Mauritius. Apteka na końcu świata
Estonia. Apteki nad Bałtykiem
Niepodległa od 1991 roku, stowarzyszona z Unią Europejską od roku 2004, Estonia jest kieszonkowym krajem-regionem. W Tallinie, jej stolicy, a...
Jesienne przeziębienia
Ze statystyk wynika, że corocznie w okresie jesiennym co czwarty Polak łapie przeziębienie
Tajlandia: Zachodnie oblicze Dalekiego Wschodu
Tajlandia należy do najchętniej odwiedzanych krajów na świecie. Tę popularność zawdzięcza egzotycznym budowlom i smakom,oszałamiającej przyrodzie,...
Półki aptek na Mauritiusie uginają się od leków sprowadzonych ze wszystkich kontynentów. W gąszczu różnych marek i ulotek w wielu językach farmaceuta musi bardzo uważać, by nie popełnić błędu.
Niegdyś żeglarze nazywali Mauritius końcem świata. W ich słowach było sporo prawdy. Wyspiarze, aby dopłynąć do najbliższego dużego lądu, czyli do Madagaskaru, muszą pokonać ponad 900 km.
Mauritius byłby pewnie dla większości mieszkańców globu miejscem nieznanym, gdyby nie bal wydany przez żonę tamtejszego urzędnika. Na zlecenie gubernatora zaczęto w połowie XIX w. drukować znaczki pocztowe, co w tym czasie robiły tylko cztery państwa. Na 3 tys. znaczków błędnie wydrukowano „post office" (urząd pocztowy) zamiast „post paid" (opłata pobrana). Żona gubernatora zużyła większość znaczków z błędem na wysłanie zaproszeń na uroczystość. Goście nie mieli pojęcia, że potomkowie tych, którzy zachowali koperty zaproszeń, staną się pewnego dnia bardzo bogaci. Wiele lat po balu seria znaczków z błędem stała się najbardziej poszukiwaną i najdroższą w historii filatelistyki.
Mauritius znany jest również wśród miłośników fauny jako ostatnie miejsce, gdzie widziano żyjący okaz ptaka dodo. Słynny nielot, którego waga dochodziła do 25 kg, nie przetrwał najazdu osadników na wyspę, ponieważ z braku naturalnych wrogów nigdy nie wykształcił mechanizmów obronnych.
Dziś drogę na Mauritius łatwo odnaleźć. Na wyspę ściągają turyści, by podziwiać czyste plaże i Park Narodowy Chamarel słynący z wydm, na których wulkaniczna ziemia tworzy tęczę kolorów.
Jeszcze Afryka czy już nie?
Dane dotyczące opieki zdrowotnej na Mauritiusie urzędnicy pokazują z dumą. Mieszkańcy wyspy lubią podkreślać, że właśnie im udaje się coś, co z takim trudem przychodzi sąsiadom z kontynentu afrykańskiego - zapanowanie nad rozprzestrzenianiem się malarii i HIV, zapewnienie opieki zdrowotnej pozwalającej mieszkańcom dożyć sędziwego wieku, ograniczenie umieralności wśród niemowląt. Oczekiwana długość życia na Mauritiusie, według danych Światowej Organizacji Zdrowia z 2006 r., to 69 lat dla mężczyzn i 75 dla kobiet. Ministerstwo Zdrowia Mauritiusa podaje, że średnia dla całego regionu afrykańskiego to odpowiednio 47 i 49 lat. Na wyspie na 1 tys. urodzonych dzieci 15 nie dożywa piątych urodzin, podczas gdy w Afryce ten wskaźnik jest przerażająco wysoki, bo wynosi aż 167 zgonów na 1 tys. żywych urodzeń. Ministerstwo Zdrowia Mauritiusa postawiło sobie za cel, by do 2015 r. podnieść poziom opieki zdrowotnej, tak aby wskaźnik umieralności dzieci przed ukończeniem 5. roku życia wynosił 7 zgonów na 1 tys. żywych urodzeń (obecnie w Polsce również ma taką wartość).
O specyfice Mauritiusa na tle innych państw afrykańskich opowiada farmaceuta z miasteczka Souillac położonego w południowej części wyspy, Samir Hossen. W historię jego rodziny jest wpisana historia wyspy. Przodkowie Samira przybyli na Mauritius w połowie XIX w., w czasie, gdy zaczęło brakować rąk do pracy po tym, jak oficjalnie zniesiono niewolnictwo. Na wyspie nie ma rdzennych mieszkańców - do XVI w., kiedy skolonizowali ją Holendrzy, nie zamieszkiwał jej żaden człowiek.
Samir 12 lat temu ożenił się z Kreolką. Jeszcze kilkanaście lat temu małżeństwa między przedstawicielami różnych ras były rzadkie, ale obecnie potomkowie Hindusów, Francuzów, Chińczyków, Holendrów, Anglików i obywateli krajów afrykańskich coraz częściej zawierają małżeństwa między sobą. W żyłach dzieci Samira płynie krew mieszkańców trzech kontynentów.
Jeszcze w połowie lat 80. na Mauritiusie pracowało niewielu farmaceutów i lekarzy, a ponad milionowa populacja korzystała głównie z pomocy miejscowych zielarzy, medyków organizacji charytatywnych i garstki miejscowych specjalistów. W ciągu kilkunastu lat Mauritius przeszedł radykalne zmiany. Został oficjalnie republiką, wprowadzono obowiązkowe nauczanie, zapewniono dostęp do wody pitnej wszystkim mieszkańcom i przede wszystkim zmieniono priorytety w gospodarce. Z wielkiej plantacji trzciny cukrowej, jaką był niegdyś Mauritius, kraj zmienił się w turystyczny raj. Obecnie ponad połowę dochodu narodowego stanowią wpływy z turystyki. Jeszcze w roku 1972 na 100 tys. mieszkańców przypadało zaledwie 27 lekarzy, w roku 2003 - według danych ministerialnych - było ich już 95. Co ciekawe, według danych z 2004 r. na wyspie praktykowało więcej farmaceutów niż lekarzy. Obecnie na Mauritiusie pracuje ich około 1,5 tys.
Zdaniem Samira opieka medyczna na wyspie bardzo odbiega standardami od średniej w Afryce, ponieważ Mauritius ma szczęście cieszyć się stabilnym systemem demokratycznym i popularnością wśród turystów. Według farmaceuty z Souillac, mieszkańcy wyspy to ludzie pokojowi, tolerancyjni, chętnie uczący się od innych narodów, między innymi medycyny i farmacji.
Leki ze wszystkich stron świata
Apteki na Mauritiusie są oznaczone charakterystycznym zielonym krzyżem. W niektórych przez kilka godzin dziennie wspólnie z farmaceutami dyżurują lekarze różnych specjalności. Świadczą usługi zarówno miejscowym, jak i turystom, którzy nie posiadając odpowiedniego ubezpieczenia, często są zmuszeni korzystać jedynie z prywatnych placówek służby zdrowia.
Na półkach aptek jest bardzo duży wybór leków z różnych stron świata. Zdecydowana większość pochodzi z importu, najczęściej trafiają na wyspę z Indii, Chin, Francji, Kanady, USA, Emiratów Arabskich i Wielkiej Brytanii, niektóre zaś z Pakistanu, Egiptu, Bangladeszu, Kenii i Malezji. Jak dowodzi Sanjiv Birgemohane, farmaceuta i autor artykułu „Sektor farmaceutyczny na Mauritiusie", Europejczyk w aptece na wyspie znajdzie wszystkie znane sobie marki leków. Na wyspie są dwie firmy produkujące farmaceutyki, jednak nie pokrywają nawet części zapotrzebowania. Najpopularniejsze wśród pacjentów są marki indyjskie, bo wyróżnia je niska cena. Samir tłumaczy, że nie wszystkich pacjentów stać na zakup drogich medykamentów. Z tego powodu dopuszczono możliwość sprzedaży leków na sztuki. Zdarza się, że pacjent posiada receptę na dwa opakowania leku, ale kupuje jedynie kilka sztuk. Farmaceuta może w takich wypadkach informować, że przerwanie leczenia niesie ze sobą ryzyko, ale jego obowiązkiem jest wydać tyle tabletek, ile sobie zażyczy pacjent.
Farmaceuta na Mauritiusie musi dobrze orientować się w markach różnych leków. Na półkach jest do wyboru na przykład czterdzieści środków przeciwbólowych i trzydzieści rodzajów kropli do nosa. Każdy został wyprodukowany w innym kraju, o każdym trzeba zebrać maksimum informacji. Samir zapewnia, że ta wielość produktów nie jest dla farmaceutów problemem i pomyłki się nie zdarzają. Do tej tezy przekonuje też Sanjiv Birgemohane, pisząc: „Pozyskiwanie i dystrybucja farmaceutyków są ściśle regulowane Ustawą farmaceutyczną z 1983 r., a nad przestrzeganiem prawa czuwa Ministerstwo Zdrowia we współpracy z Zarządem Stowarzyszenia Farmaceutów. Zarząd jest odpowiedzialny za monitoring importu, dystrybucji i sprzedaży leków. 28 importerów sprowadza 97% sprzedawanych na Mauritiusie leków. Wszystkie leki, aby uzyskać zezwolenie na dystrybucję na Mauritiusie, muszą spełniać standardy WHO".
Dwa ostatnie lata na Mauritiusie upłynęły pod znakiem antykoncepcji hormonalnej. Z powodu wprowadzenia rządowego programu informacyjnego większość mieszkanek wyspy zaczęła dopytywać się o tabletki antykoncepcyjne. Jak twierdzi Samir, w niektórych miesiącach udzielanie informacji oraz sprzedaż antykoncepcji hormonalnej staje się głównym zadaniem wielu aptek na wyspie.
Marzenia farmaceuty
Samir Hossen nazywa siebie marzycielem, ale marzycielem racjonalnym. Jego cel to otworzenie własnej apteki w głębi wyspy, skąd pochodzi. Tam, na terenach wiejskich, aptek jest jeszcze niewiele. Okazuje się, że na całej wyspie znajduje się ich 250, ale większość jest rozsiana wzdłuż wybrzeża, czyli w miejscach najchętniej odwiedzanych przez turystów. Zdaniem Samira, takie apteki coraz bardziej przypominają drogerie. Sprzedaje się w nich bowiem więcej preparatów zapewniających bezpieczne opalanie niż antybiotyków i leków. W niektórych można kupić np. klapki i to wcale nie specjalistyczne, profilowane, ale zwykłe, plastikowe, we wszystkich kolorach tęczy. Samir na razie pracuje w jednej z takich aptek. Właściciel nie jest farmaceutą (możliwość posiadania apteki przez osobę bez tytułu farmaceuty otworzyła Ustawa farmaceutyczna z 1983 r.). W momencie, gdy na wyspie było jeszcze niewielu farmaceutów, ustawodawcy, chcąc pozwolić na szybki rozwój branży, zachęcali lokalnych biznesmenów do otwierania aptek.
Zdaniem Samira, teraz należy pomyśleć o aptekach na terenach wiejskich, na których jest sporo do zrobienia. W wiejskiej aptece farmaceuta może lepiej wykorzystać zdobytą na studiach wiedzę. Pacjenci potrzebują informacji o tym, jak działa antybiotyk, jak powinien odżywiać się cukrzyk, z jakich środków warto korzystać rzucając palenie. Tam zadaniem farmaceuty jest także przeprowadzanie pomiarów ciśnienia krwi, robienie testów sprawdzających poziom cukru we krwi i edukowanie pacjentów, którzy nie nawykli do odwiedzania lekarzy.
Samir odkłada pieniądze, rozgląda się za lokalem i planuje przeprowadzkę. Liczy na pomoc ze strony władz regionu oraz Stowarzyszenia Farmaceutów i samego Ministerstwa Zdrowia. Od dwóch lat dużo się mówi o programie na rzecz rozwoju terenów w głębi wyspy, być może Samir znajdzie się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Wczesnym latem wybiera się na konferencję farmaceutyczną. Może tam usłyszy pomyślne nowiny?
Jeszcze w połowie lat 80. na Mauritiusie pracowało niewielu farmaceutów i lekarzy, a ponad milionowa populacja korzystała głównie z pomocy miejscowych zielarzy.
Sylwia Skorstad
Korzystałam z artykułu Sanjiva D. R. Birgemohane „Factors influencing the purchasing behaviour of retail pharmacists for over-the-counter drugs" (Case study: Mauritius Island). Artykuł jest dostępny na stronie: http://sdrbrige.wordpress.com/.
„Farmacja i ja”, kwiecień 2009
- Ostatnio dodane
- Najczęściej czytane
-
To szkodliwe rodzić podczas chemioterapii?
Belgijscy badacze wykazali, że dzieci urodzone przez kobiety podczas leczenia farmakologicznego nowotworu nie... - Mięśniak macicy - najczestszy nowotwór narządów płciowych kobiet
- Nowe urządzenie do badania serca
- Od dziś nowe przepisy ustawy
- Które leki ze stratą w 2011?
-
Badanie czytelności ulotek farmaceutycznych
Resort zdrowia określił zasady, na podstawie których będzie można zbadać, czy treść informacji dołączonych do... - Pseudoefedryna – skuteczna, gdy używana z rozwagą
- Katar „zatokowy” czy zapalenie zatok przynosowych?
- Nowa metoda operacji kręgosłupa w Toruniu
- Termometry. Które są najlepsze dla dzieci?
- Praca
- Awanse
- Ogłoszenia
-
Awanse farmaceutów
Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
-
Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
84-218 łęczyce, ul. Długa 15b woj. pomorskie, pow. Wejherowo proszę o kontakt tel. 606367725 godziny otwarcia:... - Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
- Apteka M&M w Radziejowie (woj.kujawsko-pomorskie) pilnie zatrudni kierownika apteki
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.




