Kazachstan. Apteka ze stepem
Republika Południowej Afryki. Apteka dobrej nadziei
Analitycy z zainteresowaniem obserwują południowoafrykański rynek farmaceutyczny. RPA od lat jest swego rodzaju busolą pokazującą prawdopodobne...
Naświetlanie w Skandynawii
Czy wiesz, że w krajach skandynawskich w okresie zimowym jest zalecane korzystanie z solariów? Ma to zapobiegać objawom depresji wynikających z braku światła dziennego.
Holandia. Apteka pod tulipanem
Farmaceuta w Królestwie Niderlandów - obok tabletek od bólu gardła oraz antybiotyków - sprzedaje czasem leki mające posłużyć do eutanazji albo...
O pacjentów kazachskie apteki walczą zajadle, bo jest ich zwyczajnie za dużo. W kraju będącym siedemnaście lat temu republiką radziecką aptekarze starają się przyciągać pacjentów miłą obsługą i gwarancją jakości sprzedawanych leków.
Leżący nieopodal linii słynnej kolei transsyberyjskiej Pietropawłowsk lepiej odwiedzać osobiście niż za pośrednictwem internetu. Polska oficjalna strona miasta może zniechęcić już od pierwszego rzutu oka. Siermiężna grafika, kłosy zbóż, zdjęcie traktora, gładkie przemówienie przewodniczącego regionu - sprawiają wrażenie, jakby miasto zatrzymało się w czasie kilka dekad temu. Tymczasem prawdziwy Pietropawłowsk, tak jak i cały północny region Kazachstanu, zapiera dech w piersiach niesamowitymi widokami.
Kazachstan ze skrajnie kontynentalnym klimatem to miejsce wielu kontrastów. Śmiertelnie surowe zimy i bardzo gorące lata, obiecujące wskaźniki rozwoju gospodarczego i skopiowane z sowieckiej Rosji schematy działań polityków, zachodnie ceny usług medycznych i „wschodnie" płace. Kontrasty widać nawet w zachowaniu aptekarzy. Na widok dziennikarza z aparatem fotograficznym robią się bardzo nerwowi. Dopiero po kilku chwilach uśmiechają się szeroko i chętnie opowiadają o tajnikach zawodu. Gdy są już absolutnie przekonani, że to nie odwiedziny miejscowej prasy ani wysłanników konkurencyjnej apteki, tylko polskiego czasopisma, zaczynają swobodnie żartować. Mówią, że są potomkami koczowników, którzy bezwzględnie przestrzegali zasad gościnności. Ich przodków obowiązywał zwyczaj serdecznego przyjmowania każdego przybysza. Nawet największego wroga trzeba było nakarmić, a zabić dopiero 50 kroków od rodzinnej jurty. Wizyta przyjaciela była jak święto, odwiedziny nieznajomego jak cudowne zrządzenie losu.
Pacjent na wagę złota
Trzydziestotrzyletnia Alya w pietropawłowskiej aptece pracuje od siedmiu miesięcy. Do leżącego przy granicy z Rosją miasta przeniosła się ze stolicy, gdyż tu mieszka i pracuje jej mąż Timur. Poznali się w Astanie na kursie dla farmaceutów. Alya pamięta tylko, że pierwsze wykłady dotyczyły gospodarowania finansami. Potem nie interesowało jej już nic poza Timurem. Dziś pracują razem w aptece założonej 12 lat temu przez jego mamę.
Alya martwi się o przyszłość, choć próbuje zachować optymizm. - Każdy pacjent jest na wagę złota. Bywają dni, że w aptece zjawiają się raptem dwie osoby przed południem i może sześć przed wieczorem. Zupełnie inaczej było w Astanie. Tam pracowałyśmy z dwiema koleżankami i czasem ledwo dawałyśmy radę na dziennej zmianie. Tutaj klientów możemy zachęcić jedynie niską ceną, choć marże są już i tak na granicy opłacalności.
Kazachstan zadziwia dużą liczbą aptek. Na 15 milionów mieszkańców przypada około 7,1 tys. aptek (dane z 2004 r.), co statystycznie daje lepszy wskaźnik niż w Polsce. Brak przepisów regulujących dopuszczalne zagęszczenie powoduje, że w niektórych miastach jest ich za dużo, zaś na terenach wiejskich nie ma ich prawie wcale. Według Timura, w Pietropawłowsku w ciągu roku 2007 upadło kilkanaście aptek, z czego dwie z wieloletnimi tradycjami. W tym samym czasie otwierano nowe.
Wiele osób sądzi, że biznes farmaceutyczny to złoty interes, a dla chętnych do jego otworzenia przepisy są liberalne. Jednak to pacjenci decydują, które z aptek utrzymają się na rynku. Zdaniem Alyi, w ciągu dekady upadnie większość z tych, w których traktuje się pacjentów tak, jak za czasów republiki radzieckiej - z wyższością i lekceważeniem. W Pietropawłowsku wciąż nietrudno znaleźć aptekę, w której jedyna dyżurująca farmaceutka zamyka pacjentowi drzwi przed nosem, gdy zarządza przerwę obiadową. Mimo wszystko pacjenci nie od razu decydują się na odwiedzanie nowych miejsc. W Kazachstanie liczy się przywiązanie do tradycji, zmian dokonuje się tylko z ważnego powodu.
Tysiąc szaszłyków lub pięć antybiotyków
W aptece Timura półki są pełne preparatów OTC, jakie znaleźć można w każdej europejskiej aptece. Nie sprzedają się jednak najlepiej. Jak na zarobki mieszkańców są stosunkowo drogie (ceny leków są tylko nieznacznie niższe niż w Polsce). Pietropawłowsk to nie Astana, do której płynie zachodni kapitał i zyski z ropy, i nie Karaganda, gdzie każdy kamień to drogocenny węgiel. Tu najlepszy lekarz zarabia miesięcznie równowartość 400 dolarów, farmaceuta 250, a robotnik 150. W okolicznych wsiach są jeszcze ludzie, którzy przeliczają emeryturę na liczbę baranich szaszłyków, czyli miejscowych smakołyków. Niejeden rezygnuje z zakupu przepisanych przez lekarza antybiotyków, bo musiałby na nie przeznaczyć pieniądze potrzebne na dwutygodniowe wyżywienie. Woli zanieść szamance koguta, żeby zapewniła mu cały rok zdrowia. Tylko w tajemnicy, bo sąsiedzi wyśmieją.
Alya i Timur są rodowitymi Kazachami, ale tak jak każdy w kraju stepów, mówią świetnie po rosyjsku. Połowa mieszkańców miasta to z pochodzenia Rosjanie, z przedstawicielami starszego pochodzenia młodzi farmaceuci przechodzą automatycznie na rosyjski. To ułatwia kontakt. Wyznają zasadę, że zawsze trzeba mówić językiem pacjenta. - Nie jest łatwo, ale nie narzekamy. Jesteśmy łagodnym narodem, ale upartym - szczyci się Alya. - Będziemy z mężem ciężko pracować i nasza apteka na pewno da sobie radę. Ja nie mam żadnych oporów i gdy w sklepie spożywczym obok spotkam babcię lub dziadka kupujących lek przeciwbólowy, to zaraz zapraszam do naszej apteki, bo my lepiej doradzimy, wyjaśnimy, a i trochę taniej za lekarstwo wyjdzie. Przekonałam już kilkanaście osób, żeby przychodziły do nas, a nie kupowały gdzieś na targu, bo tam nigdy nie wiadomo, czy to nie jakieś świństwo z Chin. Połowa „medykamentów" sprzedawanych poza aptekami to podróbki, czasem nawet bardzo szkodliwe. Leki dobrej jakości są drogie, ale za to bezpieczne.
Przeżyć na wietrze
Kazachowie określają siebie jako ludzi odpornych na zawirowania historii. Żartują, że kto wychował się tam, gdzie wiatr potrafi ogołocić drzewa z liści w ciągu jednej nocy, musiał wyrobić w sobie odporność na zawieruchy, zarówno te pogodowe, jak i polityczne. Nauczyli się nie poddawać nawet wtedy, gdy wszystko zdaje się działać na ich niekorzyść. Przez lata drobny biznes kwitł wbrew biurokratycznym barierom. Matka Timura, Gaini, mogła otworzyć własną aptekę tylko dzięki temu, że przez długie tygodnie zabiegała o przychylność urzędników. Na szczęście odkąd rząd skupił się na wyciągnięciu maksimum korzyści dla kraju z odkrycia ogromnych złóż ropy, drobni przedsiębiorcy mają dużą swobodę działania.
Starsza pacjentka, która odwiedza aptekę Timura i Alyi, pieniądze na lekarstwa dostała od córki. Mówi, że ubodzy Kazachowie zawsze mogą liczyć na pomoc rodziny i nigdzie w tym kraju nie zdarza się, aby starszy członek rodziny nie miał za co się leczyć. Pacjentka długo rozmawia z Timurem, po czym kupuje dwa opakowania antybiotyku, jednak... nie zostawia w aptece recepty.
Timur tłumaczy, że zaledwie około 15% lekarstw jest sprzedawanych na receptę. Pacjent może kupić antybiotyk, wybierając go wyłącznie na podstawie rekomendacji farmaceuty. Zdaniem Timura, nie ma w tym procederze niczego niebezpiecznego. W każdej aptece na dyżurze musi być przynajmniej jeden farmaceuta z wykształceniem uniwersyteckim i to on odpowiada za sprzedaż antybiotyków oraz narkotyków. Jego zadaniem jest doradzić pacjentowi, jaki lek wybrać. Timur uważa, że farmaceuci są dobrze przygotowani do pełnienia tej funkcji, rzadko zdarzają się pomyłki czy nadużycia. Aptekarz bierze pod uwagę potrzeby, ale też możliwości pacjenta, i jeśli potrzebny jest tani lek, rekomenduje rosyjski lub hinduski odpowiednik antybiotyku.
Kto nie ma dużej rodziny lub wystarczających własnych dochodów, leczy się za pomocą przyrządzonych w domu medykamentów. Za panaceum na wiele chorób uznaje się gorące mleko z czosnkiem oraz duże ilości cebuli. Wierzy się też w moc czarnej, gorącej herbaty.
Sami, ale razem
Timur i Alya nie należą do żadnego zrzeszenia farmaceutów, ani miejskiego, ani regionalnego. Kontakt z innymi farmaceutami utrzymują dzięki fachowemu czasopismu, w którym znajdują informacje o zjazdach, szkoleniach, nowinkach. Znają też kilku aptekarzy z Pietropawłowska i okolic, jednak to prywatne, nieformalne kontakty. W Kazachstanie istnieje około 70 miejscowych organizacji związanych ze zdrowiem, ale tylko kilka próbuje zrzeszać farmaceutów i mówić o ich problemach. Dla Alyi i Timura przynależność do nich nie jest nęcąca, bowiem na spotkaniach dyskutuje się głównie o odgórnie narzuconych problemach, m.in. konieczności dystrybucji leków na terenach wiejskich.
Timur i Alya nauczyli się radzić sobie we dwójkę. Kiedy jedno jest na dyżurze, drugie siedzi obok i szuka w zachodnich serwisach farmaceutycznych interesujących artykułów. Gdy mąż przygotowuje lekarstwo, żona rozmawia z pacjentem, wypytując o wszystkie dolegliwości i historię choroby. Wspólnie oglądają zdjęcia i swoją aptekę starają się urządzić tak, by wyglądem nie odbiegała od europejskich standardów. Zdarza się, że małżonkowie znajdują w internecie informację o międzynarodowym spotkaniu farmaceutów i marzą, żeby kiedyś wziąć w takim udział.
Z Kazachstanu miejscowym nie jest jednak łatwo wyjechać, podobnie jak ludziom z zagranicy wjechać. Żeby odwiedzić „kraj o wielkim sercu", należy zdobyć wizę, odpowiedzieć na szereg pytań urzędników, zameldować się po wjeździe. Do niedawna każdy zagraniczny gość musiał mieć przy sobie zaświadczenie, że nie jest zarażony wirusem HIV, gdyż w przeciwnym wypadku był narażony na doprowadzenie na przymusowe testy. Wyjazd z kraju, nawet w celu służbowym, wymaga wiele czasu i cierpliwości na składanie dokumentów w różnych urzędach. Poza tym podróże są drogie, zdaniem Timura chyba tylko światowej sławy kolarza, pochodzącego z Pietropawłowska Aleksandra Vinkurowa, stać na częste wyjazdy z Kazachstanu. Poza tym, jak mówi Alya, im jest tu dobrze. Życie toczy się spokojnie i bezpiecznie, bez wielu niespodzianek, a apteka choć nieco senna, nie daje powodów do narzekań.
W Pietropawłowsku pacjenci są bardzo przywiązani do swoich aptek i rzadko je zmieniają. Można ich przyciągnąć jedynie niską ceną.
Wiele osób nie widzi potrzeby chodzenia do lekarza. Taniej jest skorzystać z pomocy aptekarza. W związku z niewielkimi kolejkami farmaceuta zawsze ma czas, aby przeprowadzić długą rozmowę z pacjentem.
95% leków z importu
W wywiadzie opublikowanym w 2005 r. w „Kazachskim Przeglądzie Farmaceutycznym" doktor nauk farmaceutycznych Kenes Uzbajew zapowiedział systematyczny spadek cen leków. Największym problemem miejscowego rynku jest brak własnego przemysłu farmaceutycznego. 95% leków sprzedawanych przez hurtownie pochodzi z importu. Zdaniem Uzbajewa, w liczącym piętnaście milionów obywateli kraju nie opłaca się budować od podstaw przemysłu farmaceutycznego, gdyż takie przedsięwzięcie przynosi zyski tylko w krajach o przynajmniej czterdziestomilionowej populacji. Doktor Uzbajew nie wyjaśnił, na jakiej podstawie dokonał tych obliczeń. Zapewnił jedynie aptekarzy, że ceny leków w hurtowniach będą spadać wraz z obniżaniem kosztów transportu.
Autor: Sylwia Skorstad
„Farmacja i ja”, luty 2008
- Ostatnio dodane
- Najczęściej czytane
-
To szkodliwe rodzić podczas chemioterapii?
Belgijscy badacze wykazali, że dzieci urodzone przez kobiety podczas leczenia farmakologicznego nowotworu nie... - Mięśniak macicy - najczestszy nowotwór narządów płciowych kobiet
- Nowe urządzenie do badania serca
- Od dziś nowe przepisy ustawy
- Które leki ze stratą w 2011?
-
Badanie czytelności ulotek farmaceutycznych
Resort zdrowia określił zasady, na podstawie których będzie można zbadać, czy treść informacji dołączonych do... - Pseudoefedryna – skuteczna, gdy używana z rozwagą
- Katar „zatokowy” czy zapalenie zatok przynosowych?
- Nowa metoda operacji kręgosłupa w Toruniu
- Termometry. Które są najlepsze dla dzieci?
- Praca
- Awanse
- Ogłoszenia
-
Awanse farmaceutów
Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
-
Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
84-218 łęczyce, ul. Długa 15b woj. pomorskie, pow. Wejherowo proszę o kontakt tel. 606367725 godziny otwarcia:... - Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
- Apteka M&M w Radziejowie (woj.kujawsko-pomorskie) pilnie zatrudni kierownika apteki
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.




