Holandia. Apteka pod tulipanem
Zjednoczone Emiraty Arabskie. Apteka ze złotymi klamkami
W stolicy Dubaju, ulubionego emiratu gwiazd, przepych stał się tak wszechobecny jak piasek i upał. W tym turystycznym raju nawet apteka może być...
Naświetlanie w Skandynawii
Czy wiesz, że w krajach skandynawskich w okresie zimowym jest zalecane korzystanie z solariów? Ma to zapobiegać objawom depresji wynikających z braku światła dziennego.
Syria. Apteka w mieście zielonych wież
Uciążliwa przeszkoda dla rozwoju biznesu: sprzedaż ziół na bazarach i działalność osób nazywających się uzdrowicielami. Recepta na sukces:...
Farmaceuta w Królestwie Niderlandów - obok tabletek od bólu gardła oraz antybiotyków - sprzedaje czasem leki mające posłużyć do eutanazji albo przepisaną przez lekarza dawkę marihuany. Coraz częściej decyduje się też na sprzedaż artykułów drogeryjnych, bowiem konkurencja, choć powoli, stale rośnie.
Opowieść trzydziestoletniej Moniki, Polki z miasteczka Bergen op Zoom, o zwyczajach panujących w holenderskich aptekach rozśmieszyła już wielu internautów. Kiedy kobieta zachorowała, lekarz przepisał jej stosowne lekarstwa, między innymi antybiotyki. Przy okazji poprosiła o wypisanie recepty na środki antykoncepcyjne. Po wizycie lekarz wysłał przez internet zlecenie do apteki, aby leki czekały na pacjentkę. Monika źle się czuła, więc o odbiór medykamentów poprosiła siedemdziesięciodwuletniego teścia. Nie wiedziała, że aptekarz ma obowiązek dostarczyć pacjentowi wszelkich potrzebnych informacji, nie tylko o dawkowaniu leków, ale też o możliwych skutkach ubocznych i interakcjach. Teść po powrocie z apteki przekazał jej dokładnie cały wywód aptekarza, który ostrzegał, że zażywanie pigułek antykoncepcyjnych z tym konkretnym antybiotykiem może wywołać niebezpieczne skutki, zatem zalecał stosowanie przez jakiś czas prezerwatyw. Starszy pan z powagą przekonywał Monikę do prezerwatyw, które na wszelki wypadek kupił, nie zwracając uwagi na jej zażenowanie. Odtąd kobieta pamięta, by samodzielnie odbierać leki, a tym samym osobiście wysłuchiwać dość intymnych rad od farmaceutów.
Większość Polaków mieszkających w Holandii ma o tamtejszych aptekach dobre zdanie. Jedyny, ale często powtarzany zarzut, to długie kolejki. Bo każdemu pacjentowi aptekarz musi wszystko dokładnie wytłumaczyć. Z apteki w „Wiatrakowie", jak nazywają Holandię mieszkający tam Polacy, nie można wyjść niepoinformowanym.
Apteka bez aptekarza?
Holenderski rynek farmaceutyczny jest uważany za jeden z najbardziej liberalnych w Europie. Holandia, obok Irlandii i Norwegii, stanowi ciekawe studium przypadku dla tych, którzy badają, jakie korzyści i zagrożenia niesie ze sobą liberalizacja przepisów. Od końca lat 90. właścicielem apteki w Amsterdamie, Hadze lub Rotterdamie może być osoba bez wykształcenia farmaceutycznego. Wolno jej też posiadać więcej niż jedną aptekę. Co ciekawe, wkrótce może dojść do sytuacji, w której pacjent nie zastanie w aptece farmaceuty!
Holendrzy od kilkunastu miesięcy debatują nad nową ustawą farmaceutyczną. Obecnie duża część personelu aptek holenderskich to osoby z wykształceniem średnim zawodowym, a w Holandii technik farmaceuta z odpowiednim stażem może zyskać autoryzację do wydawania leków na receptę oraz doradzania pacjentom w sprawie takich leków. Jeśli ustawa w obecnym kształcie wejdzie w życie, może więc dojść do sytuacji, w której technik farmacji będzie w aptece najbardziej doświadczoną osobą, a w razie wątpliwości skontaktuje się z szefem... przez telefon lub internet. To już za dużo nawet jak na znanych z liberalizmu Holendrów. Wizja apteki bez aptekarza niepokoi dużą część środowiska akademickiego, które stanowczo sprzeciwia się pomysłowi.
Pacjentów taka perspektywa zdaje się nie martwić. Z badań przeprowadzonych w 2008 r. przez jedną z największych sieci aptek w Holandii - Service Apotheek - wynika, że 87% pacjentów jest zadowolonych z usług aptek. Ci, którzy mają zastrzeżenia, skarżą się głównie na konieczność czekania w kolejce i opieszałość personelu. Tylko 3% badanych uznało, że nie udzielono im wystarczająco fachowych informacji. Service Apotheek, podsumowując wyniki ankiety, stwierdził, że asystenci apteczni (czyli osoby bez wykształcenia wyższego) radzą sobie dobrze z obsługą pacjentów dzięki różnym szkoleniom. Przedstawiciele środowiska akademickiego ripostowali, że trudno uznać za miarodajne takie badania satysfakcji, jeśli pacjenci nie mają z czym porównać obsługiwania przez asystentów technicznych.
Niewielkich kolejek w aptekach podobno nie da się uniknąć. W Holandii na statystyczną aptekę przypada 8,5 tys. pacjentów, czyli niemal dwa razy więcej niż wynosi średnia europejska. Przeciętna holenderska apteka jest jednak większa od polskiej i ma około 200 m2 powierzchni. Około 70% aptek należy do farmaceutów, nieco więcej niż 35% jest zrzeszona w sieciach. Dr J. W. F. van Mil na potrzeby publikacji „Opieka farmaceutyczna w Niderlandach" wydanej w 2005 r. wyliczył, że w statystycznej holenderskiej aptece pracuje 1 farmaceuta, 8 asystentów oraz 3 osoby z personelu dodatkowego. W tej samej pracy zaznaczał zresztą, że przyznawanie większych uprawnień technikom farmacji to droga w złym kierunku. Van Mil przekonywał kolegów, podając liczne przykłady, że asystentom może często brakować wiedzy koniecznej do zapewnienia pacjentom należytego bezpieczeństwa.
Królestwo tanich odpowiedników
Z danych Ministerstwa Zdrowia, Opieki Społecznej i Sportu wynika, iż wydatki na leki są w Holandii jednymi z najmniejszych w Europie. Przeciętny Holender wydaje w aptece niemal trzy razy mniej niż przeciętny Francuz. Wyjaśnienia tego faktu można szukać w porozumieniu zawartym między ministerstwem a stowarzyszeniami konsumenckimi, w myśl którego oryginalne preparaty są sprzedawane pacjentom jedynie wtedy, gdy jest to konieczne. Zawsze, jeśli istnieje tańszy zamiennik leku, lekarz ma obowiązek przepisać go pacjentowi.
Wydatkom na leki Holendrzy nie poświęcają wiele uwagi, bowiem każdy posiadacz karty ubezpieczeniowej może je zakupić w ramach ubezpieczenia „za darmo". Większość pacjentów aptek nie orientuje się dobrze w cenach leków na receptę. Nawet preparaty z grupy OTC są przez Holendrów kupowane rzadziej niż przez Francuzów, Niemców i Anglików. Jeszcze w 2004 r. holenderscy aptekarze szczycili się tym, że w ich aptekach nie można kupić „gumowych kaczuszek, sprzętu fotograficznego i okularów przeciwsłonecznych". Apteki nastawiały się raczej na sprzedaż leków na receptę, a kosmetyki i niektóre leki z grupy OTC sprzedawały drogerie.
W ciągu kilku ostatnich lat sporo się jednak zmieniło. W holenderskich aptekach pojawia się coraz więcej kosmetyków, przede wszystkim dobrych, drogich marek. Przybywa nowych aptek, od 2000 r. ich liczba, według danych Królewskiego Holenderskiego Stowarzyszenia Farmaceutów, zwiększyła się o 7% i choć przeciętna apteka wciąż jest w dobrej kondycji finansowej, apteki są zmuszone do rozszerzania oferty sprzedaży. Apteki, szczególnie te zrzeszone w mniejszych i większych sieciach, prześcigają się w kampaniach informacyjnych i promocyjnych. Jedna z sieci prowadzi na przykład internetową poradnię zdrowotną. Pacjenci cierpiący na choroby przewlekłe mogą drogą mailową otrzymywać co miesiąc redagowany przez lekarzy i farmaceutów biuletyn informujący o najnowszych odkryciach medycznych dotyczących ich choroby, dostępnych terapiach, medykamentach i sposobach ich zażywania. Inna z sieci organizuje w aptekach spotkania tematyczne z lekarzami, jeszcze inna jest znana z sezonowych akcji informacyjnych, takich jak: „Zdrowie w podróży", „Uroda zimą" i „Sport dla każdego".
(Prawie) tylko w Holandii
Holenderskie prawo stawia aptekarzy przed trudnymi wyborami moralnymi. Holandia jest obecnie jednym z sześciu krajów świata, w których pod pewnymi warunkami zalegalizowano eutanazję. Jeśli sprzedanie leków mających spowodować śmierć pacjenta na życzenie jest niezgodne z przekonaniami farmaceuty, ma on prawo odmówić pacjentowi realizacji recepty i zobowiązany jest do wskazania innej apteki. Zdecydowana większość farmaceutów jednak nie odmawia. Z ankiety przeprowadzonej wśród aptekarzy w 1992 r. przez doktora Antoniusa de Boera z Uniwersytetu w Utrechcie wynika, że 95% badanych było gotowych sprzedać leki mające posłużyć do eutanazji, chociaż oficjalnie eutanazja nie była jeszcze wtedy legalna. Jeszcze przed jej zalegalizowaniem Królewskie Holenderskie Stowarzyszenie Farmaceutów opublikowało wytyczne dla farmaceutów sprzedających takie leki. Z chwilą gdy proceder ten stał się legalny, w holenderskich oficjalnych statystykach nie pojawił się żaden przypadek odmowy wydania leku przepisanego w celu dokonania eutanazji.
Pod tym względem holenderscy farmaceuci są najbardziej liberalni na świecie. Badania przeprowadzone w Belgii, gdzie również zalegalizowano eutanazję, wykazały, że przed legalizacją tylko 73% badanych było przekonanych, iż pacjent ma prawo zakończyć swoje życie. Jednocześnie 86% zadeklarowało, że jest gotowych realizować recepty na leki mające na celu uśmiercenie pacjenta, ale jedynie pod warunkiem, że dostaną na ten temat dokładne informacje od lekarzy. Obecnie 7-10% belgijskich aptekarzy odmawia realizowania takich recept.
W Holandii farmaceuta może też otrzymać od pacjenta chorego np. na raka, stwardnienie rozsiane lub AIDS receptę na marihuanę. Według wytycznych Ministerstwa Zdrowia, Opieki Społecznej i Sportu z 2003 r. marihuana sprzedawana w aptekach może pochodzić wyłącznie od licencjonowanych dostawców, którzy prowadzą uprawy pod ścisłą kontrolą medyczną. Aptekarze w większych miastach rzadko jednak realizują recepty na marihuanę, bowiem taniej można ją dostać w jednym z 800 legalnie działających w Holandii coffee-shopów.
Przed jakimi nowymi zadaniami staną holenderscy aptekarze w przyszłości? Nie wiadomo, ale Holendrzy lubią powtarzać, że cokolwiek to będzie, będą przygotowani, bowiem ich zdaniem, Królestwo Niderlandów przeciera szlaki odważnego społeczeństwa demokratycznego, a jego obywatele są znani z otwartości na dyskusje. Niderlandy od kilku lat zajmują czołowe pozycje w rankingu rozwoju demokracji prowadzonym przez „The Economist". W 2008 r. uplasowały się na 4. miejscu (po Szwecji, Norwegii i Luksemburgu). Polska zajęła 45. miejsce. Jeśli pewnego dnia aptekarze staną przed nowym dylematem etycznym, o którym jeszcze mało komu się śniło, być może będzie to miało miejsce właśnie w Królestwie Tulipanów.
Wydatki na leki są w Holandii jednymi z najmniejszych w Europie. Bowiem zawsze, jeśli istnieje tańszy zamiennik leku, lekarz ma obowiązek przepisać go pacjentowi.
Autor: Sylwia Skorstad
„Farmacja i ja”, czerwiec 2009
- Ostatnio dodane
- Najczęściej czytane
-
To szkodliwe rodzić podczas chemioterapii?
Belgijscy badacze wykazali, że dzieci urodzone przez kobiety podczas leczenia farmakologicznego nowotworu nie... - Mięśniak macicy - najczestszy nowotwór narządów płciowych kobiet
- Nowe urządzenie do badania serca
- Od dziś nowe przepisy ustawy
- Które leki ze stratą w 2011?
-
Badanie czytelności ulotek farmaceutycznych
Resort zdrowia określił zasady, na podstawie których będzie można zbadać, czy treść informacji dołączonych do... - Pseudoefedryna – skuteczna, gdy używana z rozwagą
- Katar „zatokowy” czy zapalenie zatok przynosowych?
- Nowa metoda operacji kręgosłupa w Toruniu
- Termometry. Które są najlepsze dla dzieci?
- Praca
- Awanse
- Ogłoszenia
-
Awanse farmaceutów
Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
-
Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
84-218 łęczyce, ul. Długa 15b woj. pomorskie, pow. Wejherowo proszę o kontakt tel. 606367725 godziny otwarcia:... - Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
- Apteka M&M w Radziejowie (woj.kujawsko-pomorskie) pilnie zatrudni kierownika apteki
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.




