Nie chudnij dla niego, nie chudnij dla niej…
Gdy ból przeszkadza żyć
Nie potrafi tego zrozumieć nikt, kto tego nie przeżył. Rwa kulszowa, lumbago, korzonki, wypadający dysk – wszystkie je można opisać jednym...
Naświetlanie w Skandynawii
Czy wiesz, że w krajach skandynawskich w okresie zimowym jest zalecane korzystanie z solariów? Ma to zapobiegać objawom depresji wynikających z braku światła dziennego.
Kiedy praca męczy
Narzekamy, że stres i frustracja odbierają nam siłę i chęć do pracy. Ale z czego właściwie wynika taka „alergia na pracę"? Może wymagamy od siebie...
Brytyjski gracz w snookera, Ronnie O'Sullivan, część swojej autobiografii poświęcił opisowi walki z nadwagą. Nadwaga powstała, ponieważ Ronnie większość czasu spędzał przy stole do gry, żywiąc się wysokokalorycznym jedzeniem na wynos. Nie zdawał sobie sprawy z Tyje się żołądkiem, a chudnie głową. W całym procesie, jakim jest odchudzanie, ogromne znaczenie ma wewnętrzna motywacja.
Każdego roku w Polsce tysiące ludzi zaczynają się odchudzać. Część przechodzi na dietę, gdy otyłości zaczynają towarzyszyć szybko rozwijające się choroby - miażdżyca, cukrzyca, zmiany zwyrodnieniowe stawów. Część decyzję podejmuje nagle, spontanicznie, bez wyraźnego bodźca. Po prostu któregoś dnia czują się jak obudzeni ze snu. Widzą zmienione odbicie w lustrze, zauważają, że trudniej niż dawniej wspinają się na schody, stwierdzają z przerażaniem, że muszą wyrzucić cały zestaw ubrań, który nie wiedzieć kiedy stał się o dwa numery za mały.
Chcąc zmienić tryb życia na zdrowszy, trzeba zdać sobie sprawę, że tak nagle jak się obudziliśmy, możemy znowu zasnąć. Odchudzanie bowiem ma niewiele wspólnego z matematyką. Nie wystarczy od 85 odjąć 15 i wierzyć, że tak pozostanie. Zrzucanie wagi to praca cięższa dla umysłu niż dla ciała.
Kręte drogi do otyłości
U osób, u których otyłość nie powstaje ze względu na problemy endokrynologiczne, bardziej „głodny" bywa nie żołądek, ale mózg.
Wszyscy mamy naturalną skłonność do przejadania się, którą odziedziczyliśmy po praprzodkach. Kilka tysięcy lat temu obfity posiłek był luksusem, którym rozkoszowano się nie częściej niż dwa razy w tygodniu, a w czasie dużych chłodów - rzadziej. Praprzodkowie musieli najadać się więc na zapas. Choć minęły wieki i dla mieszkańców świata zachodniego zdobycie pożywienia jest równoznaczne z czynnością otwarcia lodówki, zejściem na dół do sklepu lub wykręceniem numeru telefonu odpowiedniej restauracji, wciąż musimy uczyć mózg, że nie trzeba już najadać się na zapas.
Dla wielu osób przybieranie na wadze to proces w dużej mierze związany z prowadzeniem stresującego trybu życia. - Jednak stres stresowi nierówny - mówi konsultant rodzinny ds. odżywiania Hanna Mandes-Galus. - Ostry stres jest czynnikiem podnoszącym poziom glukozy we krwi, co blokuje uczucie głodu. Będąc pod wpływem gwałtownych emocji raczej nie mamy ochoty na jedzenie. Inaczej wpływa na organizm stres przewlekły. Człowiek działa na rezerwach energetycznych i wyrównuje poziom energii, stale podjadając - konkluduje. Tycie może być też działaniem naszej podświadomości. Nieświadomie bowiem możemy chcieć stać się mniej atrakcyjnym dla partnera, aby uciec przed problemem, który zdaje się być trudny do rozwiązania - kłopotami małżeńskimi, rosnącą niechęcią. Jeszcze w innych przypadkach tycie może być przejawem lęku przed nawiązywaniem intymnych relacji z ludźmi. Osoba otyła zamyka się w domu i skarży na ludzką nietolerancję, ale izolacja daje jej też iluzję bezpieczeństwa. Grubasa nikt nie pokocha, czyli nikt nie będzie miał okazji go zranić. Zdarza się też, że nadwaga to dla umysłu wygodny problem zastępczy. Jeśli myślimy, że jest ona główną barierą odgradzającą nas od ludzi, prawdopodobnie problem tkwi zupełnie gdzie indziej, maskowany przez kilka dodatkowych kilogramów. Łatwiej jest myśleć, że przyczyną porażek w kontaktach interpersonalnych jest otyłość, niż uporać się np. z nadmiernym krytykanctwem, chorobliwą nieśmiałością albo brakiem umiejętności komunikacyjnych. Choć w takich wypadkach nadwaga to najzwyczajniejsza „zasłona dymna", pozbyć się jej jest niezmiernie trudno. Gdyby zniknęła, trzeba by się zmierzyć z prawdziwym kłopotem. Ludzki umysł nie zawsze bowiem pragnie mieszkać w szczupłym ciele.
Małymi krokami do celu
Nie trzeba bardzo silnej motywacji, by zacząć zmianę trybu życia. - Kiedyś jeden z braci postanowił się odchudzić - opowiada zakonnik z klasztoru dominikanów. - Zaczął chodzić na spacery, jeść więcej warzyw niż mięsa. Niestety, wskazówka wagi ani drgnęła, wciąż pokazywała 120 kg. Po miesiącu zniechęcony chciał zrezygnować z pomysłu, ale na szczęście ktoś z braci zrozumiał problem i kupił nową wagę. Stara miała ograniczenie do 120 kg, a brat ważył więcej. Odtąd, widząc co tydzień spadek wagi, cieszył się z postępów i systematycznie chudł.
Szukajmy więc drobiazgów, które wzmocnią naszą motywację. Może jeszcze nie jesteśmy szczupli, może podjadamy łakocie i zajadamy stres, ale mniej się męczymy wchodząc po schodach, może jeszcze brakuje nam energii, ale nie męczy już półgodzinny spacer... - podpowiada zakonnik.
Psychologowie przekonują, że w realizacji każdego planu pomaga określenie celów oraz wizualizacja zwycięstwa. Ta metoda może pomóc przy odchudzaniu, ale tylko wtedy, gdy nie przesadzimy z oczekiwaniami. Nie spodziewajmy się, że szczupła sylwetka uczyni nas absolutnie szczęśliwymi, ktoś nas bardziej polubi, ktoś inny zauważy lub doceni. W rzeczywistości pozbycie się nadwagi zmieni nasze życie w zupełnie innym wymiarze. Doda pewności siebie, podbuduje przekonanie, że umiemy o siebie zadbać, uniezależni nasz nastrój od reakcji otoczenia. A to już jest droga do znalezienia prawdziwych przyjaciół.
Który to? Ten gruby?
Brytyjski gracz w snookera, Ronnie O’Sullivan, część swojej autobiografii poświęcił opisowi walki z nadwagą. Nadwaga powstała, ponieważ Ronnie większość czasu spędzał przy stole do gry, żywiąc się wysokokalorycznym jedzeniem na wynos. Nie zdawał sobie sprawy z otyłości, dopóki pewnego dnia wychodząc z pubu z piłkarzem Davidem Beckhamem nie usłyszał dialogu dwóch kobiet:
- Patrz, to ten znany piłkarz! - zawołała jedna wskazując na Beckhama.
- Który? Ten gruby? - zakpiła druga, patrząc na O'Sullivana.
Po tym zdarzeniu Ronnie przeszedł na dietę, szybko schudł i równie szybko powrócił do starych nawyków żywieniowych i przybrał na wadze. Dopiero kiedy zaczął mieć trudności z wielogodzinnym staniem przy stole do snookera (czego wymagał jego zawód), poprosił o pomoc dietetyka. Ten doradził, by odchudzać się nie dla fanek i dobrego wizerunku w mediach, ale dla siebie, bo tylko wtedy motywacja jest na tyle silna, aby zmienić trwale styl życia.
Gdy chudniemy po to, aby zmieścić się w sylwestrową kreację, po osiągnięciu celu motywacja spada i... znów zaczynamy żyć niezdrowo z przekonaniem, że w razie potrzeby zastosujemy dietę cud. Najskuteczniejsza motywacja do schudnięcia to przekonanie, że chcemy być zdrowsi, żyć dłużej, lepiej czuć się sami ze sobą. Tylko zmieniając się dla siebie będziemy w stanie unieść ciężar wyrzeczeń towarzyszących odchudzaniu.
Czy ty mnie kochasz, lubisz, szanujesz?
Chudnąc dla kogoś ani nie osiągniemy założonego celu, ani nie zyskamy jego bezwarunkowej akceptacji. Kto nie polubił grubaska, nie będzie też potrafił lubić jego odchudzonej wersji. Większość żon doradza mężom przejście na dietę, wielu mężów sugeruje żonom powrót do dziewczęcej figury. Dlaczego więc najczęściej nie udaje się schudnąć za namową męża czy żony? Dlatego że mało kto nie czuje się głęboko zraniony i upokorzony brakiem akceptacji. Kłamie ten, kto deklaruje, że lubi słyszeć od najbliższych „brutalną prawdę" o swoim wyglądzie. Żona nie chce, by mąż sugerował, że kiedyś była ładniejsza, mąż nie chce porównań jego rosnącego brzuszka do idealnego ciała modela z gazety. Wszyscy chcemy być kochani bez względu na wagę. Dlatego nawet jeśli zaczniemy się odchudzać dla najbliższych, cały proces będzie zaprawiony dozą goryczki i niemym pytaniem - czy ty mnie w ogóle kochasz i szanujesz? Jeśli zaczynać odchudzanie, to z przekonaniem, że robimy to dla lepszego samopoczucia i poprawy własnego zdrowia. A gdy schudnąć będzie za trudno i ani dietetyk, ani lekarz nie pomogą, warto rozważyć konsultacje u psychologa, który sprawdzi, czy otyłość nie jest nam tak naprawdę do czegoś potrzebna.
Choć w wielu wypadkach nadwaga to „zasłona dymna", pozbyć się jej jest niezmiernie trudno. Gdyby zniknęła, trzeba by zmierzyć się z prawdziwym problemem. Ludzki umysł nie zawsze bowiem pragnie mieszkać w szczupłym ciele.
Sylwia Skorstad
Konsultacja: dietetyk Hanna Mandes-Galus, konsultant rodzinny ds. odżywiania z Poradni Centrum Odchudzania i Odżywiania w Pruszkowie
„Farmacja i Ja”, październik 2008
- Ostatnio dodane
- Najczęściej czytane
-
To szkodliwe rodzić podczas chemioterapii?
Belgijscy badacze wykazali, że dzieci urodzone przez kobiety podczas leczenia farmakologicznego nowotworu nie... - Mięśniak macicy - najczestszy nowotwór narządów płciowych kobiet
- Nowe urządzenie do badania serca
- Od dziś nowe przepisy ustawy
- Które leki ze stratą w 2011?
-
Badanie czytelności ulotek farmaceutycznych
Resort zdrowia określił zasady, na podstawie których będzie można zbadać, czy treść informacji dołączonych do... - Pseudoefedryna – skuteczna, gdy używana z rozwagą
- Katar „zatokowy” czy zapalenie zatok przynosowych?
- Nowa metoda operacji kręgosłupa w Toruniu
- Termometry. Które są najlepsze dla dzieci?
- Praca
- Awanse
- Ogłoszenia
-
Awanse farmaceutów
Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
-
Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
84-218 łęczyce, ul. Długa 15b woj. pomorskie, pow. Wejherowo proszę o kontakt tel. 606367725 godziny otwarcia:... - Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
- Apteka M&M w Radziejowie (woj.kujawsko-pomorskie) pilnie zatrudni kierownika apteki
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.




