Psychologom się nie śniło
Urlop pracoholika
Być może ty lub ktoś z twoich bliskich obawiacie się urlopu - niepokoicie się, co będzie się działo podczas waszej nieobecności w pracy. Wakacje to...
Naświetlanie w Skandynawii
Czy wiesz, że w krajach skandynawskich w okresie zimowym jest zalecane korzystanie z solariów? Ma to zapobiegać objawom depresji wynikających z braku światła dziennego.
Jak kontaktować się z chorym pacjentem
Apteka to wyjątkowe miejsce, do którego przychodzą różni ludzie: chorzy, zdenerwowani albo po prostu potrzebujący rozmowy. Właściwie każdy klient...
Choć od czasów Samarytanina sporządzono długą listę możliwych wyjaśnień szlachetnych uczynków, ludzka skłonność do altruizmu wciąż zaskakuje i wzrusza.
Nad tym, dlaczego bywamy skłonni do altruizmu, zastanawiały się już sztaby specjalistów różnych dziedzin. Według socjobiologów, którzy za punkt wyjścia uznają interes gatunku, ofiarowywanie czegoś innym to jedna ze strategii służących przetrwaniu. Dzielenie się z ludźmi i empatia wobec nich są genetycznie wdrukowanymi mechanizmami pozwalającymi homo sapiens królować na globie. Dla etyków obdarowywanie drugiego, o ile towarzyszy mu szlachetna intencja, jest aktem dobra. Socjologowie z kolei wskazują, że jesteśmy skłonni pomagać, ale głównie określonym grupom. Psychologowie natomiast, jak to mają w zwyczaju, lubią wszystko komplikować, szukać dziury w całym, a na końcu powiedzieć, że człowiek to wciąż wielce zadziwiający przypadek.
Skok do wody
Pesymiści uważają, że ludzie są gotowi pomagać wyłącznie wtedy, gdy przynosi im to jakieś korzyści. Profity nie muszą się pojawić natychmiast, wystarczy choćby przekonanie, że sąsiadka, której dzisiaj pomogliśmy wnieść zakupy na piętro, w odpowiedniej chwili nie odmówi zaopiekowania się naszym kotem. Optymiści protestują, że do podtrzymywania altruistycznej postawy nie potrzeba nagród z zewnątrz, wystarczy sama przyjemność dobrze spełnionego obowiązku. Lubimy się czuć szlachetnymi i uczynnymi, kilka prostych gestów szybko podnosi samoocenę.
Nie ma pływaka, który widząc tonące dziecko, nie skoczyłby bez namysłu do wody. Rzucając się na ratunek nie rozważa, czy będzie miał z tego korzyści, czy nie, po prostu skacze, bowiem inna reakcja nie wchodzi w rachubę. Zdaniem niektórych jest to dowód, że altruizm to naturalna, a nie wypracowana społecznie postawa. Może nie wszyscy czujemy się tak samo szczęśliwi, mogąc coś dać innym, ale zapewne każdy odczuwa dyskomfort, gdy zdaje sobie sprawę, że mógł coś dać, a nie dał.
Psycholog Michał Szot uważa, że zachowując się altruistycznie, zaspokajamy potrzebę zapewniania sobie bezpieczeństwa. - Chcemy wierzyć, że gdy znajdziemy się w trudnej sytuacji, inni bezinteresownie nam pomogą. Aby tę wiarę podtrzymać, sami postępujemy podobnie. Poza tym lubimy wiedzieć, że możemy liczyć na wdzięczność obdarowanych. „Dług" bywa całe życie nieodebrany, wystarczy świadomość, że ktoś jest nam wdzięczny. Istnieje też szereg kulturowych przyczyn altruizmu, choćby fakt, że każda z religii podkreśla ogromne znaczenie jałmużny. W uczeniu dziecka wręczania drobnej monety żebrakowi jest głęboki psychologiczny sens, bo nie ma ludzi bardziej ubogich duchowo niż ci, którzy nie potrafią ofiarować czegoś od siebie - mówi.
„Skoczyć z pomostu" może każdy, nawet ten, kogo zwykliśmy uważać za sobka widzącego tylko czubek własnego nosa. Bardzo różne czynniki wyzwalają w nas chęć zrobienia czegoś dobrego dla innych, ale bezspornie każda zdrowa psychicznie osoba jest zdolna do poświęceń. Jeden akt pomocy nie wystawi nam laurki na całe życie i trzeba pamiętać, że czasem motywacja pomagającego bywa mało szlachetna, jednak mimo wszystko powiedzenie „człowiek człowiekowi wilkiem" jest sporą przesadą.
Najbliższym, podobnym, niewinnym
Skłonność do altruizmu to postawa bardzo złożona. Po pierwsze dlatego, że decydują czynniki osobowościowe. Ludzie o niskiej samoocenie często borykają się z problemem braku asertywności. Dają nawet wtedy, gdy nie mają na to ochoty, bo wydaje im się, że odmówienie prośbie spotka się z dezaprobatą. Często wpadają w pułapkę dawania, gdyż mylnie sądzą, iż są lubiani tylko pod warunkiem, że mogą coś zaoferować. Ofiarowują chętnie swój czas, porady, pomoc, pieniądze, samochód czy mieszkanie. Przez chwilę cieszy ich podziękowanie czy radość obdarowanego, ale potem dość szybko okazuje się, że psychiczne straty znacznie przekroczyły zyski. Pozostaje zmęczenie, rozczarowanie i duża dawka złości na samego siebie. Mimo to i tak nie potrafią odmówić kolejnej prośbie.
Dla psychologa taki brak umiejętności odmawiania pomocy jest czytelnym sygnałem, że z psychiką dzieje się coś niedobrego. Altruista z psychicznego przymusu krzywdzi siebie dotkliwiej niż egoista, bowiem ten drugi rzadko w sposób tak czytelny i dotkliwy odczuwa skutki niewłaściwego postępowania. Na ogół został wychowany w przekonaniu, że świat i ludzie wymagają za dużo i należy nieustannie bronić swoich interesów. Egoista żyje w poczuciu zagrożenia i przekonaniu, że tylko defensywnie odpowiada na zakusy tych, którzy pragną wykorzystać słabość „frajerów". Odmowa prośbie bywa dla niego powodem do dumy, że nie dał się „wykorzystać".
Skłonność do altruizmu jest jednak nie tylko kwestią osobniczą. W równym stopniu warunkują ją czynniki zewnętrzne. Z badań wynika, że zwykliśmy poświęcać coś dla innych w konkretnych sytuacjach. Najczęściej pomagamy członkom bliskiej rodziny. W tej strefie przestają obowiązywać przesłanki racjonalne, bowiem mówimy o bardzo silnych związkach emocjonalnych. Gdy człowiek kocha, jest w stanie ofiarować wszystko, co posiada. Kiedy natomiast w grę wchodzą osoby nieznajome, najchętniej pomagamy tym, których kłopoty potrafimy dobrze zrozumieć.
Kolejny czynnik, który aktywizuje nas do pomagania, to przekonanie, że ktoś na pomoc zasłużył i dobrze ją wykorzysta. Wzrusza nas niewinność i bezradność. Z tego powodu niektórzy wolą przekazać pieniądze na przykład na rzecz ratowania niedźwiadków panda niż pobliski dom opieki społecznej - łatwiej uwierzyć, że odległy cel jest bardziej szlachetny, nieuwikłany w biurokrację, a poza tym zwierzęta nikogo nie krzywdzą, bo same są ofiarami ludzkich błędów ekologicznych. Bardzo niechętnie pomagamy tym, którzy sami nie byli pomocni, dlatego na przykład mamy małą tolerancję dla kłopotów więźniów opuszczających zakłady karne.
Ciężki los egoisty
Egoiści nie są lubiani w żadnej grupie społecznej, może z wyjątkiem tych, w których postawę egoistyczną zwykło się nazywać „przebojowością" czy „konsekwencją w osiąganiu celów". Zdaniem psychologów nie powinniśmy narzekać na egoistów i życzyć im kary z niebios, tylko współczuć. Okazuje się bowiem, że życie tych, którzy dzielić się nie potrafią, może być bardzo trudne. Egoista rzadko subiektywnie odczuwa swoją nieumiejętność dostrzegania potrzeb innych jako dotkliwą, bowiem nie miewa szansy sprawdzić, o ile lepiej by się żyło, potrafiąc dawać.
- Egoizm to wbrew pozorom bardzo ciężka praca - tłumaczy psycholog społeczny Marzena Bilewicz. - Każdy z nas lubi się czuć dobrym i szlachetnym. Gdy postępujemy niewłaściwie, nie chcemy mieć wyrzutów sumienia, więc włączamy mechanizmy racjonalizacji. Znajdujemy argumenty potwierdzające, że egoistyczne zachowanie było wskazane: „ten człowiek na to zasłużył", „miałem prawo tak zrobić, bo i mnie los źle traktuje", „wszyscy źle postępują, więc czemu tylko ja mam być frajerem". Żeby zachować dobrą opinię o sobie, należy wymyślać stale dziesiątki półprawd lub jawnych kłamstw. Najgorsze jest jednak to, że z czasem człowiek zaczyna wierzyć w wizję świata, którą wykreował.
Rzeczywistość otaczająca egoistę staje się z biegiem lat coraz bardziej mroczna. Aby wyjaśnić brak altruizmu, egoista musi zbudować wizję świata nieprzyjaznego i rzeczywiście takim go widzi. Spirala się nakręca, bowiem w mrocznym świecie jest mało powodów do okazywania innym życzliwości. Egzystencja zaczyna być piekłem, ale egoista tkwi w nim, bo lepsze to, niż zdjęcie „czarnego filtra" i wzięcie na siebie odpowiedzialności za złe uczynki. Łatwiej znosić przykry świat niż ciężar wyrzutów sumienia.
Altruistom żyje się przyjemniej. Przyczyn ich zachowania nie trzeba analizować, by docenić to, co robią dla innych. Na szczęście ludzki umysł kryje jeszcze wiele zagadek, a jedną z nich jest to, dlaczego potrafimy czasem, teoretycznie dla niewielkich korzyści psychicznych, zrobić dla drugiego człowieka bardzo dużo.
Zachowując się altruistycznie, zapewniamy sobie poczucie bezpieczeństwa. Chcemy wierzyć, że gdy znajdziemy się w trudnej sytuacji, inni bezinteresownie nam pomogą. Aby tę wiarę podtrzymać, sami postępujemy podobnie.
Pomocni kierowcy i marynarze
Jednymi z najbardziej skłonnych do pomocy grup są kierowcy i marynarze, którym z tego powodu poświęcono nawet odrębne badania. Socjologów zainteresowało, dlaczego kierowcy widząc właściciela pojazdu, który utknął w śniegu lub wjechał do rowu, prawie automatycznie zatrzymują się, by udzielić pomocy. Ponoć dlatego, że potrafią sobie bardzo dobrze wyobrazić siebie w podobnej sytuacji. Marynarze zwrócili uwagę socjologów moralności, gdy okazało się, że podczas drugiej wojny światowej na okrętach wojennych żołnierze wyławiali z wody rozbitków z wrogich okrętu, nawet wbrew odgórnym zakazom. Ktoś, komu codziennie zagląda w oczy śmierć przez utonięcie, pragnie jej oszczędzić innym, nawet jeśli inny przed kilkoma minutami był wrogiem.
Sylwia Skorstad
„Farmacja i ja”, styczeń 2008
SPOTKAJMY SIĘ NA CZACIE
- Ostatnio dodane
- Najczęściej czytane
-
Kobiety w ciąży piją alkohol
Co dziesiąta kobieta w ciąży przyznaje się do picia alkoholu. Lekarze są tym mocno zaniepokojeni. Przyszłe matki nie... - Skuteczni zabójcy raka
- Problem z łuszczycą w Polsce
- Zmęczenie powoduje wirus
- Żywność na odporność
-
Badanie czytelności ulotek farmaceutycznych
Resort zdrowia określił zasady, na podstawie których będzie można zbadać, czy treść informacji dołączonych do... - Katar „zatokowy” czy zapalenie zatok przynosowych?
- Nowa metoda operacji kręgosłupa w Toruniu
- Termometry. Które są najlepsze dla dzieci?
- Pseudoefedryna – skuteczna, gdy używana z rozwagą
- chcesz zostać współpracownikiem
naszego magazynu, - masz uwagi jakie zmiany
wprowadzić, - możesz zaproponować
tematy do kolejnych numerów.
Czekamy na Wasze listy!
- Praca
- Awanse
- Ogłoszenia
-
Awanse farmaceutów
Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
-
Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
84-218 łęczyce, ul. Długa 15b woj. pomorskie, pow. Wejherowo proszę o kontakt tel. 606367725 godziny otwarcia:... - Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
- Apteka M&M w Radziejowie (woj.kujawsko-pomorskie) pilnie zatrudni kierownika apteki
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.




