Szwajcaria: Apteki pod Matterhornem
Mauritius. Apteka na końcu świata
Półki aptek na Mauritiusie uginają się od leków sprowadzonych ze wszystkich kontynentów. W gąszczu różnych marek i ulotek w wielu językach...
Naświetlanie w Skandynawii
Czy wiesz, że w krajach skandynawskich w okresie zimowym jest zalecane korzystanie z solariów? Ma to zapobiegać objawom depresji wynikających z braku światła dziennego.
Litwa. Zmagania farmacji z historią i pesymizmem
Litewskie apteki wyglądają tak jak w Polsce i w całej Europie. Leki są również te same; można poznać je po opakowaniach, bo napisy po litewsku...
Zawód aptekarza plasuje się w Szwajcarii w ścisłej czołówce wszelkich rankingów społecznego zaufania i prestiżu. Za wysokim statusem zawodowym stoi wielowiekowa tradycja, solidne, stale pogłębiane wykształcenie i wszechwładny kult pracy, jakiemu hołdują obywatele szwajcarskiej federacji. W wymiarze społecznym przekłada się to na najwyższą na świecie jakość świadczonych usług. Natomiast w wymiarze indywidualnym – na dochody rzędu 100 tysięcy franków rocznie.
Tradycje zawodu farmaceuty sięgają przełomu XII i XIII wieku, gdy cesarz Fryderyk II określił, że medykiem może być tylko ten, kto ma doświadczenie w diagnostyce i umie przepisać recepty, zaś farmaceutą ten, kto zna środki zdrowotne i umie je dozować. Od tego czasu gildia aptekarska przyjmowała w swoje szeregi jedynie ludzi z wykształceniem uniwersyteckim i potwierdzoną praktyką. Po dziś dzień uzyskanie w Szwajcarii federalnej licencji na prowadzenie apteki wymaga ukończenia 5-letnich studiów oraz 24-miesięcznej praktyki w roli asystenta samodzielnego farmaceuty. Po zdaniu testów kwalifikacyjnych edukacja się nie kończy. Każdego farmaceutę bowiem obowiązuje ustawiczne doskonalenie zawodowe – podnoszenie kwalifikacji poprzez udział w kursach i szkoleniach specjalistycznych w wymiarze minimum 5 dni w roku.
Wolny rynek pod kontrolą
Rzecz ciekawa, że pełne ujednolicenie zasad dotyczących funkcjonowania systemu ochrony zdrowia, w tym wszelkich kwestii dotyczących aptek, nastąpiło w Szwajcarii dopiero w połowie lat 90. XX wieku. Wcześniej funkcjonowały zróżnicowane systemy kantonalne. Od 1996 roku obowiązuje Krankenversicherungsgesetz (Prawo o ubezpieczeniach zdrowotnych). Akt ten ma kolosalne znaczenie dla wszelkich spraw dotyczących zdrowia, jako że komercyjne ubezpieczenia są fundamentem systemu ochrony zdrowia w Szwajcarii. Ustawa nakłada na wszystkie gospodarstwa domowe obowiązek wykupienia ubezpieczenia zdrowotnego. Możliwości wyboru partnera i programu są bardzo szerokie, ponieważ na rynku funkcjonuje 90 niezależnych ubezpieczycieli, zarejestrowanych przez Federalny Urząd ds. Zdrowia Publicznego. W praktyce jednak 75% populacji korzysta z usług 15 największych firm ubezpieczeniowych.
Wszyscy ubezpieczyciele są zobowiązani przepisami prawa federalnego do oferowania obszernego podstawowego pakietu usług. Co ciekawe, firmom ubezpieczeniowym nie wolno osiągać zysków z tytułu tego pakietu. Korzyści mogą czerpać jedynie ze świadczeń dodatkowych i różnorodnych udogodnień dla klientów. Składki pobierane od pacjentów z tytułu pakietu podstawowego są limitowane, więc konkurencja podsycana jest przede wszystkim poprzez rabaty udzielane klientom, którzy w roku poprzednim nie wykorzystali przysługującego im limitu zwrotu kosztów leczenia. Ubezpieczyciela ograniczają jednak w tej kwestii dwie zasady. Po pierwsze, premia dla danego rodzaju ubezpieczenia musi być taka sama dla każdego dorosłego pacjenta (25-latek i 80-latek zapłacą w efekcie tyle samo; składki dla dzieci i młodzieży do 18 lat oraz dla studentów do 25. roku życia są z założenia nieco niższe). Po drugie, wysokość premii podlega kontroli przez Bundesamt für Sozialversicherungen (Federalny Urząd Ubezpieczeń Społecznych), który ma prawo do jej regulacji. Urząd może nie tylko zmieniać proponowane przez ubezpieczycieli składki, ale także ograniczać oferowane rabaty. Obecnie – w zależności od programu ubezpieczeniowego – stosowane odliczenia mieszczą się w przedziale 300-2500 franków szwajcarskich rocznie (1 CHF – ok. 3 zł). Oczywiście najwyższe odliczenia są możliwe w przypadku najdroższych pakietów. Te wybiera zaledwie 8-9% klientów. 45% wybiera pakiety określane jako standard.
Całkowity koszt opieki zdrowotnej w Konfederacji Szwajcarskiej sięga niemal 50 mld franków rocznie, natomiast wydatki ponoszone na zdrowie wynoszą blisko 12% PKB. Jest to drugi po amerykańskim najdroższy system na świecie. Szwajcarzy są jednak przeświadczeni, że działa on efektywnie oraz że podlega pełnej kontroli konsumenckiej, zaś ceny ubezpieczeń i programy ubezpieczeniowe są przejrzyste. Krytycy szwajcarskiego rozwiązania uważają, że drobiazgowe regulacje prawne i restrykcyjna polityka wobec firm ubezpieczeniowych prowadzą w istocie do ograniczenia wolnej konkurencji na rynku ubezpieczeń, a ingerowanie przez agendy federalne w ceny ubezpieczeń sprawia, że tak naprawdę system jest znacznie bardziej scentralizowany i sztywny, niż się wydaje obywatelom przeświadczonym, że go kontrolują. Zwolennicy szwajcarskiego rozwiązania podkreślają, że tamtejszy system ochrony zdrowia jest najbardziej prokonsumencki. W sprzeczności z tą opinią stoi fakt, że wydatki gospodarstw domowych na ochronę zdrowia są bardzo wysokie. Wynoszą około 31,5% całkowitych wydatków na system ochrony zdrowia (dla porównania: w opartym na komercyjnych ubezpieczeniach systemie amerykańskim – tylko 14%, a w Niemczech i Holandii – około 10-11%). Koszty ponoszone na ochronę zdrowia z kieszeni pacjentów, zwłaszcza składki ubezpieczeniowe per capita, są szczególnie dotkliwe dla rodzin wielodzietnych. Władze federalne i kantonalne pomagają im poprzez dotacje. Obecnie pomocą taką objęta jest mniej więcej 1/3 populacji.
Dostępność leków
Szwajcarska precyzja i organizacja są przysłowiowe. Statystycznie więc każdy Szwajcar ma aptekę odległą o 2108 m od miejsca zamieszkania. W praktyce – 50% populacji dzieli od apteki dystans mniejszy niż 500 m, zaś zaledwie 2% obywateli musi borykać się z większym niż 6 km. Znakomity wynik, zważywszy, że ogromną część kraju zajmują góry i to wysokie. Ewentualne uciążliwości związane z odległością i warunkami terenowymi niweluje doskonale rozwinięta sieć dróg oraz funkcjonujący jak w zegarku system transportu publicznego, bez wątpienia najlepszy w Europie, a być może na świecie.
Dotrzeć do apteki to jedna sprawa, wrócić z lekami – druga. Nie jest tajemnicą, że koszty leków w szwajcarskich aptekach należą do najwyższych na świecie. W rankingu Eurostatu z 2005 roku (przyjęto w nim za „100” średnią cen wybranej porcji leków z 25 krajów UE). Szwajcarski wskaźnik był najwyższy i wartością 187 niemal trzykrotnie przewyższał polski. W Polsce wynosił 68 (taniej było jedynie w Macedonii – 58). Drugim „krajem drogich leków” była Islandia ze wskaźnikiem 160; pozostałe kraje mieściły się w przedziale 69–128. W konsekwencji, wszelkie bedekery, zarówno popularne przewodniki turystyczne, jak i oficjalne serwisy rządowe (typu witryny naszego MSZ: „Polak za granicą”), zalecają swoim obywatelom podróżującym do Szwajcarii zaopatrzenie się przed wyjazdem w typowe preparaty, takie jak leki przeciwbólowe lub regulujące pracę przewodu pokarmowego, oraz we wszelkie niezbędne preparaty w przypadku przewlekłych schorzeń. Turyści powinni też zadbać o wykupienie dobrego ubezpieczenia!
Obywatele szwajcarscy są oczywiście w innej sytuacji niż przybysze. W ramach podstawowego pakietu ubezpieczeniowego mają zapewniony zwrot kosztów leków, sięgający nawet 90% ich wartości. Nie jest jednak aż tak różowo, jakby się mogło wydawać, gdyż ubezpieczeniem objęte są jedynie leki na receptę. Za pozostałe trzeba płacić pełną cenę, a w Szwajcarii na receptę sprzedaje się zaledwie 1/3 preparatów leczniczych.
Turyści odwiedzający Szwajcarię utyskują dość często na podróżniczych forach na tamtejszych farmaceutów, którzy nie zaproponowali im leku generycznego. Zanim jednak skrytykuje się, a zwłaszcza posądzi farmaceutę spod Matterhornu o nieżyczliwość, trzeba wziąć poprawkę na jego mentalność. W Szwajcarii najwyżej się ceni rzeczy markowe. Polecając więc pacjentowi jakiś lek, aptekarz kieruje się – w dobrej wierze – jego interesem i poleca to, co ma najlepsze, a nie najtańsze. Faktem jest jednak, że leki generyczne są zazwyczaj 20-90% tańsze niż oryginalne. Kwestia szerszego wykorzystania leków generycznych jest więc w Szwajcarii żywo dyskutowana. Z szacunków tamtejszego funduszu ubezpieczeń zdrowotnych wynika bowiem, że kraj mógłby zaoszczędzić ponad 150 milionów franków rocznie, gdyby leki oryginalne zastąpić nawet najdroższymi z dostępnych na rynku odpowiedników.
Rachunek z apteki
Każdy ubezpieczyciel wydaje klientowi legitymację (jest to karta elektroniczna zbliżona wyglądem do karty płatniczej lub kre-dytowej). Legitymując się nią, pacjent pokrywa jedynie część kosztów rachunku aptecznego – skala wynika z posiadanego przezeń pakietu ubezpieczeniowego; faktura na resztę kwoty należnej aptece wędruje do ubezpieczyciela. Jedynie firmy ubezpieczeniowe oferujące najtańsze na rynku pakiety zo-bowiązują klientów do wpłacania pełnej kwoty przy zakupie leków (także wszelkich innych usług medycznych), a dopiero później refundują koszty na podstawie przesłanego rachunku.
W ostatniej dekadzie furorę robi w Szwajcarii wykorzystanie Internetu przez farmaceutów prowadzących apteki. Jednak medium to jest przede wszystkim kolejnym sprawnym i wygodnym dla obu stron (aptekarz-pacjent) kanałem rzetelnej informacji o ofercie, nowościach i programach ochrony zdrowia, w których apteki biorą zawsze czynny udział. Przy sprzedaży leków Internet służy głównie usprawnieniu transakcji, bo w przypadku preparatów medycznych prawo szwajcarskie mocno ogranicza tę formę sprzedaży. Nawet na leki OTC wymagana jest elektronicznie rejestrowana recepta. Z drugiej strony, praktyka pozyskiwania leków przez Internet, zwłaszcza tanich i z egzotycznych źródeł, należy w Szwajcarii do rzadkości, bowiem statystyczny obywatel Szwajcarskiej Konfederacji jest legalistą. Nade wszystko ceni wiarygodność usługodawców oraz wysoką jakość towarów, niechętnie sięga więc po preparaty z nieznanych źródeł i o niewiadomym pochodzeniu.
Zdaniem Eksperta
Steve Blevins, wykładowca medycyny z uniwersytetu w Oklahomie, porównał w 2009 roku modelowe systemy ochrony zdrowia. Jego zdaniem istnieją cztery główne systemy: dwa tańsze – brytyjski i francuski, i dwa droższe – amerykański i szwajcarski. Brytyjski jest najtańszy, bo rząd zatrudnia lekarzy i prowadzi szpitale. Pacjenci narzekają jednak na niską dostępność usług i krytykują technologiczne zacofanie. We Francji jest podobnie. W USA ochrona zdrowia opiera się na nieregulowanym rynku ubezpieczeniowym, koszty są wygórowane, zasięg ograniczony, a zadowolenie pacjentów niskie. Pozytywnie ocenił jedynie system szwajcarski. Finansowany przez ściśle regulowane ubezpieczenia obejmuje wszystkich obywateli. Koszty funkcjonowania są uzasadnione, a skuteczność i satysfakcja pacjentów – wysokie.
Muzeum Farmacji w Bazylei
Zaciszna uliczka Totengässlein na starym mieście w Bazylei kryje Muzeum Farmacji. W kamienicy pod nazwą Zum Vorderen Sessel, pochodzącej z XIII wieku, mieścił się początkowo browar, później łaźnia miejska, a wreszcie w XV wieku drukarnia, w której przygotowywano do wydania prace wybitnych uczonych, między innymi Paracelsusa i Erazma z Rotterdamu. Po kolejnych przebudowach w XIX wieku w budynku umieszczono szkołę dla dziewcząt, zaś w 1916 roku przekazano ją miejscowemu uniwersytetowi. Wtedy w budynku urządzono sale wykładowe oraz laboratorium chemiczne, przeznaczając go na kształcenie farmaceutów. Ciekawostką związaną z Instytutem jest fakt, że w latach 1938-1952 kierował nim Polak, pochodzący z Włocławka Tadeusz Reichstein. W 1950 roku nagrodzono go Noblem (wspólnie z dwoma innymi chemikami) za prace dotyczące chemicznej struktury i biologicznego działania hormonów kory nadnercza. Instytut Farmaceutyczny mieścił się tam do 1999 roku, potem przeniósł się do nowej siedziby. Pozostawiając archiwalia oraz historyczne pamiątki aptekarskie, stworzono zalążek dzisiejszego muzeum. Kolekcja zabytków aptekarstwa, uważana dziś za jedną z najbogatszych i najciekawszych na świecie, pochodzi głównie z darów osób prywatnych. Pierwszym ofiarodawcą był aptekarz Józef Antoni Häfliger. Przekazane przez niego w 1924 roku eksponaty stały się podstawą kolekcji surowców farmakognostycznych. Zbiorów dopełniają naczynia apteczne, meble z pełnym wyposażeniem oraz różne akcesoria, takie jak moździerze i wagi. Poczesne miejsce zajmują zbiory biblioteczne – zabytkowe księgi apteczne i dyplomy. Są stare odznaki, obrazy i fotografie, dokumentujące dzieje farmacji i aptekarstwa (www.pharmaziemuseum.ch).
Rzut oka na Szwajcarię
Konfederacja Szwajcarska złożona z 26 kantonów liczy 7,8 mln obywateli. Kraj zajmuje powierzchnię 41,290 tys. km2. Od 1815 roku zachowuje pozycję neutralną. Prawo i kult dobrej jakości są fundamentami szwajcarskiej prosperity. W Szwajcarii narodził się kalwinizm – jeden z podstawowych nurtów reformacji. Z inicjatywy Henri Dunanta, genewskiego filantropa i finansisty, powstał w 1863 roku Czerwony Krzyż. W Lozannie mieści się siedziba Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego.
Szwajcaria rozciąga się równoleżnikowo od Jeziora Bodeńskiego na wschodzie po Jezioro Genewskie na zachodzie. Jest krajem alpejskim, w którego granicach znajduje się większość najwyższych europejskich szczytów (oprócz Mont Blanc). Jest krajem wspaniałych krajobrazów, zabytków i zaawansowanych technologii, w którym ogromną wagę przykłada się do ochrony środowiska naturalnego.
Lot wokół Matterhornu Wizytówką Szwajcarii jest piętrzący się nad Zermatt Matterhorn. Strzelista sylwetka góry jest efektem działania sąsiadujących lodowców. Zdobycie szczytu to marzenie pokoleń wspinaczy i turystów. Najprostsza, co nie znaczy wcale łatwa, choć dostępna dla turystów bez doświadczenia wspinaczkowego, droga wiedzie z Zermatt granią Hörnli. Bez trudu i ryzyka na dwuwierzchołkową kulminację oraz słynne granie i ściany można spojrzeć z lotu ptaka. Panoramiczne loty helikopterem odbywają się z Zermatt (koszt ok. 300 franków od osoby; www.air-zermatt.ch). Okazjonalnie podobny lot, tyle że awionetką, można odbyć z lotniska w Sion (koszt zbliżony; trzeba nawiązać kontakt z miejscowym aeroklubem).
Spacer wzdłuż lodowca Drugim przyrodniczym fenomenem jest najdłuższy alpejski lodowiec – Aletsch. Spływa 23-kilometrowym jęzorem z wysokości niemal 3500 m n.p.m. w kierunku południowym. Aby dotrzeć na start, trzeba odbyć przejażdżkę pociągiem z Gründelwaldu na przełęcz Jungfraujoch. Ciekawostką jest fakt, że kolejka wspina się tunelem wykutym w skałach północnej ściany Eigeru pod koniec XIX wieku. Wycieczka wzdłuż lodowca zarówno latem, jak zimą na nartach, zajmuje 2 dni. Tradycyjnie nocuje się w położonym na wysokości 2850 m Konkordiahütte – to schronisko ma ponad 125 lat (www.konkordiahuette.ch). Zaleca się odbywanie wycieczki pod fachową opieką; w organizacji takiej wyprawy specjalizują się przewodnicy z Gründelwaldu, Wengen i okolic (kontakt w miejscowych biurach informacji turystycznej, np. www.wengen.ch).
Uczta w obrotowej restauracji
Szczególnym przeżyciem jest obiad w obrotowej restauracji. Jest ich kilka. Najciekawsza to najwyżej położona na świecie – pod Allalinhornem na wysokości 3500 m n.p.m. (www. drehrestaurant-allalin.ch) oraz Piz Gloria, jak nazwano restaurację na Schilthornie (2969 m n.p.m.) w Alpach Berneńskich. W Piz Gloria kręcono „Jamesa Bonda” (odcinek pod tytułem „W służbie Jej Królewskiej Mości”; www.schilthorn.ch). Stolik w obrotowej restauracji pod Allalinhornem trzeba rezerwować (www. saas-fee. ch). Obiad wraz z dojazdem zajmuje około 4,5 godz.; cena w zależności od opcji: 69-111 franków. W Piz Gloria, w godzinach 8.00-10.30 serwowany jest James Bond 007 breakfast Buffet, w cenie 27,50 CHF (z lampką Prosecco lub Rimusa). Śniadanie z biletem na kolejki w zależności od stacji od 77 do 92 franków.
Kąpiel w alpejskich spa Szwajcarskie kurorty stały się wzorem. Palma pierwszeństwa należy się Saint Moritz w Gryzonii (www.stmoritz.ch), słynnemu ośrodkowi, w którym na zamarzniętej tafli jeziora odbywają się mecze polo i wyścigi konne. To tu mieści się jeden z najdroższych hoteli Europy, pochodzący z XIX wieku Badrutt’s Palace (www.badruttspalace.com). Jeszcze dłuższe tradycje związane z wykorzystaniem zasobów naturalnych, zwłaszcza wód termalnych, ma Leukerbad w kantonie Wallis. Tutejsze zasoby są największe w Alpach, a tradycja ich wykorzystania sięga początku XVI wieku, kiedy to biskup ze Sion założył ogólnodostępne łaźnie (www.leukerbad.ch).
Muzeum-Pomnik Czerwonego Krzyża Pośród licznych kolekcji w Szwajcarii poczesne miejsce zajmuje Muzeum-Pomnik Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca. Nowoczesny pawilon w sposób nader przejmujący i lakoniczny prezentuje ideę i historię tej największej światowej organizacji charytatywnej. Siedziba muzeum mieści się w Genewie (www.geneve-tourisme.ch).
Paweł Wroński
"Farmacja i Ja", styczeń 2011
- Ostatnio dodane
- Najczęściej czytane
-
Kawa jednak na zdrowie
Picie do czterech filiżanek kawy dziennie poprawi zdrowie i zapobiegnie wielu chorobom - wynika z amerykańskich... - Polska nisko w rankingu usług medycznych
- Nieubezpieczony odpowie za nienależne świadczenie
- Leczenie farmakologiczne i alternatywne ChAD
- Poradnik do diety bezglutenowej
-
Badanie czytelności ulotek farmaceutycznych
Resort zdrowia określił zasady, na podstawie których będzie można zbadać, czy treść informacji dołączonych do... - Nowa metoda operacji kręgosłupa w Toruniu
- Pseudoefedryna – skuteczna, gdy używana z rozwagą
- Katar „zatokowy” czy zapalenie zatok przynosowych?
- Termometry. Które są najlepsze dla dzieci?
- Praca
- Awanse
- Ogłoszenia
-
Awanse farmaceutów
Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
-
Apteka zatrudni technika i magistra farmacji
Apteka w Janowie Lubelskim i w Nałęczowie zatrudni magistra farmacji oraz technika farmaceutycznego.CV prosimy... - Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
- Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.




