Wenezuela: Apteki nad Orinoko
Irlandia. Zielona apteka na krawędzi klifu
Kiedy na Zieloną Wyspę zawitał kryzys, nad wieloma aptekami zawisło widmo bankructwa. Aptekarze stanęli do walki o miejsca pracy. Areną boju są...
Naświetlanie w Skandynawii
Czy wiesz, że w krajach skandynawskich w okresie zimowym jest zalecane korzystanie z solariów? Ma to zapobiegać objawom depresji wynikających z braku światła dziennego.
Chorwacja. Apteka w gąszczu przepisów
Chorwacja to raj dla amatorów nurkowania i żeglarstwa. I pole bitwy dla farmaceutów o bardziej użyteczne prawo farmaceutyczne. Zagrzeb kocha dziś...
Na pierwszy rzut oka apteka z Caracas niewiele różni się od tych, które znamy (może tylko urodą pracujących w niej kobiet – już pięć razy dziewczyny z Wenezueli sięgnęły po laur Miss Świata). Niezależnie od płci, personel aptek ma wysokie kwalifikacje i chętnie udziela porad. Większość leków, włącznie z antybiotykami, dostępna jest bez recepty, a ceny – zwłaszcza w opinii turystów z USA i Europy – nie są wygórowane.
Wenezuela to kraj pełen kontrastów. Dzięki wydobyciu i sprzedaży ropy naftowej uzyskuje najwyższe w Ameryce Południowej wskaźniki PKB, a jednak 67,7% społeczeństwa żyje w nędzy. Taki odsetek wykazywały statystyki z końca lat 90. XX w. Dziesięć lat wcześniej, gdy międzynarodowy rynek naftowy był mniej rozchwiany, wskaźnik ten wynosił 44,4%. W efekcie tak drastycznego pogorszenia się ekonomicznej kondycji społeczeństwa dla przeważającej części populacji zarówno usługi medyczne, jak i leki są obecnie zbyt drogie. Wprawdzie Instituto de Venezolano Seguro Social – IVSS (Instytut Ubezpieczeń Społecznych), wspomagany przez organizacje charytatywne, prowadzi część placówek medycznych oraz sprowadza do kraju leki po niskiej cenie, lecz wachlarz usług oraz zasoby leków nie obejmują pełnego spektrum potrzeb. Leki w tabletkach są w aptekach sprzedawane zazwyczaj na sztuki, a nie na opakowania. W ten sposób obniża się koszty ich zakupu, ale częstokroć ceny są i tak kilka razy wyższe niż dochody niejednego z potrzebujących. Hugo Chávez, piastujący od wyborów w 1998 r. urząd prezydenta, edukację i ochronę zdrowia uczynił wiodącymi kierunkami swojej polityki. Forsując zmiany w konstytucji od początku pierwszej kadencji, sprawił, że w rozdziałach poświęconych prawom człowieka pojawiły się zapisy dotyczące ochrony zdrowia obywateli. W konsekwencji działania w tej dziedzinie stały się priorytetem państwa. Konstytucja zobowiązała rząd do przeciwdziałania chorobom i finansowania kluczowych obiektów służby zdrowia. Ba, zahamowała prywatyzację w sektorze zdrowia, zwłaszcza szpitali. Nad rozkwitającym pod koniec XX w. rynkiem prywatnych usług medycznych zawisła groźba renacjonalizacji. Do likwidacji sektora prywatnego prezydent się nie posunął, otworzył jednak kliniki wojskowe dla ludności cywilnej, a zdarza się, że zarząd szpitali powierza umundurowanym komisarzom. Sytuacje takie prowadzą do ostrych, aczkolwiek niezbyt skutecznych protestów środowisk medycznych.
Barrios popierają prezydenta
Najbardziej kontrowersyjnym działaniem Cháveza jest Mission Barrio Adentro (MBA). Program uruchomiony w 2003 r. obejmuje obszary zamieszkane przez biedną część populacji, wioski odległe dziesiątki mil od najbliższych dróg, położone w delcie Orinoko lub usytuowane na wysokości 3 tys. m w Andach. Głównie jednak są to osiedla robotnicze i wielkomiejskie slumsy, bo Wenezuelę charakteryzuje wysoki stopień urbanizacji i ponad 80% społeczeństwa żyje na obszarach miejskich. To barrios – zamieszkane przez dwie trzecie populacji, czyli około 18 mln Wenezuelczyków. Rząd finansuje w nich budowę i utrzymanie klinik oraz gabinetów lekarskich i dentystycznych.
Docelowo w kraju ma powstać 8,5 tys. takich placówek. Jednak lekarze wenezuelscy nie odpowiedzieli na apel prezydenta o podejmowanie w nich pracy. Rząd oferował im stałe, ale niewygórowane pensje 500-600 dol. miesięcznie. Tłumacząc brak zainteresowania akcją, przewodniczący izby lekarskiej (organizacja zrzesza blisko 55 tys. lekarzy), zwrócił uwagę, że studia medyczne i pokrewne podejmuje się nie ze względów ideologicznych, ale ekonomicznych, licząc po ich ukończeniu na wysokie dochody. A na takie w barrios liczyć nie można. Reakcja Cháveza spowodowała największą falę protestów. Wykorzystując osobistą przyjaźń z Fidelem Castro, prezydent sprowadził do kraju lekarzy z Kuby. Co ciekawe, pracują oni w powierzonych im placówkach za połowę stawki oferowanej lekarzom krajowym. Izba lekarska wniosła w 2003 r. do sądu sprawę przeciwko rządowi, argumentując, że Kubańczycy nie mają zweryfikowanych uprawnień do wykonywania zawodu w Wenezueli. Równocześnie opozycyjne media rozpętały kampanię, w której podnoszono, że przybysze nie są zwykłymi lekarzami, ale agentami Castro indoktrynującymi biedotę.
W szczytowym okresie budowy placówek w barrios (2006 r.) rząd zatrudniał w nich 31,5 tys. specjalistów: lekarzy (w tym blisko 15,5 tys. kubańskich i zaledwie 1234 z kraju), dentystów, pielęgniarek i techników medycznych. Rząd odwołał się od sądowego wyroku i kontynuuje program. Jeśli natomiast chodzi o media opozycyjne, to ich liczba się zmniejsza. W 2007 r., nie bacząc na protesty, Chávez odebrał koncesję głośno krytykującej go prywatnej telewizji RCTV. Oburzenie innych mediów skwitował po żołniersku: „Niech wrzeszczą, co chcą, nie przedłużę im koncesji!”. W tym czasie znacjonalizował też koncern telekomunikacyjny CANTV, podkreślając: „Zmienimy tę firmę z kapitalistycznej korporacji w socjalistyczne przedsiębiorstwo”.
Nieprzewidywalne i dokonywane przez prezydenta ad hoc akty nacjonalizacji niepokoją przedsiębiorców, a pozycja Wenezueli w międzynarodowych rankingach przyjaznych warunków do inwestowania stale się obniża. Prezydent określa swoją wizję reform społecznych mianem socjalizmu XXI wieku. A ciesząc się poparciem społecznym, głosi z przekonaniem, że gdy w 2012 r. będą wybory, „jeśli Bóg nie postanowi inaczej i jeśli lud nie zdecyduje inaczej, ten oto żołnierz znów będzie kandydatem”. Zmieniona na życzenie prezydenta, a zaakceptowana w referendum w 2009 r. konstytucja otworzyła mu drogę do nieograniczonej liczby kadencji. Obecnie Chávez sprawuje rządy prezydenckie już po raz trzeci.
Zdania na temat Mission Barrio Adentro bywają skrajnie odmienne. Międzynarodowe organizacje z PAHO (Pan American Health Organisation) na czele chwalą Cháveza za skuteczne upowszechnianie usług zdrowotnych w szerokich kręgach społeczeństwa. Szczególnie pochlebne opinie wzbudza angażowanie społeczności barrios – pracę lekarzy, pielęgniarek i techników medycznych wspierają w nich miejscowi wolontariusze, a zarząd i kontrolę nad placówkami sprawują lokalne komitety. W 2006 r. w pracę ponad 41,5 tys. komitetów zaangażowanych było blisko 1,5 mln ludzi.
Kraje takie jak USA, reprezentujące interesy firm zainteresowanych wenezuelskim rynkiem, krytykują antydemokratyczną postawę Cháveza, galopującą inflację, centralizację gospodarki i dyktatorską politykę. Naród – w większości – stoi za prezydentem. Wenezuelczycy, którzy zetknęli się z programem, chwalą kubańskich lekarzy, przede wszystkim za nacechowany empatią i autentycznym zainteresowaniem stosunek do pacjentów. Podkreślają, że z taką postawą ze strony silnie skomercjalizowanej wenezuelskiej służby zdrowia nigdy się nie stykali.
Apteki w socjalizmie XXI w.
Złośliwi twierdzą, że w Wenezueli jest więcej klinik chirurgii plastycznej, salonów urody i spa niż aptek. Kult kobiecego ciała i banalizacja chirurgicznych interwencji posunięte są do granic absurdu. Zmniejsza się nosy, niemal taśmowo wykonuje liposukcje, uwypukla kości policzkowe, zaokrągla pośladki, odmładza waginy. Wenezuelki wydają jedną piątą budżetu na kosmetyki, a 30% kobiet ma implanty. Operacja powiększenia biustu, która kosztuje w dobrej klinice nawet 3500 dol. (cena wciąż konkurencyjna dla zachodnich klientek), bywa prezentem na 15. urodziny (quinceanera). Oczywiście nie każdą rodzinę stać na taki podarunek. Chávez chciał nawet zakazać operacji kosmetycznych jako symbolu nierówności społecznych. Zrezygnował jednak... z obawy przed spadkiem społecznego poparcia.
Na wenezuelskim rynku sprzedaż leków OTC wzrosła w latach 2004-2009 o blisko 8%. Na razie jednak są to leki dostarczane przez światowe koncerny. Z drugiej strony, poważny odsetek towarów sprzedawanych w aptekach i drogeriach stanowią produkty spożywcze. Na terenach barrios żywność dystrybuowana jest bezpłatnie. Rząd gwarantuje także darmowe leki przeciwko malarii (jest nią zagrożonych ponad 700 tys. osób, głównie mieszkańców terenów porosłych lasami deszczowymi) i AIDS (szacuje się, że jest około 100 tys. nosicieli wirusa HIV, z czego zaledwie 15 tys. oficjalnie zarejestrowanych).
Aptek w osiedlach objętych programem nie ma, bo placówki usytuowane w barrios są zaopatrywane w niezbędne leki. Apteki natomiast należą do sektora prywatnego i ich sieć rozwija się dynamicznie jedynie w miastach, a nie w barrios. Kwitnie też handel lekami przez Internet, i to w wymiarze międzynarodowym. Dla przedstawicieli klasy średniej, niewielkiego grona najbogatszych Wenezuelczyków oraz odwiedzających kraj turystów dostępność leków nie stanowi problemu. Jednak pacjentów z barrios nie stać na dojazd do metropolii. Nawet więc z wystawioną podczas bezpłatnej wizyty lekarskiej receptą nie są w stanie wykupić leków.
Aby zaradzić sytuacji, Chávez podjął charakterystyczne dla siebie działania. Zapowiedział uruchomienie krajowej produkcji leków generycznych. W latach 2009-2010 wzniesiono SEFAR – kompleks farmaceutyczny w Guacarze. Zgodnie z planem zakłady mają produkować ponad 40 mln leków rocznie od 2011 r. Zdaniem dyrektora Fernando Urbano, siedem składających się na kompleks zakładów zaspokoi popyt krajowy, a nadwyżki zostaną skierowane na eksport, przede wszystkim do krajów sąsiednich.
Uruchomieniu budowy towarzyszył jeszcze jeden akt. W 2009 r. zawieszono na terenie Wenezueli działanie patentów na wybrane leki. Wzbudziło to zrozumiały niepokój międzynarodowych firm farmaceutycznych. Wartość importu leków do Wenezueli szacowano wówczas na 1,2 mld dolarów amerykańskich, a to stawiało kraj na atrakcyjnym trzecim miejscu wśród dużych rynków zbytu w Ameryce Łacińskiej. Kwitując swoją decyzję, Chávez stwierdził twardo, że odkrycia naukowe, zwłaszcza w dziedzinie medycyny, muszą być dostępne dla wszystkich, a imperialistyczne bicie na alarm w obronie własności intelektualnej przeszkadza jedynie w upowszechnianiu zdobyczy nauki. Były przewodniczący wenezuelskiego urzędu patentowego, minister Eduardo Saman, odpowiedzialny teraz za „rewizję patentowej doktryny”, stwierdził, że patenty stały się barierą dla produkcji i nie wolno dopuścić, aby stały się barierą dla życia.
Pa'lante presidente
Hiszpański zwrot „Echar para adelante”, w skrócie pa'lante oznacza zachętę do dalszego, efektywnego działania. Tak kwitują wszelkie działania zwolennicy prezydenta Wenezueli. Jednak krytycy wskazują nie tylko na widoczne od razu, ale również na odroczone w czasie skutki socjalistycznych reform. Należy do nich migracja profesjonalistów, którzy szukając stabilnych warunków dla rozwoju zawodowej kariery, opuszczają kraj. W Wenezueli jest blisko 9 tys. licencjonowanych farmaceutów, których interesy reprezentuje izba krajowa Federación Farmacéutica Venezolana – w skrócie FEFARVEN. Studia medyczne można podjąć na dwunastu uczelniach. Kształceniem farmaceutów zajmują się trzy z nich, w tym dwa uniwersytety publiczne: Centralny (Universidad Central de Venezuela) w Caracas i zlokalizowany w Meridzie Uniwersytet Andyjski (Universidad de Los Andes), najstarsza, a zarazem największa publiczna uczelnia kraju. Trzeci, Santa Maria (Universidad Santa María) z główną siedzibą także w stolicy kraju, jest uczelnią prywatną. Poziomem kształcenia oraz zakresem programów studia nie odbiegają od standardów międzynarodowych. Licencjat uzyskuje się po pięciu latach. Wyższe stopnie po dwóch latach nauki na wybranej specjalizacji. Językiem urzędowym jest w Wenezueli hiszpański, ale absolwenci uczelni wyższych posługują się również angielskim, a więc z porozumieniem się w szpitalu lub aptece nie ma problemów.
Paweł Wroński
Rzut oka na Wenezuelę
- Kraj nad Morzem Karaibskim i Oceanem Atlantyckim, położony w północnej części Ameryki Południowej. W dużej mierze porastają go wilgotne lasy równikowe, choć 40% powierzchni przypada na sawanny. Piętrzą się też góry, sięgające 5 tys. m wysokości. Przez środek kraju płynie potężna rzeka Orinoko. Wenezuela ma 912,1 tys. km2 powierzchni, a liczbę ludności szacuje się na 21,5 mln, przy czym najgęściej zaludniony jest obejmujący Caracas stołeczny Okręg Federalny, zamieszkany przez 3,3 mln osób, czyli ponad 15% ludności. 38 rdzennych grup etnicznych stanowi egzotyczną część populacji, ale to zaledwie 1,5% obywateli. Początki osadnictwa europejskiego wiążą się z odkryciem kraju przez Krzysztofa Kolumba w 1498 r. W 1819 r. Wenezuela uzyskała niepodległość. Po dziś dzień narodową ikoną jest postać Simóna Bolivara, bojownika o wolność, na którego cześć oficjalna nazwa kraju brzmi Boliwariańska Republika Wenezueli (República Bolivariana de Venezuela).
- Do Wenezueli jeździ się przede wszystkim po to, aby podziwiać dziewiczą przyrodę – legendarną rzekę Orinoko (2140 km długości, 436 dopływów i rozległa delta) i najwyższe wodospady świata – Salto del Ángel. Miłośników egzotyki pociągają tajemnicze kultury rdzennych Indian. Wprawdzie sezon turystyczny trwa cały rok, ale najlepiej wybrać się tam w porze suchej (grudzień-kwiecień). Ten okres obejmuje barwny karnawał i liczne, hucznie celebrowane święta.
- Założone w 1567 r. Caracas leży 25 km od wybrzeży Morza Karaibskiego, od którego oddziela je masyw Monte Avila (2215 m n.p.m.). W stolicy w Pałacu Miraflores wzniesionym na przełomie XVII i XVIII w. rezyduje prezydent republiki. Z pałacem sąsiadują XVII-wieczna katedra, uniwersytet i siedziba parlamentu. Centrum miasta zadziwia śmiałą nowo-czesną architekturą, której symbolami są dwa bliźniacze wieżowce tworzące Centrum Bolivara. Rozkwita świetnie skomunikowana z Caracas nadmorska strefa wypoczynkowa z kurortami Macuto, Lecheria, Arapito, El Morro i Playa Colorada. Z nowoczesnym, tętniącym pełnym blichtru życiem Caracas kontrastują rozrzucone na peryferiach barrios (slamsy).
- W zachodniej części potężnego jeziora Maracaibo, zwanej Laguna Sinamaica, wznoszą się indiańskie domy na palach wbitych w dno jeziora. Widok ten nasunął Amerigo Vespucciemu uczestniczącemu w odkrywczej wyprawie Alonsa de Ojedy w 1498 r. skojarzenie z rodzinną Wenecją, więc całą krainę opisał jako małą Wenecję. Nazwa przekształciła się z czasem w Wenezuelę.
- Santa Dua de Córo położone na półwyspie Paraguana jest jednym z najstarszych miast Wenezueli. Doskonale zachowana zabudowa z pierwszej ćwierci XVI w., gdy miasto pełniło funkcję kolonialnej stolicy. Najsłynniejsze budowle to Casa de la Urbina i najstarsza w kraju katedra. Ciekawostką przyrodniczą jest oddzielająca miasto od wybrzeża morskiego strefa pustynnych wydm zwanych medanos (o powierzchni około 80 km2). Zadomowiły się na nich sprowadzone niegdyś z Afryki wielbłądy. Wzdłuż wybrzeży ciągną się piaszczyste plaże z kurortami: Adicora, El Supi i Buchuaco.
- Cordillera de Merida to najwyższe góry Wenezueli (Pico de Bolivar sięga 5007 m n.p.m., a 22 inne szczyty przekraczają wysokość 4500 m). Pełnym śniegu krajobrazem i jęzorami lodowców góry przypominają Alpy. W śródgórskiej kotlinie, na wysokości około 1600 m n.p.m., leży Merida. Miastu patronuje wystawiona na Pico de Bolivar figura Matki Boskiej Śnieżnej.
- Park Narodowy Canaima przyciąga turystów gigantycznymi wodospadami, w tym największym na świecie. Salto del Ángel opada na rzece Churun z progu skalnego kaskadą wysokości 979 metrów. Żeby go podziwiać, trzeba się wybrać samolotem na pobliski płaskowyż albo odbyć trudną kilkudniową, niemal wspinaczkową wyprawę.
- Na należącej do Małych Antyli wyspie Margarita utworzono w latach 60. XX w. strefę wolnocłową, co spowodowało jej dynamiczny rozwój jako ośrodka turystycznego i shoppingowego. Przybywających tu turystów (ok. miliona rocznie) przyciągają także perły wyławiane w okolicy z dna Morza Karaibskiego.
System ochrony zdrowia w Wenezueli
Praktycznie funkcjonują dwa równoległe systemy ochrony zdrowia. Jeden – z wąskim gronem odbiorców – bazuje na placówkach prywatnych i komercyjnym systemie ubezpieczeń. Drugi – na środkach publicznych dystrybuowanych przez Instituto de Venezolano Seguro Social – IVSS (Instytut Ubezpieczeń Społecznych) wspomagany przez organizacje charytatywne, które m.in. sprowadzają do kraju leki, używane później bezpłatnie w placówkach publicznych. IVSS prowadzi szpitale, w których wszelkie świadczone usługi i leki są tanie lub bezpłatne dzięki państwowemu dofinansowaniu.
Kubańscy lekarze w Wenezueli
W związku z kryzysem na rynku paliwowym na początku lat 90. XX w., szukając rezerw budżetowych, prezydent Rafael Caldera zaczął prywatyzować placówki służby zdrowia. Upatrując w tym trendzie przyczyn oddalenia się służby zdrowia od pauperyzującego się społeczeństwa, Chávez sięgnął do zasad znanej wcześniej w krajach Ameryki Łacińskiej idei LASM (Latin American Social Medicine). Na szeroką skalę stosował je Salvador Allende w Chile w latach 70. XX w., a od 2005 r. zwraca się ku nim Tabaré Vázquez w Urugwaju. Kluczem do LASM jest aktywny udział lokalnych społeczności w zarządzaniu ogniwami systemu ochrony zdrowia oraz wsparcie państwa przy tworzeniu ich ogólnokrajowej sieci. Od 1999 do 2003 r. opozycja skutecznie hamowała działania prezydenta. Dopiero w 2003 r. sprzyjający Chávezowi burmistrz dzielnicy Libertador w Caracas uruchomił pierwszą placówkę ochrony zdrowia dla biednych. Z 50 lekarzy wenezuelskich, którzy wyrazili wolę uczestniczenia w akcji, 30 wycofało się pod presją krajowej izby lekarskiej; dalszych 20 zniechęciła sama perspektywa zamieszkania w barrios. Ich miejsce zajęli wówczas pierwsi lekarze kubańscy. W innych barrios usytuowanych wokół Caracas zaczęto naśladować doświadczenie z Libertador, a powodzenie akcji zachęciło Cháveza do ogłoszenia Mission Barrio Adentro programem ogólnokrajowym. Lata 2003-2007 przyniosły budowę placówek opieki zdrowotnej I stopnia (Barrio Adentro I), by zgodnie z prezydenckim założeniem uzyskać oszczędności przez wczesne wykrywanie chorób i profilaktykę. W 2004 r. przystąpiono do tworzenia centrów diagnostycznych. Barrio Adentro II zaowocowało do 2007 r. otwarciem 417 centrów kompleksowej diagnostyki (na 600 planowanych), 576 centrów rehabilitacyjnych (również na 600 planowanych) oraz 22 – praktycznie po jednym w każdym ze stanów Wenezueli – centrów zaawansowanych technologii medycznych (na 35 planowanych). Dalsze etapy programu – Barrio Adentro III i IV – koncentrują się na tworzeniu placówek opieki specjalistycznej oraz leczeniu najbardziej skomplikowanych przypadków. W ramach tych etapów przystąpiono do budowy szpitali. W związku z uruchomieniem i realizacją Mission Barrio Adentro w statystykach wenezuelskich wzrastają wciąż wskaźniki udziału państwa oraz wielkość środków publicznych przeznaczanych na opiekę zdrowotną.
"Farmacja i Ja", luty 2011
- Ostatnio dodane
- Najczęściej czytane
-
Kawa jednak na zdrowie
Picie do czterech filiżanek kawy dziennie poprawi zdrowie i zapobiegnie wielu chorobom - wynika z amerykańskich... - Polska nisko w rankingu usług medycznych
- Nieubezpieczony odpowie za nienależne świadczenie
- Leczenie farmakologiczne i alternatywne ChAD
- Poradnik do diety bezglutenowej
-
Badanie czytelności ulotek farmaceutycznych
Resort zdrowia określił zasady, na podstawie których będzie można zbadać, czy treść informacji dołączonych do... - Nowa metoda operacji kręgosłupa w Toruniu
- Pseudoefedryna – skuteczna, gdy używana z rozwagą
- Katar „zatokowy” czy zapalenie zatok przynosowych?
- Termometry. Które są najlepsze dla dzieci?
- Praca
- Awanse
- Ogłoszenia
-
Awanse farmaceutów
Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
-
Apteka zatrudni technika i magistra farmacji
Apteka w Janowie Lubelskim i w Nałęczowie zatrudni magistra farmacji oraz technika farmaceutycznego.CV prosimy... - Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
- Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.




