Kobiecość pilnie poszukiwana
Psychika po zawale
Choroby kardiologiczne, a zwłaszcza zawał serca, są źródłem ogromnego stresu. Często pojawiają się niespodziewanie i zmuszają do przeorganizowania...
Jesienne przeziębienia
Ze statystyk wynika, że corocznie w okresie jesiennym co czwarty Polak łapie przeziębienie
Ku pamięci
„Zaraz, a gdzie to leży?”, „A jak to się nazywa? – no, mam to na końcu języka”, „Coś jeszcze miałam zrobić, na pewno coś muszę jeszcze zrobić, ale...
Wydaje się, że stereotyp „matki-Polki" powoli zanika. Zastępuje go za to typ kobiety niezależnej, wykształconej i takiej, która nie radzi sobie w relacji z partnerem. To największa grupa, która szuka pomocy u specjalisty. O problemach kobiet rozmawiamy z Jadwigą Gwiazdą, psychologiem i psychoterapeutką.
Farmacja i ja: Dlaczego dzisiejsze trzydziesto- i czterdziestolatki nie radzą sobie w relacjach partnerskich?
Jadwiga Gwiazda: Obserwuję problemy kobiet, które dość wcześnie weszły w dorosłe życie, nie przechodząc naturalnego okresu separowania się, wyodrębniania i doświadczania własnego potencjału, przeżywania kryzysów i porażek. Ważne, by ten proces przebiegał w bezpiecznym środowisku rodzinnym, wtedy łatwiej nauczyć się określać własne granice i wyznaczać je innym osobom. Gdy tego zabraknie, pojawia się problem, najczęściej w momencie, gdy młoda kobieta rozpoczyna pracę. Firma oczekuje od niej dojrzałości, dyspozycyjności oraz pełnej identyfikacji. Sprzyjają temu mechanizmy współczesnych korporacji, które oferują taki „pakiet rodziny zastępczej" - wspólne wyjazdy, spotkania integracyjne. Praca ogranicza czas na kontakty z przyjaciółmi, rodziną, realizację potrzeb i zainteresowań. W ten sposób młode osoby wciągają się w system funkcjonowania firmy, co na początku dorosłego życia wydaje się niezwykle ekscytujące.
Dobra praca daje niezależność, której tak bardzo kobietom brakowało...
Tak. I z jednej strony kobiety zachłystują się możliwością realizacji, samodzielności i niezależności ekonomicznej. Często ich status jest lepszy niż sytuacja rodziców lub znajomych. Ale po kilku latach pracy stwierdzają, że nic więcej nie są w stanie osiągnąć w tej firmie. Wtedy rozglądają się wokół, oceniają swoje życie, porównują się z rówieśnikami. Często znajomi założyli rodziny, mają odchowane dzieci. Wtedy pojawia się refleksja dotycząca własnej pustki i samotności.
Wynika z tego, że kobiety walczące przez wiele lat o samodzielność płacą teraz za nią wysoką cenę...
Stają przed problemem samotności i trudności związanych ze zbudowaniem i odnalezieniem się w bliskim, stałym związku.
Teraz jest chyba trudniej niż kiedyś...
Chyba tak. Mówiąc o tej trudności, myślę o kobietach, które dużo pracują. One nie mają czasu na budowanie osobistych, intymnych relacji, bo swój czas poświęcają na działanie na rzecz firmy. Jeśli pojawiają się w ich życiu związki, to rozwijają się one w rytmie dyktowanym przez pracę. Nie ma takiej przestrzeni i czasu, żeby budować i sprawdzać coś, co dzieje się poza korporacją.
Kobiety nie czują się wtedy jak w pułapce? Mają pozycję i niezależność, ale nie mają osobistego życia.
Pułapką jest system korporacyjny. Może na początku jest bezpieczny, ale potem, gdy wyczerpuje się jego atrakcyjność - związana z dobrą pracą, przynależnością do zespołu, samodzielnością - pojawia się problem. Wydaje mi się, że to tak samo dotyczy kobiet, jak i mężczyzn. Trudność polega na nieumiejętności odnalezienia siebie, własnej drogi.
Może to stereotyp, ale to jednak kobieta bardziej dąży do założenia rodziny niż mężczyzna. I to w nią bardziej uderza tzw. problem korporacyjny.
Naturalnym pragnieniem większości kobiet jest założenie rodziny, posiadanie męża i dzieci. Natomiast uwikłanie w strukturę korporacyjną sprawia, że rodzina schodzi na dalszy plan, jest odkładana na później. Często jest to związane z lękami przed bliskim związkiem. Dodatkową trudnością są oczekiwania rodziny, która zaczyna się domagać, aby kobieta ustabilizowała życie rodzinne, skoro ma stabilną sytuację ekonomiczną i zawodową. To ogromne obciążenie dla kobiet. Może one nawet chcą założyć rodzinę, ale kiedy znajdują się pod dużą presją, jest im jeszcze trudniej.
Szybkie tempo życia powoduje często, że kobiety są samotne lub deklarują się jako singielki. A bycie singlem dla starszego pokolenia - rodziców albo dziadków - oznacza jedno: „Nie poradziłaś sobie". To dla nich sygnał, że coś jest nie tak. Może stąd ta presja?
Starszym trudno zrozumieć, że dorastali w innych czasach, a teraz to prywatna sprawa ich dzieci, które decydują się na takie właśnie życie. To rzeczywiście dosyć powszechny problem - bardzo młodych, ale także dojrzałych kobiet.
A jak w tym kontekście wygląda sprawa relacji męsko-damskich? Wydaje się, że kobiety walcząc o swoje prawa, przejęły męskie zasady gry i ścigają się z nimi. O teorii yin-yang można zapomnieć. One walczą dla siebie czy przeciw mężczyznom?
To dosyć ryzykowne, co powiem, ale myślę, że współczesne kobiety walczą nie przeciw komuś, ale przeciw sobie, własnej kobiecości.
Dlaczego?
Walka - żeby udowodnić, że nie jesteśmy słabsze i gorsze - wynika właśnie z tego, że jesteśmy słabsze! Potrafimy z powodu uwarunkowań psychologicznych i fizjologicznych wytrzymać więcej w trudnych sytuacjach, ale jednak jesteśmy słabe i bardzo często jest nam trudno mówić o tej słabości albo potrzebie czułości, opieki, troski, adoracji. Mam wrażenie, że w tym dążeniu, by dorównać partnerowi - chociaż nie generalizuję - kobiety zatracają możliwość kontaktu z bardziej emocjonalną i wrażliwą częścią własnej osoby.
Czyli zarzucając mężczyznom, że nie są czuli i troskliwi, zwalczamy te potrzeby w sobie...
Możliwe, że obawiamy się, że te potrzeby i pragnienia nie zostaną zaspokojone...
I lepiej się asekurować...
Dokładnie. Uzbroić, oddzielić tę emocjonalną stronę. Możemy ją zagłuszyć, ale nie ma co się łudzić, że ona zniknie.
A skoro już kobiety uzbrajają się, to z których cech męskich chętnie by skorzystały?
Trudno powiedzieć o jakiejś konkretnej. Być może chętnie zamieniłyby kobiecą wrażliwość, spontaniczność i emocjonalność na męska siłę i dystans.
To może kobiety źle robią? Wdziewają rynsztunek, który jest niepotrzebny? Może przydałoby się im trochę „chłodnej męskiej głowy"? Wtedy mogłyby sobie poukładać wiele spraw i okazałoby się, że świat wcale nie jest taki skomplikowany?
Pewnie nie trzeba się tak bojowo nastawiać. Ale nie oceniałabym, czy to jest dobre, czy złe. Zastanawiałabym się raczej, dlaczego tak się dzieje. Myślę, że każda kobieta niesie swój bagaż doświadczeń i wkłada taką zbroję, która jest jej w tym momencie potrzebna, w której potrafi się poruszać w otaczającym ją świecie i relacjach. Może bez niej czuje się bezbronna? Z pewnością potrzebuje czasu, żeby zrozumieć, dlaczego ją wkłada i co takiego pod nią ukrywa.
Znam kobietę, która ma męża i dziecko. Mąż wraca znacznie wcześniej z pracy niż ona, ale czeka, aż żona wróci i poda mu obiad. Najgorsze, że matka tej dziewczyny opowiada się po stronie mężczyzny.
W tej sytuacji zastanawiałabym się nad relacją matka - córka. Starsze pokolenie broni tego, co jest mu znane. To znowu ryzykowne, co powiem, ale być może takie mamy zazdroszczą córkom, które osiągnęły coś, co dla nich było niedostępne.
I dlatego chcą, by córka wpasowała się w tradycyjną, znaną rolę?
Tak. Wtedy nie zobaczą, co straciły. Dotykamy problemu kobiet w starszym wieku, które odczuwają zmiany cywilizacyjne. Może jest to związane z okresem starzenia się lub konfrontacji z własną słabością, świadomością, że coś je ominęło.
Starszym osobom nie mieści się w głowie np. rozwód. Czy decyzja kobiety o rozejściu się z mężem jest w naszych czasach konsekwencją niezależności i przez to zerwania z tradycją?
Myślę, że teraz zmniejszyła się odporność i gotowość wytrzymywania kryzysów w związku. Nie mówię o przemocy. Chodzi mi o mniejszą odporność na stres, sytuacje, gdy dzieje się nie tak, jakbyśmy tego oczekiwały. Coraz mniej mamy czasu na bycie z partnerem, rozmawianie. Relację, która nie jest idealna, utożsamiamy z porażką. Nie chodzi też o negowanie systemu starszego pokolenia albo zrywanie z tradycją. Sądzę, że pokolenie rodziców i dziadków pokazuje stały, stabilny związek (małżeństwo), który pozwala przeżywać dobre i złe chwile - to stanowi dla młodszych olbrzymią wartość.
W takim razie może to kwestia kultu sukcesu? Jeśli coś jest za trudne, to łatwiej to zostawić.
Tak. Wtedy łatwiej się rozstać, bo pochylanie się nad związkiem wymaga cierpliwości, czasu i uwagi. A w większości zajęci jesteśmy pracą i osiąganiem sukcesu. Nie mamy czasu, by popracować nad sobą, konstruktywnie pokłócić się z partnerem, wyjaśnić sobie problemy. Nie myślimy o partnerze, a on też może mieć kryzys lub z czymś sobie nie radzić. Trudno jest być z mężczyzną w chwili jego słabości, gdy nas potrzebuje. Może to obawa, by nie konfrontować się z własną słabością? W czasach kultu sukcesu, związek też powinien być sukcesem.
To znaczy, że jesteśmy egoistkami?
Nie. To wynika raczej ze strachu.
Boimy się ponieść porażkę?
Problemy budzą lęk, że sobie z nimi nie poradzimy albo przeżyjemy kolejną porażkę. Powtórzmy jeszcze raz - wszystko ma swój czas. Poznawanie własnych możliwości i borykanie się z problemami adekwatnymi do wieku to proces dorastania do trudności. Tymczasem młode osoby z marszu wchodzą w dorosłość, od razu muszą być odpowiedzialne i nie mają czasu, by kochać pierwszą miłością, przeżywać rozstania, kłócić się, powracać do siebie... Dlatego jeśli w dorosłym życiu doświadczają w związku problemu, który wymaga wytrzymania, udźwignięcia, to pojawia się też strach. Kobieta nie wie, co ma zrobić w takiej sytuacji. Jeśli psuje się wyidealizowany wizerunek osoby radzącej sobie z trudnościami, to może lepiej się z problemem rozstać? Generalnie nie jesteśmy odporni, gdy dzieje się nie tak, jak sobie zaplanowaliśmy.
Zatem co jest największym problemem współczesnych kobiet?
Lęk i samotność. A także trudności ze znalezieniem osoby, z którą bezpiecznie można rozmawiać o swoich problemach.
To dlatego kobiety coraz częściej żyją w wolnych związkach, na odległość?
To iluzja związku, to raczej spotykanie się niż bycie ze sobą.
Dotyczy to także sytuacji, gdy partner wyjeżdża np. szukać pracy. Kobiety chyba trudniej sobie z tym radzą?
To różnie bywa. Spotykam się też z kobietami, które decydują się na wyjazd, zostawiając męża z dzieckiem. To one są bardziej zdobywczyniami.
Czy nie jest zatem tak, że kobiety coraz częściej zachowują się jak mężczyźni?
Myślę, że tak się zdarza. Jest to męczące i niszczące dla kobiet, ale w jakiś sposób także dla mężczyzn. Im jest bardzo trudno odnajdować się w relacjach z tzw. silnymi kobietami, które mogą postrzegać jako osoby atakujące i zagrażające.
Może mylą atak z asertywnością? Kobiety powoli się jej uczą.
Wzbudzanie samoświadomości u kobiet to dobry kierunek. Dobrze, gdy kobieta wie, że nie jest gorsza i słabsza, może mieć własne zdanie, werbalizować potrzeby. Jednak często bycie asertywną jest trudne do przyjęcia przez rodzinę, znajomych, którzy oczekują podporządkowania obowiązującym stereotypom.
Rozmawiała Monika Brodowska
Jadwiga Gwiazda pracuje w Specjalistycznej Poradni Rodzinnej w Warszawie, ul. Włókiennicza 54 tel. 0 22 612 77 97
„Farmacja i ja”, marzec 2009
- Ostatnio dodane
- Najczęściej czytane
-
Kawa jednak na zdrowie
Picie do czterech filiżanek kawy dziennie poprawi zdrowie i zapobiegnie wielu chorobom - wynika z amerykańskich... - Polska nisko w rankingu usług medycznych
- Nieubezpieczony odpowie za nienależne świadczenie
- Leczenie farmakologiczne i alternatywne ChAD
- Poradnik do diety bezglutenowej
-
Badanie czytelności ulotek farmaceutycznych
Resort zdrowia określił zasady, na podstawie których będzie można zbadać, czy treść informacji dołączonych do... - Nowa metoda operacji kręgosłupa w Toruniu
- Pseudoefedryna – skuteczna, gdy używana z rozwagą
- Katar „zatokowy” czy zapalenie zatok przynosowych?
- Termometry. Które są najlepsze dla dzieci?
- Praca
- Awanse
- Ogłoszenia
-
Awanse farmaceutów
Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
-
Apteka zatrudni technika i magistra farmacji
Apteka w Janowie Lubelskim i w Nałęczowie zatrudni magistra farmacji oraz technika farmaceutycznego.CV prosimy... - Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
- Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.




