Rozmowa z Beatą Sadowską
English in a pill – Angielski w pigułce, Lesson 15
Vitamin Overview All natural vitamins are organic food substances found only in living things, that is plants and animals. With few exceptions,...
Naświetlanie w Skandynawii
Czy wiesz, że w krajach skandynawskich w okresie zimowym jest zalecane korzystanie z solariów? Ma to zapobiegać objawom depresji wynikających z braku światła dziennego.
Rozmowa z Iloną Felicjańską
Każdy rodzi się z jakimś darem. Ilona Felicjańska urodziła się nie tylko z wyjątkową urodą, ale też umiejętnością pomagania innym. Twierdzi, że od...
Beata Sadowska - dziennikarka telewizyjna i prezenterka - wie, że żywioł dziennikarstwa wciąga na całe życie. Pracowała w Radiu Kolor, Zetce, MTV, Polsacie, TVN Style. Teraz jest jedną z twarzy porannego dwójkowego pasma „Pytanie na śniadanie". Prawdziwą satysfakcję czuje dopiero, gdy pokona własne ograniczenie. Czegoś się nauczy. Na coś się odważy. Na przykład na start w półmaratonie.
Farmacja i Ja: Pani początki w telewizji to dziennikarstwo newsowe. Czy tęskni Pani za tym tempem, adrenaliną, poczuciem dziennikarskiej misji?
Beata Sadowska: Nie. To była moja wielka pasja, ale cieszę się, że ten rozdział mam już za sobą. Od lat nie zajmuję się newsami, choć od gazet nadal jestem uzależniona. Z drugiej strony cieszę się, że podczas kolacji z przyjaciółmi mogę z czystym sumieniem wyłączyć komórkę. Lubię wyzwania, dlatego ciągle robię coś nowego. Nie potrafiłbym osiąść na laurach, okopać się, myśląc, że „coś już przecież osiągnęłam", i tylko odcinać kupony od tego, co było. Próbuję nowych rzeczy, jak choćby występ w „Gwiazdy tańczą na lodzie", ale zawsze wracam do wywiadów. Rozmowa z drugim człowiekiem mnie pasjonuje. Równie starannie przygotowuję się do wywiadu prasowego, jak prowadzenia talk-show czy rozmowy na żywo w „Pytaniu na śniadanie".
A jak było z tańcem na lodzie? Pojawiła się Pani w pierwszej edycji programu. Czy jako osoba promująca sport nie bała się Pani, że nie wypadnie tak dobrze, jak powinna?
Nigdy nie pomyślałam, że powinnam zająć to czy inne miejsce. Już sam występ w takim programie i codzienne pięcio-sześciogodzinne treningi to wyzwanie. Najpierw myślałam, że łyżwy są podobne do rolek, ale szybko się okazało, że o ile jazda do przodu to nic trudnego, o tyle przekładanka do tyłu to nie byle co. Po pierwszym treningu wydawało mi się to nieosiągalne, ale z czasem niewykonalne stało się możliwe. Lubię to uczucie.
Wygląda na to, że przełamywanie ograniczeń to Pani specjalność. Czy to dlatego wystartowała Pani w marcu w półmaratonie?
Jako dziecko trenowałam lekkoatletykę przez 5 lat. Potem miałam 15 lat przerwy. Myślałam: „Wszystko, tylko nie bieganie". Były więc... rolki, tenis, rower, joga, jazda konna, narty. Do biegania wróciłam 2 lata temu, kiedy koleżanka namówiła mnie do udziału w Run Warsaw. Powiedziała: To tylko 5 km, dasz radę. Spróbowałam, i tak mi zostało. Podczas półmaratonu przebiegłam ponad 21 kilometrów. Tego startu bałam się bardziej niż prowadzenia wielkiej imprezy. Bardziej niż wywiadu z Jodie Foster. Bardziej niż występu na żywo. Nie byłam pewna, jak zachowa się mój organizm. Był strach przed skurczem, zmęczeniem, własną niemocą, przed tym, że się nie zmieszczę w limicie czasowym trzech godzin. Powiedziałam więc sobie, że to kompletnie nieważne, która przybiegnę na metę. Po pokonaniu 10 kilometrów czułam się super. Spojrzałam na elektroniczną bramkę, gdzie wyświetlono mój czas. Zdziwiłam się, bo był lepszy o siedem minut od mojego rekordu, lecz kiedy na 13. kilometrze uświadomiłam sobie, że osiem jeszcze przede mną, pomyślałam, że będzie ciężko. Przez trzy ostatnie kilometry czułam, jakbym miała nogi z ołowiu. Ostatnie tysiąc metrów było najgorsze. Dobiegłam i... radość, frajda, satysfakcja. Nie potrzebuję jednak adrenaliny jak powietrza. Nie muszę wciąż na nowo sprawdzać granic własnej wytrzymałości. Mój narzeczony, Paweł, jest przewodnikiem alpejskim i przy nim trochę uczyłam się wspinania. To jest prawdziwa szkoła życia. Pamiętam naszą wyprawę w Alpach. Widziałam pod sobą przepaść głęboką jak dwa Marriotty i musiałam przeskoczyć z jednej ściany na drugą. Zdawałam sobie sprawę, że jestem asekurowana, zabezpieczona, a jednak bariera w głowie była niesamowita. Po prostu strach! Wiedziałam, że albo to zrobię, albo trzeba będzie wzywać helikopter. Skoczyłam. Tak, pokonywanie własnych ograniczeń to dla mnie ogromna frajda.
Ludzie Pani zazdroszczą. Bo z jednej strony jest Pani gwiazdą, ikoną stylu. Z drugiej - bije z Pani pewna nonszalancja, jakby zupełnie nie przejmowała się Pani swoim gwiazdorskim statusem.
Ja po prostu wiem, że istnieje życie poza telewizją. Praca nie jest jedynym miejscem, w którym mogę się realizować. Potrafię się mobilizować, ale wiem również, kiedy powinnam zwolnić, pobyć sama ze sobą. To właśnie te chwile dają mi energię do prowadzenia intensywnego trybu życia, a jednocześnie uniknięcia tego, że w którymś momencie stanę się „telewizyjnym produktem". Właśnie dlatego, choć lubię atmosferę wielkich miast, takich Londyn czy Nowy York, najlepiej odpoczywam wśród natury. Kilkugodzinny spacer z psem w lesie albo jazda na rolkach lub rowerze to dla mnie najlepszy relaks.
Jest Pani wzorem dla wielu kobiet. Czy w jakiś szczególny sposób dba Pani o urodę? Czy nad Pani wizerunkiem pracuje sztab stylistów?
Przed programem spotykam się ze stylistką i korzystam z jej rad, ale nie daję się przebierać, mam swój styl. Na co dzień ubieram się tak jak w pracy. Lubię styl eklektyczny. Niewymuszona kobiecość, zaskakujący dodatek, zabawa modą. A sposoby na zachowanie urody? Bardzo relaksują mnie masaże ciała: sportowe, hawajski masaż lomi-lomi, tajski. Uwielbiam też masaż twarzy. To najlepsza maseczka i mój sposób na dobry wygląd. Raz, dwa razy do roku staram się zrobić detoks organizmu. Wyjeżdżam wtedy daleko od miasta na 6-dniową sesję oczyszczającą, połączoną z zajęciami psychologicznymi, elementami jogi i nauką oddychania. W tym czasie nie odpisuję na SMS-y i e-maile. Jestem tylko ze sobą i dla siebie.
Rozmawiała Ilona Żabczyńska
Beata Sadowska - Dziennikarka i prezenterka. Była współtwórczynią m.in. „Miasta kobiet”, prowadziła talk-show „Na każdy temat”, pracowała w radiu. Ma na koncie wiele wywiadów z gwiazdami showbiznesu.
„Farmacja i ja”, maj 2008
- Ostatnio dodane
- Najczęściej czytane
-
To szkodliwe rodzić podczas chemioterapii?
Belgijscy badacze wykazali, że dzieci urodzone przez kobiety podczas leczenia farmakologicznego nowotworu nie... - Mięśniak macicy - najczestszy nowotwór narządów płciowych kobiet
- Nowe urządzenie do badania serca
- Od dziś nowe przepisy ustawy
- Które leki ze stratą w 2011?
-
Badanie czytelności ulotek farmaceutycznych
Resort zdrowia określił zasady, na podstawie których będzie można zbadać, czy treść informacji dołączonych do... - Pseudoefedryna – skuteczna, gdy używana z rozwagą
- Katar „zatokowy” czy zapalenie zatok przynosowych?
- Nowa metoda operacji kręgosłupa w Toruniu
- Termometry. Które są najlepsze dla dzieci?
- Praca
- Awanse
- Ogłoszenia
-
Awanse farmaceutów
Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
-
Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
84-218 łęczyce, ul. Długa 15b woj. pomorskie, pow. Wejherowo proszę o kontakt tel. 606367725 godziny otwarcia:... - Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
- Apteka M&M w Radziejowie (woj.kujawsko-pomorskie) pilnie zatrudni kierownika apteki
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.




