Serwis farmaceutyczny
szukaj w farmacjaija.pl


Apteki świata

Nowa Zelandia. Na końcu świata

- 2011-09-13
Nowa Zelandia. Na końcu świata Powieksz
Nowa Zelandia

Holandia. Apteka pod tulipanem

Farmaceuta w Królestwie Niderlandów - obok tabletek od bólu gardła oraz antybiotyków - sprzedaje czasem leki mające posłużyć do eutanazji albo...

Jesienne przeziębienia

Ze statystyk wynika, że corocznie w okresie jesiennym co czwarty Polak łapie przeziębienie

Tunezja: Maghreb na europejską modłę

Choć Tunezja jest krajem arabskim, po blisko 3 tys. lat związków z kulturą śródziemnomorską wpływy europejskie są tu nadal bardzo silne, co widać...

Chociaż tak odległa od Starego Kontynentu, Nowa Zelandia jest krajem na wskroś europejskim. Ściślej mówiąc – brytyjskim. Nie dlatego nawet, że formalnie jest częścią Brytyjskiej Wspólnoty Narodów, ale dlatego, że jej prawa i obyczaje stworzyli Brytyjczycy. Konsekwentnie cyzelowane i unowocześniane przepisy uczyniły z wyspiarskiego kraju na Pacyfiku enklawę wysokiego poziomu życia


Nowa Zelandia cieszy się opinią najmniej skorumpowanego kraju na świecie. Jej gospodarka jest zrównoważona, a dochód narodowy i dochody indywidualne osiągają wysoki poziom. Fundamentów prosperity i stabilizacji należy się dopatrywać w radykalnych reformach gospodarczych przeprowadzonych w latach 80. XX w. w odpowiedzi na dotkliwy kryzys finansowy. Zniesiono wówczas kontrolę i ograniczenia cen, zarobków, licencji zawodowych oraz wymiany walut i inwestycji zagranicznych.

Na przestrzeni dekady sukcesywnie zmniejszano cła aż do ich całkowitego zniesienia na większość produktów. Zaniechano podatku od nieruchomości. Podatki od firm obniżono z 48% do 33%, a podatek dochodowy od osób fizycznych, sięgający wówczas nawet 66%, obywatele Nowej Zelandii płacą dziś w wysokości 19,5%, 33% albo 39%. Pozostał wprawdzie VAT (GTS), ale zastąpił on wszelkie inne opłaty handlowe; obecnie stanowi 12,5% ceny wszelkich towarów i usług.

Zniesiono dotacje dla rolnictwa i przemysłu oraz monopol państwa między innymi w dziedzinie transportu i telekomunikacji. Ograniczono też rolę związków zawodowych, które negocjowały wcześniej płace w poszczególnych branżach. Teraz są one przedmiotem umowy zawieranej przez pracodawcę bezpośrednio z pracownikiem. Powszechnie obowiązują jedynie przepisy dotyczące na przykład minimalnej długości urlopu i równouprawnienia kobiet i mężczyzn.

Reformy objęły także system ochrony zdrowia, który stał się jednym z priorytetów państwa. Rząd nie ogranicza konkurencji na rynku, ale dba o strategię rozwoju systemu, dostępność usług i stałe podnoszenie ich jakości. Na rynku konkurują prywatne i państwowe placówki, ubiegając się o fundusze publiczne. Obywatele partycypują w kosztach opieki zdrowotnej. Nowozelandzka filozofia ochrony zdrowia wyraża się krótkim sloganem: „Good health is critical to wellbeing” (Zdrowie ma kluczowe znaczenie dla dobrego samopoczucia).

Nowozelandczycy są zadowoleni

Apteki są częścią szeroko rozumianego systemu ochrony zdrowia. Oficjalnie traktuje się je bowiem nie tylko jako placówki handlowe, lecz jako punkty poradnictwa medycznego. Wykorzystuje się je podczas akcji ogólnokrajowych zarówno w kampaniach na rzecz podnoszenia poziomu zdrowia, jak i w kampaniach szczepień ochronnych lub badań profilaktycznych. Na terenie kraju funkcjonuje ponad 900 aptek publicznych, co przy czteromilionowej populacji oznacza, że jedna placówka przypada na ok. 4,5 tysiąca mieszkańców. Jest to wskaźnik na poziomie „dobrej średniej europejskiej”.

Wszystkie apteki są w rękach prywatnych. Ich geograficzny rozkład odzwierciedla strukturę osadniczą. Koncentrują się w miastach i miasteczkach. Nowa Zelandia ma powierzchnię ok. 15% mniejszą niż Polska. Rozciąga się z północnego wschodu na południowy zachód – to niemal 1700 km. Co istotne – leży na wyspach. Wprawdzie najważniejsze są tylko dwie: Wyspa Północna i Wyspa Południowa rozdzielone Cieśniną Cooka, ale towarzyszy im mnóstwo mniejszych.

Potężne góry, które zajmują znaczną część Wyspy Południowej, wypiętrzają się na wysokość 3 tysięcy metrów nad poziomem morza. Najwyższa, Mount Cook (po maorysku Aoraki), ma nawet 3754 m n.p.m. Rozległe obszary Nowej Zelandii porasta busz, zresztą lasy stanowią prawdziwe bogactwo kraju, który należy do największych światowych eksporterów drewna miękkiego, miazgi i tarcicy. Życie Nowozelandczyków koncentruje się więc w miastach i miasteczkach oraz na farmach, bo stosunkowo rozległe są także tereny wypasowe. Ba, złośliwi twierdzą nawet, że to kraj baranów.

Rzeczywiście, Nowa Zelandia słynie z hodowli owiec. Jest jednym z najważniejszych na świecie producentów jagnięciny, owczych skór i przetworów mlecznych. Według danych  opublikowanych w 2008 r. przez stowarzyszenie hodowców owiec Meat and Wool, na jednego mieszkańca przypada 8 owiec. Znacznie więcej rogacizny hodowano jeszcze na początku lat 80. XX w. Wówczas na jednego obywatela przypadały 22 owce. Zmniejszenie hodowli jest jednym ze skutków wspomnianych reform – Nowa Zelandia przekształca się z kraju typowo rolniczego w kraj nowoczesnych usług.

Pomimo niezbyt gęstej sieci drogowej  nie ma problemu z dostępnością do aptek. Drogi wytyczone są racjonalnie, a transport publiczny dobrze zorganizowany. Połączenia autobusowe uzupełniają jednostki transportu wodnego i lotniczego. Praca wszystkich służb ratowniczych, w tym karetek pogotowia, jest precyzyjnie koordynowana, a łączność z centrami dyspozycyjnymi przez numer 111 cieszy się opinią niezawodnej.

Poziom satysfakcji z życia wśród mieszkańców Nowej Zelandii jest wysoki. Potwierdzają to badania samopoczucia przeprowadzane co kilka lat zarówno przez słynny Instytut Gallupa, jak i krajowe agendy rządowe. Z danych opublikowanych przez Gallup International (raport: Voice of the People 2006) wynika, że w skali od 0 do 10 Nowa Zelandia z poziomem satysfakcji 7,4 plasuje się na 6. miejscu (wraz z Australią i Kanadą) wśród 30 krajów OECD. Wyprzedza USA (7,3), Wielką Brytanię (7,0) i Irlandię (6,0). Pierwsze miejsce w rankingu zajęła Dania z wynikiem 8,0. Przy różnych okazjach Nowozelandczycy chętnie porównują się do krajów anglosaskich. I puszą z dumy, gdy – tak jak w tym wypadku – je wyprzedzają.

Odchudzanie bez recepty

Innym efektem reform gospodarczych i podniesienia poziomu życia są zmiany w strukturze nowozelandzkiej populacji. W ostatnich latach dobrze sytuowani, rodowici Nowozelandczycy opuszczają kraj, chcąc – jak mówią – odetchnąć od jego prowincjonalności. Na ich miejsce przybywają imigranci z całego świata, poszukujący stabilizacji w życiu, bezpieczeństwa i dobrej płacy.

Na nowozelandzkich stronach rządowych w sposób klarowny i nader prosty wymienione są wymagania stawiane imigrantom – nie tylko zasady uzyskania zgody na stały pobyt, ale także podstawowe informacje na temat historii, kultury, a przede wszystkim obowiązujących przepisów prawnych.

Na stronach Ministerstwa Zdrowia w podobny sposób ujęte są zasady uzyskania licencji na prowadzenie apteki. Nie odchodząc od komputera, można pozyskać niezbędne formularze i wszcząć procedurę w jednym z sześciu przewidywanych wypadków: otwarcia nowej apteki, odnowienia licencji, sprzedaży apteki, zmiany właściciela, połączenia kilku placówek w sieć oraz przeniesienia apteki w inne miejsce.

Tyle że rynek farmaceutyczny nie wydaje się dla imigrantów tak obiecujący jak wiecznie nienasycone obszary stricte medyczne – to lekarze i pielęgniarki są poszukiwani, farmaceuci – w mniejszym stopniu. Możliwości kariery w tej dziedzinie są jednak także opisane, zwłaszcza na stronach internetowych Pharmacy Council (Rady Farmaceutycznej), wyłanianej w demokratycznych wyborach przez środowiska związane z rynkiem farmaceutycznym.

Rada patronuje branży i monitoruje zachodzące w niej zjawiska. Przekazuje bieżące informacje, np. o aktach prawnych i publikuje doroczne raporty o stanie nowozelandzkiego rynku farmaceutycznego. Przesłanie Rady ujęte jest w nieco patetycznym pytaniu: „What is Pharmacy?” (Czym jest farmacja?). W zaskakująco prozaicznej odpowiedzi podkreśla się, że kwintesencją pracy farmaceuty jest pewność pacjenta, że otrzymuje odpowiedni lek, który przyniesie mu zdrowie.

Każdego roku lekarze wypisują w kraju ponad 50 milionów recept, Rada zwraca więc uwagę na znaczenie doradztwa w pracy farmaceutów. Powinni instruować pacjentów, jak zażywać przepisane leki, oraz sugerować dobór odpowiednich preparatów niewymagających recept. Drugie pytanie stawiane przez Radę ma charakter praktyczny. Dotyczy możliwości pracy w zawodzie: „What Careers are available in Pharmacy?”. Odpowiedź jest prosta. Absolwenci mogą znaleźć zatrudnienie w aptekach publicznych, szpitalnych i w przemyśle. Mogą także pracować w ministerstwach i regionalnych agendach rządowych. Ale to raczej teoria, ponieważ realne zapotrzebowanie jest niewielkie. Administracja Nowej Zelandii bazuje na nader szczupłej obsadzie urzędniczej; nie ma przerostu zatrudnienia.
Środowisko farmaceutyczne w Nowej Zelandii liczy ponad 3 tysiące osób (3180 według danych z 2010 r.).

Niemal wszyscy, choć przynależność nie jest obligatoryjna, zrzeszeni są w Pharmaceutical Society of New Zealand (PSNZ). Stowarzyszenie zachęca do akcesu nie tylko absolwentów, lecz także studentów farmacji. Internetowe strony stowarzyszenia zawierają bardzo praktyczne treści, publikowane są na nich bieżące informacje, upublicznia się obowiązujące już przepisy prawne oraz projekty rządowe i środowiskowe dotyczące całego systemu ochrony zdrowia. W Nowej Zelandii kompleksowe spojrzenie na kwestie zdrowia i dążenie do doskonałego współdziałania wszystkich związanych z systemem placówek jest traktowane niemal obsesyjnie.

Rzuca się w oczy ogromny praktycyzm nowozelandzkiego społeczeństwa. Zaleca się, aby farmaceuci udzielali porad pacjentom na temat zażywania leków bez recepty, np. przeciwko nadwadze, przede wszystkim w sposób konkretny, ale też delikatny: „There must be a face to face consultation in a private area”.

Jakże prosto i praktycznie pojmowane cele przyświecają działalności tamtejszych profesjonalnych organizacji! Na marginesie, kwestia nadwagi urosła w ostatnich latach do rangi choroby społecznej. Cierpi na nią nieco ponad jedna czwarta populacji (26,5% według danych z 2009 r.), co stawia Nową Zelandię na trzecim miejscu wśród krajów OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju – międzynarodowa organizacja o profilu ekonomicznym skupiająca 36 wysoko rozwiniętych i demokratycznych państw), po USA (33,8%) oraz Meksyku (30%), nieznacznie wyżej niż Australię (24,8%) i Wielką Brytanię (24,2%).

Jesteśmy teraz jednym narodem

Więcej ludzi emigruje na stałe z wyspy, niż osiedla się tutaj. To sprawia, że społeczeństwo Nowej Zelandii przedstawia coraz bardziej mozaikowy obraz. Oczywiście, wciąż dominują w nim potomkowie brytyjskich zesłańców, jako że po wylądowaniu Jamesa Cooka na wyspach  w 1769 r. były one do schyłku XIX w. kolonią karną Korony. Według aktualnych danych demograficznych Europejczycy stanowią 69,8% obywateli.

Oprócz przybyszów z Europy, liczni są także Azjaci (5,7% populacji), natomiast potomkowie władających od 1000 lat wyspami autochtonicznych Maorysów stanowią zaledwie 7,9% Nowozelandczyków. Mają jednak pozycję szczególną: zarezerwowane są dla nich cztery mandaty w 120-osobowym, jednoizbowym parlamencie (Izba Reprezentantów), a ich
języki, zarówno mówiony, jak i specyficzny język migowy, uzyskały, obok angielskiego, status języka urzędowego.

Dom o czterech ścianach

Współczesne rządy dokładają starań, aby proces integracji autochtonicznej ludności przebiegał bez utraty jej tożsamości. Tradycje tego nurtu sięgają 1840 r., kiedy wodzowie 500 maoryskich plemion oraz przedstawiciele Korony Brytyjskiej podpisali The Treaty of Waitangi (po maorysku Te Tirity O Waitangi). Podsumowując podpisanie historycznego traktatu (uważanego przez historyków za dokument założycielski państwa Nowa Zelandia), gubernator William Hobson powiedział: „He Iwi Tahi Tatou – We are now one people” (Jesteśmy teraz jednym narodem). Jednak zapis tej szlachetnej idei zrównania w prawach Maorysów i kolonizatorów w praktyce pozostał martwy. Mało tego – na podstawie tego aktu koloniści wykupili znaczne obszary ziemi z rąk tubylców, a konflikty między przybyszami a autochtonami przerodziły się pod koniec XIX w. w krwawe wojny domowe, z których maoryskie plemiona wyszły zdziesiątkowane.

Dziś traktat ma w dużej mierze znaczenie symboliczne, a dzień jego podpisania, czyli 6 lutego, jest hucznie obchodzonym świętem narodowym – Waitangi Day. Ostre konflikty wygaszono dopiero w latach 90. XX w.

W celu podtrzymania dobrych relacji między Maorysami a potomkami kolonistów rząd inicjuje różnorodne akcje. Przy każdej czynione są starania, by zrozumieć i rozpowszechnić punkt widzenia autochtonów oraz ich oczekiwania. Tak się stało w sprawach związanych z opieką zdrowotną – popularyzowany jest tradycyjny maoryski model zdrowia. Tubylcy określają go mianem whare tapa wha, co oznacza dom o czterech ścianach. Pod tą poetycką nazwą kryje się filozofia, w której zdrowie ujmuje się jako szerszą kwestię społeczną, nie tylko indywidualną.

Na „ściany domu” składają się: Taha tinana – zdrowie fizyczne, Taha hinengaro – zdrowie psychiczne, które rzutuje na myśli, opinie i uczucia człowieka, Taha wairua – zdrowie duchowe, oraz Taha whanau – zdrowie w rodzinie, szerzej – w społeczności reprezentowanej przez iwi, czyli ludzi wywodzących się od wspólnego przodka.

Patrząc z perspektywy medycznej i farmaceutycznej praktyki, nie jest problemem dostęp Maorysów do szpitali lub aptek – mają taki sam jak reszta obywateli Nowej Zelandii. Problemem są właśnie ich oczekiwania. Aby wyjść im naprzeciw, zachęca się maoryską młodzież do podejmowania studiów na kierunkach medycznych i farmaceutycznych, absolwentów zaś do podejmowania praktyk lekarzy rodzinnych oraz zakładania aptek w społecznościach, z których sami się wywodzą. Jednak, jak na razie, maoryska część populacji zasila szeregi najniżej zarabiających i najsłabiej wykształconych obywateli Nowej Zelandii.

W 2009 r. wśród 11 164 nowozelandzkich lekarzy było zaledwie 330 Maorysów. A to i tak postęp, gdyż trzy lata wcześniej na 9547 lekarzy profesją tą zajmowało się 240 autochtonów. Można więc mówić o 38-procentowym wzroście, choć przecież nadal ich udział w rynku pracy nie odzwierciedla proporcji w nowozelandzkim społeczeństwie: 156 dentystów maoryskiego pochodzenia stanowi zaledwie 5%, a 107 psychoterapeutów – 4% czynnych zawodowo specjalistów tych branż.

Co ciekawe, w obu wypadkach praktykę taką podejmują głównie maoryskie kobiety. Jeśli chodzi o farmację, sprawa przedstawia się jeszcze skromniej, gdyż Maorysi stanowią niespełna 2% tego środowiska zawodowego, nie mówiąc o tym, że w latach 2006-2010 ich liczba się nie zwiększyła. Praktykuje zaledwie 45 maoryskich farmaceutów. O egzotyczne spotkanie za apteczną ladą nie jest więc łatwo. Poważnie zaś podchodząc do sprawy – powrót do zaniedbywanej wcześniej maoryskiej filozofii zdrowia, ich praktyki medycznej i lecznictwa mogą doprowadzić do ciekawych odkryć. A jest na to czas dopóty, dopóki tysiącletnia kultura autochtonicznej ludności Aotearoy – Kraju Długiej Białej Chmury, jak Maorysi nazywają Nową Zelandię – jest jeszcze żywa.


Kiwi – smaczna profilaktyka chorób krążenia

Niemal każdemu ten właśnie owoc kojarzy się jako pierwszy z Nową Zelandią. Nic dziwnego, plantacje kiwi zajmują ważną pozycję w produkcji rolnej wyspiarskiego kraju. Jednak owoce kiwi podbiły świat nie tylko dlatego, że są smaczne. Jako bogate źródło antyoksydantów, w tym witaminy C i – co jest rzadkością – witaminy E, redukują ryzyko choroby nowotworowej, zakrzepicy żył, udaru. Regularne spożywanie 2-3 owoców dziennie zmniejsza poziom triglicerydów we krwi, wpływając tym samym na zmniejszenie ryzyka
rozwoju chorób układu sercowo-naczyniowego. A zatem w profilaktyce tych schorzeń kiwi stanowi doskonałą, a przy tym naturalną, alternatywę dla... aspiryny.

Kia Ora, czyli Welcome!

Nowa Zelandia to przede wszystkim fascynująca przyroda i niewiarygodne krajobrazy, wykorzystane z godnym szacunku kunsztem przy realizacji „Władcy Pierścieni”. Widać, że reżyser epopei, Peter Jackson, rodowity Nowozelandczyk, był w swoim żywiole. Pójdźmy w jego ślady, by podziwiać cuda, jakie natura stworzyła w egzotycznym wyspiarskim kraju, odległym od Polski o 17 tys. km.

Wyspa Północna (North Island). Tu znajdują się najważniejsze miasta Nowej Zelandii: stołeczne Wellington oraz Auckland. Próżno tam szukać wysokiej klasy zabytków, choć kolonialna, XIX-wieczna architektura także ma swój urok.

Wellington, sytuowane na południowym cyplu Wyspy Północnej, otaczają dość wysokie wzgórza. Na grzbietach o ostrych krawędziach rozrzucone są domostwa otoczone ogrodami. Stary budynek rządowy – największa drewniana budowla na półkuli południowej – zajmuje powierzchnię aż 8,2 tys. m2. Stolica kraju jest centrum życia politycznego i kulturalnego. Tutaj jest najwięcej kawiarni, shoppingowych pasaży, galerii sztuki i teatrów. Na nabrzeżu znajduje się oryginalne muzeum Te Papa Tongarewa (Te Papa jest
kolokwialnym określeniem „naszego miejsca”). Prezentowane są tam dzieje i kultura kraju, a wykorzystano w tym celu dzieła sztuki
i multimedia. Na uwagę zasługuje także Ogród Botaniczny, w którym można poznać oryginalne gatunki miejscowej flory.

Na klimat Auckland, położonego w północnej części North Island, wpływają przede wszystkim funkcje portowe. Żurawie, wyższe niż wieżowce w centrum, pracują niemal nieustannie w porcie przeładunkowym, a na redzie czekają na swoją kolej ogromne transportowce. Ruch turystyczny koncentruje się w sąsiednim porcie pasażerskim. Nad wodą wznosi się luksusowy hotel Hilton. Nieopodal widnieje las masztów prywatnych jachtów. Tutejsza marina należy do największych na świecie. Współczesny, kosmopolityczny charakter miasta doskonale oddaje jego maoryska nazwa Tamaki Makau Rau – Dziewczyna z setką zalotników.

Jezioro Taupo jest największym lądowym akwenem Nowej Zelandii. Powstało ok. 2 tys. lat temu na skutek szczególnie silnych zjawisk wulkanicznych, dlatego w otoczeniu jeziora są liczne gejzery i źródła wód termalnych. Specyficzny krajobraz można podziwiać podczas wycieczkowych rejsów po jeziorze, żeglując i łowiąc ryby. Do jeziora wpada 47 rzek, w których świetnie udają się połowy pstrągów. W kurorcie Lake Taupo wykorzystuje się wody geotermalne i borowiny do celów leczniczych. Na jeziorze odbywają się międzynarodowe zawody w sportach wodnych. Tu także zlokalizowano Owen Delany Park ze stadionem, na którym rozgrywane są ogromnie popularne mecze rugby i krykieta.

Milford Sound zdaniem Rudyarda Kiplinga to Ósmy Cud Świata. Długa na blisko 20 km i wąska (do 2,5 km), otoczona stromymi górskimi stokami, zatoka jest największą atrakcją Wyspy Północnej, a może nawet całej Nowej Zelandii. Z wyrastających na wyskość 1600 m ponad lustro wody gór spływają ku zatoce jęzory lodowców. Krajobraz przypomina norweskie fiordy i taką nazwę przyjął wpisany na listę UNESCO okoliczny park narodowy. Fiordland National Park słynie z unikalnej flory i rzadkich gatunków ptaków, z których za najciekawsze uchodzą nieloty takahe o jaskrawym fioletowo-niebieskim upierzeniu. Można tu spotkać delfiny, przy brzegach baraszkują foki, a na brzegach pingwiny. Zatoka jest celem fascynujących rejsów.

Miasta Wyspy Południowej. South Island jest podzielona na dwie części przez góry. Wschodnie wybrzeże jest gęściej zaludnione niż porośnięte deszczowymi lasami Wybrzeże Zachodnie. Miasta na tej wyspie są rozlokowane u stóp gór. Znajduje się tutaj drugie pod względem wielkości miasto kraju – Christchurch, w którym ma siedzibę stowarzyszenie polonijne. Liczbę Polaków w Nowej Zelandii szacuje się na ok. 8 tys. Christchurch uchodzi za kwintesencję angielskości i określane jest jako Garden City. Na północno-zachodnim cyplu znajduje się z kolei miasto Nelson – symbol nowozelandzkiego lifestyle’u. Tamtejsze plaże nad Morzem Tasmana rozciągają się długim złotym pasem na tle ciemnej ściany lasów i postrzępionych górskich szczytów. To miasto upodobali sobie artyści.

Zabytki Maorysów. Wciąż żywe jest tradycyjne rękodzieło i sztuka autochtonicznych mieszkańców wysp. Miejsca związane z ich kulturą i historią rozrzucone są po całym kraju. Wyjątkowy charakter mają Tańczące Piaski (Waikoropupū Springs) – dwa źródła w dolinie rzeki Tākaka, z których obficie bije nadzwyczaj czysta woda. Kultowe miejsce (Wahi Tapu) Maorysów uszanowano dopiero w 2006 r., zabraniając odwiedzającym jakiegokolwiek kontaktu z wodą.

tekst: Paweł Wroński
pw@farmacjaija.pl

„Farmacja i Ja" wrzesień 2011

Komentarze czytelników (0)

Dodaj komentarz

« poprzedni Apteki świata (9 z 49) następny »
« poprzedni Apteki świata (9 z 49) następny »

Mapa farmaceutów

Masz aptekę,
hurtownię leków?
Dodaj swoją llokalizację
na naszej interaktywnej
mapie.

Wyślij e-kartkę...

swojej rodzinie,
znajomym, bliskim
i współpracownikom...
a może nam?

Kalendarz farmaceuty

ważne informacje dla farmaceutów,
kierowników aptek, właścicieli...

Napisz do nas jeśli...

  • chcesz zostać współpracownikiem
    naszego magazynu,
  • masz uwagi jakie zmiany
    wprowadzić,
  • możesz zaproponować
    tematy do kolejnych numerów.
Czekamy na Wasze listy!
1 2 3 4
  • Praca
  • Awanse
  • Ogłoszenia
  1. Awanse farmaceutów
    Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
  1. Apteka zatrudni technika i magistra farmacji
    Apteka w Janowie Lubelskim i w Nałęczowie zatrudni magistra farmacji oraz technika farmaceutycznego.CV prosimy...
  2. Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
  3. Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
Zobacz wszystkie ogłoszenia
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.

Polecane produkty