Serwis farmaceutyczny
szukaj w farmacjaija.pl


Profilaktyka

Ciemna strona słońca

- 2010-01-07

Biegunki u dzieci

Niezależnie od przyczyn i czasu wystąpienia, biegunka jest uciążliwym problemem dla dziecka i źródłem uzasadnionego niepokoju rodziców. Jakie są...

Naświetlanie w Skandynawii

Czy wiesz, że w krajach skandynawskich w okresie zimowym jest zalecane korzystanie z solariów? Ma to zapobiegać objawom depresji wynikających z braku światła dziennego.

Jak dbać o oczy latem

Kilka godzin na słońcu, kąpiel w basenie, piach, który przypadkiem wpadł do oka, nieumiejętnie wykonywany demakijaż. I jeszcze plaga XXI wieku -...

O tym, że bez słońca nie byłoby życia na Ziemi, wie chyba każdy. Jednak badania naukowe i gwałtowne zmiany klimatyczne każą uważniej przyjrzeć się zagrożeniom, na jakie jesteśmy narażeni w kontakcie z jego promieniami. Specjaliści nieustannie ostrzegają, że mogą być one przyczyną groźnych, a nawet śmiertelnych chorób. Dlatego zanim wystawimy ciało na słońce, warto wiedzieć, co nam zagraża i w jaki sposób to ryzyko zminimalizować.

Choć współczesna medycyna coraz mocniej podkreśla zagrożenia wynikające z kontaktu naszej skóry ze szkodliwymi promieniami emitowanymi przez słońce, nie wolno zapominać o jego pozytywnych aspektach. Dzięki promieniom ultrafioletowym (UV) organizm ludzki jest w stanie przyswoić witaminę D3, niezbędną do prawidłowego funkcjonowania układu kostnego. Słońce poprawia też samopoczucie, sprawia, że nabieramy chęci do życia. I odwrotnie, wraz z przyjściem jesieni u wielu z nas nasilają się stany depresyjne, łatwiej popadamy w przygnębienie. Gdy robi się ciepło, wzrasta też nasza aktywność fizyczna. Specjaliści podkreślają, że niewielki i dozowany kontakt z promieniami słonecznymi ma korzystny wpływ na nasz organizm, bowiem mobilizuje jego funkcje odpornościowe. W tym celu wystarczy nawet 15 minut dziennie wystawienia twarzy i dłoni na słońce.

W niektórych schorzeniach dermatologicznych ekspozycja na promienie słoneczne daje lecznicze efekty. Najlepszym przykładem jest łuszczyca, która lepiej się leczy po wystawieniu ognisk chorobowych na słońce albo naświetlaniu już wyizolowanymi promieniami UVB i UVA. Lekarze nawet wspomagają ich przyswajanie. - Na dwie godziny przed zabiegiem pacjent otrzymuje leki uwrażliwiające organizm na dane typy promieniowania. Wszystko odbywa się oczywiście pod pełną kontrolą lekarza - mówi prof. Andrzej Kaszuba, kierownik Kliniki Dermatologii i Dermatologii Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Krótka historia opalania

Nasza cywilizacja nie jest pierwszą, która za wzór piękna i seksu uznała opalone ciało. Podobną fascynację przeżywano bowiem już w czasach starożytnych. Wraz z przyjściem średniowiecza w centrum etosu rycerskiego pojawiła się białogłowa z nieskalaną słońcem skórą. Zasada była prosta - im jaśniejsza cera, tym większa atrakcyjność kobiety. Współcześnie, kiedy powszechny jest kult opalonego ciała, wydaje się to niemal równie wielką ekstrawagancją co krępowanie stóp kobietom w Chinach. Naturalna biel skóry była ceniona aż do początku XX w., kiedy to w latach dwudziestych francuska projektantka Coco Chanel spopularyzowała modę na opaleniznę. Po II wojnie światowej ten trend nasilił się jeszcze bardziej, a od lat 60. zaczęło się już prawdziwe szaleństwo. Odtąd wszyscy pragnęli opalenizny w tonacji ciemnego brązu.

Mimo kolejnych niepokojących sygnałów dobiegających z gabinetów dermatologicznych moda na opaleniznę przetrwała do czasów współczesnych. Zarówno panowie, jak i panie w czasie urlopów stawiają sobie za punkt honoru „strzaskać się na heban". Czasami obserwując plażowiczów, aż trudno uwierzyć, ile człowiek jest w stanie wytrzymać, wystawiając swoje ciało na piekące niemiłosiernie słońce. Nie oznacza to jednak, że ludzie zwariowali, wszystko ma swoją przyczynę. Opalenizna powszechnie została uznana za wskaźnik atrakcyjności seksualnej. Te nastroje umiejętnie podsyca przemysł kosmetyczny i farmaceutyczny zarabiający krocie na naszej obsesji posiadania opalonego ciała.

Dopóki niemal w każdym kolorowym magazynie będzie roiło się od opalonych gwiazd show biznesu i dopóki w większości wszechobecnych reklam o atrakcyjności danego towaru będą nas przekonywać modele i modelki o ciemnobrązowej opaleniźnie, wszelkie przestrogi i apele lekarzy to wołanie na puszczy.

Fotostarzenie i nowotwory skóry

W naszym obszarze geograficznym występują najczęściej cztery fototypy. Szczególnie narażone na negatywny wpływ słońca są osoby o pierwszym i drugim fototypie. O tym, jaki mamy fototyp skóry, decyduje melanina - pigment odpowiedzialny za jej barwę występujący zarówno w skórze właściwej, jak naskórku i tęczówce. Melanina chroni skórę przed szkodliwym promieniowaniem ultrafioletowym. Im mamy jej więcej, tym mniejsza szansa wystąpienia poparzeń słonecznych.

- Polacy należą raczej do ludów północy i w związku z tym są bardziej zagrożeni negatywnym wpływem słońca na skórę - zauważa prof. Kaszuba.

A zagrożenia są dwojakiego rodzaju. Po pierwsze jest to fotostarzenie się skóry wynikające z kumulowania - każdorazowo, kiedy się opalamy - dawki promieni ultrafioletowych. Taki proces może trwać wiele lat. Najlepiej ilustruje to przykład pacjentki wybitnego dermatologa prof. Jamesa Leydena z Uniwersytetu w Pensylwanii badającego wpływ promieniowania na skórę. Otóż jako nauczycielka przez wiele lata prowadziła lekcje w klasie ustawiona tylko jedną, lewą stroną twarzy do promieni słonecznych wpadających do środka przez szyby okienne. W wieku 40 lat kobieta miała znacznie bardziej zniszczoną i pomarszczoną skórę na lewym policzku niż na prawym. Był to niezbity dowód na to, że na fotostarzenie się skóry negatywny wpływ mają także promienie UVA, ponieważ w przeciwieństwie do promieni UVB przenikają przez szyby okienne.

Nie wolno zapominać, że również korzystanie z solarium jest przyczyną fotostarzenia się skóry oraz wszystkich pozostałych negatywnych zjawisk, o których będziemy jeszcze mówić. - Przychodzą do mnie panie, które otwarcie mówią, że są uzależnione od solarium i proszą tylko, żeby coś zrobić z ich skórą. Ja się śmieję, że jako stara lekarka nie jestem w stanie ocenić, ile taka osoba ma lat. Okazuje się, że ma 32 lata, a ja myślałam, że 47, bo jest cała brązowa, z nasilonymi zmarszczkami, plamami i przebarwieniami różnego typu - mówi prof. Hanna Wolska z Kliniki Dermatologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Innym, dużo poważniejszym zagrożeniem dla naszego zdrowia, wynikającym z nadmiernego opalania, są nowotwory skóry - chłoniaki i raki kolczystokomórkowe. Ich związek z promieniami słonecznymi jest dla dermatologów ewidentny. Występują bardzo często, ale są stosunkowo łagodne. Najgorszy jest jednak czerniak - złośliwy rak skóry występujący rzadziej, za to znacznie częściej śmiertelny. To właśnie na czerniaka zmarła Anna Radosz, Polka, która wyemigrowała za pracą do Szkocji. Gdy była w szóstym miesiącu ciąży, dowiedziała się, że cierpi na czerniaka w zaawansowanym stadium. Z chemioterapią postanowiła poczekać do urodzenia dziecka. Po porodzie okazało się, że szanse na przeżycie może dać jej tylko kosztowna terapia w Stanach Zjednoczonych. Mimo wielkiej akcji zbierania pieniędzy, zarówno w Szkocji, jak i Polsce, nie udało się uskładać na czas wystarczającej sumy i kobieta zmarła pół roku po urodzeniu syna.

Ten typ nowotworu szczególnie duże żniwo zbiera w Australii wśród emigrantów irlandzkich. Dla porównania, u Aborygenów czerniak niemal nie występuje. Także w Polsce rośnie częstotliwość jego występowania, choć nie jest to drastyczny wzrost.

Panowie, chrońcie się!

Problem ignorowania szkodliwego promieniowania dotyczy także wielu mężczyzn, którzy spędzając czas na działkach czy pracując na słońcu, nie zabezpieczają się w żaden sposób. Szczególnie ci po czterdziestce beztrosko wystawiają swoje twarze, ramiona, a czasem i łysiny na działanie promieni, nie używając zwykle kremów z filtrami, czapek z daszkiem bądź kapeluszy. W tych miejscach często potem rozwijają się stany przedrakowe, a następnie nowotworowe.

Pan Waldemar ma 59 lat. W czasach PRL-u dzięki pracy w centrali handlu zagranicznego mógł sobie pozwolić na częste wyjazdy na wczasy do krajów Europy Zachodniej. Szczególnie upodobał sobie śródziemnomorskie plaże, gdzie się namiętnie opalał i pływał. Wszyscy znajomi szczerze mu zazdrościli nienagannej opalenizny i wyglądu rodowitego Włocha. Na początku lat 90. okazało się, że ma nietypowy wyprysk na uchu. Badania kliniczne wykazały wstępne stadium czerniaka. - Niektórzy mówili półżartem, że to kara za to, że tak mi się przez te wszystkie wcześniejsze lata powodziło - śmieje się swoim jowialnym głosem. Narośl wraz z kawałkiem ucha została usunięta operacyjnie. Pan Waldek co jakiś czas musi poddawać się badaniom kontrolnym - jak dotąd nie wykazały one przerzutów.

Karnacja jak dobra karma

Niektórym jednak natura dała pewne fory. Pani Katarzyna to trzydziestokilkuletnia zadbana i atrakcyjna kobieta. Przyzwyczaiła się już do tego, że na ulicy zwraca swoim wyglądem uwagę mężczyzn. Nie ukrywa, że jest maniaczką opalania. Korzysta z tego, że ma ciemna karnację (rodzina ojca ma korzenie kaukaskie) i opala się niemal bez ograniczeń. - Jak tylko słonko mocniej przygrzewa, natychmiast idę się opalać. Czasem jest to balkon, czasem działka u znajomych albo basen. Raz do roku muszę pojechać na dwa tygodnie do Egiptu, bo inaczej jestem chora - przyznaje bez ogródek.

Pani Kasia zawsze łatwo się opalała, choć nigdy nie zapomina o użyciu kremu ochronnego. Nie przypomina sobie, żeby kiedykolwiek się poparzyła. - Nawet ostatnio byłam na pikniku w dzielnicy, gdzie mieszkam, słońce prażyło niemiłosiernie, wszyscy wokół pochowali się pod parasole, a ja jako chyba jedyna położyłam się na trawce i wystawiałam twarz do słońca - wspomina. Jak mówi, promienie słoneczne znakomicie wpływają na jej psychikę, a opalanie to dla niej znakomity sposób na doładowanie akumulatorów.

Zdradliwa tuba

Jeszcze do niedawna pokutował pogląd, że solaria są bezpieczną alternatywą dla naturalnego promieniowania słonecznego. Pierwsze urządzenia tego typu pojawiły się na świecie na początku lat 80. Pomysł wydawał się genialnie prosty - na ciało miały oddziaływać przede wszystkim promienie UVA odpowiedzialne za efekt opalenizny przy jednoczesnej redukcji promieni UVB powodujących poparzenia słoneczne. Dopiero w drugiej połowie lat 90. odkryto, że promienie UVA nie są wcale takie niewinne, jak dotąd sądzono i że to właśnie one mają decydujący wpływ na proces fotostarzenia się skóry, jak i na występowanie nowotworów. Nie zmienia to faktu, że wiele pań i panów jest wciąż gotowych podjąć to ryzyko, aby tylko móc prezentować opalone ciało bez względu na porę roku.

- Naszymi klientkami są głównie młode kobiety, w przedziale wieku 20-30 lat - mówi pani Beata z salonu kosmetycznego A&A na warszawskim Ursynowie. Choć słyszała o przypadkach poparzeń w trakcie korzystania z solarium, to - jak zapewnia - w tym gabinecie, odkąd pracuje, nie było ani jednej tego typu sytuacji. Dermatolodzy jednak alarmują, że pogoń za piękną, hebanową opalenizną przybiera już niepokojące rozmiary. Niektóre kobiety zażywają tabletki z psoralenami przyspieszającymi opaleniznę. W efekcie dochodzi często do drastycznych poparzeń. - W naszym salonie klientki, jeżeli sobie tego zażyczą, mogą otrzymać aktywizatory ułatwiające przyswajanie dawki promieniowania - twierdzi pani Beata, ale dodaje, że nie stanowią one żadnego zagrożenia.

Co robić, jeżeli z jednej strony zależy nam na pięknej opaleniźnie, a z drugiej - nie chcemy mieć zniszczonej, wysuszonej i pokrytej zmarszczkami skóry? Dermatolodzy mają prostą odpowiedź: „słońce w tubce", czyli samoopalacze. Część pań jest jednak niezadowolona z efektu ich stosowania, gdyż - jak twierdzą - taka opalenizna wygląda sztucznie, a poza tym samoopalacze pozostawiają przebarwienia i brązowe plamy na ciele, gdy nieumiejętnie nałoży się preparat na skórę. - Uważam, że wystarczy posmarować się kilka razy samoopalaczem w jakimś niewidocznym dla innych miejscu na ciele, aby nabrać wprawy w jego stosowaniu. Używam tego rodzaju preparatów od dawna i jestem z nich bardzo zadowolona - mówi pani Sylwia. Zrezygnowała z solarium ze względów zdrowotnych. - Przeczytałam kilka artykułów na ten temat w prasie medycznej i to mi wystarczyło, aby przerzucić się na samoopalacze - zdradza.

Zaletą samoopalaczy jest to, że są całkowicie bezpieczne. Jeżeli kogoś przeraża wizja skóry w plamy, zawsze może udać się do salonu kosmetycznego, gdzie preparat samoopalający zostanie nałożony na całe ciało za pomocą specjalnego pistoletu.

Nie wolno jednak zapominać, że stosowanie samoopalaczy nie chroni przed promieniami słonecznymi, dlatego też skórę trzeba dodatkowo zabezpieczać preparatami zawierającymi filtry UV.

Zanim zdecydujemy się na którąś z form opalania, warto dokładnie rozważyć wszystkie za i przeciw, tak aby potem nie wpaść w pułapkę nadużywania kąpieli słonecznych przy jednoczesnym poddawaniu się rozpaczliwym zabiegom odmładzającym skórę. Jak w wielu innych dziedzinach naszego zdrowia, najbardziej opłaca się profilaktyka.

Gdy już dojdzie do poparzenia

Zwykle objawia się ono silnym rumieńcem w ciągu doby, dwóch od opalania. Można schłodzić to miejsce zimnymi kompresami. Domowym sposobem jest nasmarowanie się zsiadłym mlekiem. Na rynku są też dostępne preparaty kosmetyczne łagodzące skutki poparzeń, zwykle na bazie aloesu albo zawierające panthenol. Jeżeli jednak objawy są intensywne (wysoka gorączka, pęcherze na skórze podchodzące ropą), należy udać się do lekarza dermatologa po pomoc.

Kto nie powinien korzystać ze słońca ani solarium:

  • Kobiety w ciąży oraz karmiące matki.
  • Osoby z intensywnym trądzikiem (szczególnie różowatym), mające powyżej 60-70 znamion, pieprzyków i brodawek na ciele, jak również cierpiące na bielactwo skóry.
  • Chorzy na nerki, serce i tarczycę.
  • Osoby, które przeszły niedawno operację i są w trakcie rekonwalescencji.
  • Osoby stosujące leki lub kosmetyki o działaniu fotouczulającym. W tym celu zawsze należy przeczytać ulotkę lub zasięgnąć porady lekarza lub farmaceuty.
  • Osoby z rozszerzonymi, łatwo pękającymi naczynkami krwionośnymi.

Rodzaje promieniowania ultrafioletowego

UVC - 200-280 nm. Ten rodzaj promieniowania jest prawie całkowicie pochłaniany przez warstwę ozonową atmosfery otaczającą kulę ziemską, dzięki czemu promienie UVC nie występują w świetle słonecznym docierającym do powierzchni Ziemi. UVB - 280-320 nm. Stanowi ono 5% całego promieniowania ultrafioletowego docierającego do powierzchni Ziemi. To ono jest odpowiedzialne za pojawienie się rumienia i oparzeń słonecznych, a także powoduje pigmentację, czyli efekt opalonej skóry. UVA - 320-400 nm. Dodatkowo zakres UVA został podzielony na dwie podgrupy: UVA-I, czyli długie 340-400 nm oraz UVA-II, czyli krótkie 320-340 nm. Stanowi ono 95% całego promieniowania ultrafioletowego docierającego do powierzchni Ziemi. Odpowiada za opaleniznę, fotostarzenie się skóry i zmiany nowotworowe.

ABC rozpoznawania czerniaka

Nie każde znamię jest czerniakiem. W odróżnieniu zwykłego przebarwienia od niebezpiecznej zmiany na skórze może pomóc analiza pięciu charakterystycznych cech.

  • A jak asymetria - Czerniak jest znamieniem o nieregularnym kształcie. Znamiona łagodne mają brzegi owalne.
  • B jak brzegi - Czerniak ma kształt rozlanego na skórze kleksa. Jego brzegi są poszarpane.
  • C jak ciemne zabarwienia - Czerniak ma barwę ciemną i niejednolitą - od szarej do czarnej. „Zwykłe" pieprzyki mają odcień brązowy.
  • D jak długość - Znamię, które wskazuje na czerniaka, ma długość ponad 5 mm.
  • E jak ewolucja - Czerniakiem może być znamię, które w ciągu trzech miesięcy urosło i zmieniło kształt.

Zbigniew Modrzewski

„Farmacja i Ja”, lipiec - sierpień 2008

Komentarze czytelników (0)

Dodaj komentarz

« poprzedni Profilaktyka (59 z 70) następny »
« poprzedni Profilaktyka (59 z 70) następny »

Mapa farmaceutów

Masz aptekę,
hurtownię leków?
Dodaj swoją llokalizację
na naszej interaktywnej
mapie.

Wyślij e-kartkę...

swojej rodzinie,
znajomym, bliskim
i współpracownikom...
a może nam?

Kalendarz farmaceuty

ważne informacje dla farmaceutów,
kierowników aptek, właścicieli...

Napisz do nas jeśli...

  • chcesz zostać współpracownikiem
    naszego magazynu,
  • masz uwagi jakie zmiany
    wprowadzić,
  • możesz zaproponować
    tematy do kolejnych numerów.
Czekamy na Wasze listy!
1 2 3 4
  • Praca
  • Awanse
  • Ogłoszenia
  1. Awanse farmaceutów
    Wiesz o jakimś awansie, podziel się z nami tą informacją i napisz do nas.
  1. Apteka w Łęczycach zatrudni Technika Farmacji
    84-218 łęczyce, ul. Długa 15b woj. pomorskie, pow. Wejherowo proszę o kontakt tel. 606367725 godziny otwarcia:...
  2. Apteka w Katowicach zatrudni Technika Farmacji, Magistra Farmacji
  3. Apteka M&M w Radziejowie (woj.kujawsko-pomorskie) pilnie zatrudni kierownika apteki
Zobacz wszystkie ogłoszenia
Chcesz zamieścić ogłoszenie - napisz do nas.

Polecane produkty