Serwis farmaceutyczny
szukaj w farmacjaija.pl


Wśród nas

Rozmowa z Iloną Felicjańską

- 2009-12-03

English in a pill – Angielski w pigułce, Lesson 22

How to Use Cranberries for Their Many Natural Healing Properties Vaccinium oxycoccus, or cranberries as they are more commonly known, make an...

Jesienne przeziębienia

Ze statystyk wynika, że corocznie w okresie jesiennym co czwarty Polak łapie przeziębienie

Rozmowa z Joanną Szczepkowską

Na początku nowego roku często podsumowujemy miniony czas i zdarzenia. O przemianach, jakie nastąpiły w kraju i w jej zawodowym życiu, opowiada...

Każdy rodzi się z jakimś darem. Ilona Felicjańska urodziła się nie tylko z wyjątkową urodą, ale też umiejętnością pomagania innym. Twierdzi, że od kiedy wyszła za mąż, urodziła dzieci, założyła firmę Felicjańska Media i Fundację Niezapominajka, zaczęło się jej drugie życie.

Farmacja i ja: Pani Ilono, potrafi Pani prosić?

Ilona Felicjańska: Dla siebie nie. Nigdy tego nie umiałam. Dla innych potrafię załatwić wszystko. Zadzwonić, wyprosić, znaleźć kogo trzeba. Nie mam żadnych oporów, kiedy szukam pieniędzy dla kogoś potrzebującego, jak choćby cierpiącej na epilepsję Angeliki, której wczoraj udało się wreszcie wszczepić respirator. Wyrzucą mnie drzwiami, wejdę choćby kominem. Dla siebie wstyd mi prosić nawet o zniżki w zaprzyjaźnionych z moją firmą sklepach.

Niemal pięć lat temu założyła Pani Felicjańska Media, rok temu słynną już Niezapominajkę, która między innymi spełnia marzenia chorych dzieci. Angażuje się Pani w najróżniejsze akcje charytatywne. Skąd pomysł na tego rodzaju działanie?

Na szczęście nie wyrósł na bazie moich własnych doświadczeń. Pomagam, bo sprawia mi to przyjemność. Nie robię tego na pokaz, by ktoś mnie chwalił i dziękował, ale dla siebie. Na dodatek dobrze mi to wychodzi. Takie akcje dają człowiekowi mnóstwo siły i radości.

Czyżby między wierszami przyznawała się Pani do kompleksów?

Jestem dziewczyną z małego miasteczka, która zanim została miss i modelką, walczyła z tuszą i nie umiała pomóc samej sobie. Teraz właśnie to robię. Krok po kroku zyskuję wiarę w siebie. Poza tym wystarczy raz pójść na dziecięcy oddział onkologiczny, by zmienić punkt widzenia. Pracowałam w modelingu długo, znałam modę od podszewki, wiedziałam, że można z tej branży uszczknąć trochę grosza, organizując imprezy albo pokazy. A pomaganie miałam we krwi tak samo jak dobrą organizację. Nie zapomnę pierwszej zbiórki pieniędzy, kiedy mamie dziecka z porażeniem mózgowym wysłaliśmy 1500 złotych. Zadzwoniłam do niej z przeprosinami, że tylko tak małą sumę udało nam się zebrać. A ona rozpłakała się ze szczęścia, że to aż tyle. Zrozumiałam wtedy, że liczy się każda złotówka.

Pomysł Niezapominajki zrodził się ponoć przez przypadek?

O ile można powiedzieć, że są przypadki (śmiech). Moja firma od początku działania współpracowała z różnymi fundacjami. Po kilku latach chciałam zrobić coś na własny rachunek. Pamiętam, jak siedziałam w galerii handlowej i dzwoniłam do przyjaciółki, że chcę pomagać, ale nie wiem, od czego zacząć. I wtedy wtrącił się do rozmowy siedzący obok mnie człowiek. „Niech pani pojedzie na oddział onkologii dziecięcej w Centrum Zdrowia Dziecka. Tam naprawdę brakuje pieniędzy" - usłyszałam. Po pierwszej wizycie dochodziłam do siebie przez tydzień. A potem zrozumiałam, że nie jestem tam potrzebna płacząca i współczująca, tylko silna i kreatywna. Od tego się zaczęło, ale fundacja ma zapisaną w statusie pomoc każdemu, kto jej potrzebuje, nie tylko dzieciom chorującym na raka.

I to działanie zmieniło Pani życie?

Zaczęło mi się łatwiej żyć, bo zmienił się mój punkt widzenia. Podobnego uczucia doznałam po urodzeniu dzieci. Słyszałam, że kobiecie zmienia się wówczas światopogląd, ale dopiero po urodzeniu Maćka i Adasia wiedziałam, co to znaczy. Złamany paznokieć, włosy w nieładzie, kilogram więcej na wadze? Oczywiście, ma to znaczenie dla kogoś, kto zarabia na życie swoim wyglądem, ale jest nieistotne w porównaniu z płaczem dziecka.

A Pani starszy synek podobno lubił płakać...

Przez trzy miesiące niemal non stop. Maciuś urodził się za wcześnie, był chorowity. Przez pierwszy rok jego życia prawie codziennie byłam u lekarza. Wiedziałam, że nie darowałabym sobie, gdybym cokolwiek zaniedbała. Żeby go uspokoić, bujałam go całe noce. Nie budziłam męża, bo uważałam, że on pracuje, zarabia na rodzinę, więc musi się wyspać. Kołysałam Maćka i płakałam. Kiedyś mąż obudził się w nocy i usłyszał ten mój płacz. Od tamtej pory sam wstawał i pomagał przy dziecku. A do mnie dotarł wyraźny sygnał, że czasami trzeba po prostu poprosić o pomoc również dla siebie.

Pozwala Pani chłopcom uczyć się na własnych błędach?

W granicach rozsądku. Moi synowie nie należą do spokojnych. Są ciekawi świata, łobuzują, ale ja zawsze chciałam mieć takie dzieci. Trzeba im pozwalać wybierać, bo dzięki temu się uczą. Chcą wejść do zimnej wody mimo ostrzeżeń? Dobrze, niech wchodzą. Dzieci dzielą się na czyste i szczęśliwe. Wolę mieć te drugie.

Wychowując ich, próbuje sobie Pani przypomnieć, jak to było, kiedy sama była mała?

Bardzo często. Ostatnio zrobiłam błąd, bo dałam Maćkowi od razu cztery zestawy zabawek dla małych konstruktorów. W efekcie miałam straszny bałagan. Ugryzłam się w język, żeby nie zapytać, po co od razu otwierał wszystko, bo przypomniałam sobie siebie. Kiedy dostałam prezent i nie mogłam go od razu otworzyć, to była tragedia. Dziecko nie umie odłożyć połowy paczki cukierków. To rodzic musi dać mu tylko kilka.

Myśli Pani o trzecim dziecku?

Bardzo chciałabym mieć córeczkę. Synów urodziłam w krótkim odstępie czasu, dlatego pozwoliłam odpocząć mojemu ciału. Jakie są teraz szanse na córeczkę, nie wiem.

Gdyby się okazało, że małe, adoptowałaby Pani dziecko?

Już o tym myśleliśmy z mężem. On jednak doszedł do wniosku, że córkę chciałby mieć swoją. Jeśli mamy adoptować dziecko, to chłopca. Dziewczynki są córeczkami tatusiów, to silniejsze niż rozsądek. Na początku jednak zrobiłabym wszystko, by mieć własne dziecko. Trzeba ufać medycynie. Nowoczesne metody zapłodnienia, choćby in vitro, przynoszą przecież bardzo dobre efekty.

Ale nie na siłę?

Nie. Naprawdę, nie wszystko od nas zależy.

Rozmawiała Anna Niewiadomska

„Farmacja i ja”, marzec 2008

Komentarze czytelników (0)

Dodaj komentarz

« poprzedni Wśród nas (83 z 124) następny »
« poprzedni Wśród nas (83 z 124) następny »

Mapa farmaceutów

Masz aptekę,
hurtownię leków?
Dodaj swoją llokalizację
na naszej interaktywnej
mapie.

Wyślij e-kartkę...

swojej rodzinie,
znajomym, bliskim
i współpracownikom...
a może nam?

Kalendarz farmaceuty

ważne informacje dla farmaceutów,
kierowników aptek, właścicieli...

Napisz do nas jeśli...

  • chcesz zostać współpracownikiem
    naszego magazynu,
  • masz uwagi jakie zmiany
    wprowadzić,
  • możesz zaproponować
    tematy do kolejnych numerów.
Czekamy na Wasze listy!
1 2 3 4
  • Praca
  • Awanse
  • Ogłoszenia
  1. Awanse farmaceutów
    Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
  1. Apteka zatrudni technika i magistra farmacji
    Apteka w Janowie Lubelskim i w Nałęczowie zatrudni magistra farmacji oraz technika farmaceutycznego.CV prosimy...
  2. Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
  3. Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
Zobacz wszystkie ogłoszenia
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.

Polecane produkty