Serwis farmaceutyczny
szukaj w farmacjaija.pl

Wśród nas

Rozmowa z braćmi Golec

- 2010-01-09

Izrael. Koszerna apteka

Tam, gdzie rosną najlepsze pomarańcze, nie kupisz leków w piątkowy wieczór ani sobotni poranek. Jeśli naprawdę ich potrzebujesz, musisz szukać...

Naświetlanie w Skandynawii

Czy wiesz, że w krajach skandynawskich w okresie zimowym jest zalecane korzystanie z solariów? Ma to zapobiegać objawom depresji wynikających z braku światła dziennego.

Rozmowa z Iwoną Pavlović

Kiedyś znana była jedynie w środowisku tancerzy. Dziś kilka milionów wielbicieli „Tańca z gwiazdami" co tydzień ogląda jej twarz i wysłuchuje...

Łukasz i Paweł Golcowie to najbardziej muzykalni bliźniacy w Polsce. Znani, lubiani, szanowani. Tradycjonaliści, wierni swoim zasadom, konsekwentnie robiący swoje. W rozmowie z nami przyznają się do kilku wad, opowiadają o góralskiej tradycji świąt Bożego Narodzenia i daniach, które królują na ich wigilijnym stole.

Farmacja i Ja: „Choć w miastach wieżowce chwytają się chmur, i tak im daleko do gór" - podsłuchaliśmy w nagrywanej przez was piosence. Czy w górach żyje się lepiej?

Łukasz: Gdyby pani widziała, jak zapierający dech w piersiach widok rozciąga się z okien naszych domów, zrozumiałaby pani, na czym polega owa magia gór. Nawet panorama z najwyższego piętra hotelu Marriott w Warszawie nie jest tak urzekająca, jak widoki, z którymi obcujemy na co dzień. Poza tym w górach żyje się spokojniej. W naszej pracy, w której adrenaliny naprawdę nie brakuje, wyciszenie i nabranie dystansu do rzeczywistości jest jak najbardziej wskazane.

Święta zmuszają każdego z nas do zwolnienia tempa i refleksji, ale dla muzyków to czas pracy. Jak to wygląda u Was?

Paweł: Nie ma co marzyć o wypoczynku, zwłaszcza teraz, kiedy dzieciaki dają ostro popalić. Poza tym muzyk, w odróżnieniu od innych profesji, „czyni swoją powinność" na ogół w niedziele i święta. Nie inaczej jest w przypadku świąt Bożego Narodzenia. Gdybyśmy z Łukaszem nie ustalili pewnych reguł, gralibyśmy nawet w Wigilię, i to po kilka koncertów. Na szczęście w ciągu roku jest ich tyle, że nie musimy koncertować akurat w tym czasie. Kiedy już przychodzi ta najcudowniejsza, najbardziej magiczna ze wszystkich nocy, całą wielką rodzinką gromadzimy się przy wspólnym wigilijnym stole. Oprócz najbliższych staramy się również zapraszać naszych samotnych przyjaciół, kuzynów, ciocie. Nie czulibyśmy się komfortowo, wiedząc że ktoś z naszych bliskich będzie spędzać Wigilię samotnie. PodczasWigilii jest tak uroczyście i kolorowo, że nasze dzieci szaleją z radości. Satysfakcji dodaje też fakt, że dzięki temu podtrzymujemy naszą przepiękną, rodzinną, góralską tradycję.

To jak wygląda Wigilia u Golców?

Łukasz: Do niedawna Wigilię przygotowywała nasza mama w Milówce. Jednak odkąd rodziny się rozrosły, organizujemy ją raz u mnie, raz u Pawła. Podstawowym daniem na stole jest zupa grzybowa. Ale zanim ją spożyjemy, modlimy się za wszystkich członków rodziny, tej bliskiej i dalszej, za naszych zmarłych, a następnie dzielimy się opłatkiem posmarowanym miodem, aby zgodnie z naszą tradycją kolejny rok upłynął pod znakiem słodkich doznań (śmiech). Potem serwowanych jest kolejnych jedenaście dań. Nie może zabraknąć barszczu na zakwasie z „jaśkiem", pierogów z kapustą i z makiem, smażonych ryb, sałatki warzywnej, łazanek z kapustą, kaszy z fasolą, kompotu z suszonych owoców... W kuchni prym wiodą rzecz jasna nasze żony. My wykorzystywani jesteśmy do obierania ziemniaków i zajmowania się dziećmi. Po kolacji nasze pociechy mogą otwierać prezenty. A później aż do pasterki, na którą regularnie chodzimy, śpiewamy kolędy i pastorałki.

Tradycja dla górala to rzecz święta?

Paweł: Tak. Sami w dzieciństwie przesiąkliśmy pewnymi klimatami, które zaowocowały chociażby w naszej muzyce. Do dziś jest to źródło naszej inspiracji. Tradycja to wartość sama w sobie. Warto więc ją podtrzymywać i przeka zywać następnym pokoleniom.

A co ze świątecznymi obyczajami i przesądami w Waszych domach? Nadal są obecne?

Łukasz: Odkąd sięgam pamięcią, Wigilia była u nas czasem pewnego wyciszenia, skupienia i... postu. Można było co najwyżej przekąsić śledzika w śmietanie z chlebem. Nie wolno było oglądać telewizji. W dniu tym obowiązkowo musieliśmy ubierać choinkę, przyniesioną z lasu przez któregoś z naszych starszych braci. Pomagaliśmy też mamie ucierać ciasta, myć podłogi, wycierać kurze. Dopiero podczas kolacji wigilijnej można się było najeść do syta. Pamiętam też, że pod stół wigilijny stawiało się kosz z ziemniakami, burakami i innymi plonami, aby w kolejnym roku zapewnić gospodarstwu urodzaj. Potrawami wigilijnymi dzielono się także ze zwierzętami. Dziś mamy tylko psa, więc zwyczaj ten odchodzi w zapomnienie. Za to staramy się być wierni innemu - w Wigilię nie wpuszczamy za próg jako pierwszego gościa żadnej „baby"! Wróży nieszczęście w nowym roku. Za to z zadowoleniem witamy młodych chłopaków.

Modlitwa w Waszych domach ma formę piosenki? Pytam, bo dla wielu osób jesteście zespołem, który nie tylko oswoił pewien gatunek muzyki, ale też przybliżył pastorałki i kolędowanie.

Łukasz: Górale mają nawet takie powiedzenie „Kto śpiewa, ten się dwa razy modli". A dźwiękami można wyrazić o wiele więcej niż słowami. Górale przez wieki wypracowali w muzyce jedyny, niepowtarzalny styl, w którym całkowicie odzwierciedlają duszę. To rzecz niesamowicie piękna i nieustannie nas fascynująca, zważywszy, że instrumentarium, którym się posługują, jest bardzo proste: dwoje skrzypiec, sekund, czyli altówka, i basetla - taka trzystrunowa wiolonczela. Czasem dochodzi do tego jakaś fujarka, zbyrcoki, czyli charakterystyczne dzwonki, dudy, trombity. Żaden tzw. klasyczny muzyk nie jest w stanie wydobyć z tych instrumentów takich dźwięków, jakie wydobywają górale. To swego rodzaju tajemnica przekazywana z pokolenia na pokolenie, wymagająca odpowiedniego warsztatu i zanurzenia się w pewnej tradycji. Nie da się tego imitować, naśladować, jeśli się nie jest prawdziwym góralem z krwi i kości, wychowanym w odpowiednim duchu.

W opinii wielu jesteście niemal braćmi idealnymi: szczerymi, uczciwymi, prawymi. Do jakich grzechów możecie się przyznać, by ten obraz stał się bliższy rzeczywistości?

Paweł: Myślę, że ta opinia nie wzięła się znikąd. Każdego dnia staramy się na nią zapracować. Jednak od bycia szczerym i uczciwym niedaleko do naiwności. A my czasami zbyt łatwo ufamy ludziom, a oni w bezpardonowy sposób to wykorzystują. Do tego mamy zbyt wybujałą wyobraźnię, tendencję do koloryzowania rzeczywistości i brakuje nam samozaparcia.

Kiedy zaczynaliście karierę, mówiliście: „Ludzie jeszcze o nas usłyszą". Co powiecie teraz, kiedy macie ugruntowaną pozycję?

Łukasz: To samo! A tak poważnie - w branży muzycznej trzeba być pełnym pokory. Nigdy się nie wie, czy materiał, nad którym się pracuje, przypadnie słuchaczom do gustu. Cała trudność polega na tym, by dotrzeć do takich dźwięków i słów, za którymi podświadomie tęsknią ludzie, przy jednoczesnym byciu sobą. To niemal tajemnica, do której dostęp mają tylko nieliczni. Ufamy, że materiał, który niebawem ujrzy światło dzienne, będzie właśnie czymś takim.

Czujecie, że macie jeszcze wiele do zagrania?

Paweł: Muzyka to niezgłębiony ocean dźwięków i brzmień. Im głębiej się w nią człowiek zanurza, tym bardziej rozumie, jak mało umie i jak wiele ma jeszcze do zrobienia. Trzeba mieć bardzo mocny kręgosłup, aby umieć się w tych „głębinach" odnaleźć. Chciałoby się zakosztować w tylu stylach, poeksperymentować, użyć tak wielu cudownych instrumentów, zaangażować tylu znakomitych muzyków. A życie jest tylko jedno, czasu tak mało. W chwilach zwątpienia pozostaje więc zdrowy rozsądek i własna intuicja muzyczna.

Zdradźcie jeszcze na koniec, czego będziecie sobie życzyć przy tegorocznym wigilijnym stole?

Łukasz: Po prostu zdrówka i szczęścia. Aby nas w naszych rodzinach przybywało, a nie ubywało, abyśmy się wzajemnie szanowali, wspierali i kochali. A zawodowo - aby nasza nowa płyta, która ukaże się na wiosnę, dostarczyła słuchaczom wielu przyjemnych doznań, motywowała ich i zagrzewała do działania, tak jak to było chociażby w przypadku piosenki „Ściarnisco".

Rozmawiała: Anna Niewiadomska

Paweł i Łukasz Golcowie Absolwenci szkół muzycznych w Żywcu i Bielsku-Białej. Studiowali na Wydziale Jazzu i Muzyki Rozrywkowej w Akademii Muzycznej w Katowicach. Ich zespół, Golec uOrkiestra, powstał w 1998 r. i już po wydaniu pierwszej płyty zyskał ogromną popularność. Golec uOrkierstra łączy rozmaite gatunki muzyczne, szczególnie jazz i muzykę góralską.

„Farmacja i Ja”, grudzień 2008

Komentarze czytelników (0)

Dodaj komentarz

« poprzedni Wśród nas (9 z 78) następny »
« poprzedni Wśród nas (9 z 78) następny »

SPOTKAJMY SIĘ NA CZACIE

Porozmawiaj z innymi farmaceutami
Wejdź na czat »

  • Ostatnio dodane
  • Najczęściej czytane
  1. Kobiety w ciąży piją alkohol
    Co dziesiąta kobieta w ciąży przyznaje się do picia alkoholu. Lekarze są tym mocno zaniepokojeni. Przyszłe matki nie...
  2. Skuteczni zabójcy raka
  3. Problem z łuszczycą w Polsce
  4. Zmęczenie powoduje wirus
  5. Żywność na odporność
Wyślij e-kartkę...

swojej rodzinie,
znajomym, bliskim
i współpracownikom...
a może nam?

Wyślij e-kartkę
Kalendarz farmaceuty
ważne informacje dla farmaceutów,
kierowników aptek, właścicieli...
Zobacz Kalendarz farmaceuty
Napisz do nas jeśli...
  • chcesz zostać współpracownikiem
    naszego magazynu,
  • masz uwagi jakie zmiany
    wprowadzić,
  • możesz zaproponować
    tematy do kolejnych numerów.

Czekamy na Wasze listy!

Wyślij list
  • Praca
  • Awanse
  • Ogłoszenia
  1. Awanse farmaceutów
    Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
  1. Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
    84-218 łęczyce, ul. Długa 15b woj. pomorskie, pow. Wejherowo proszę o kontakt tel. 606367725 godziny otwarcia:...
  2. Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
  3. Apteka M&M w Radziejowie (woj.kujawsko-pomorskie) pilnie zatrudni kierownika apteki
Zobacz wszystkie ogłoszenia
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.

Polecane produkty