Irlandia. Zielona apteka na krawędzi klifu
Dania. Apteki w kraju Hamleta
Za duńskim modelem aptekarstwa stoi kilkaset lat tradycji, profesjonalizm i głębokie przeświadczenie, że farmacja odgrywa nader istotną rolę w...
Naświetlanie w Skandynawii
Czy wiesz, że w krajach skandynawskich w okresie zimowym jest zalecane korzystanie z solariów? Ma to zapobiegać objawom depresji wynikających z braku światła dziennego.
Wietnam. Skok tygrysa we mgle
Otwarcie krajów Wschodu sprawia, że możemy poznać bliżej ich fascynującą kulturę. Często także tamtejszą tradycyjną medycyną. Wciąż postrzegamy ją...
Kiedy na Zieloną Wyspę zawitał kryzys, nad wieloma aptekami zawisło widmo bankructwa. Aptekarze stanęli do walki o miejsca pracy. Areną boju są liczne konferencje, spotkania, komisje oraz prasa. Ich walka ciągle trwa.
W Waterford, najstarszym mieście Irlandii założonym przez Wikingów w 914 r., dużo się teraz mówi o kryzysie. Dopóki recesja jawiła się głównie jako news prasowy (dramatyczna sytuacja banków, spadek cen nieruchomości, utrata zaufania zagranicznych inwestorów do Zielonej Wyspy), tylko nieliczni myśleli o kryzysie poważnie. Symbolicznym, ale poważnym ciosem dla mieszkańców okazał się upadek firmy będącej chlubą miasta. Waterford Wedgwood, jeden z najbardziej znanych na świecie producentów porcelany, firma działająca przez 250 lat na międzynarodowym rynku, na początku 2009 r. ogłosiła upadłość, nie będąc w stanie spłacić długów. Bankructwo giganta podziałało mieszkańcom na wyobraźnię. Ludzie obawiają się utraty pracy w miejscowej stoczni, zwolnienia przeprowadzają zarówno małe, jak i duże przedsiębiorstwa. O posady boją się też farmaceuci, którzy rok 2008 ogłosili najgorszym od wielu lat dla przemysłu farmaceutycznego. Patrząc na dane statystyczne, trudno nie przyznać im racji. Wśród aptekarzy, którym kryzys zaczął spędzać sen z powiek, jest Darren Kinnan z Waterford.
Traktują nas jak w Rosji za komuny!
Doroczne spotkanie farmaceutów zrzeszonych w Irlandzkiej Unii Farmacji (IPU) od dawna nie było tak gorzkie jak to pod koniec 2008 r. Podczas mowy powitalnej prezes Stowarzyszenia, Michael Guckian powiedział: „Przez ostatni rok czekaliśmy na wprowadzenie Ustawy Farmaceutycznej i miałem nadzieję, że HSE (Health Services Executive, instytucja zarządzająca służbą zdrowia w Irlandii) usiądzie z nami do stołu, by wynegocjować nową umowę, rozwiązać problemy na takiej samej drodze, jaką szliśmy zawsze - poprzez dialog. W ciągu ostatniego roku problemy mnożyły się w zatrważającym tempie. My, farmaceuci, doświadczyliśmy pogwałcenia podstawowego prawa do posiadania przedstawicielstwa, odmówiono nam zasad fair play i traktowano bez szacunku, na jaki zasługujemy. Działanie przedstawicieli rządu, by jednostronnie zmieniać umowy z nami, a następnie używać urzędów państwowych do próby zakneblowania nam ust, przypomina metody stosowane w komunistycznej Rosji".
Skąd taki ostry ton w wypowiedziach Michaela Guckiana? Po pierwsze, trzeba wyjaśnić, że farmaceuta w Irlandii może sobie na taki ton pozwolić. Dochody z przemysłu farmaceutycznego od lat stanowiły jeden z filarów irlandzkiej gospodarki. Dogodny system podatkowy i strategiczne położenie między Unią Europejską a kontynentem amerykańskim ściągnęły na wyspę farmaceutyczne giganty. Irlandia w ciągu kilku lat stała się jednym z największych eksporterów medykamentów na świecie. Szacuje się, że firmy farmaceutyczne zainwestowały w Irlandii około 40 mld euro i stworzyły miejsca pracy dla blisko 50 tys. osób. Prezes IPU mógł zatem używać ostrych słów wobec rządzących, bowiem wiedział, że dla wspólnego dobra będą w końcu musieli usiąść z nim do stołu rozmów. I usiedli.
Sytuacja zdecydowanie wymagała negocjacji. Farmaceuci alarmowali prasę, że zbankrutować może 300 z 1,5 tys. irlandzkich aptek. Lawinę problemów uruchomiło postanowienie HSE o cięciu wydatków. Żeby nie uderzyć w aptekarzy, HSE nakazało hurtownikom leków zmniejszyć o połowę pobieraną od aptek marżę na leki. Szybko okazało się, że na tym postanowieniu najbardziej ucierpiały właśnie apteki i pacjenci. Hurtownicy co prawda obniżyli marże, ale zlikwidowali większość rabatów dla aptek, szczególnie tych, które nie były związane z nimi umowami na wyłączność. Banki, wiedząc o problemach aptek, zaostrzyły zasady przyznawania kredytów na zakupy kolejnych partii leków. Widmo upadku zaczęło zaglądać w oczy głównie drobnym aptekarzom niezrzeszonym w sieciach. Klimatu w środowisku nie poprawiały napięcia związane z pracami nad nową ustawą, mającą regulować ważne dla farmaceutów kwestie.
Co najmniej dwie wizyty w miesiącu
Darren Kinnan jest właścicielem dwóch aptek w Waterford. Podobnie jak zdecydowana większość farmaceutów uważa, że w ostatnich miesiącach rząd nie postępował fair wobec jego grupy zawodowej. - Negocjując z farmaceutami, rząd powinien zdawać sobie sprawę, ile milionów euro oszczędza rocznie dzięki nam - mówi. W Irlandii z drobnymi problemami zdrowotnymi więcej pacjentów zgłasza się do aptekarzy niż do lekarzy pierwszego kontaktu. Sprawiamy, że pacjenci nie trafiają z błahymi sprawami do lekarzy i na niepotrzebne badania. Ktoś powinien dokładnie policzyć, ile pieniędzy oszczędzamy dla budżetu.
Darren ma dużo racji. Przeciętny Irlandczyk, według danych IPU, odwiedza aptekę 26 razy w roku. W ten sposób w ciągu roku w całej Irlandii unika się 4 mln niepotrzebnych wizyt w gabinetach lekarzy pierwszego kontaktu. Aptekarz stał się dla przeciętnego Irlandczyka ważnym doradcą w dziedzinie zdrowia.
- Ostatnie miesiące były bardzo trudne - opowiada Darren. - O liczbę pacjentów nie muszę się martwić, bo chociaż sporo osób straciło pracę, dzięki systemowi ubezpieczeń nawet najbiedniejszych stać na zakup lekarstw. Sen z powiek spędzała mi konieczność wynegocjowania umów z nowymi hurtownikami. Z dotychczasowego musiałem zrezygnować, proponowane ceny były nie do zaakceptowania.
Na brak pacjentów irlandzkie apteki faktycznie nie mają co narzekać. Choć w porównaniu z innymi krajami europejskimi aptek - w stosunku do liczby mieszkańców - jest bardzo dużo, a leki są stosunkowo drogie, prowadzenie apteki było do niedawna opłacalnym biznesem. System państwowych dopłat do leków jest rozbudowany i skuteczny. Rodziny o niskich dochodach (np. jedna osoba w rodzinie nie pracuje) dostają Karty Medyczne uprawniające do bezpłatnego korzystania z usług placówek służby zdrowia, w tym aptek. Jeśli ktoś zarabia nieźle, ale w miesiącu wydaje na lekarstwa więcej, niż wynosi ustalony poziom, otrzymuje zwrot „nadpłaconych" pieniędzy. Osoby cierpiące na choroby przewlekłe, na przykład cukrzycę lub astmę, otrzymują specjalne książeczki zdrowia również uprawniające do zakupu całkowicie refundowanych leków. Do aptek przyciągają pacjentów programy informacyjne, których kilka-kilkanaście w roku przygotowuje Irlandzka Unia Farmacji. Tematem przewodnim miesiąca może być np. bezpieczna antykoncepcja, racjonalne zażywanie antybiotyków lub życie z alergią lub astmą.
Zdaniem Darrena Kinnana, kluczem do serca pacjenta jest poważne i profesjonalne traktowanie go w każdej sytuacji. Dla niektórych pacjentów podstawą kontaktów z farmaceutą jest poszanowanie intymności, dlatego w każdej z jego aptek praktyką jest zapraszanie pacjenta do gabinetu, gdzie może przedstawić swój kłopot i ma zapewnioną dyskrecję. Darren wie, że w tych miastach, do których przyjechało wielu Polaków, niektórzy aptekarze zatrudnili polski personel, by ułatwił przyjezdnym kontakt. Bo klient nasz pan.
Długa lista problemów do dyskusji
9 marca 2009 r. Irlandzkie Ministerstwo Zdrowia i Dzieci wydało długo oczekiwaną przez środowisko farmaceutów Ustawę Farmaceutyczną. Ustawa została entuzjastycznie przyjęta przez Irlandzkie Stowarzyszenie Farmaceutów PSI, bowiem formalnie do roku 2009 zawód farmaceuty regulowały przepisy powstałe jeszcze w XIX wieku. Nieco chłodniej nowe regulacje prawne przyjęła IPU. Zdaniem farmaceutów zrzeszonych w Unii, ustawa to krok w dobrym kierunku, ale do rozwiązania zostało jeszcze sporo problemów. Wciąż nie jest jasne, jakie rozwiązania prawne rząd zastosuje wobec hurtowników, którzy zlikwidowali rabaty na zakup leków. Kością niezgody między farmaceutami a Ministerstwem Zdrowia pozostaje wciąż kwestia możliwości otwierania aptek poza granicami Irlandii przez irlandzkich farmaceutów.
Liz Hoctor, wiceprezes IPU, uważa, że irlandzki rynek farmaceutyczny jest najbardziej liberalnym w Europie i wymaga dalszych zmian na drodze legislacji. W niektórych dziedzinach przydałoby się zdecydowanie bardziej restrykcyjne podejście.
- Farmaceuta z dowolnego kraju Unii Europejskiej może otworzyć aptekę w Irlandii, ale ani ja, ani żaden z moich kolegów nie możemy otworzyć apteki w Belfaście, Berlinie lub Paryżu - mówi wiceprezes IPU. - Nowe ustawy powinny wziąć pod uwagę, że zdrowie i bezpieczeństwo pacjenta powinny zawsze stać przed potrzebą komercyjnego zysku i stworzyć odpowiednie warunki do zapewnienia pacjentom usług farmaceutycznych na najwyższym poziomie.
IPU chce wymóc na ustawodawcach, by farmaceutów z innych krajów Unii Europejskiej, którzy chcą podjąć pracę w Irlandii, poddawać ściślejszej weryfikacji pod względem kompetencji zawodowych i znajomości języka. Stowarzyszeni w Unii domagają się też, w celu wyeliminowania „nieetycznych praktyk", ścisłych regulacji prawnych dotyczących stosunków między lekarzami pierwszego kontaktu i farmaceutami. Farmaceuci chcieliby mieć też większą swobodę w proponowaniu pacjentom leków generycznych.
Rozmowy między przedstawicielami środowisk związanych z rynkiem farmaceutycznym a rządem Irlandii trwają. Każda z zaangażowanych w dyskusję stron ma nadzieję, że wspólny cel wystarczy, by osiągnąć porozumienie, mniejsze apteki uratować od bankructwa, a pacjentom zapewnić usługi na wysokim poziomie. I choć irlandzkim aptekarzom zdarza się narzekać na to, że ich głos nie dociera na najwyższe szczeble władzy, w tej kwestii nie można przyznać im racji. Farmaceuta w Irlandii to dla rządzących ktoś, z czyim zdaniem należy się liczyć.
Aptekarze z Irlandii chcieliby jasnego uregulowania relacji między lekarzami i farmaceutami oraz większej swobody w proponowaniu pacjentom leków generycznych.
Autor: Sylwia Skorstad
„Farmacja i ja”, maj 2009
- Ostatnio dodane
- Najczęściej czytane
-
To szkodliwe rodzić podczas chemioterapii?
Belgijscy badacze wykazali, że dzieci urodzone przez kobiety podczas leczenia farmakologicznego nowotworu nie... - Mięśniak macicy - najczestszy nowotwór narządów płciowych kobiet
- Nowe urządzenie do badania serca
- Od dziś nowe przepisy ustawy
- Które leki ze stratą w 2011?
-
Badanie czytelności ulotek farmaceutycznych
Resort zdrowia określił zasady, na podstawie których będzie można zbadać, czy treść informacji dołączonych do... - Pseudoefedryna – skuteczna, gdy używana z rozwagą
- Katar „zatokowy” czy zapalenie zatok przynosowych?
- Nowa metoda operacji kręgosłupa w Toruniu
- Termometry. Które są najlepsze dla dzieci?
- Praca
- Awanse
- Ogłoszenia
-
Awanse farmaceutów
Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
-
Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
84-218 łęczyce, ul. Długa 15b woj. pomorskie, pow. Wejherowo proszę o kontakt tel. 606367725 godziny otwarcia:... - Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
- Apteka M&M w Radziejowie (woj.kujawsko-pomorskie) pilnie zatrudni kierownika apteki
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.




