Serwis farmaceutyczny
szukaj w farmacjaija.pl


Psychologia

Dramat spełnienia

- 2009-12-03

Sztuka wypoczywania

Bywają chwile, gdy każdy z nas ma ochotę rzucić wszystko i zastosować remedium, o jakim śpiewała Maryla Rodowicz, czyli „wsiąść do pociągu byle...

Jesienne przeziębienia

Ze statystyk wynika, że corocznie w okresie jesiennym co czwarty Polak łapie przeziębienie

Gdy ból przeszkadza żyć

Nie potrafi tego zrozumieć nikt, kto tego nie przeżył. Rwa kulszowa, lumbago, korzonki, wypadający dysk – wszystkie je można opisać jednym...

Żaden cel, nawet ten najbardziej racjonalny, nie może przesłonić świata. Gdy pragnienie przeradza się w obsesję, jest to zła wiadomość - i dla nas, i dla celu.

Pewnej listopadowej nocy w skrzynkach mailowych przyjaciół trzydziestoczteroletniej Anny pojawił się jej dramatyczny list. Kobieta opisywała gehennę starań o dziecko, kolejne, nieudane próby zapłodnienia metodą in vitro, badania, koszmar oczekiwania i gorycz zniechęcenia. Zbliżały się święta, a ona pragnęła uniknąć kolejnych pytań o dziecko. Bała się o swoje reakcje. W liście pojawiały się nuty paniki i emocjonalnego rozchwiania. Anna zwierzała się, że drażnią ją reklamy dotyczące pracujących matek. Czuła, jakby były one drwiną z jej niepłodności. Jednocześnie snuła wizje i marzenia o życiu z dzieckiem. Zaniepokojona siostra poprosiła o pomoc psychoterapeutę. Jakież było jej zdziwienie, gdy jego pierwszym komentarzem było: „jak dobrze, że siostra nie jest jeszcze w ciąży". Psycholog sugerował nawet, że jedną z barier na drodze do macierzyństwa może być psychika Anny.

Tylko marzenia

Trudno o lepszy cel życiowy niż staranie o dziecko, jednak nawet w nim można się zagubić. Wiele par, którym po długich staraniach w końcu udało się dochować potomstwa, wstydzi się przyznać do uczucia rozczarowania. Innym zdarza się zrezygnować z adopcji dziecka właśnie wtedy, gdy przejdą pomyślnie żmudny proces biurokratycznej weryfikacji. Miało być tak pięknie. Czemu nie jest?

Bardzo intensywne pragnienie czegoś może obudzić silną determinację pracy nad osiągnięciem celu. Jednak im bardziej się angażujemy, tym większe jest prawdopodobieństwo, że zaczniemy postrzegać zadanie w kategoriach mało realnych. Szczególnie wtedy, gdy mamy wiele nierozwiązanych konfliktów psychicznych, marzenie łatwo zamienia się w psychiczny rzep, do którego doczepiamy nierealne oczekiwania. Na tej zasadzie kobieta pragnąca dziecka może uwierzyć, że narodziny potomstwa zmienią jej sytuację na lepszą. Pozornie nic w tym dziwnego i niebezpiecznego. Problem pojawia się wtedy, gdy kandydatce na mamę zaczyna się zdawać, że wszystkie obecnie istniejące konflikty wynikają z braku dziecka. Fantazjuje o tym, że gdy pojawi się maluch, to poprawią się jej relacje z otoczeniem, znikną konflikty z mężem lub rodzicami, problemy w pracy rozpłyną się w niebycie, zyska większe poważanie otoczenia.

„Ach, gdybym tylko miała dziecko, wszystko byłoby inaczej" to złowróżbny znak, szczególnie dla... dziecka. Maluszek bowiem nie dość, że nie przyniesie spodziewanego rozwiązania problemów, to jeszcze sprawi, że na jaw wyjdą te, które dotąd udawało się ukrywać za zasłoną iluzji. Na opiekę nad dzieckiem trudno się psychicznie przygotować i właściwie nigdy nie można powiedzieć, że jest się w 100% gotowym. Skrywane konflikty uwidoczniają się często właśnie wtedy, gdy pojawi potrzeba podziału obowiązków związana z pielęgnacją i wychowaniem małego człowieka. Nienarodzone dziecko, od którego oczekuje się ukojenia jeszcze przed startem, otrzymuje zadanie, któremu sprostać nijak nie podoła. Gdyby mogło decydować, zapewne wybrałoby taki moment na narodziny, w którym rodzice będą oczekiwać już tylko jego, a nie rozwiązania kłopotów.

Schodek do schodka

Jak to możliwe, że z marzeń potrafimy uczynić obsesję? Wbrew pozorom to łatwe i częste. Można prowadzić szczęśliwe życie pozbawione skrywanych napięć, a i tak zmitologizować cel, tym samym oddalając go od siebie.

Dzieje się tak wtedy, gdy cel niespodziewanie okazuje się mało dostępny. Wiele par zaczyna rozpaczliwie starać się o dziecko wtedy, gdy dowiadują się, że któreś z nich jest niepłodne. Wcześniej nie myśleli o powiększeniu rodziny, jednak po usłyszeniu diagnozy pragnienie pokonania przeszkody stało się tak silne, że przesłoniło cel. Właśnie w grupie rodziców starających się o potomstwo głównie z powodu wykrycia problemów z płodnością odsetek borykających się z rozczarowaniem po narodzinach jest wysoki. Okazuje się bowiem, że celem nadrzędnym było dowiedzenie sobie, że jest się płodnym, zaś narodziny dziecka zdarzyły się niejako przy okazji.

Niebezpieczeństwo przeżycia rozczarowania jest jeszcze większe, gdy pragnienie spełnienia odległego marzenia maskuje nieuświadomione problemy. Osoba mitologizująca cel odczuwa taką potrzebę, bowiem tworzenie nierealnych oczekiwań jest łatwiejsze niż stawienie czoła prawdziwemu problemowi. Niespełniona matka woli myśleć, że jej relacja z mężem kuleje z powodu braku potomstwa, niż że to cechy jej lub partnera generują konflikty. W takich sytuacjach na drodze do rodzicielstwa przeszkodą bywa psychika. Kandydat na rodzica wyczuwa podświadomie, że narodziny dziecka tylko obnażą prawdziwy konflikt, woli więc nie konfrontować lęku z rzeczywistością. Stan psychiczny odgrywa w zapłodnieniu tak samo istotną rolę jak biologia, zatem istnieje możliwość, że do poczęcia nie dochodzi, bowiem umysł któregoś z rodziców się temu sprzeciwia, woląc zachować coś, na karb czego łatwo kłaść życiowe niepowodzenia.

Pragnienie posiadania potomstwa nie jest celem wydumanym, tylko jedną z najsilniejszych potrzeb biologicznych i psychicznych. Jego racjonalność i siła paradoksalnie powodują, że łatwo do niego „przyczepiać" nierealne i szkodliwe oczekiwania. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni lubią budować schody do nieba z wyobrażeń o życiu z dzieckiem. Maluchy tak słodko wyglądają na zdjęciach, rezolutnie odpowiadają na pytania i dają rodzicom poczucie, że ich życie ma sens. Im schody wyższe, tym dziecku trudniej będzie się po nich wspiąć.

Lek na iluzję

Zburzyć ścianę iluzji nie jest łatwo, więc póki można, tworzeniu nierealnych wyobrażeń warto zapobiegać. Ostrzegawczym sygnałem powinna być każda myśl o tym, że narodziny lub adopcja dziecka coś ułatwią, poprawią lub przybliżą. Nie tylko dlatego, że odbiera to dziecku podmiotowość. Racjonalne myślenie o rodzicielstwie jest konieczne dla zachowania własnej równowagi psychicznej. Oczywiście, każdy przyszły rodzic powinien radować się na myśl o dziecku. Oby tylko nie liczył, że dzięki jego pojawieniu się stanie się coś, czego zrobić nie potrafi. Dziecko ma uszczęśliwiać, jednak nie powinno się rodzić wtedy, gdy ktoś zawczasu już wyznaczył mu to zadanie.

Kiedy niespełnione pragnienie posiadania potomstwa już zamieniło się w życiowy dramat, warto porozmawiać z psychoterapeutą. Jeśli niepłodność powoduje, że przestajemy się czuć dobrze we wszystkich rolach, to sygnał, że czas szukać pomocy dla siebie i nienarodzonego dziecka. Jeśli maluch przyjdzie na świat w atmosferze euforii zbudowanej na przesadzonych oczekiwaniach, może, obok miłości i czułości, doświadczyć od rodziców mniej lub bardziej tajonej agresji wynikającej z rozczarowania.

Niektórzy uważają, że lekarstwem na tworzenie wydumanych oczekiwań wobec życia z dzieckiem jest jak najczęstsze przebywanie z pociechami zaprzyjaźnionych rodzin. Zabawy z siostrzeńcami faktycznie dają wyobrażenie o tym, jak wygląda rzeczywistość z maluchem, ale nadmiernych oczekiwań wobec posiadania własnego potomstwa nie wyplenią. Marzenia upychane w „magiczny" moment powiększenia rodziny nie wynikają bowiem z niewiedzy przyszłych rodziców, jak wygląda opieka nad maluchem, tylko z istnienia własnych, niezałatwionych problemów z otoczeniem i samymi sobą. Poza tym opieka nad pociechą koleżanki nie rodzi nawet części emocji, jakie powstają między dzieckiem i rodzicami, więc nie ma co się łudzić, że przykładowo, wykonywanie zawodu przedszkolanki przygotuje w pełni do roli rodzica.

Jeśli czekasz na dziecko, wiedz, że to nie koło ratunkowe. Gdy już to zrozumiesz, oczekiwanie staje się tylko oczekiwaniem, a nie zaciskaniem pięści.

Jeśli niepłodność powoduje, że pojawiają się myśli w rodzaju „jestem złym małżonkiem, pracownikiem, niepełnowartościowym członkiem rodziny, wybrakowanym człowiekiem", to sygnał, że czas szukać pomocy u psychoterapeuty. I dla siebie, i dla nienarodzonego jeszcze dziecka.

Sylwia Skorstad

„Farmacja i ja”, marzec 2008

Komentarze czytelników (0)

Dodaj komentarz

« poprzedni Psychologia (44 z 62) następny »
« poprzedni Psychologia (44 z 62) następny »

Mapa farmaceutów

Masz aptekę,
hurtownię leków?
Dodaj swoją llokalizację
na naszej interaktywnej
mapie.

Wyślij e-kartkę...

swojej rodzinie,
znajomym, bliskim
i współpracownikom...
a może nam?

Kalendarz farmaceuty

ważne informacje dla farmaceutów,
kierowników aptek, właścicieli...

Napisz do nas jeśli...

  • chcesz zostać współpracownikiem
    naszego magazynu,
  • masz uwagi jakie zmiany
    wprowadzić,
  • możesz zaproponować
    tematy do kolejnych numerów.
Czekamy na Wasze listy!
1 2 3 4
  • Praca
  • Awanse
  • Ogłoszenia
  1. Awanse farmaceutów
    Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
  1. Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
    84-218 łęczyce, ul. Długa 15b woj. pomorskie, pow. Wejherowo proszę o kontakt tel. 606367725 godziny otwarcia:...
  2. Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
  3. Apteka M&M w Radziejowie (woj.kujawsko-pomorskie) pilnie zatrudni kierownika apteki
Zobacz wszystkie ogłoszenia
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.

Polecane produkty