Rozmowa z Iwoną Pavlović
Niemcy: Tysiące aptek, jeden porządek
Farmaceuci w Niemczech tworzą wyjątkową i solidarną grupę zawodową. Aptekarze cieszą się również większym zaufaniem wśród społeczeństwa niż...
Jesienne przeziębienia
Ze statystyk wynika, że corocznie w okresie jesiennym co czwarty Polak łapie przeziębienie
Rozmowa z Kylie Minoque
W maju 2005 roku, podczas tournée „Showgirl", u Kylie Minogue wykryto raka piersi. Minęły prawie trzy lata. W tym czasie artystka pokonała chorobę,...
Kiedyś znana była jedynie w środowisku tancerzy. Dziś kilka milionów wielbicieli „Tańca z gwiazdami" co tydzień ogląda jej twarz i wysłuchuje werdyktu jury, w którym zasiada. Najsurowsza z jurorów, profesjonalna w każdym calu. Jednak potrafi też płakać na wizji ze wzruszenia. Wielkimi szczerymi łzami.
Farmacja i Ja: Jest Pani zwolenniczką powiedzenia „W zdrowym ciele zdrowy duch"?
Iwona Pavlović: Tak, ale jednocześnie uważam, że w zdrowym duchu zdrowe ciało. Kiedy zapaskudzimy sobie głowę złymi myślami, będziemy sfrustrowani, negatywnie nastawieni do ludzi, ucierpi na tym cały nasz organizm. Człowiek, który ma wokół siebie pozytywną energię i myśli optymistycznie, lepiej żyje. Mam taką swoją filozofię „Świat jest taki, jakim go widzimy". I mimo iż dobrze wiem, że istnieje zło i nie każdy jest szczęśliwy, to postrzegam życie jako pasmo dobra. Cieszę się nim, lubię żyć, chcę żyć, nie jestem zwolenniczką spiskowej teorii dziejów. Wierzę w ludzi.
Ponoć przez 7 lat działalności Szkoły Mistrzów Tańca „Pavlović", którą prowadzi Pani w Olsztynie, wśród personelu nie doszło ani razu do sprzeczki.
To chyba kwestia atmosfery. Ludzie lubią tam przychodzić. Po kilku dniach nieobecności ja sama nie mogę się już doczekać, kiedy usiądę na sofie przy barku, wypiję kawę, dowiem się, co słychać. Bywają oczywiście stresujące sytuacje, ale to nie znaczy, że ma być nieprzyjemnie.
Nauczanie innych, sędziowanie, nawet turniejów międzynarodowych, to jednak nie to samo co występy przed publicznością. Nie brakuje Pani adrenaliny?
Wciąż ją odczuwam, tylko z innego powodu. Zeszłam z parkietu bez żalu, bo miałam przekonanie, że się wytańczyłam. Podjęliśmy tę decyzję wspólnie z moim partnerem i ówczesnym mężem, i była ona w pełni świadoma. Zrobiliśmy dla tańca wszystko, co tylko mogliśmy. Wyjechaliśmy na trzy lata do Londynu, pracowaliśmy tam i uczyliśmy się tańca od najlepszych, by potem tę wiedzę przekazać innym. Rozwijaliśmy się, zdobywaliśmy kolejne tytuły. Byliśmy naprawdę dobrzy, ale żyliśmy jak ptaki. W pewnym momencie przyszedł czas na stabilizację, dom, pieniądze. Miałam wtedy trzydzieści dwa lata i nie chciałam już żyć na walizkach, inwestować wszystkiego w taniec.
Stabilizacja nie sprzyja artystom?
Naprawdę tak jest. Kiedy ma się dom, rosną potrzeby i rachunki, nie można już wszystkich pieniędzy wydawać na turnieje, suknie do tańca czy kolejne szkolenia. Taniec zawodowy kosztuje, i to niemało. Czułam, że potrzebuję zmiany. Nasyciłam się turniejami, zwycięstwami i samą atmosferą tańca. Oczywiście, na ostatnim turnieju płakałam ze wzruszenia, ale nawet wtedy nie miałam wątpliwości, że dobrze wybrałam.
Trzeba wiedzieć, kiedy zejść ze sceny?
O tak, choć to wcale nie jest łatwe. Trudno trafić na ten moment, kiedy jest się jeszcze bardzo dobrym, a nie już tylko dobrym. Nam się udało. I nawet jeśli nogi same mi podrygiwały przed telewizorem, a znajomi pytali, kiedy wracamy, i żałowali, że już nie mogą oglądać naszych pokazów, to tylko potwierdzało ten wybór.
Czego dziś uczy Pani swoich podopiecznych?
Jestem zwolenniczką tezy, że nie ma dobrego trenera od wszystkiego. Oprócz kroków i samego klimatu tańca każdy trener uczy również podejścia do zawodu i życia. I każdy jest innym pedagogiem, ma swoje wymagania i metody. I wbrew opinii, którą zyskała sobie Czarna Mamba, nie jestem taka surowa. W szkole to ja jestem tym trenerem, który nastawia pozytywnie pary przed turniejami. Potrafię znaleźć w nich coś, co pozwala im uwierzyć, że są naprawdę dobrzy. Chwalę, głaszczę i w ten sposób mobilizuję.
Czyli stosuje Pani metodę kija i marchewki z przewagą tej drugiej?
Są w szkole nauczyciele surowsi ode mnie i bardziej wymagający. Ja płaczę z moimi uczniami, trzymam za nich kciuki i denerwuję się równie mocno jak oni przed występem. Podobno w trakcie castingu do „Tańca z gwiazdami" myślano, że to ja będę „dobrym porucznikiem", a Piotr Galiński złym. Wyszło inaczej, a to dlatego, że reżyser programu poprosił mnie o rzetelność sędziowską. Musiałam więc być zgodna z zawodowymi zasadami. Nie złośliwa, tylko profesjonalna. W programie rozrywkowym, w którym jury często chwali uczestników, okazałam się czarnym charakterem. Gdybym jednak oceniała pobłażliwie, nie byłabym wiarygodna w moim środowisku.
Czy gwiazdy denerwują się przed pokazami?
Niektóre nawet bardzo. Widz patrzy na ładniejszy obrazek niż my w studiu. Ma możliwość spojrzeć w oczy tancerzowi, zobaczyć jego promienny uśmiech. Ja w tym samym czasie patrzę na zły krok. Kamera nie zawsze przecież pokazuje całą sylwetkę tancerza. A niektórym uczestnikom nogi trzęsą się jak galareta.
Stres robi swoje?
Oczywiście. Kiedy zaczynaliśmy ten program, nikt jeszcze nie wiedział, jakie będą jego koleje. Nie przypuszczaliśmy, że „Taniec z gwiazdami" stanie się tak popularny. Gwiazdy występujące w kolejnych edycjach mają podnoszoną poprzeczkę. Wzrasta ciężar oczekiwań, a z nim również stres. Rozumiem to, dlatego dwa pierwsze odcinki programu w każdej nowej edycji oceniane są ulgowo. Przy trzecim odcinku pobłażliwość się kończy.
Wydaje się jednak, że doskonale rozumie Pani uczestników.
Bo dobrze pamiętam, jak sama byłam zestresowana przed turniejami. Nie mogłam nawet sensownie porozmawiać. Moja trenerka powtarzała mi, żebym w takich chwilach robiła tylko to, co uważam za słuszne. „Rób to, co ci organizm podpowiada" - mawiała. „Czytaj książkę, śpij, schowaj się w pokoju". Tylko że w wielkich halach, w których odbywały się turnieje, trudno jest znaleźć odosobnione miejsce, a ja takiego właśnie potrzebowałam. Musiałam posiedzieć sobie sama dłuższą chwilę, ułożyć myśli w głowie. Zamykałam się więc w toalecie. Do tej pory potrzebuję takiej chwili odosobnienia przed publicznym wystąpieniem. Dlatego przyjeżdżam do studia jako pierwsza z czwórki jurorów. Lubię być przygotowana wcześniej, uczesana, umalowana, tak by mieć pół godziny tylko dla siebie.
A jak Pani o siebie dba na co dzień? Taniec i tylko taniec?
O nie, są jeszcze diety cud! (śmiech) Ustawicznie walczę z nadwagą, bo jestem strasznym łasuchem. Uwielbiam słodycze, ale niestety cierpi na tym moja figura. Poza tym od kiedy rzuciłam palenie przytyłam kilka kilogramów i staram się je zrzucić. Chodzę na aerobic, siłownię, basen. Zmieniam dyscypliny, by się nie nudzić. Przez miesiąc na przykład biegam, potem pływam, innym razem skaczę na trampolinie.
Potrafiłaby Pani w skrócie opowiedzieć o zaletach samego tańca?
Chyba nie, bo taniec daje zbyt wiele, by ująć to w kilku słowach. Kształtuje siłę charakteru, pozwala pozbyć się kompleksów, przełamać pewne bariery. W tańcu trzeba być blisko z drugim człowiekiem, otworzyć się, pokazać emocje. Nie każdy to potrafi. Dlatego czasami mówimy „Pokaż mi jak tańczysz, a powiem ci, jakim jesteś człowiekiem". Moim zdaniem taniec wydobywa z nas, to co najlepsze. Odblokowuje, uwrażliwia. Tancerza poznaje się też po prostej sylwetce, lekkim kroku, ruchach ciała. Ale taniec nie lubi ludzi leniwych. Wymaga wytrwałości, cierpliwości, wierności. Najlepsi, najbardziej utalentowani tancerze przepadali, bo nie umieli się zmobilizować. Tu nie można pójść na skróty, by do czegoś dojść. Ale to dłuższa opowieść...
Rozmawiała Anna Niewiadomska
Iwona Pavlović - Tancerka, nauczyciel tańca, sędzia turniejowy. Jest kilkukrotną mistrzynią Polski w dziesięciu tańcach i stylu latynoamerykańskim, ma na koncie także tytuły wicemistrza Polski w stylu standardowym. Właścicielka Szkoły Mistrzów Tańca „Pavlović”, sędzia w programie „Taniec z gwiazdami”.
„Farmacja i ja”, kwiecień 2008
- Ostatnio dodane
- Najczęściej czytane
-
To szkodliwe rodzić podczas chemioterapii?
Belgijscy badacze wykazali, że dzieci urodzone przez kobiety podczas leczenia farmakologicznego nowotworu nie... - Mięśniak macicy - najczestszy nowotwór narządów płciowych kobiet
- Nowe urządzenie do badania serca
- Od dziś nowe przepisy ustawy
- Które leki ze stratą w 2011?
-
Badanie czytelności ulotek farmaceutycznych
Resort zdrowia określił zasady, na podstawie których będzie można zbadać, czy treść informacji dołączonych do... - Pseudoefedryna – skuteczna, gdy używana z rozwagą
- Katar „zatokowy” czy zapalenie zatok przynosowych?
- Nowa metoda operacji kręgosłupa w Toruniu
- Termometry. Które są najlepsze dla dzieci?
- Praca
- Awanse
- Ogłoszenia
-
Awanse farmaceutów
Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
-
Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
84-218 łęczyce, ul. Długa 15b woj. pomorskie, pow. Wejherowo proszę o kontakt tel. 606367725 godziny otwarcia:... - Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
- Apteka M&M w Radziejowie (woj.kujawsko-pomorskie) pilnie zatrudni kierownika apteki
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.




