Serwis farmaceutyczny
szukaj w farmacjaija.pl


Psychologia

Szalony świat kobiecych poradników

- 2010-12-03
Szalony świat kobiecych poradników Powieksz
Czy poradniki pomagają w życiu?

Dziecko z astmą. Jak pomóc jemu i sobie?

Astma nie jest już tak groźną chorobą, jak sto lat temu, ale zdiagnozowanie jej u dziecka to dla rodziców zawsze stres. Przewlekła choroba wpływa...

Jesienne przeziębienia

Ze statystyk wynika, że corocznie w okresie jesiennym co czwarty Polak łapie przeziębienie

Urodzeni do choroby?

Pewne cechy charakteru sprawiają, że jesteśmy bardziej narażeni na raka lub zawał serca. Na szczęście możemy zmienić styl życia, nastawienie, by...

Półki w księgarniach uginają się pod ciężarem poradników psychologicznych. Okładki kuszą i obiecują, że dzięki lekturze: zarobisz milion dolarów, sprzedasz lód Eskimosom, znajdziesz miłość swojego życia i pokochasz siebie. Czy po przeczytaniu książki naprawdę można zmienić swoje życie? A może autorzy poradników i wydawcy zwyczajnie nas oszukują?

W książce Helen Fielding „W pogoni za rozumem”, drugiej części przygód Bridget Jones, opisana jest znacząca scena. Bohaterka podsłuchuje, jak jej ukochany zwierza się obcej kobiecie, że bardzo ciąży mu fakt, że Bridget kieruje się w swoim życiu zasadami, zaczerpniętymi z poradników.

Po powrocie do domu panna Jones oddaje się rozmyślaniom: „To chyba niemożliwe, żeby czytanie poradników, które miały mi pomóc w budowaniu związku, zniszczyło ten związek? Czuję się tak, jakby praca całego mojego życia okazała się niewypałem”. I podejmuje decyzję: oczyścić półki z książek psychologicznych. W koszu lądują między innymi: „Jak bez szukania znaleźć miłość, której pragniesz”, „Jak znaleźć miłość, której pragniesz, a której nie szukasz”, „Dlaczego mężczyźni czują, że chcą tego, czego im się wydaje, że chcą”, „Gdyby Budda chodził na randki”, „Nie teraz, kochanie, oglądam mecz”.

Czytamy, bo chcemy się rozwijać

Tytuły zostały wymyślone przez Helen Fielding na potrzeby „W pogoni za rozumem”, ale trzeba przyznać, że dość udanie naśladują rzeczywiste tytuły poradników, których pełno jest w księgarniach. Brzmi śmiesznie, ale takie książki czytają miliony ludzi. Po co?

Popularność poradników psychologicznych, a także psychoterapii wszelkiej maści, świadczy paradoksalnie o niezłej kondycji naszego społeczeństwa. Przypomnijmy sobie czasy PRL-u: ile wtedy można było kupić tego typu książek? Nie było ich wcale, bo nikt nie miał ochoty, by zajmować się „takimi głupstwami”. Ważne było, żeby kupić papier toaletowy, rajstopy, wystać w kolejce parówki; książki się czytało, żeby uciec od przygnębiają-cej rzeczywistości realnego so-cjalizmu w kolorowy i gorący świat „Stu lat samotności” lub egzotycznej i dekadenckiej „Gry w klasy”.

Abraham Maslow, jeden z prekursorów nurtu psychologii humanistycznej, dowodził, że ludzkie potrzeby można poukładać w hierarchiczną strukturę – piramidę. Jej podstawę stanowią najważniejsze potrzeby egzystencjalne: musimy coś jeść, pić, móc wyspać się w miejscu, w którym deszcz nie będzie lał się nam na głowę. Wyżej są potrzeby społeczne: bliskości, czułości, potwierdzenia własnej wartości w oczach innych ludzi. Wierzchołek piramidy to potrzeba samorealizacji. Chcemy się rozwijać, także duchowo, mamy taką chęć, bo jesteśmy najedzeni, wyspani, mamy pracę, rodzinę i znajomych, a także jasne plany na przyszłość i poczucie bezpieczeństwa.
Do tej samorealizacji można dążyć na różne sposoby – także czytając książki psychologiczne, dowiadując się: Dlaczego jestem taki, jaki jestem? Dlaczego czuję to, a nie coś innego? Jaka/Jaki mogłabym/mógłbym być? Co muszę zrobić, by zmienić się na lepsze?

Poradniki – czy mają receptę na wszystko?

I książki mogą w tym pomagać – ale nie muszą. Jak dowodzi na kartach książki „Pozostać przy zdrowych zmysłach” prof. Raj Persaud, powszechna w kulturze zachodniej wiara w skuteczność psychoterapii i poradnictwa psychologicznego może być... szkodliwa. Persaud przytacza wyniki badań: podzielono ludzi deklarujących chęć poradzenia sobie z jakimś problemem natury psychologicznej na dwie grupy, z czego jedną poddawano psychoterapii, a drugą – nie. Po kilku miesiącach różnice pomiędzy grupami były nieistotne statystycznie. Podobnie, jak uważa Persaud, wielokrotnie udowodniono, że taki sam zbawienny wpływ na człowieka może mieć kontakt z licencjonowanym psychoterapeutą, jak z kompletnym amatorem. Pewna znajoma profesora opowiadała mu, że zamiast chodzić na psychoterapię lub czytać poradniki, raz w tygodniu zapraszała na obiad koleżankę: płaciła rachunek, a w zamian oczekiwała jedynie, że przyjaciółka poświęci jej czas i całą swoją uwagę skoncentruje na niej i jej kłopotach. Efekty były zdumiewająco dobre!

Istnieje prawie 500 szkół i podejść psychoterapeutycznych. Przy takiej mnogości trudno o weryfikację rzetelności i trafności każdej z nich. To, czego dowiemy się z jednego poradnika, może być podważone i wyśmiane w innym. Popularna psychologia i poradnictwo bardzo różnią się od psychologii i psychiatrii akademickiej. W podejściu naukowym trzeba bowiem każdej tezy dowieść, także naukowo. Nie można napisać, że konkretny problem – np. niemożność utrzymania stałego związku uczuciowego – wynika z faktu posiadania nadopiekuńczej matki. Trzeba zrobić badania, dbając o wszystkie czynniki metodologiczne, a następnie opublikować wyniki takiego badania. A i wtedy szanujący się naukowiec nie może stawiać niepodważalnej tezy o tym, że jedno wynika z drugiego, czyli że to matka ponosi odpowiedzialność za to, że dorosłemu już dziecku nie układa się życie miłosne. Może dowodzić jedynie, że istnieje związek pomiędzy tymi dwiema rzeczami – a być może obie wynikają z czegoś jeszcze, na przykład miejsca zamieszkania, roli ojca w rodzinie, wykształcenia rodziców? Możliwości jest bez liku. Tymczasem autor poradników napisze, że to właśnie wina matki, że czytelnik nie może spełnić się w małżeństwie.

Czytając poradniki, często mamy wrażenie, że dowiadujemy się czegoś istotnego o sobie, odkrywamy własne losy i przemyślenia w opisywanych mechanizmach. Ulegamy złudnemu wrażeniu, że dokopanie się korzeni każdego naszego lęku lub problemu w dalekiej przeszłości zdecydowanie pomoże nam zmienić nasze życie na lepsze. A tymcza-sem sama Karen Horney, jedna z najsłynniejszych psychoanalityczek, powiedziała: „Na szczęście, psychoanaliza nie jest jedynym sposobem rozwiązywania wewnętrznych konfliktów. Samo życie jest bardzo skutecznym terapeutą”.

Czytanie nigdy nie zastąpi działania

Każdy człowiek zmaga się z wewnętrznymi konfliktami, problemami, lękami. Każdy chciałby się od nich uwolnić – ale czy to w ogóle jest możliwe? Czy istnieje coś takiego jak „pełne zdrowie psychiczne” czy „norma”? Persaud podważa słuszność takiego rozumowania i przytacza argumenty: 10-25% populacji choć raz w życiu doświadczyło halucynacji, 39% studentów zdarzało się słyszeć własne myśli, jakby ktoś obok wypowiadał je na głos, a 5% nawet podjęło z tymi głosami dyskusję! Raj Persaud uspokaja: nawet z tymi osobami wszystko jest w porządku, dopóki rozmawianie z nieistniejącymi głosami nie wpływa negatywnie na ich życie.

Nie wszystkie problemy musimy rozwiązywać z pomocą psychologa lub choćby poradnika, a już na pewno nie musimy szukać praprzyczyn ich wystąpienia w dzieciństwie. Jeśli jednak czujesz, że coś cię gnębi, przeszkadza rozwijać się, żyć – działaj. Zdrowym podejściem do rozwiązywania problemów jest technika czterech kroków: zdefiniuj swój problem, urządź burzę mózgów, by określić jak najwięcej możliwych rozwiązań, wybierz jedno z nich i zabierz się do roboty. Na środkowych etapach, przy wymyślaniu i określaniu rozwiązań, bardzo pomocne mogą być dobrze napisane przez mądrych specjalistów poradniki. Pamiętać jednak trzeba o jednej zasadzie: te dwa kroki nie mogą trwać w nieskończoność. Nie wpadnij w pułapkę czytania książki za książką, wiecznego zbierania informacji, bo może to przysłonić meritum sprawy. Mówienie i czytanie nigdy nie zastąpią działania. I to właśnie jest zasada, którą warto kierować się, przeglądając w księgarni poradniki psychologiczne. Chcesz coś zmienić? Samo się nie zrobi, niezależnie od tego, ile książek  przeczytasz.

Wybieraj to, co warte przeczytania

Nie sugeruj się tytułem. Z tyłu okładki lub na skrzydełku powinna znaleźć się informacja o autorze. Dobrze, by był to psycholog lub psychiatra – sformułowania „doradca”, „coach”, „terapeuta” mogą, choć nie muszą sugerować, że pozycja wyszła spod pióra kogoś, kto nie ma za sobą akademickiej edukacji w dziedzinie zdrowia psychicznego lub psychologii. To nie musi być istotne kryterium, ale w wielu wypadkach brak specjalistycznego wykształcenia skutkuje dziełami wyssanymi z palca.

To świetnie, jeśli autor książki jest cenionym naukowcem, związanym z prestiżowym ośrodkiem akademickim. To na pewno zwiększa jego wiarygodność. Ale... niekoniecznie ułatwi ci lekturę książki. Czym innym jest poradnik psychologiczny, a czym innym – naukowa praca z dziedziny psychologii. Np. Instytut Psychologii PAN wydaje niezwykle interesujące książki psychologiczne, z których laik nie będzie miał żadnego pożytku. Tytuł „Sposób na bliski związek” (autorstwa Alicji Kuczyńskiej) brzmi zachęcająco. I zawartość jest fascynująca, o ile masz pojęcie o zmiennych zależnych, kontrolowanych, korelacjach... To nie jest poradnik dla tych, którzy chcieliby stworzyć udaną relację miłosną; to praca badawcza. Bywa jednak, że utytułowani naukowcy piszą książki, które zrozumie każdy, niezależnie od poziomu wykształcenia, i które w dodatku każdego po prostu wbiją w fotel! Elliot Aronson, David Buss, Robert Cialdini – to międzynarodowe gwiazdy psychologii, a przy okazji autorzy bestsellerów: „Człowiek – istota społeczna”, „Morderca za ścianą”, „Wywieranie wpływu na ludzi”. Ich książki warto czytać. W Polsce niezwykle popularne książki pisze uznany wykładowca akademicki prof. Bogdan Wojciszke (jego „Psychologia miłości” jest jedną z najchętniej czytanych książek psychologicznych). Dzieła tych autorów są wiarygodne, rzetelne, wiele można się z nich dowiedzieć, a przy tym czyta się je łatwo i z zainteresowaniem.

Warto dowiedzieć się czegoś więcej o wydawnictwie, którego książkę zamierzasz kupić. Jednym z najlepszych polskich wydawców książek psychologicznych jest Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne – jego założycielka Elżbieta Zubrzycka sama jest psychologiem. Nawet popularne poradniki tego wydawcy trzymają poziom. Podobnie rzecz się ma z Czarną Owcą, oficyną, która do niedawna nosiła imię swojego twórcy Jacka Santorskiego.

Jeśli szukasz ciekawych, wartych polecenia książek, czytaj recenzje wydawnicze w magazynie „Charaktery”, zaglądaj także na stronę Instytutu Psychologii Zdrowia www.psychologia.edu.pl – tam także dowiesz się, co wartego lektury można znaleźć w księgarniach.

Jagna Kaczanowska

Psycholog

"Farmacja i Ja", listopad 2010

Komentarze czytelników (0)

Dodaj komentarz

« poprzedni Psychologia (26 z 67) następny »
« poprzedni Psychologia (26 z 67) następny »

Mapa farmaceutów

Masz aptekę,
hurtownię leków?
Dodaj swoją llokalizację
na naszej interaktywnej
mapie.

Wyślij e-kartkę...

swojej rodzinie,
znajomym, bliskim
i współpracownikom...
a może nam?

Kalendarz farmaceuty

ważne informacje dla farmaceutów,
kierowników aptek, właścicieli...

Napisz do nas jeśli...

  • chcesz zostać współpracownikiem
    naszego magazynu,
  • masz uwagi jakie zmiany
    wprowadzić,
  • możesz zaproponować
    tematy do kolejnych numerów.
Czekamy na Wasze listy!
1 2 3 4
  • Praca
  • Awanse
  • Ogłoszenia
  1. Awanse farmaceutów
    Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
  1. Apteka zatrudni technika i magistra farmacji
    Apteka w Janowie Lubelskim i w Nałęczowie zatrudni magistra farmacji oraz technika farmaceutycznego.CV prosimy...
  2. Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
  3. Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
Zobacz wszystkie ogłoszenia
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.

Polecane produkty