Rozmowa z Olgą Bończyk
Bezpieczne dzieci w sieci
Internet to źródło wiedzy i rozrywki. To oczywiste nawet dla bardzo małych dzieci. Ale ich rodzice nie powinni zapominać, że sieć to także źródło...
Naświetlanie w Skandynawii
Czy wiesz, że w krajach skandynawskich w okresie zimowym jest zalecane korzystanie z solariów? Ma to zapobiegać objawom depresji wynikających z braku światła dziennego.
English in a pill – Angielski w pigułce, Lesson 5
Laughter is the "Best Medicine" for Your Heart Can a laugh every day keep the heart attack away? Maybe so. Laughter, along with an active sense of...
Piękna i utalentowana. Aktorka i piosenkarka. Świetnie gotuje, w wolnych chwilach maluje obrazy. Olga Bończyk żyje intensywnie, ale we własnym tempie. Być może dzięki temu ma w sobie godny pozazdroszczenia spokój.
Farmacja i Ja: Podobno zaczęła Pani malować dopiero kilka lat temu. To było spełnienie marzeń czy recepta na codzienny stres?
Olga Bończyk: Raczej próba sił. Znalazłam się w takiej sytuacji, że telefon przestał dzwonić i mogłam zostać bez pracy. Ponieważ jestem zodiakalnym Koziorożcem, nie lubię stać w miejscu. Wiedziałam, że zawodowa przerwa nie będzie trwać wiecznie i pomyślałam, że to dobry moment, by spełnić jedno ze swoich pragnień. Maluję to, co zawsze chciałam mieć na ścianach. Kopiuję oryginały. Tak długo patrzę na obraz, aż dostrzegam w nim wszelkie szczegóły, załamania światła i pracuję dopóty, dopóki moja praca stanie się podobna do oryginału. Zajmuje mi to mnóstwo czasu, ale na szczęście jestem osobą nauczoną cierpliwości.
To szkoła muzyczna nauczyła Panią takiego spokoju i opanowania?
Zawsze umiałam panować nad emocjami. Nie oznacza to oczywiście, że jestem ich pozbawiona, ale na co dzień staram się być, nazwijmy to, zrównoważona. Nie wybucham publicznie płaczem, nie żalę się wszystkim z moich smuteczków.
A jednak w ostatnim odcinku „Jak oni śpiewają", kiedy widzowie zdecydowali, że nie przechodzi Pani do kolejnego etapu, miała Pani szkliste oczy.
Ten program zdumiał mnie samą. Bardzo zżyłam się ze wszystkimi uczestnikami, ekipą, muzykami, reżyserami. Wiele osób mocno mi kibicowało, twierdziło nawet, że powinnam wygrać. Kiedy okazało się, że nie wchodzę do półfinału, przyjęłam to spokojnie, bo wiedziałam, jakimi zasadami rządzi się takie show. Widzowie mają prawo wybrać swojego faworyta. Podczas przerwy na reklamy podeszło do mnie mnóstwo ludzi. Pocieszali mnie, współczuli, niektórzy mieli łzy w oczach. Zupełnie się wtedy rozkleiłam.
A jednak na koniec zupełnie spokojnie zaśpiewała Pani arię z „Traviaty"...
Bo z drugiej strony tak wielkie poparcie bardzo mnie wzmocniło. To niesamowicie budujące uczucie, kiedy ma się obok siebie życzliwe osoby. Dlatego czuję, że wyszłam z tego programu obronną ręką. Zrobiłam wszystko, by śpiewać jak najlepiej, i myślę, że udowodniłam, że naprawdę umiem to robić.
Zapraszano Panią do tego programu już od pierwszej edycji. Czemu nie wyrażała Pani zgody?
Ze strachu. Bałam się, że odpadnę w pierwszym odcinku i widzowie pomyślą, że nie umiem śpiewać. To bardzo proste skojarzenie. Dokładnie tak jest w przypadku „SmaczneGo!". Jestem w tym programie tylko prowadzącą, gotują kucharze i goście, a jednak, kiedy ktoś zaprasza mnie na imprezę kulinarną, często słyszę pytanie, ile porcji mogę na niej ugotować. Obawiałam się, że przy „Jak oni śpiewają" będzie podobnie. Odpadnę i tym samym zostanę w pamięci jako ta nieśpiewająca. Tymczasem od 22 lat utrzymuję się ze śpiewania, daję koncerty i traktuję to jako bardzo poważną część swojego życia zawodowego.
Procentują lata nauki w szkole muzycznej?
Na pewno. Wiem, że mam takie przygotowanie i umiejętności, których aktor nie posiądzie w szkole aktorskiej, bo zwyczajnie brakuje mu na to czasu. Skończyłam wydział wokalno-aktorski, ale w moim życiu muzyka zawsze była na pierwszym miejscu.
A dziś zderza się z aktorstwem?
Nie musi. Jestem aktorką, kiedy wychodzę na scenie lub staję przed kamerą, a wokalistką, kiedy występuję na estradzie. Nie ma rzeczy ważniejszej i mniej ważnej. Robię to, co w danym momencie jest do zrobienia. Uważam, że skoro szczęśliwie zostałam obdarzona jakimiś zdolnościami artystycznymi, to grzechem byłoby ich nie wykorzystać.
Wychowywała się Pani po części w świecie ciszy. Pani rodzice nie słyszeli. Gdzie szukała pani wsparcia, kiedy miała problemy w szkole?
Mimo to wraz z moim starszym bratem Mirkiem zawsze przybiegaliśmy do nich w kryzysowych sytuacjach. Bardzo w nas wierzyli. Gdyby tak nie było, nie wysłaliby nas do tego typu szkół. A im mniej nam mogli pomóc, tym ich wiara była większa. A trzeba przyznać, że nie zawsze dawałam sobie radę i przynosiłam dwóje. W takich chwilach myślałam, czy nie lepiej zostać biologiem. Potem jednak spokojnie kalkulowałam, że przecież chcę być artystką. Moja pani profesor od fortepianu zawsze powtarzała, że jestem stworzona na scenę, bo tam rozkwitam. I rzeczywiście coś w tym było. Na co dzień byłam bardzo nieśmiałą osobą.
To dość częsty przypadek wśród artystów. Nieśmiali ludzie szukają sposobu na uwolnienie emocji.
Scena na pewno to ułatwia. Można przebrać się za kogoś innego, poudawać troszkę i w ten sposób poszukać wyjścia ze swojej skorupy. Prywatnie nie przepadam za tym, za to uwielbiam popisywać się na estradzie, udowadniać, że coś umiem, dzielić się tym i cieszyć.
Stresuje się Pani przed występem?
Zawsze. W środku kompletnie się gotuję, ale ponieważ wiem, że stres się udziela, staram się go nie okazywać. Ba, kiedy mam wyjść na scenę, unikam ludzi, którzy panikują albo epatują swoimi emocjami. Wiem, że to nic nie daje, a sporo utrudnia. Wolę się skupić, wziąć pięć głębokich oddechów, bo wiem, że po dwóch, trzech minutach występu stres zamieni się w radość. Chodzi tylko o to, by opanować ten pierwszy moment.
Może dlatego jest Pani postrzegana jako rozsądna, spokojna osoba, która nie goni za sukcesem.
Po prostu nie żyję życiem zawodowym przez całą dobę. Kiedy kończę pracę, zamieniam się w domatorkę. Siadam na tarasie, gotuję kolację dla przyjaciół, piję wino, czytam książki. Nie ma dla mnie nic przyjemniejszego, a moje życie prywatne w ogóle nie podlega prawom show-biznesu. Nie bywam w klubach, na bankietach. Kiedy tylko wiem, że mogę wrócić do domu, włączyć muzykę, wziąć kota na kolana albo posadzić kwiaty w ogrodzie, już jestem szczęśliwa. Bankiety mnie nudzą, w dodatku często nie smakuje mi podawane tam jedzenie, bo sama gotuję lepiej.
I podobno bez wpadek.
Kiedy gotuję dla innych, rzeczywiście zwykle wszystko mi się udaje. Może dlatego, że goście są dla mnie inspiracją. Później nie zawsze umiem powtórzyć daną potrawę. Nie mam już takiego zapału. A tak zapraszam przyjaciół, obmyślam menu, czasami razem coś przyrządzamy. Lubię gotować dla ludzi. Może dlatego, że potem mnie chwalą (śmiech). Sama jestem wobec siebie niezmiernie krytyczna.
Rozmawiała Anna Niewiadomska
Olga Bończyk - aktorka teatralna i filmowa, piosenkarka. Ogromną popularność zdobyła dzięki roli doktor Edyty w popularnym serialu „Na dobre i na złe”, na stałe współpracuje z teatrami warszawskimi. Jako piosenkarkę widzowie mogą ją najczęściej usłyszeć w recitalach „Piosenki z klasą” (przeboje filmowe w polskich tłumaczeniach) i „Trzeba marzyć” (polskie przeboje z lat 50. i 60.). Prowadzi telewizyjny show kulinarny „SmaczneGo!”. Jest ambasadorem projektu „Dźwięki Marzeń”, którego celem jest rehabilitacja dzieci, które urodziły się z wadą słuchu.
„Farmacja i Ja”, czerwiec 2008
- Ostatnio dodane
- Najczęściej czytane
-
To szkodliwe rodzić podczas chemioterapii?
Belgijscy badacze wykazali, że dzieci urodzone przez kobiety podczas leczenia farmakologicznego nowotworu nie... - Mięśniak macicy - najczestszy nowotwór narządów płciowych kobiet
- Nowe urządzenie do badania serca
- Od dziś nowe przepisy ustawy
- Które leki ze stratą w 2011?
-
Badanie czytelności ulotek farmaceutycznych
Resort zdrowia określił zasady, na podstawie których będzie można zbadać, czy treść informacji dołączonych do... - Pseudoefedryna – skuteczna, gdy używana z rozwagą
- Katar „zatokowy” czy zapalenie zatok przynosowych?
- Nowa metoda operacji kręgosłupa w Toruniu
- Termometry. Które są najlepsze dla dzieci?
- Praca
- Awanse
- Ogłoszenia
-
Awanse farmaceutów
Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
-
Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
84-218 łęczyce, ul. Długa 15b woj. pomorskie, pow. Wejherowo proszę o kontakt tel. 606367725 godziny otwarcia:... - Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
- Apteka M&M w Radziejowie (woj.kujawsko-pomorskie) pilnie zatrudni kierownika apteki
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.




