuta może pracować w aptece na terenie działania danej izby aptekarskiej...

Naświetlanie w Skandynawii

Czy wiesz, że w krajach skandynawskich w okresie zimowym jest zalecane korzystanie z solariów? Ma to zapobiegać objawom depresji wynikających z braku światła dziennego.

Tańsze zamienniki

Czy aptekarz zobowiązany jest do każdorazowego informowania pacjenta o istniejących tańszych odpowiednikach przepisanego na recepcie leku? Na...

W poprzednim numerze radziliśmy, co robić, gdy jest się zaangażowanym w inwestycje przynoszące straty. Dziś odpowiemy na pytanie, co zrobić, jeśli jest się właścicielem wolnej gotówki, która raczej nie powinna zalegać w bieliźniarce, tylko działać według zasady: pieniądz robi pieniądz.

Inwestując pieniądze, najważniejsza jest odpowiedź na pytanie: ile mam wolnych środków, jaką ich część mogę zainwestować i na jak długo. Dopiero wtedy można przystąpić do inwestycji.

W jednym koszyku...

Stare porzekadło mówi: nie nosi się wszystkich jaj w jednym koszyku - tak też jest w przypadku inwestowania. Słowem kluczem jest dywersyfikacja. Należy tak podzielić środki, które inwestujemy, aby obejmowały jak największe spektrum dostępnych inwestycji: począwszy od lokat bankowych i obligacji, poprzez nieruchomości, kruszce i dzieła sztuki, na funduszach inwestycyjnych i akcjach skończywszy. Naturalnie taki podział to wzorzec, który osiągalny jest tylko dla najzamożniejszych, ale nawet nie będąc w pierwszej setce najbogatszych, możemy ulokować środki tak, by efektywnie pracowały i budowały kapitał na przyszłość. Ważne jest, aby pieniądze rozlokowane były w różnych rodzajach inwestycji - właściwie im mniej mających ze sobą wspólnego, tym lepiej. Chodzi o prostą zasadę minimalizacji ryzyka strat: w czasie hossy kapitałowej najlepiej zarabia się na akcjach, a posiadanie obligacji, funduszy pieniężnych lub obligacyjnych wydaje się wręcz marnowaniem kapitału. I odwrotnie: gdy akcje notują spadki, stabilne, ale i mizernie zarabiające bezpieczne inwestycje jawią się jako „stabilizator" wszystkich poczynionych inwestycji.

Tanio kupić i zarobić

W każdym biznesie, a w szczególności w handlu, najważniejszą zasadą jest tani zakup i droższa sprzedaż. Dlatego dziwi postępowanie wielu inwestorów, którzy obecnie gwałtownie wyzbywają się jednostek funduszy inwestycyjnych lub akcji. Postępują wbrew zasadzie i sprzedają tanio to, co potem będą kupować drogo. Drugą nie mniej istotną regułą, dzięki której wyrosły fortuny, jest: „Kupuj, kiedy na ulicach płynie krew". Nic dodać, nic ująć - w ciągu ostatniego półtora roku akcje oraz fundusze na nich oparte staniały średnio o 60%. Kiedy będzie lepszy moment do zakupu? Oczywiście, można poczekać, rynek jest nieprzewidywalny i może spaść jeszcze o kilkanaście procent, ale złapanie tzw. dołka jest bardzo trudne. Ceny akcji i jednostek opartych na nich już teraz stały się bardzo atrakcyjne. W tym miejscu większość z Państwa powie: może i tanie, ale z każdego zainwestowanego w połowie ubiegłego roku tysiąca zrobiło się zaledwie 400 zł. Racja - ale ci, którzy w ten sposób inwestowali (wówczas kupowali, a sprzedawali teraz) działali wbrew podstawowej zasadzie i kupowali drogo, by sprzedać... tanio. Tymczasem w jednym z listopadowych wywiadów Warren Buffett, jeden z najbardziej znanych na świecie inwestorów, przyznał, iż zaczął powoli i wybiórczo kupować akcje.

Kupić i zapomnieć

Dla tych, którzy nie są obeznani z rynkiem akcji, alternatywą są fundusze agresywne i mieszane. Zakup ich jednostek i „zapomnienie" o zakupie na kilka lat to dobra inwestycja. A stanie się tak na pewno, bowiem w nowożytnej historii giełd (liczonej od połowy XIX w.) nigdy się jeszcze nie zdarzyło, żeby długoterminowe (5-8 lat) akcje nie zyskiwały na wartości - oczywiście nie licząc sytuacji bankructwa firmy. Po spadkach, trwających czasami nawet 3-4 lata, akcje zawsze wracają do poziomu sprzed bessy i biją kolejne rekordy cen. Podobnie się dzieje z jednostkami funduszy.

Teraz papiery skupują po niskich cenach zahartowani w bojach giełdowi gracze, by potem sprzedać je z nawet kilkusetkrotnym przebiciem. Nazywa się to dyskontowaniem przyszłości - kupuje lub sprzedaje się to, co stanie się atrakcyjne w przyszłości.

Na spadki należy patrzeć nie jak na boży dopust, lecz na okazję do kupna. Tak się też stanie i tym razem - może na powrót hossy nie ma co liczyć w 2009 r., ale już w 2010 r. stabilizacja i powolne podnoszenie się rynku i wzrost wartości wybranych spółek jest wielce prawdopodobny.

Bank prawdę ci powie

Pamiętają Państwo wiosnę 2007 r.? Liczba nachalnych reklam funduszy inwestycyjnych obiecujących kilkusetprocentowe zyski bez ryzyka była zatrważająca. Dzisiaj podobna sytuacja powtarza się w przypadku bankowych lokat: instytucje licytują się na wysokość poziomu oprocentowania, trwa walka na odnajdywanie ukrytych haczyków u konkurentów. Na szczęście - w przeciwieństwie do funduszy inwestycyjnych - lokaty są gwarantowane do 50 tys. euro, a bankom nie grozi utrata płynności.

Pamiętać jednak należy znaną regułę Martina Pringa zajmującego się psychologią inwestowania - im większe zyski obiecuje reklama instytucji finansowej, tym bardziej należy kwestionować jej wiarygodność. Nie zniechęcam do lokat: są to stabilne zyski, może nie takie, do jakich przyzwyczaiła hossa, ale na pewno nie grozi nam realizacja „minus 60% plus prowizja dla zarządzających za wyniki", jak w przypadku funduszy inwestycyjnych. Podobnie nie odwodzę nikogo od zakupu obligacji - najpopularniejsze „dwulatki" sprzedawane po cenie nominalnej 100 zł, oprocentowane są w skali roku 6,25%. Te dwa rodzaje inwestycji są odpowiednie dla osób ceniących stabilność i pewność zysku.

Pamiętajmy jednak, że gdy za 4-5 lat wróci hossa i znowu reklamy lokat zostaną zastąpione reklamami funduszy inwestycyjnych (a osoby ceniące dziś spokój i pewność zaczną masowo zrywać lokaty i wyprzedawać obligacje, by rzucić się w wir inwestycji giełdowo-funduszowych), będzie to znak, że czas końca wzrostów jest już bliski.

Nie wszystko złoto...

Czasy niepewności i dekoniunktury zawsze kierują oczy inwestorów na złoto. Kruszec ten jest jedynym dostępnym na świecie aktywem, który daje największe możliwości inwestycji (m.in. biżuteria, monety, fundusze inwestycyjne, akcje kopalń, kontrakty terminowe i kontrakty różnic kursowych). Najkrócej rzecz ujmując, w złoto można inwestować bezpośrednio i pośrednio. Najpopularniejszą, również w naszym kraju, formą jest zakup biżuterii, monet i sztab. Każda z tych form ma swoją specyfikę i obarczona jest różnym ryzykiem.

Biżuteria, poza walorem przenoszenia wartości w czasie (pierścionek bez względu na to, czy ma 100 lat, czy rok, ma wymierną wartość), ma walor zdobniczy. Jest to zaleta (zyskuje ze względu na niepowtarzalny wygląd), ale także wada. Wyrób jubilerski obarczony jest ceną za wytworzenie, marżą dostawcy i sprzedawcy, a także ulega modom, które dyktują ceny.

Monety mają też walor kolekcjonerski. Największego wzrostu wartości należy się spodziewać przy limitowanych seriach. Bywało, że w przeciągu kilku lat wynosił on 9000% (np. moneta z jeżem).

Ostatnią „złotą" inwestycją są sztabki i sztaby. Dzielą się one na sztabki lokacyjne (zwane bulionowymi) oraz kolekcjonerskie. Te pierwsze są typową lokatą kapitału: zyskują wtedy, gdy rośnie cena kruszcu. Jeśli cena spada, tracimy podwójnie: na cenie metalu oraz na tzw. koszcie pieniądza w czasie. Sztabki (o wadze od 5 gramów do 1 uncji) lub sztaby kolekcjonerskie (te powyżej 1 uncji) są ściśle limitowane. Ich wartość, poza wzrostem ceny złota, może rosnąć jako wartość okazu kolekcjonerskiego.

Jeśli zdecydujemy się już na zakup złota, należy mieć miejsce na jego przechowywanie (niewielka kasetka w banku to wydatek rzędu 300 zł rocznie). Przede wszystkim należy jednak zwrócić uwagę na cenę kruszcu, która wprawdzie spadła od ostatnich szczytów, jednak utrzymuje się nadal na wysokim poziomie (nieprzerwanie pnie się do góry od 1980 r.). A jak pamiętamy: nic nigdy wiecznie nie rośnie i nic nigdy wiecznie nie spada.

Mieszkanie czy dom?

Czasy niepewności i dekoniunktury to znakomita pora na zakup nieruchomości. Ceny mieszkań spadły w zależności od miejsca i standardu od 5 do 20% . To bardzo dużo, biorąc pod uwagę fakt, iż jeszcze dwa lata temu deweloperzy urządzali konkursy na to, kto da więcej za dziurę w ziemi. Nota bene dzisiaj ci sami deweloperzy bezczelnie domagają się wsparcia z pieniędzy podatnika, bo przyzwyczajeni do 40-procentowej marży, nie potrafią sobie poradzić w dekoniunkturze. Tak czy inaczej, kryzys daje sposobność na wynegocjowanie korzystnych warunków: niższej ceny, bezpłatnego garażu albo wykończenia mieszkania.

Inaczej ma się rzecz z działkami - cena ziemi spadła maksymalnie o 3-4%. Jeśli jednak kogoś stać dziś na zakup nieruchomości, czas jest na to najlepszy.

Wisi na ścianie inwestycja

Inwestowanie w dzieła sztuki to bodajże jedyna dziedzina inwestowania, gdzie można zdać się na intuicję. Nie trzeba bowiem wczytywać się w analizy ekonomiczne, śledzić danych finansowych i obserwować rynku kapitałowego, surowcowego i walutowego. Wystarczy, że obraz albo rzeźba po prostu nam się podobają. Oczywiście, można w tym momencie powiedzieć, że lepiej mieć w kolekcji nazwiska znane i uznane, wiedzę o trendach i kierunkach w sztuce, ekstrapolować, co może być dobrą inwestycja przynoszącą zyski - to wszystko prawda, ale nawet wielcy znawcy i inwestorzy przyznają, że ta dziedzina jest właściwie nieprzewidywalna. Owszem, kupując na aukcji drogi obraz znanego XIX-wiecznego artysty można liczyć się ze wzrostem wartości. Niemniej jednak jest prawdopodobne, że niektórzy z nieznanych dzisiaj twórców za kilka lat staną się tak popularni, że ich prace dadzą zyski na poziomie kilku tysięcy procent.

Artur A. Adamski

redaktor i prowadzący działy inwestycyjne m.in. w PAP, „Życiu Warszawy", „Pulsie Biznesu", „Home & Market", „Gazecie MSP", „Twoim Biznesie"

„Farmacja i ja”, styczeń 2009

Komentarze czytelników (0)

Dodaj komentarz

« poprzedni Prawo (117 z 117)
« poprzedni Prawo (117 z 117)

Mapa farmaceutów

Masz aptekę,
hurtownię leków?
Dodaj swoją llokalizację
na naszej interaktywnej
mapie.

Wyślij e-kartkę...

swojej rodzinie,
znajomym, bliskim
i współpracownikom...
a może nam?

Kalendarz farmaceuty

ważne informacje dla farmaceutów,
kierowników aptek, właścicieli...

Napisz do nas jeśli...

  • chcesz zostać współpracownikiem
    naszego magazynu,
  • masz uwagi jakie zmiany
    wprowadzić,
  • możesz zaproponować
    tematy do kolejnych numerów.
Czekamy na Wasze listy!
1 2 3 4
  • Praca
  • Awanse
  • Ogłoszenia
  1. Awanse farmaceutów
    Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
  1. Apteka zatrudni technika i magistra farmacji
    Apteka w Janowie Lubelskim i w Nałęczowie zatrudni magistra farmacji oraz technika farmaceutycznego.CV prosimy...
  2. Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
  3. Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
Zobacz wszystkie ogłoszenia
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.

Polecane produkty