Serwis farmaceutyczny
szukaj w farmacjaija.pl


Apteki świata

Peru. Apteka 2200 metrów nad poziomem morza

- 2009-12-28

Kazachstan. Apteka ze stepem

O pacjentów kazachskie apteki walczą zajadle, bo jest ich zwyczajnie za dużo. W kraju będącym siedemnaście lat temu republiką radziecką aptekarze...

Naświetlanie w Skandynawii

Czy wiesz, że w krajach skandynawskich w okresie zimowym jest zalecane korzystanie z solariów? Ma to zapobiegać objawom depresji wynikających z braku światła dziennego.

Republika Południowej Afryki. Apteka dobrej nadziei

Analitycy z zainteresowaniem obserwują południowoafrykański rynek farmaceutyczny. RPA od lat jest swego rodzaju busolą pokazującą prawdopodobne...

Nocą tego miejsca pilnują psy i solidne zamki, a najcenniejsze rzeczy trzyma się w sejfie. Czy to bank? Nie, to peruwiańska apteka. W dodatku prowadzona przez dwie kobiety.

Kto chciałby podbijać świat, peruwiański region Ayacucho powinien zostawić sobie albo na koniec, albo najlepiej w spokoju. Część południowa obejmuje ciągnący się kilometrami płaskowyż. Środkowa to ekstremalnie wysoka część Andów. Zaś północna jest tropikalną, niedostępną dżunglą. To właśnie na tej części globu połamali zęby Hiszpanie, przegrywając bitwę z powstańcami Wicekrólestwa Peru w 1824 r. Niedaleko, na zachodzie znajduje się legendarne miasto Cuzco założone przez pierwszego władcę Inków. W miejscowym języku nazwa oznacza dosłownie „pępek świata". Ale cóż to za pępek, który wystaje prawie 3,5 kilometra nad powierzchnię brzucha?

Miasto Ayacucho szykuje się właśnie do najważniejszego wydarzenia w roku, czyli obchodów Wielkiego Tygodnia. To będzie kilka dni, które mieszkańcy regionu będą jeszcze długo wspominać. Każdego roku w położonym 2200 metrów nad poziomem morza miejscu organizowane są kolorowe procesje, wędrujące od kościoła do kościoła, a że świątynie są dosłownie na każdym rogu, uroczystości nie mają końca. Będą tradycyjne wyścigi konne, pogoń za bykiem oraz wielkie świętowanie na głównym placu stutysięcznego miasta.

Peruwiańskie społeczeństwo jest wielonarodowe i wielorasowe, składa się z większości z rdzennych Indian, Metysów oraz stosunkowo niewielkiej grupy potomków białych kolonistów. 90% mieszkańców to wyznawcy religii rzymskokatolickiej. Wielki Tydzień to dla nich najważniejsze święto w roku.

Yelitza Benites Ayala na pewno pojawi się na obchodach, choć na ogół ma mało czasu na świętowanie. Wraz z matką, Carmen, prowadzi niewielką aptekę. Temu przedsięwzięciu i marzeniu w jednym poświęca całą energię.

Z pokolenia na pokolenie

29-letnia Yelitza otworzyła aptekę siedem miesięcy temu. Znajomi nie wróżyli maleńkiemu biznesowi świetlanej przyszłości, bo w okolicy jest drogeria oraz większa apteka, ale dziewczyna postawiła na swoim. W jej rodzinie kobiety słuchają głosu intuicji i radzą sobie same. Carmen wychowywała Yelitzę bez ojca i zaszczepiła w niej przekonanie, że pomoc innych ludzi niewiele da, jeśli się nie potrafi samemu bronić swoich racji. Jest pielęgniarką w miejscowym szpitalu. Jak mówi Yelitza - najlepszą.

Dziewczyna chciała pójść w ślady matki i zostać pielęgniarką, ale nauczyciele przekonali ją, że da sobie radę na farmacji. W Peru 10% mieszkańców to analfabeci pochodzący głównie z wiejskich, górzystych regionów, jednak poziom edukacji w dużych miastach nie odbiega zbytnio od europejskich standardów. Na państwowym uniwersytecie medycznym dziewczyna spędziła 5 lat, połowę zajęć obejmowały praktyczne ćwiczenia z pacjentami. Najpierw uzyskała stopień licencjata z farmacji i biochemii, następnie magistra farmacji. Żeby jednak otrzymać dyplom uprawniający do w pełni samodzielnego uprawiania zawodu, musiała jeszcze odbyć roczną praktykę w szpitalu. Zdecydowała się na to, bo marzyła o otworzeniu własnej apteki, a to może zrobić w Peru jedynie farmaceuta.

Konkurencja jej niestraszna

Yelitza mówi, że nie boi się konkurencji. Pobliska drogeria może sprzedawać jedynie kosmetyki, nie ma prawa do dystrybuowania leków z grupy OTC. Zagrożeniem jest tylko większa apteka, w której ceny są niższe. Dziewczyna konkuruje z nimi, sprowadzając z Limy artykuły perfumeryjne.

Z danych peruwiańskiego Ministerstwa Zdrowia wynika, że w 2005 r. w Peru było blisko 2,4 tys. aptek i około 9 tys. drogerii, co jest bardzo słabym wynikiem jak na prawie 30-milionowe państwo. Większość z nich jest skupiona w rejonie stolicy. Na oddalonych od Limy terenach konkurencja na ryku farmaceutycznym jest nieduża, ale też wybór towarów niewielki.

Transport w tym górzystym, niedostępnym kraju, mającym bardzo niewiele drogowych połączeń oraz jedną główną linię kolejową, jest bardzo drogi, więc Yelitza wykorzystuje każdą okazję, by przywieźć do apteki coś nowego. Kocha swoją pracę. Jeśli kiedyś będzie miała córkę, będzie ją namawiać na studiowanie farmacji albo medycyny.

Tylko razem z matką

W maleńkiej aptece pracują tylko panie Benites. Córka każdego dnia od siódmej rano do wieczora, matka po pracy w szpitalu. Nie mają pieniędzy na zatrudnienie dodatkowych pracowników, ale nie narzekają. Do zadań Yelitzy należy: kontrola i dystrybucja leków, udzielanie porad pacjentom, przygotowywanie leków recepturowych, składanie i odbieranie zamówień u jedynego dostawcy, dbanie o schludny wygląd i bezpieczeństwo apteki. Dwa najważniejsze sprzęty w aptece to komputer i termohigrometr. Ten pierwszy służy do kontaktu ze światem, czyli na przykład kilkoma znajomymi farmaceutami z uniwersytetu. Europa to dla Yelitzy miejsce równie odległe jak choćby obca planeta. Nigdy nie słyszała o Polsce i dziwi się, że mamy własny język, bowiem w jej mniemaniu, prawie cały świat za górami mówi po hiszpańsku lub angielsku. Termohigrometr pilnuje, czy temperatura nie jest za wysoka i czy lekom nie grozi nadmierna wilgotność. Te dwa parametry w Ayacucho mogą się zmienić z godziny na godzinę, więc Yelitza ręcznie zmienia ustawienia klimatyzatora w pomieszczeniu z lekarstwami.

Duża wilgotność to dla peruwiańskich farmaceutów jednocześnie zagrożenie i sprzymierzeniec. W deszczowych regionach pokrytych przez bujną roślinność trzeba za wszelką cenę chronić medykamenty przed zamoczeniem, ale właśnie tam sprzedaje się najwięcej leków na malarię. Leki w Peru są drogie w stosunku do zarobków, a opieka medyczna w dużych miastach bywa praktycznie niedostępna dla ubogich. Nawet europejskiemu turyście ceny zdają się wysokie. Za poradę lekarską w Limie trzeba zapłacić równowartość około 50 dolarów amerykańskich, za badania krwi około 100.

Najlepszy aptekarz? Kobieta...

Obie farmaceutki dzielą sekret, jak przyciągnąć i zatrzymać pacjentów. Trzeba ich uważnie słuchać, ale nigdy nie udawać zainteresowania, bo to pacjent szybko wyczuje. Z tego powodu aptekarzem, zdaniem Carmen, może być tylko człowiek z powołaniem, a już najlepiej kobieta. - Ktoś, kto nie jest zainteresowany losem pacjenta, nie może długo udawać, że go ten człowiek i jego kłopot naprawdę obchodzi. Ludzie wyczuwają chłód i obojętność i omijają takie miejsce - tłumaczy. - Dlatego w tym zawodzie jest mało mężczyzn, oni nie mają daru empatii. Jeśli ktoś pracy z pacjentami nie lubi, powinien się zająć innymi zadaniami, na przykład organizowaniem dostaw leków. Kobieta wie, że czasem trzeba z pacjentem porozmawiać nie tylko o chorobie, ale też dzieciach, jedzeniu, Bogu. Mężczyzna powie, że to plotkowanie, a to tylko stara prawda, że pacjentów trzeba przede wszystkim słuchać.

Takich małych, prywatnych aptek, w których z farmaceutą można spędzić nawet godzinę na przyjacielskiej pogawędce, jest w Peru więcej niż aptek sieciowych. Według danych Collegio Quimico Farmaceutico del Peru (Peruwiańskiego Stowarzyszenia Farmaceutów) w 2003 r. 23% wszystkich aptek w kraju należało do sieci, z czego największa miała 71 punktów, wszystkie zlokalizowane w Limie.

Za kratkami

Narkotyki kobiety trzymają w sejfie, bo za ich utratę grożą wysokie kary więzienia. Peru jest jednym z krajów, w którym działają mafie narkotykowe, z czym rząd, przynamniej w teorii, zdecydowanie walczy. Posiadanie środków odurzających oraz nielegalny obrót nimi są traktowane jako zbrodnia przeciwko zdrowiu publicznemu i zagrożone bardzo wysokimi karami więzienia. Ayacucho to jeden z regionów, który uchodzi za strefę działania organizacji przestępczych, w tym kokainowych karteli. Takie ostrzeżenie można znaleźć na stronie polskiej ambasady w Limie, jednak młoda farmaceutka deklaruje, że w jej mieście jest bezpiecznie.

Yelitza Benites wierzy w lepsze jutro. Według niej sprzedaż wzrośnie, gdy tylko ruszy na dobre program ubezpieczeń społecznych. - Nasz największy kłopot to ceny leków - opowiada. - W tym regionie więcej niż połowa ludności nie posiada ubezpieczenia zdrowotnego, więc muszą ponosić pełną odpłatność. Jeśli ktoś w rodzinie zachoruje na przykład na raka, zaczyna się tragedia, bo tylko bogatych stać na lekarstwa.

Od 2006 r. rząd wdraża program „Opieka medyczna dla wszystkich" i stara się objąć ubezpieczeniem przynajmniej dzieci poniżej 5. r.ż. Gdy państwo zacznie partycypować w kosztach lekarstw, skończą się takie dramatyczne sytuacje, jakie obserwujemy teraz.

Apteka Yelitzy jest na noc zamykana jak bank. Żelazne sztaby na drzwiach oraz kraty bronią dostępu do leków, które dla niektórych są sprawą życia lub śmierci. Kogo nie stać na wizytę w aptece, kupuje nielegalnie na czarnym rynku. Według raportu International Business Monitor ponad 15% wszystkich leków sprzedanych w Peru w 2007 r. pochodziło z przemytu. Fala nielegalnych lekarstw płynie z Brazylii, Ekwadoru i Kolumbii. Dla Ministerstwa Zdrowia walka z przemytem jest priorytetem. Peruwiański rynek farmaceutyczny jest jedynym z najmniejszych w Ameryce Łacińskiej, choć Peru jest trzecim co do wielkości krajem kontynentu. Przemyt dodatkowo osłabia i tak chwiejny rynek. W ostatnich 10 latach podpisano kontrakty z firmami farmaceutycznymi z Europy i Ameryki Południowej, jednak dokąd przeciętnego obywatela nie będzie stać na zakup lekarstw, pełne półki w aptekach w niczym nie pomogą.

Yelitza i Carmen wspólnie zamykają aptekę. Oprócz solidnych zamków, nocą posesji będą pilnować dwa duże psy.

Na receptę lub... bez

Żeby kupić antybiotyk w Peru, nie trzeba koniecznie mieć recepty. O zasadach wydania leku decyduje jedynie kierownik apteki. Jeszcze kilka lat temu recept w ogóle nie wypisywano. Ich stopniowe wprowadzanie spowodowało załamanie na rynku - od 1997 r. sprzedaż leków w aptekach zaczęła gwałtownie spadać. W 2000 r. Peruwiańczycy kupili mniej lekarstw niż 20 lat wcześniej. Kryzys zakończył się w roku 2003. Obecnie, szczególnie poza Limą, można poprosić w aptece o dowolny antybiotyk i istnieje duża szansa, że zostanie wydany nawet pomimo braku recepty.

Autor: Sylwia Skorstad

„Farmacja i ja”, kwiecień 2008

Komentarze czytelników (0)

Dodaj komentarz

« poprzedni Apteki świata (33 z 46) następny »
« poprzedni Apteki świata (33 z 46) następny »

Mapa farmaceutów

Masz aptekę,
hurtownię leków?
Dodaj swoją llokalizację
na naszej interaktywnej
mapie.

Wyślij e-kartkę...

swojej rodzinie,
znajomym, bliskim
i współpracownikom...
a może nam?

Kalendarz farmaceuty

ważne informacje dla farmaceutów,
kierowników aptek, właścicieli...

Napisz do nas jeśli...

  • chcesz zostać współpracownikiem
    naszego magazynu,
  • masz uwagi jakie zmiany
    wprowadzić,
  • możesz zaproponować
    tematy do kolejnych numerów.
Czekamy na Wasze listy!
1 2 3 4
  • Praca
  • Awanse
  • Ogłoszenia
  1. Awanse farmaceutów
    Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
  1. Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
    84-218 łęczyce, ul. Długa 15b woj. pomorskie, pow. Wejherowo proszę o kontakt tel. 606367725 godziny otwarcia:...
  2. Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
  3. Apteka M&M w Radziejowie (woj.kujawsko-pomorskie) pilnie zatrudni kierownika apteki
Zobacz wszystkie ogłoszenia
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.

Polecane produkty