Serwis farmaceutyczny
szukaj w farmacjaija.pl


Raport

Układ trawienny – jak się leczyć i gdzie szukać pomocy?

- 2010-04-14
Układ trawienny – jak się leczyć i gdzie szukać pomocy? Powieksz
Dr n. med. Włodzimierz Zych

Dlaczego tyjemy?

Otyłość to jedna z najczęściej występujących niezakaźnych chorób przewlekłych. W krajach wysokorozwiniętych, a więc także...

Jesienne przeziębienia

Ze statystyk wynika, że corocznie w okresie jesiennym co czwarty Polak łapie przeziębienie

Od alergii do astmy

Astma i choroby alergiczne mogą dotyczyć każdego pacjenta, bez względu na wiek i płeć. Jeśli astma nie jest prawidłowo kontrolowana,...

Z dr. n. med. Włodzimierzem Zychem z Kliniki Gastroenterologii i Hepatologii CMKP Centrum Onkologii w Warszawie rozmawiamy o leczeniu chorób przewodu pokarmowego.

Na co najczęściej skarżą się pacjenci przychodzący do gastrologa?

Wydzieliłbym tu kilka grup dolegliwości. Pierwsza to objawy refluksowe, czyli coś, co nazywamy zgagą. Pacjenci mówią o tym

też pieczenie za mostkiem, odbijanie. Drugą grupą są zaburzenia pracy jelita grubego. Spotykamy w niej równie często pacjentów z przewlekłym zaparciem, wieloletnim, wciąż nasilającym się, jak i tych z przewlekłą biegunką. Trzecia kategoria to pacjenci z niespecyficznymi bólami brzucha, które ostatecznie rozpoznajemy jako zaburzenia czynnościowe przewodu pokarmowego. Znacznie rzadziej widujemy teraz pacjentów z chorobą wrzodową.

Ponad połowa Polaków jest nosicielami Helicobacter pylori. Co decyduje, że jedni chorują, a inni nie?

To jest uzależnione od wielu czynników i ich wzajemnego oddziaływania – od środowiska, od samej bakterii, od gospodarza, u którego ta bakteria mieszka. Rzeczywiście w populacji polskiej kilkadziesiąt procent ludzi jest zakażonych Helicobacter pylori. Ale w populacji młodszej zdarza się to już coraz rzadziej. To efekt lepszych warunków higienicznych, wprowadzenia nowoczesnych sposobów konserwowania żywności. Ale bakteria jest tylko jednym z czynników powodujących chorobę wrzodową. Inne pozostają wciąż aktualne – leki, stres, i jak wspomniałem, właściwości osobnicze. Niektórzy są bardziej podatni na uszkodzenia śluzówki niż inni.

Wspomniał pan o chorobie refluksowej. Moja babcia radziła sobie z tą dolegliwością, pijąc roztwór sody oczyszczonej. Czy mamy teraz lepsze metody?

I mamy, i nie mamy. To, co robiła pani babcia, było dokładnie tym samym, co my robimy teraz, tylko używamy innych środków. Wciąż nie potrafimy jednak tej choroby wyleczyć. To są wyłącznie działania objawowe. Wspomniany przez panią sposób postępowania to była alkalizacja, czyli neutralizacja kwasu. Konieczna, bo kwas w zetknięciu ze śluzówką uszkadzał ją. W tej chwili robimy to inaczej. Posługujemy się lekami, które hamują wydzielanie kwasu. Potrafimy zastosować bardzo silne leki, praktycznie likwidujące wydzielanie kwasu, jednak i ta nowoczesna metoda nie zapobiega temu, co leży u podłoża choroby, a więc cofaniu się treści pokarmowej do przełyku. Tak więc ona cofać się będzie, tylko już nie będzie kwaśna. Nie będzie tego stanu zapalnego. Refluks nie daje za wygraną. Jest też grupa pacjentów, którzy mają tzw. refluks alkaliczny. W tym przypadku treść dwunastnicza cofa się do żołądka, hamowane jest wydzielanie kwasu i ta dwunastnicza, alkaliczna treść cofa się ku górze, do przełyku, i w obecności żółci drażni przełyk i daje takie objawy, jak w klasycznej zgadze.

Ale objawy i uczucie dyskomfortu są zawsze podobne?

Są dokładnie takie same. Połowę postępu uzyskujemy dzięki lekom, pozostałe 50% zależy dalej od zmiany stylu życia, sposobu odżywiania. Uświadomienie pacjentowi najczęstszych sytuacji, w jakich do refluksu dochodzi, i uczulenie go na to, by po samoobserwacji ich unikał, jest naprawdę bardzo ważne. Podam klasyczny przykład. Wracamy do domu o 19 i bardzo wygłodniali zasiadamy z domownikami do obiadokolacji. Zjadamy jedno danie, drugie. Nie kończymy prędko posiłku, bo jest bardzo sympatycznie, więc nakładamy sobie na talerz jeszcze raz. Z pełnym brzuchem kładziemy się spać. I właśnie zmiana pozycji ciała sprzyja cofaniu się zalegającej w żołądku treści pokarmowej bogato nasączonej kwasem. Dlatego tak często mówimy o jedzeniu licznych, ale nieobfitych posiłków, o unikaniu tych pokarmów, o których wiemy, że powodują nawrót dolegliwości.

Dolegliwości układu pokarmowego nasilają się z wiekiem. Czy można zdefiniować te, które powinny nas zaalarmować? Czy jakieś badania powinniśmy robić prewencyjnie?

Z wiekiem dolegliwości nasilają się, ale i zmienia się też kategoria tych zjawisk. Są znacznie poważniejsze. Dotyczy to już osób w piątej, szóstej dekadzie życia. Zapadają one bowiem na choroby nowotworowe. W tej chwili mamy prawdziwą epidemię nowotworów jelita grubego, i to u obojga płci. Dlatego osoby w wieku po 40. roku życia, u których wystąpi zmiana rodzaju wypróżnień, domieszka krwi w stolcu lub chudnięcie, powinny potraktować ten objaw poważnie i zrobić kolonoskopię, czyli badanie endoskopowe całego jelita grubego. Pacjenci boją się kolonoskopii, bo to nieprzyjemne badanie, mało komfortowe. Ale jeśli uświadomimy sobie cel, jakiemu ono służy, to znacznie łatwiej znieść nam tę niewygodę. Badanie nie musi być bolesne. Ta opinia pochodzi raczej od tych nielicznych pacjentów, którzy mają anatomiczne problemy z jelitem albo niski próg bólu. Zdecydowana większość pacjentów może być badana bez znieczulenia i bez dużego dyskomfortu. Osoby po 45.-50. roku życia bez żadnych objawów jelitowych powinny wykonać profilaktycznie kolonoskopię pozwalającą wykryć wczesne zmiany, a których usunięcie zapobiegnie rozwojowi raka.

Skierowanie na to badanie wypisze gastrolog czy lekarz pierwszego kontaktu?

Na badanie profilaktyczne nie potrzeba skierowania. Wystarczy zgłosić się do jednego z kilkudziesięciu ośrodków, które prowadzą badania profilaktyczne. Są one adresowane do osób między 50. a 65. rokiem życia. Osoby z pozostałych grup wiekowych lub już z objawami powinny zgłaszać się do lekarza pierwszego kontaktu, a ten skieruje je do gastrologa.

Jak znaleźć taki ośrodek? W przychodniach to wiedzą?

Powinni. Poza tym wystarczy wpisać w Internecie: „program badań przesiewowych w kierunku raka jelita grubego”, a na pewno pojawi się dużo informacji na ten temat. Jednym z takich ośrodków jest nasze warszawskie Centrum Onkologii.

Czy te badania są bezpłatne?

Są bezpłatne od początku do końca. Zarówno lek przygotowujący do badania, jak samo badanie i ocena wyników. Jest też pewna pula badań w znieczuleniu, dla osób, które wymagają tego znieczulenia. Jeżeli w badaniu znajdujemy coś szczególnego, pacjent nigdy nie jest zostawiany sam sobie, tylko jest leczony.

Kupujemy sami leki bez recepty i leczymy się sami. To dobrze, że radzimy sobie samodzielnie z pewnymi problemami, czy źle, bo za późno trafiamy do lekarza?

I dobrze, i źle. Dobrze, jeśli to ułatwienie dotyczy osoby, która jest świadoma tego, co jej jest, czyli ma postawioną diagnozę i jest w kontakcie z lekarzem, który upoważnia ją do kupowania wybranego i przetestowanego leku w pewnej sytuacji medycznej, najlepiej potwierdzonej badaniami. Źle, bo czasami dochodzi do opóźnienia postępowania medycznego. Niektóre leki mogą maskować objawy poważnych chorób i wtedy diagnoza odwleka się nawet o kilka miesięcy. Dobrym przykładem jest rak żołądka, który początkowo może mieć przebieg podobny do choroby wrzodowej. Jeżeli dotyczy osoby, która już kiedyś miała wrzód, może być tak, że kupi sobie ona lek bez recepty. Jest prawdopodobne, że lek usunie objawy – nie będzie bólu, nie będzie kwasu, a rak będzie sobie spokojnie rósł, aż pojawią się kolejne, już dużo poważniejsze objawy.

Czasem na zapas podejrzewamy u siebie chorobę nowotworową. Tak może być z zespołem jelita drażliwego, które ma objawy podobne do raka jelita grubego.

Zespół jelita drażliwego to trudny temat. 25% pacjentów na świecie, którzy przychodzą do gabinetów, to pacjenci z zaburzeniami czynnościowymi. Tu nie można postawić diagnozy na wstępie. Jeżeli nie ma takich objawów, o których wspomniałem, czyli nagłej utraty masy ciała, krwi w stolcu, żółtaczki, to pacjent powinien być najpierw dokładnie przebadany, aby wykluczyć inne poważne choroby. Ważne jest też kryterium czasu. Jeżeli pacjent zostanie przebadany i w ciągu 6 miesięcy przebieg choroby będzie wciąż taki sam, wtedy możemy uprawdopodobnić rozpoznanie zespołu jelita drażliwego. Tę chorobę trudno się leczy. Ważnym elementem jest relacja między pacjentem a lekarzem. Musimy pacjenta uspokoić, tak aby kancerofobia w nim nie narastała. Dlatego w leczeniu stosujemy różne środki, od dietetycznych, przez farmakologiczne, po behawioralne.

Gdyby miał pan wymienić trzy rzeczy, które każdy z nas mógłby zrobić, aby choć trochę odciążyć nasz przepracowany układ pokarmowy, co by to było?

Na pewno trzeba racjonalniej spojrzeć na dietę i wyłączyć z niej te pokarmy, o których wiemy, że nam szkodzą, rozłożyć duże posiłki na kilka mniejszych i jadać je w sposób niespieszny. Druga zmiana to korekta podejścia do stosowania leków. Chętnie widziałbym większą rozwagę w tej kwestii, ponieważ coraz częściej sukces w leczeniu osiągamy, nie – podając nowe leki, a odstawiając stare. A trzecia? To zmiana trybu życia na zdrowszy, z większą aktywnością fizyczną, taką, na jaką pozwala nam wiek i okoliczności. I więcej optymizmu. To zawsze pomaga.

„Farmacja i Ja”, marzec 2010

Komentarze czytelników (0)
« poprzedni Raport (50 z 62) następny »
« poprzedni Raport (50 z 62) następny »
  • Ostatnio dodane
  • Najczęściej czytane

Mapa farmaceutów

Masz aptekę,
hurtownię leków?
Dodaj swoją lokalizację
na naszej interaktywnej
mapie.

Wyślij e-kartkę...

swojej rodzinie,
znajomym, bliskim
i współpracownikom...
a może nam?
1 2