Ty mnie w depresję wpędzisz!
Zdradziłam. I co teraz?
Chwila namiętności, gorący romans, a nad ranem „zimny prysznic". I kompletny chaos uczuć i myśli. Pora zastanowić się, w jaki sposób wybrnąć z tej...
Naświetlanie w Skandynawii
Czy wiesz, że w krajach skandynawskich w okresie zimowym jest zalecane korzystanie z solariów? Ma to zapobiegać objawom depresji wynikających z braku światła dziennego.
Jak radzimy sobie ze stresem
Odporność na stres jest cechą osobniczą. Zamiast jednak zazdrościć jej innym, możemy pracować nad własną. Pierwszym krokiem jest przyznanie, że coś...
Jeśli małżonek, dzieci, przyjaciółka, szef nieustannie krytykują, roszczą prawo do ingerencji w nasze decyzje, to takie związki możemy nazwać toksycznymi. Nieustanna presja psychiczna może, choć nie musi, wywoływać depresję.
Czy depresję mogą w nas wywoływać inni ludzie? Czy ktokolwiek może oddziaływać na zdrową osobę na tyle silnie, by wywołać u niego zaburzenie psychiczne? Jeśli zostaną spełnione pewne warunki, odpowiedź na obydwa pytania jest twierdząca.
Źle, gorzej, najgorzej
Jednym z objawów depresji jest spadek poczucia własnej wartości. Osoba dotknięta depresją przestaje wierzyć w sens swoich działań, często traci zdolność planowania i przewidywania. Wydaje się jej, że cokolwiek zrobi, zrobi źle. W parze z brakiem pewności siebie idzie poczucie winy. Psychoterapeuta Kazimierz Obuchowski wspomina wielu pacjentów, którzy obwiniali się nie tylko o zasmucanie najbliższej rodziny swoim stanem, ale wręcz o wybuchy wojen czy głód na świecie. Często podczas leczenia okazuje się, że w otoczeniu chorego od dawna znajdował się ktoś, kto wzmacniał w nim negatywną opinię o sobie.
Stany depresyjne może pogłębiać właściwie każdy, kto znajduje się wystarczająco blisko. Rodzic, małżonek, szef, nawet koleżanka siedząca w tym samym pokoju w pracy. Toksyczną osobę wyróżnia krytykanctwo. Komunikaty bywają różne w treści, ale ich przekaz jest podobny: „Ty się do niczego nie nadajesz, najprostszej rzeczy nie potrafisz zrobić sam!"; „Naprawdę nic z tego, co powtarzam, nie może ci wejść do głowy?"; „Jeśli nie umiesz zrobić czegoś dobrze, to nie rób tego wcale"; „Wpędzisz mnie do grobu, robisz wszystko, żeby mnie tylko zdenerwować!".
Krytyczne komunikaty padają bez względu na to, co krytykowany robi. Starania zmiany sytuacji na lepsze nie są nagradzane, a wywołują kolejną falę krytyki. Pożądanym działaniem, które zasłuży na aprobatę, zaczyna się zdawać wyłącznie to, które krytykant uważa za słuszne.
Niekiedy krytykant wyraża podobne komunikaty pod płaszczykiem troski i zainteresowania. Dobre rady przyjaciółki, brata czy mamy wydają się faktycznie pomagać w rozwiązywaniu codziennych problemów, ale jednocześnie niosą komunikat - sam nie potrafisz się niczym porządnie zająć, są ludzie, którzy radzą sobie znacznie lepiej niż ty!
Pierwsza cegiełka w murze
Skąd wokół nas osoby pragnące zaniżyć samoocenę innych? Wyjaśnień jest wiele. Jedni deprecjonują otoczenie, by zrównoważyć własne niedoskonałości. Inni żywią ukryte urazy, których nie potrafią wybaczyć. Niekiedy u podłoża niewłaściwej relacji leżą bardzo skomplikowane i nieuświadomione procesy. Matka może być nadmiernie surowa dla córki, winiąc ją podświadomie za odejście męża, który nie podołał rodzicielskim obowiązkom. Ojciec może mieć skłonność do negowania pomysłów syna, podświadomie winiąc go za pogorszenie relacji z żoną. Szef może poddawać w wątpliwość poczynania pracownicy, wiedząc, iż nie ma szansy na bliską, a pożądaną relację z nią.
Jak bardzo jesteśmy krytykowani, zależy w największej mierze od nas samych. Granice są tam, gdzie je postawimy. Niestety, w praktyce obrona przed krytyką jest znacznie trudniejsza niż w poradnikach. Łatwo nie przejmować się negatywnymi komunikatami od osób, na których mało nam zależy, trudniej stawiać granice ludziom bliskim. Gdy zaczniemy się bronić, na pewno dojdzie do konfliktu. Akceptacja tego faktu to pierwsza cegiełka w murze, jaki warto zbudować na notorycznych krytykantów.
Nie lubię mówić „nie"
Cierpiący na depresję podczas leczenia często określają siebie jako ludzi, którzy nigdy nie lubili konfliktów i unikali konfrontacji. Powiedzenie „nie" stanowi dla nich duży problem, bo czerpią satysfakcję z zadowalania innych. Unikanie konfliktów to jednak prosta droga do zagubienia się w oczekiwaniach bliskich! Warto o tym pomyśleć jeszcze zanim zostaniemy pozbawieni narzędzi do obrony siebie. Można zacząć od prostego: „nie zgadzam się z twoją opinią" w odpowiedzi na krytykę. Żeby przeciwstawić się negatywnej ocenie, warto zbadać swoje emocje, w sytuacji konfliktu zapytać siebie - co czuję? Nie ma nic złego w gniewie, gdy jest on reakcją na nieuzasadniony atak. Żeby nie znalazł niewłaściwego ujścia, najlepiej o nim mówić. „Złoszczę się, kiedy negujesz wszystkie moje posunięcia" - to dobry początek rozmowy, która może zmienić relację z notorycznym krytykantem. Osobom natrętnie oferującym wyręczanie, bo „zrobią to lepiej", trzeba uprzejmie podziękować i robić wszystko samodzielnie, nawet jeśli oznacza to ryzyko pomyłki. W potykaniu nie ma nic złego, tym bardziej że nie ma lepszej nauki podnoszenia się.
Osoba nielubiąca konfliktów powie: „Ależ on nie przyzna mi racji, zasypie argumentami, a jeśli będę wciąż się upierać, obrazi się!". Tak. Jeśli będzie potrafił zaakceptować przemeblowanie relacji i zaniechanie ataków, powróci. Jeśli nie, warto zadać sobie pytanie, czy naprawdę jest za kim tęsknić.
Niebezpieczna miłość
Nawet u osoby psychicznie zdrowej, niemającej żadnych predyspozycji do zapadania na depresję, zaburzenie może wystąpić, jeśli dojdzie do gwałtownej zmiany relacji z kimś bliskim.
Zdaniem specjalistów prawdziwa miłość to kroczenie nad przepaścią. Podświadomie boimy się ryzyka związanego z zaangażowaniem, tylko związki z osobami przypadkowymi, choć niezbyt satysfakcjonujące, pozostają bezpieczne. Im bliższy związek, tym większe straty w razie gdy się nie powiedzie.
Według danych Komendy Głównej Policji, w 2007 r. 80 osób w Polsce popełniło samobójstwo po utracie kogoś bliskiego, 320 osób w wyniku zawodu miłosnego, zaś 543 w wyniku nieporozumień rodzinnych. Nikt nie potrafi zranić tak dotkliwie, jak osoba, którą kochamy. Gdy zdradzi, odejdzie, zachoruje bądź... umrze. W wielu przypadkach ciężka depresja rozwija się właśnie po utracie kogoś bliskiego - śmierci współmałżonka, rozwodzie, śmierci dziecka lub w sytuacji, w której rodzina jest zagrożona, a my nie potrafimy pomóc, na przykład gdy ktoś bliski ciężko zachoruje.
Trzeba podkreślić, że naturalny smutek towarzyszący zmianie relacji z kimś bliskim nie ma jeszcze nic wspólnego z depresją. Ta rozwija się dopiero, gdy mimo upływu czasu człowiek nie przechodzi kolejnych etapów żałoby lub rozpaczy po rozstaniu.
Świadomość, że głębokie przywiązanie do kogoś może stać się emocjonalnym zapalnikiem w przypadku rozstania, nie powinna nas jednak powstrzymywać przed poszukiwaniem bliskości. Warto podjąć ryzyko prawdziwego zaangażowania, bowiem ze statystyk wynika, że posiadanie oparcia w rodzinie zmniejsza ryzyko zachorowania na depresję, a jeśli ktoś już zmaga się z zaburzeniem, bliscy mogą przyspieszyć jego wychodzenie z kryzysu. W leczeniu zaburzenia rodzina odgrywa ogromną rolę i potrafi wielokrotnie wzmocnić pozytywne oddziaływanie psychoterapeuty.
Dziecko z depresją?
Urodzenie dziecka uważa się za jeden z czynników ryzyka wystąpienia depresji. Na depresję poporodową cierpi w Polsce co szósta mama. Niegdyś uważano, że decydującą rolę w powstawaniu zaburzenia odgrywają zmiany hormonalne. Tezie przeczy fakt, że cierpią na nią również ojcowie oraz matki adopcyjne. Obecnie uważa się, że równie znaczącym czynnikiem jest zmiana środowiska społecznego. Urodzenie dziecka oznacza nowe obowiązki, rozluźnienie dotychczasowych znajomości, modyfikację relacji z partnerem, powstanie silnego poczucia odpowiedzialności za dziecko. Warto podkreślić, że to nie dziecko „wywołuje depresję", a trudności w szybkim dostosowaniu się do roli rodzica. Przed narodzinami potomka warto przygotować się jak najlepiej do nowych zadań, choćby ustalając z najbliższymi nowy podział obowiązków, czytając fachową literaturę, ucząc się metod relaksacji, dyskutując z innymi rodzicami i parami oczekującymi narodzin dziecka.
Sylwia Skorstad
„Farmacja i Ja”, listopad 2008
- Ostatnio dodane
- Najczęściej czytane
-
To szkodliwe rodzić podczas chemioterapii?
Belgijscy badacze wykazali, że dzieci urodzone przez kobiety podczas leczenia farmakologicznego nowotworu nie... - Mięśniak macicy - najczestszy nowotwór narządów płciowych kobiet
- Nowe urządzenie do badania serca
- Od dziś nowe przepisy ustawy
- Które leki ze stratą w 2011?
-
Badanie czytelności ulotek farmaceutycznych
Resort zdrowia określił zasady, na podstawie których będzie można zbadać, czy treść informacji dołączonych do... - Pseudoefedryna – skuteczna, gdy używana z rozwagą
- Katar „zatokowy” czy zapalenie zatok przynosowych?
- Nowa metoda operacji kręgosłupa w Toruniu
- Termometry. Które są najlepsze dla dzieci?
- Praca
- Awanse
- Ogłoszenia
-
Awanse farmaceutów
Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
-
Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
84-218 łęczyce, ul. Długa 15b woj. pomorskie, pow. Wejherowo proszę o kontakt tel. 606367725 godziny otwarcia:... - Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
- Apteka M&M w Radziejowie (woj.kujawsko-pomorskie) pilnie zatrudni kierownika apteki
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.




